paradoks

James Bond #1: Warg

Marcin "Amaro" Martyniuk piątek, 20 października 2017
James Bond: Warg

James Bond to niepodważalna ikona kina akcji. Agent posiadający licencję na zabijanie od dziesiątek lat balansuje na granicy życia i śmierci, przy okazji wielokrotnie ratując świat. O śmierć ociera się również w pierwszym tomie swoich komiksowych przygód autorstwa Warrena Ellisa i Jasona Mastersa.

Agent 008 zostaje zamordowany. James Bond błyskawicznie dokonuje zemsty, co jednak nie kończy sprawy – a raczej spraw, które pozostawił po sobie nieżyjący już szpieg. Na pozór proste śledztwo związane z handlarzem narkotyków prowadzi Bonda do Berlina, gdzie czeka na niego o wiele poważniejsza misja.

Pierwsze strony zwiastują lepszą opowieść niż ta, którą finalnie dostajemy. Kilkanaście niemych, a zarazem pełnych akcji kadrów buduje napięcie. Następnie dowiadujemy się, co będzie faktyczną misją agenta 007 i jej stopień skomplikowania nie pozwala sądzić, że na niej się skończy. Jest ciekawie, ale tylko przez chwilę, bo przygoda Bonda okazuje się solidnie zrealizowanym zbiorem klisz, których rozwój łatwo przewidzieć – nawet bez obeznania w szpiegowskich produkcjach. W dodatku miejscami przesadnie wytłuszczona nonszalancja Bonda nie pozwala w pełni z nim sympatyzować. Protagonista miewa jednak przebłyski i czasem rzuca zabawnymi uwagami, tylko że to za mało. Antagonista też pozostawia wiele do życzenia. Ma kilka niezłych kwestii, lecz nie kryje się ze swoim asem w rękawie, co zmniejsza suspens. Ponadto jego działania są pozbawione motywacji, w którą można by uwierzyć.

Historia przedstawiona w "Wargu" jest zręcznym połączeniem klasycznych elementów gatunku, jednak nie obyło się bez kilku poważnych zgrzytów. Niewinne śledztwo przemienia się w misję dużej wagi, przeciwnik ma w sobie trochę z szaleńca, agent może liczyć tylko na siebie, a żeby nie było za nudno, to jeszcze czasowo zostaje pozbawiony... broni. Po co? Zapewne ucieczka niedoszłego mordercy agenta miała dzięki temu wypaść bardziej prawdopodobnie. To jednak i tak nic w porównaniu do innej sceny z drugiej połowy komiksu, gdzie zachowanie pewnej postaci jest niespotykanie głupie, a czytelnik w naturalnym odruchu zaczyna sprawdzać, czy czasem nie przewrócił o stronę za dużo. Szkoda, bo mimo schematyczności historii, fani opowieści o agentach specjalnych odnaleźliby w "Wargu" całkiem dobrą pozycję.

James Bond: WargJames Bond: Warg

Ciekawym rozwiązaniem Jasona Mastersa, w pewnym stopniu tuszującym problemy z ukazaniem dynamiki ruchu postaci, okazało się podzielenie plansz na kilka mniejszych kadrów. Przedstawiają one sekwencję poklatkową np. Bonda wybijającego nóż z ręki przeciwnika. Niestety, nie wszystko jest równie dobre. W oczy rzuca się nadużywanie prostych linii, co skutkuje wszechobecną kanciastością. Szczególnie to widać w zamkniętych pomieszczeniach takich jak gabinety i biura, gdzie jeszcze mocniej daje o sobie znać inny mankament – przesadnie czyste (wręcz sterylne) pomieszczenia. Trzeba jednak podkreślić zdolności Mastersa przy rysowaniu twarzy postaci i rozbudowanej mimiki. Pozytywne słowa należą się wydaniu – twarda okładka to tylko jedna z zalet, zaś na wyróżnienie zasługuje umieszczony na końcu albumu zbiór licznych okładek alternatywnych oraz garść szkiców.

Próba sprzedania odbiorcom kilku głupotek fabularnych rzuca cień na przyzwoitą – mimo że nieoryginalną – opowieść szpiegowską. Warto mieć jednak na uwadze możliwy rozwój serii. Czuć potencjał na przyzwoity komiks dla fanów akcji, mam więc nadzieję na lepszą rozrywkę w następnych tomach.

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 5,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Mikeal · piątek, 20 października 2017, 15:02
0
Ech szkoda, że facjata Bonda nie jest oparta na oryginalnym szkicu Flemminga.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...