niezbednik-maga-z-domu-brooklynskiego

Odrodzenie #2: Życie ma sens

Marcin "Amaro" Martyniuk niedziela, 4 lutego 2018
Odrodzenie: Życie ma sens

W niewielkim miasteczku w Wisconsin zmarli wrócili do żywych. Początkowy szok i niedowierzanie ustąpiły miejsca strachowi i niepewności. Jakby tego było mało, sprawa została nagłośniona w mediach.

Tim Seeley ponownie zabiera nas do mroźnej prowincji, gdzie dzieją się rzeczy coraz bardziej niepokojące. Odrodzeni, bo tak nazywani są powracający z zaświatów, nie stanowili zagrożenia dla reszty społeczeństwa, ale nikt tak naprawdę nie darzył ich wielkim zaufaniem. W drugim tomie zbiorczym, łączącym materiały wydane pierwotnie w zeszytach #6-11, odrodzeni zaczynają poczynać sobie coraz śmielej.

"Odrodzenie" nie tylko opowiada historię ludzi powracających do życia, lecz także pokazuje, jak różne reakcje takie powroty mogą wywołać. W odciętym od świata miasteczku znajdą się osobnicy chcący zarobić na niespotykanym zjawisku, inni liczą na swoje pięć minut w mediach, zaś bardzo wielu stara się normalnie egzystować. Scenarzyście udało się sportretować zróżnicowane podejścia do odrodzonych. Duże brawa należą mu się też za inny aspekt komiksu – drastyczność.

"Życie ma sens" obfituje w krwawe i brutalne sceny, jedynie czasem pozostawia ich wizualizacje wyobraźni odbiorcy. Ilość krwi, przemocy czy wręcz latających tu i ówdzie wnętrzności jest całkiem spora, lecz nie szkodzi to opowieści. W połączeniu z zaszłościami postaci oraz skomplikowanymi relacjami łączącymi bohaterów buduje to obraz surowego miasteczka, zamieszkanego przez gruboskórnych, czasem wypranych z emocji mieszkańców. Seeley stopniowo odkrywa ich tajemnice, wzbudzając empatię ze strony czytelnika. Na pierwszy plan wybija się pełna napięć relacja Dany z siostrą, jednak znaczącą rolę ma także kilka pomniejszych wątków aktorów drugoplanowych, którzy otrzymali o wiele więcej miejsca niż poprzednio, jak chociażby bardzo żwawy staruszek Lester.

Odrodzeni: Życie ma sensOdrodzeni: Życie ma sens

Pod względem graficznym wiele się nie zmieniło, nie licząc oczywiście większej częstotliwości występowania doprawdy krwawych scen. Sceneria mroźnego miasteczka wciąż buduje klimat i pasuje do opowieści, lecz Mike Norton nie uniknął paru błędów z proporcjami ciała czy nie do końca jasną mimiką bohaterów. Oczywiście to tylko drobnostki w skali całego albumu.

W drugim tomie bywa brutalniej i dzieje się znacznie więcej. Fabuła pozwala zaznajomić się z nowymi postaciami i poznać odrodzonych z zupełnie innej strony. Jednak żwawsza akcja nie przeszkodziła w konsekwentnym budowaniu gęstego klimatu. Seria zyskuje w oczach i pozostaje jedynie życzyć, by dalszy ciąg utrzymał tę tendencję.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników 8 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...