Sesja Krixa

Opuściłeś salę i zszedłeś po schodach na niższe piętra, mijany niekiedy przez pełne uprzejmego zainteresowania spojrzenia rycerzy i padawanów. Cholera, kiedy to było...?
Wyszedłeś przed świątynię, na lądowisko na którym wciąż stała "Królowa", a jej kapitan, dumnie oparty ramieniem o framugę drzwi, ćmił jakieś paskudne papierochy, buchając kłębami dymu.
- Tęsknili? - zapytał niedbale, gdy podszedłeś bliżej.
-Chyba nie. Wynagrodzenie będzie. Jeśli masz ochotę jak i reszta, możecie zostać i odpocząć parę dni.-Niklo spojrzał na królową jakby z tęsknotą. Polubił ten statek i jego załogę mimo tak krótkiego czasu na nim. A za raz może się okazać iż to rozstanie. -Może, że poczułeś już dziwne wibrowanie które podpowiada, że tu jest pięknie, musisz zostać i myć podłogi dla wielkich jedi?
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Fensen parsknął, o mało nie wypluwając papierosa.
- Ja Jedi??? Hahahahaha, dobre, dobre, zajebiste! Masz jednak ten dowcip, Ourulos. Wprzódy słońca w miejscu staną, wprzódy w Manaan wyschnie woda, niż ja założę takie fatałaszki.
- Przyznaj, że chodzi o to, że za nic we wszechświecie nie pozwoliłbyś odebrać sobie brzuszka, a przecież mają tu na pewno regularne ćwiczenia. - zauważyła zjadliwie Iziz, wychodząc na trap. - Faktycznie, ślicznie tu... - rozejrzała się wokół, po pastelowym niebie i okalających akademię lasach, nad którymi wznosiły się tutejsze ptaki. - Chętnie bym tu została przez parę dni, tym bardziej jeśli nam za to płacą.
- O, nawet powiedziałaś co z sensem. - zgodził się kapitan, wymamrotawszy aprobatę z petem w ustach. - Ale nie myśl, że przedłożę spanie między wyposzczonymi rycerzami światła nad swoja luksusową kajutę, co to, to nie, za bardzo cenię swój tyłek. - odgasił fajkę i odwrócił się do wnętrza, dodając jeszcze. - Także ja dziękuję za karierę jebaja, ale może zaproponuj Makankosowi? Nadawałby się idealnie...
- Śmiem wątpić. - zacharczał za wami Trandoshanin, obchodzący "Królową" od drugiej strony.
-Przyznam, że ja też. Niechęć do mieczy świetlnych byłaby głównym utrudnieniem w pracy. Tak czy inaczej zakon z chęcią udzieli wam łóżek, czystej pościeli i jedzenia. Kiedy to jedliście coś innego niż automat pokładowy?-Nautolianin uśmiechnął się szczerze. Dotknął powierzchni Królowej. Pojawiła się myśl, że na prawdę będzie tęsknił za tymi dziwakami jeśli będzie musiał zostać. Albo wylądować na jakiejś zacofanej planecie. -Dobra nie ma co gnić idziecie ze mną pozwiedzać? Sam nie wiem gdzie tu stołówka jest.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Na szczęście nie byliście skazani na błądzenie po całym budynku w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Wszechobecne plany kondygnacji z łatwością doprowadziły was do parterowej stołówki na kilkanaście osób, obsługiwanej przez dwa droidy sanitarne i jednego robo-kucharza. Z niemałą radością przypomniałeś sobie dawne dni oraz wyjątkowo przyjemną regułę Zakonu, w myśl której Jedi mieli naprawdę pokaźne menu do wyboru, w skład którego wchodziły najróżniejsze, niekiedy bardzo egzotyczne potrawy. Oczywiście, najwyższej klasy restauracje na Coruscant przebiłyby kilkukrotnie taką "ofertę", ale wystarczało to aż nadto dla prostych rycerzy. Asceza ascezą, dyscyplina dyscypliną, ale by umysł był jasny a duch silny, ciało mu się porządnie najeść. Jak odkryłeś z czasem, była to jedna z bardziej jaskrawych różnic między Jedi a Sithami i bez wątpienia na plus dla tych pierwszych.
Nautolianin z dużą ochotą wybrał sobie dwa pełne dania z ryb i owoców morza. Zasiadł przy jednym ze stołów i zaczął pałaszować. Odzyskał apetyt po niefortunnym zdarzeniu na statku. Teraz miał nadzieje, że tutejsze ubikacje nie mają problemów. Gdy inni się dosiadają z dawno nie spotykanym u byłego jedi uśmiechem pyta. -Jak się podoba? Dałoby się tu jakoś żyć.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
- Masz na myśli stołówkę? Ujdzie. - Fensen zasiadł ciężko obok ciebie, z talerzem pełnym jakiegoś parującego gulaszu.
- Oho, koneser się znalazł. - zakpiła Iziz, siadając na przeciwko. - Trochę inaczej było z twoimi gustami, kiedy cię znalazłam zarzyganego za barem w...
