Chew #06: Babeczki nie z tej ziemi

Marcin "Amaro" Martyniuk wtorek, 9 stycznia 2018
Chew: Babeczki nie z tej ziemi

Z poprzednich tomów "Chewa" czytelnicy mogli dowiedzieć się, jakimi zdolnościami dysponuje cybopata i w jak różnorodny sposób pomagają mu one w pracy detektywa. Teraz przyszła pora na... cybowidzącą.

Oczywiście większość postaci, które można określić przedrostkiem "cybo", pochodzi z najbliższej rodziny Tony'ego Chu. Tak też jest i w przypadku cybowidzącej Toni, bliźniaczki głównego bohatera serii. Nie uzyskuje ona mentalnych wrażeń z tego, co zjada, lecz widzi przyszłość skosztowanych obiektów. Podczas gdy Tony walczy o życie na OIOM-ie, John Layman poświęca większość albumu właśnie jego siostrze. Oraz kogutowi Poyo.

W recenzji wcześniejszego tomu pisałem o tym, jak często (i z jak dobrym skutkiem) John Layman potrafi oddalić się od najważniejszych kwestii przewijających się w całej serii, czyli tajemniczego wampira, śledztwa Savoya oraz wszystkiego, co związane jest z ptasią prohibicją. W szóstym albumie scenarzysta potwierdza tę sprawność, ale równocześnie dokłada cegiełki do historii m.in. wampira.

Główną aktorką szóstej odsłony jest jednak Toni, sympatyczna, pozytywnie nastawiona do świata siostra Tony'ego. Nie sposób jej nie polubić, nie tylko ze względu na pogodne usposobienie, lecz także spryt i grację, z jakimi korzysta z niezwykłego talentu. W dodatku pracuje w NASA, troszczy się o bliskich i ma burzliwe życie uczuciowe, dzięki czemu nabiera kolorytu, stając się jedną z ciekawszych i bardziej pokręconych postaci serii. Na scenę powraca Colby, którego udział w poprzednim tomie był raczej marginalny i ograniczał się do paru zabawnych scenek. Teraz ponownie odgrywa ważniejszą rolę, choć i dowcipnych sytuacji z jego udziałem nie braknie. Ponadto warto odnotować, że jego nowy partner, kogut Poyo, otrzymał w komiksie bardzo dużo miejsca, które Layman wykorzystał w jednym celu - tworzenia koguciej legendy. Absurdalne wydarzenia z Poyo po raz kolejny bawią, chociaż z powodu dobrze już nam znanego usposobienia koguta są również przewidywalne i w drugiej ich części stają się trochę zbyt powtarzalne. Niemniej brutalny Poyo idealnie pasuje do grona pokręconych bohaterów "Chewa".

Chew: Babeczki nie z tej ziemiChew: Babeczki nie z tej ziemi

O efektach pracy Roba Guillory'ego w dalszym ciągu można mówić jedynie w pozytywnym tonie. Przez wzgląd na fabułę i zwiększoną rolę Poyo musiał częściej kreślić krwawe sceny, ale i w nich jego kreskówkowy, przerysowany styl sprawdza się bardzo dobrze.

"Chew" ponownie oferuje szalone i zabawne historie, choć można trochę żałować, że Layman nie odłożył w czasie kilku scenek z Poyo, ponieważ w dalszej części komiksu ich stężenie jest odrobinę za wysokie. Z drugiej strony początkowe sceny z walecznym kogutem są świetne, więc i wspomniany nadmiar można łatwo wybaczyć scenarzyście.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...