Sesja Dany'ego

Wszyscy potwierdzili polecenie w milczeniu i rozeszli się. Idziesz przez gęstwinę, podziwiając różnorodność tutejszej flory i fauny. Przy normalnym trybie widzenia oszałamia cię gama kolorów, przy innych trybach część otoczenia rozjarza się jeszcze jaskrawiej, inna zaś niknie niemal zupełnie, lekko dezorientując twój wzrok. Nie widzisz wielu zwierząt, ale te, które dostrzegłeś, imponują ci swoimi wyjątkowymi rozmiarami. Szczególnie duże są tu wszelkie insekty, niemal nienaturalnie. Dostrzegasz niewyraźne, zmiany poszycia. Jakby stare, nieużywane od pewnego czasu ścieżki. Lub też ścieżki, które bardzo szybko zarosły bardzo wysoką trawą.
Schylam się nad ścieżkami, poszukując jakichś śladów, tropów. Następnie wskakuję na najbliższe drzewo i poruszając się nad poszyciem, idę za jedną ze ścieżek. Pilnuję także czasu.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Tylko kilkanaście minut upłynęło ci na ostrożnych badaniach. Jednak nie dostrzegasz żadnych konkretnych śladów. Zdaje się, że wszystko zarosło w piorunującym tempie.
- Tu Hilion - Usłyszałeś przez komunikator - Ani śladu zwierzyny. Ludzi też nie. Poza tym pełno tu wszystkiego w ogromnych rozmiarach. Ale póki co - spokój.
- Dar'yutaj - nie spotkałem niczego, co mógłbym zabić - nadszedł drugi komunikat
- A spotkałeś kiedyś coś, czego nie zabiłeś? - padła odpowiedź, od kogóż by innego, niż Gorion.
- Tu Kil'tor. Jestem na skraju lasu. Widzę maszyny, i jakieś dwunogi... Chyba ludzie. I chyba kopalnia.
- Tu Zul'Tora. Kil'tor, nie podejmuj żadnych akcji agresywnych, poobserwuj ich trochę.
W jakim kierunku szedłem? Co wg planów jest dalej?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Szedłeś w kierunku północo - zachodnim, niejako "w górę" sektora. Jeśli skręcisz teraz na wschód, dojdziesz w stronę centralnej części dżungli, gdzie prawdopodobnie doszedł Kil'tor. Nie masz pewności, bo przylecieliście z innego kierunku, więc nie przelatywaliście nad tą częścią lasu.
Na razie idę dalej w swoim kierunku. Każdy poszedł gdzie indziej, więc nie ma sensu schodzić na bok.
- Zameldować się wszyscy. - mówię na otwartym kanale.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Tu Kolin'tor. Również widzę maszyny i najprawdopodobniej ludzi. To chyba jakaś duża kopalnia.
- Gantoris zgłasza się. Ja nie widzę żadnego człowieka, ale tutejsze zwierzęta są zadziwiająco duże. Zupełnie tak, jakby ktoś wyhodował je wbrew naturze. Myślę, że to sprawa promieniowania, bo genetyczna modyfikacja raczej nie wchodzi w grę. Przynajmniej ja nie wiem, żebyśmy my kiedyś coś takiego robili.
Jakby na poparcie tych słów, zobaczyłeś siedzącego na drzewie chrabąszcza o rozmiarach kota, który pobrzękiwał skrzydłami wprawiają liście w lekkie drżenie.
Patrzę na niego przaelotnie. Fauną zajmiemy się później.
Caekam, aż wszyscy mi się zgłoszą.
Idąc dalej przy okazji rozmyślam, skąd te informacje o xenomorphach na tej planecie. Nic na to na razie nie wskazuje. Mogłyby być w kopalni, ale jest tam wysokie promieniowanie, poza tym siedzą tam ludzie.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Nie znasz źródła informacji. Nie znasz również Łowcy, który przeprowadzał zwiad, nie jesteś nawet pewny, czy był przeprowadzony. Ale mimo wszystko nie widzisz powodu by wątpić, że Rada wybrała właściwe miejsce na Łowy, zwłaszcza przy połączeniu ich z Rytuałem Przejścia.
Wszyscy odmeldowali się, powtarzając poprzednie komunikaty i czekając na nowe polecenia, nie zgłaszając żadnych niespodziewanych atrakcji. No, może poza Kil'torem, którego ukąsiła gigantyczna mrówka, która okazała się na tyle wielka i twarda, że potknął się o nią, a ta, broniąc się, zaatakowała go i uciekła. Nic groźnego, mimo wszystko.
Czy w tych ścieżkach, za którymi szedłem coś się zmieniło? Patrzę także na czas. Po dwóch godzinach wszyscy mieli wrócić do statku. Zastanawiam się, czy warto iść dalej jeszcze tą drogą, czy wrócić już i zadecydować, gdzie pójdą wszyscy.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Nie dostrzegasz większych zmian. Minęła niespełna godzina, po której nie wydaje ci się, by było tu co odkrywać. Oczywiście o ile nie zakładasz, że spenetrowanie kopalni, w której i wokół której kręcą się ludzie, ujawni jakieś istotne tajemnice.
Dobra, rozglądam się jeszcze trochę na około i wracam do statku.
Gdy już wrócę, czekam, aż wszyscy się zbiorą i proszę o pełny raport tego, co odkryli. Na razie powstrzymuję irytację.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Hilion i Gantoris dotarli jako pierwsi, nie zgłaszając niczego szczególnego, poza zgodną relacją o niezwykłości tutejszego środowiska. Zaraz po nich nadszedł Gorion, niosąc ze sobą w sieci ogromnego pytona, który co chwila zmieniał kolor niczym kameleon.