- Bacz na słowa, kobieto... - pogroził jej widelcem kapitan, otrzymując w odpowiedzi całusa na dystans.
Niejakie zainteresowanie wśród kilku padawanów i rycerzy, którzy również przyszli się posilić, wzbudził Makankos, z dość oczywistych względów. Podszedł do okienka, zapytał o coś "kucharza", a gdy po chwili postawiono przed nim górę papki nieokreślonego koloru, bodaj pierwszy raz na jego ryło rozlał się błogi, szczery uśmiech.
-Co dostałeś? Specjał dnia?- Niklo mimo wszystko był zadowolony. Dawno nie jadł czegoś dobrego. -No dobra. Jaki macie plan? Zostaniecie trochę? Bo mnie mogą tu chwilę potrzymać. A, że transport waszym żywiołem to nie mam prawa was uziemiać.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Fensen memłał w ustach kęs przez dłuższą chwilę, zastanawiając się nad twoim pytaniem.
- Mówiąc szczerze przyda nam się chwila odpoczynku, solidny przegląd... Co prawda wyobrażałem sobie wakacje w podgrzewanym basenie z ponętną Twi'lekanką u moim boku...
- Jak sobie kupisz, pączusiu...
- ...A i braciszkowie nie mają chyba najszerszej gamy części do jednostek typu "Królowej", ale pieprzyć to. Po wymykaniu się Huttom na Shaddaa i oglądaniu ich ryjów w piaskach pieprzonej dupy wszechświata, po interesach z Duperium i z solidną sumką na koncie możemy tu zabawić parę dni bez pośpiechu, o ile twoi ziomkowie nie wyrzucą nas wcześniej.
-Jak nie zaczniesz podrywać uczennic to nie nie powinni się rzucać.-Nautolianin pałaszuje dalej swoją strawę. Stara się nie myśleć o pewnym zmartwieniu które siedzi gdzieś głęboko w nim. Ostatnie wydarzenia go utwierdziły ale nie chciał jeszcze stawać przed decyzją. Wrócił myślami do tu i teraz, czyli pysznej podsmażanej rybki.-Ale profilaktycznie uprzedzę opiekunów by lepiej pilnowali żeńskie kwatery, no i przydałoby się pochować wszystkie Twi'lekanki.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
- Weźcie swoich najlepszych ludzi, nawet oddział Jedi może nie sprostać nieposkromionej żądzy kapitana Fensena. - zaśmiewała się Iziz, ku irytacji mężczyzny.
Stwierdzenie: To pomieszczenie przedstawia sobą dawno nie rejestrowaną czystość, klasyfikującą się na pograniczu hermetyczności. - rozległ się tuż za twoimi plecami mechaniczny głos HK. - Z pewnością przydałoby się tu nieco krwistej czerwieni...
Pojawienie się droida wywołało niemałe wrażenie na zgromadzonych. Paru padawanów przestało jeść, a dwóch rycerzy gwałtownie podniosło się z krzeseł, sięgając w stronę broni. HK obrócił się w stronę bliższego z nich.
Ironiczne zapytanie: Co jest? Obiadek nie smakuje?
-Usiądź z nami HK, panowie mają podobne myśli o twoim pochodzeniu co ja na początku.-Nautolianin przychylił się nad talerzem i ciszej już, bardziej do siebie dodał.-Czas nie poprawił tego zdania.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Komentarz: Naprawdę? Te istoty przejawiają jakieś procesy myślowe? Fascynujące!
Jeden z rycerzy drgnął, ale zaraz potem odwrócił się plecami i usiadł. W twojej, a niewątpliwie również w jego głowie, zadźwięczało jak mantra: "Nie ma emocji: jest spokój..."
- A właśnie. Przeszłość naszego killero-miksera. - podjął temat Fensen, opróżniwszy talerz. - Przebąkiwałeś coś o jakichś turbo fajnych specach, którzy niby byliby w stanie ustalić jak się naprawdę sprawy mają.
-Złożyłem prośbę o rozmowę i dostałem zgodę. Niestety Shan jest teraz na zadaniu. Jak tylko będzie możliwość przeprowadzimy holoconferencję. Może, że zjawi się tu wcześniej.-Nautolianin kończył już swój posiłek. -Mogło mi umknąć jaki mam cel w tej rozmowie ale, że nie pytali to chyba nic się nie stało.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
- No dobra, ale co zamierzasz dalej? - zapytała Iziz, gdy postawiono przed nią coś, co przypominało nar shaddańską "zupę Huttów". - Wyślą cię teraz na jakaś resocjalizację, misję dyplomatyczną na pustkowiach Hoth w ramach wdzięczności za zasługi? Nie mogą chyba zobligować cię do niczego, skoro nie jesteś już w zakonie...
- W sumie... Skoro byłeś Jedi, to czemu nie spróbowałeś z drugiej 'strony', hm? - wyraził swą myśl kapitan.
