Jonah Hex #2: Mściciel

Marcin "Amaro" Martyniuk poniedziałek, 7 listopada 2016
jonah hex, mściciel

Esencja dobrego westernu? Pościgi, strzelaniny, hardzi mężczyźni nie stroniący od przemocy oraz przypadkowych potyczek i oczywiście krążący w powietrzu sęp liczący na syty, mięsny posiłek. A wszystko to dopasowane do smętnych pobrzękiwań gitary i szklaneczki pełnej whiskey.

Jonah Hex to heros pod wieloma względami typowy, jeśli spojrzymy na historię westernów. Świetny strzelec, twardziel i samotnik noszący w sobie rozczarowania, jakich przysporzyli mu inni ludzie. Z drugiej jednak strony, ma on wszelkie przywary, które mogłyby go uczynić antybohaterem z krwi i kości – nie waha się przed odebraniem komuś życia, bywa agresywny, alkohol pochłania w hurtowych ilościach, ale i tak kręte ścieżki losu często stawiają go w sytuacjach, w których niejednokrotnie sam zachowuje się jak samotny, mroczny heros, a niekiedy – mściciel.

W drugim tomie cyklu poświęconego jednemu z mniej znanych bohaterów DC Comics zapoznamy się z sześcioma historyjkami o tytułowym rewolwerowcu. Przemierza on rozległe prerie, a po drodze przeżywa przygody, których moglibyśmy się spodziewać po porywczym "pistolero", jak pojedynki z łowcami głów, oraz te mniej sztampowe, np. walka z grupą cyrkowców zmuszających dzieci do pojedynków ku uciesze zgromadzonej na widowni tłuszczy. Jednego można być pewnym – tam gdzie Hex, tam również kłopoty i rozróby.

Nawet jeśli to wszystko brzmi zachęcająco, nie miejcie złudzeń – drugi tom to zbiór kilku szybkich opowieści, w których nie ma miejsca na wątki poboczne, budowanie bardziej skomplikowanych intryg, czy nawet porządną kreację bohaterów. Nie licząc Hexa i pojawiającego się w jednym z zeszytów El Diablo, który zdecydowanie "ma swój świat", niezależnie od naszych chęci nie odnajdziemy tu nikogo godnego zapamiętania. Ot jakiś brutal, recydywista, pokrzywdzony/pokrzywdzona i tyle. Szkoda, bowiem klimat dzikich prerii, powstających jak grzyby po deszczu drewnianych miasteczek i ciemnych barów, gdzie lekkie szturchnięcie może stanowić pretekst do strzelaniny, został pokazany z należytą troską. Dziki Zachód to nieprzyjazne miejsce, w którym najlepiej nie liczyć na wsparcie osób postronnych, chyba że w pobliżu was znajduje się… Jonah Hex.

jonah hex, mściciel

Tak jest, choć nasz bohater to wyjątkowo antypatyczny facet, a po dawnych perypetiach jego twarz przypomina Two-Face'a z "Mrocznego Rycerza", to jednak nie potrafi zdzierżyć widoku krzywdzonych i bezsilnych w obliczu cierpienia ludzi. Gotów jest wręcz ryzykować swe życie za tych, których na dobrą sprawę poznał pięć minut wcześniej. Jego perypetie obserwuje się przyjemnie, mimo iż jest to rozrywka niezła, ale nie najwyższych lotów – dużo akcji i ołowiu władowanych do niemal każdej strony oraz nieprzyjazna atmosfera ciągnąca się za ponurym bohaterem, to właściwie wszystko (poza grafiką), co można zaliczyć na plus "Mścicielowi".

jonah hex, mściciel

Naszego herosa dotyka pewien problem – pomimo rozbicia na sześć opowieści, w dodatku oddzielonych od siebie czasowo, nie natrafimy na żadne zmiany w sposobie postępowania czy myślenia Jonaha. Jaki był, taki też pozostaje, bez wyciągania wniosków, zbierania doświadczeń… Szkoda, ale to też łączy się ze wspomnianą na początku wadą rozparcelowania albumu na kilka mniejszych historii – zwyczajnie brakuje tu bardziej rozbudowanej linii fabularnej, dynamicznego bohatera (jego działania są nad wyraz dynamiczne, ale charakterek uporczywie stoi w miejscu) czy lepiej zarysowanych postaci stających na drodze Hexa.

Pomimo wspomnianych wad Jimmy Palmiotti i Justin Gray wykonali solidną robotę, umiejscawiając Hexa w nietypowych miejscach i sytuacjach (wesele, trupa cyrkowa), tworząc naprawdę niezły wizerunek Dzikiego Zachodu.

Każda opowieść doczekała się ilustracji innego rysownika, ale niemal wszyscy wywiązali się ze swej pracy dobrze lub nawet bardzo dobrze. Jedynie Phil Noto tworzący plansze do opowiadania mającego miejsce na farmie aligatorów, nie popisał się prostą kreską i mdławymi barwami. Na przeciwległej szali trzeba za to wyróżnić Davida Michaela Becka, który przedstawił wizytę u trupy cyrkowej za pośrednictwem realistycznych i drobiazgowych kadrów.

Drugi tom przygód Jonaha Hexa to lektura przyjemna i brutalna, w której zabrakło miejsca dla ciekawych postaci czy oryginalniejszych rozwiązań fabularnych. Mimo to czyta się nieźle, oprawa graficzna stoi na dobrym poziomie, więc jeśli lubicie westernowe klimaty, to nie powinniście się zbyt długo zastanawiać nad zakupem.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...