- Wredna gadzina próbowała mnie udusić - powiedział Łowca - W ostatniej chwili go zauważyłem, bardzo ciekawe zjawisko.
Po kilku minutach dołączyli do was bracia 'tor. Obaj zdali ci zgodną relację z dwóch różnych, acz niezbyt oddalonych stron doliny, w której zagłębieniu znajduje się kopalnia. Widzieli kilku, kilkunastu ludzi w jakiś dziwnych kombinezonach, kilka dużych maszyn przewożących kamienie i coś jeszcze. Widzieli też jakieś szyny prowadzące gdzieś wgłąb zagłębienia, niewątpliwie do samej kopalni, na których stało kilka wagonów. Kil'tor twierdzi, że dostrzegł też kilku ludzkich wojowników, niedbale patrolujących teren w bezpośredniej bliskości kopalni i jednego na skraju lasu. Ani śladu Xenomorfów, przynajmniej na powierzchni.
Po wysłuchaniu ich relacji chwilę się zastanawiam.
- To niedobrze. Nadal nic nie wiadomo, gdzie znajduje się cel naszej misji. Pośród zabudowań nie ma raczej co szukać. Informacje o statku ludzi także mnie niepokoją.
Chwilę jeszcze myślę, przy okazji zostawiam czas, by Gorion odłożył na statek węża. W końcu podejmuję wątek:
- Idziemy do kopalni. Trzeba będzie rozejrzeć się w jej środku. Muimy jednak, przynajmniej na razie, unikać kontaktu i wzbudzania podejrzeń ludzi. Chyba, że macie jakiś inny pomysł?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Za pozwoleniem - odezwał się Gantoris - Nie wydaje mi się, żeby Xenomorfy chciały osiedlić się w bezpośredniej bliskości tak radioaktywnej substancji. To mogłoby zagrozić ich jajom.
- Co więcej - dodał Dar'yutaj, drapiąc się po masce, w bezwiednym odruchu dotykania blizn znajdujących się pod nią - Nie przypuszczam, żeby Żmije pozwoliły komukolwiek pałętać się tak blisko swoich siedzib. Zwłaszcza ludziom z ich sprzętem i dziwnymi pomysłami.
- Za dużo myślenia - skomentował Kolin'tor - Możemy po prostu wejść tam, pozbyć się ludzi i najwyżej poszukać w innym sektorze, jeśli okaże się, że nie ma tam Żmij, tylko ludzie.
- Nie chcę marnować czasu. Muimy pamiętać, że nasi towarzysze będą czekać na nasze przybycie. Gantorisie, a jesteś pewien, że ta kolonia nie jest sztucznie hodowana przez ludzi? Wszystko jest możliwe, a nie mamy zbytnio miejsc do szukania. W dżungli, z taką roślinnością, na otwartym terenie nie ma co liczyć na obecność Żmij. Pozostają tylko miejsca przebywania ludzi.
- Pamiętacie, w jednym z sektorów ludzie mają budowlę o charakterze obronnym. Może warto byłoby zobaczyć, jak to wygląda. Może gdzieś w tamtej okolicy pałętają się pokraki.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Gantoris zastanawiał się chwilę nad twoim pytaniem.
- Tak, faktycznie ludzie mogliby hodować Xenomorfy, choć nie posądzałbym ich o zdolność kontrolowania takich organizmów. Ale nie wydaje ci się, że skoro nasza misja jest połączona z Rytuałem Przejścia, to sam Rytuał musi dotyczyć bardziej naturalnych warunków? - Zapytał w odpowiedzi Łowca - hodowca - Gdyby nowicjusze mieli atakować bazę ludzi tylko po to, by następnie zapolować na kilka hodowlanych Xenomorfów, to czy nie byłoby to zbyt... Nienaturalne?
- Mówiąc o budowli ochronnej myślałem raczej o celu ich ochrony. Przed czym się muszą chronić.
(I tak nie wiedziałem, że jeszcze zostały dwa sektory dżungli do przejścia)
- Przeszukamy dżunglę, kawałek po kawałku. Zostały nam jeszcze niezbadane sektory. Idziemy ławą, tak by widziane przez nas obszary pokrywały się. W drogę. Hilion, Gantoris i Dar'yutaj po mojej lewej, Gorion i bracia 'tor po prawej.
Sprawdzam, czy mam wszystko co chciałem przy sobie i ruszam biegiem w stronę nowego sektora dżungli.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Kawałek jest do przebiegnięcia, lecz atrakcji nie brakuje. O ostrożności nie pozwala ci zapomnieć zarówno fauna, jak i flora. Potknąłeś się, jak się zdawało, o plątaninę lian pokrywających ziemię na twej drodze, lecz chwilę potem zobaczyłeś, że to jedna z nich złapała cię za nogę, a następnie usiłowała wymacać na ślepo wywrócony obiekt, niczym macka jakiegoś wielkiego czegoś, co musiało kryć się w wielkich, kolorowych krzakach nieopodal. A może to same krzaki?
Dostrzegasz także kroczącą sobie dumnie w poprzek waszej drogi liszkę, identyczną jak ta, którą znalazłeś na Victorze. Tak samo włochata, tak samo fosforyzująca, jedyna różnica polega na tym, że ta tutaj ma ze 3 metry długości i 1,5 wysokości.
Żartobliwie rzucam przez radio:
- Skoro wszystko jest na tej planecie takie wielkie, to ktoś mi powie, co się stało z Xenomorphami?
Biegnę dalej przez dźunglę, obserwując otoczenie w poszukiwaniu jakichś śladów Żmij. Co jakiś czas przełączam obraz w masce.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

← Alien 2
Wczytywanie...