-Bo nie cierpię drugiej strony.-Były jedi Uśmiechnął się serdecznie. Możliwe, że bardziej do swoich wspomnień.-Nie zgadzałem się na pokój z Imperium. Nadal uważam, że niedługo wybuchnie nowa wojna. Daje jeszcze 20 lat pokoju. Ale Republika była zmęczona, Rada chciała stabilizacji. Ja wypowiedziałem swoje zdanie, dorzuciłem to, że uważam iż źle trenują i nie zgodziłem się na przyjęcie padawana. To wystarczyło. Sam wysłałem się na wygnanie. Większość chciała bym udał się na czasową izolację. Bym przemyślał. No ale jest jak jest. A co do tego co ty poruszyłaś Iziz. Nie jestem w zakonie ale liczę się z ich opinią. Prawda uważam, że jedi powinni być inaczej szkoleni. Ale uznaje ich autorytet i dość długą praktykę. Nigdy nie chciałem zejść na ciemną stronę, ale lata najemnika odciskają się na psychice. Przyznam, że nie wiem gdzie jestem. Nie jestem jedi to pewne. Raczej niebezpiecznym świrem z mieczami świetlnymi. Jak uznają, że zaszedłem za daleko to pewnie spędzę resztę życia na jakiejś miłej dzikiej planetce na Rubieżach. Mam nadzieje, że będzie miała dużo wody. Z resztą niezależnie od decyzji zakonu, sam też muszę podjąć pewną decyzję. Jak macie ochotę słuchać dywagacji świra to was pomęczę i wysłucham opinii.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
- Odkąd pierwszy raz miałem nieszczęście ujrzeć twoją gębę, nie robisz nic innego poza zanudzaniem nas dywagacjami świra. - zauważył uprzejmie Fensen. - Jeden raz więcej nie zrobi mi różnicy. - burknął, ale puścił do ciebie oko.
-No dobra. Ale ostrzegałem.- Nautolianin uśmiechnął się złowieszczo. Tak by wraz z jego blizną na twarzy dać jak najbardziej przerażający efekt. -Te wszystkie ostatnie wydarzenia sprawiły, że stoję na rozdrożu. Ostatnie lata były takie, że mogłem uważać iż bez Mocy sobie radzę. Odwoływałem się do niej rzadko i na krótko. Jednak ciągle mnie do niej wzywało. Ciągle szukałem większego zagorzenia i niebezpieczeństwa by walczyć z samym sobą o to by do Mocy się nie odwoływać a potem to robiłem. Trwało to aż trafiłem na Królową. Nasz wspólny czas zmusił mnie do tak częstego korzystania z Mocy, że zrozumiałem jakim hipokrytą jestem twierdząc, że mogę działać bez niej.- Niklo przerwał na szybko podskoczył do automatu i wziął wodę. Wracając już wznowił swoją kwestię. -Nie potrafię nie kożystać z Mocy. Dla tego zrozumiałem, że albo do niej powrócę i zaprzestanę wynurzania się z niej na siłę, albo wynurzę się tak bardzo bym nie mógł do niej powrócić. Na pewno nie w łatwy sposób. Wtedy będę wolny, bo Rada nie będzie miała problemu. Może co najwyżej mnie aresztować i oddać pod sąd Republikański za konszachty z sithami. A jak zostanę w Mocy to co jedi zdecydują to się poddam.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Komentarz: Skrypty poznawcze twoich zachowań są oddalone od pojęcia logiki o miliony parseków, Nautolaninie.
- On ma rację. - nieoczekiwanie poparł droida Makankos. - Odszedłeś stąd, bo nie godziłeś się z wizją świata, którą tu narzucano. Uciekłeś od niej, by znaleźć własną, przemierzając tak wiele światów, jak zdołałeś. Nie zdołałeś jednak znaleźć wizji, która by cię zadowoliła, albo którą byłbyś skłonny zaakceptować. Nie widzisz siebie jako rycerza, nie widzisz siebie jako mordercy, nie widzisz siebie jako Sitha, Jedi, ani nawet czegoś pomiędzy, choć próbowałeś tym być. Miotasz się i gubisz. - Trandoshanin zmrużył oczy w bardzo krokodyli sposób. - Pamiętasz, co powiedział do mnie ten upiór na statku? Miał rację. Ja też zgubiłem się już dawno, w nieco bardziej dosłownym sensie. - ruszył wymownie pozbawionym ręki barkiem. - Nie pozwól, żeby miał rację także co do ciebie. Wybierz coś, nieważne czy będzie to mroczne, godne, opłacalne, żałosne... - wskazał palcem na Fensena, który odparł przyjacielskim "spierdalaj". - Wybierz. To dzięki Mocy osiągasz zwycięstwo, niech więc i ona cię uwolni. - dodał i zrobił minę, jakby powiedział coś niewłaściwego, po czym skupił się znów na talerzu.
Niklo milczał. Przez głowę leciało wiele myśli. Wiedział, że mają racje. Sam też doszedł do podobnej konkluzji. Upadły jedi musi podjąć decyzję. Musi wreszcie przestać się miotać pomiędzy wątpliwościami. Miał tylko jeden problem. Co wybrać? Jasna strona kontrolowana przez moc? Ciemna która jest przez nią pochłonięta? Odejście? -A ty Iziz? Co myślisz?
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
← Sesja SW
Wczytywanie...