Sesja Krixa

[ Ilustracja ]

Ponaddźwiękowy pęd i rosnący ciężar grawitacji wgniatały cię coraz mocniej w ściankę kapsuły, która nabierając wibracji wchodziła w atmosferę ogromnego pieca galaktyki, jakim był Tatooine. Jeszcze chwila, a poza przeciążeniem będziesz mógł poczuć rosnącą do absurdalnie wysokich wartości temperaturę poszycia. Wycieńczony fizycznie i psychicznie miałeś prawo wątpić o tym jak uda ci się znieść cały ten proces, ale i tak było to nic wobec problemów tej samej natury, z którymi borykał się Makankos. A dokładniej - borykałby się, gdyby nie leżał właśnie nieprzytomny na przeciwległej ścianie pod nienaturalnym kątem, targany turbulencjami.
Z resztą - skąd założenie, że jeśli nawet kapsuła nie spłonie i nie rozpadnie się w atmosferze, to nie roztrzaskacie się na jakimś skalnym masywie?
Niklo walczył z własnym ciałem. Próbował się trzymać czegoś i równocześnie zazdrościł trandoshaninowi. Ten przynajmniej spokojnie prześpi śmierć na skałach a także nieprzytomna istota jest mniej podatna na uszkodzenia. Na ich szczęście większość planety to piasek. Trzeba by mieć niezłego pecha by trafić teraz na skalną iglicę albo zabudowania. Mimo to spróbował ruszyć obolałą rękę w stronę panelu kontrolnego. Sprawdzić czy jakieś oprzyrządowania nawigacyjne albo cokolwiek działa. Co kolwiek... Trzeba coś zrobić. Nie można się poddać bez walki...
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Cokolwiek mogłyby uczynić przyrządy - albo nie chciały, albo nie były już w stanie. Nie zdążyłeś nawet zanotować wstrząsu, gdy pod twoimi powiekami zapanowała oślepiająca jasność i praktycznie natychmiast po niej nieprzenikniona ciemność.

Sprzeczne sygnały
ból
i miękkość.

Ciemno nadal, choć nieco jaśniej.
Powieki...
tak, niewątpliwie masz coś takiego
... ważyły o jakieś pół tony za dużo.
Ból, jak cię uczono, był niezbitym dowodem na to, że wciąż żyjesz.
Może po prostu chwilę odpocząć? Upadły już jedi chciał zasnąć to było jego marzenie. Pospać niech ból minie, niech to wszystko minie. Ale coś mówiło mu, że musi z tym walczyć. Zebrać się. Próbował się poruszyć. Walcząc z Sionem wykorzystał wszystko co miał i odwołał się nawet do swoich sił życiowych. Teraz to spokojnej starości nie dożyje, ale mało jedi dożywało. A przez ostatnie lata jeszcze mniej. Trzeba sprawdzić Makankosa. Trzeba sprawdzić gdzie trafiliśmy by w razie czego odciągnąć go od kapsuły. I tak przydałoby się zniknąć z nim bo co jeśli imperialni będą pierwsi? Niklo wiedział że musi też odpocząć, wejść w trans i pozwolić się leczyć ciału. Musi spróbować leczenia trandoshanina. Przydałoby się też wyłączyć nagrywanie holokronu, jeśli komuś kiedyś pokarze ten fragment nagrania będzie niezły ubaw, ale to będzie kiedyś. Teraz boli go każdy mięsień, wiele kości może być połamanych po uderzeniach mocy i lądowaniu, ale trzeba tyle rzeczy zrobić. Trzeba się ruszyć.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Wbrew wszelkim pozorom zdawało się, że żaden ważniejszy organ ani kończyna nie zostały poważnie uszkodzone. Gdy otworzyłeś oczy zdałeś sobie sprawę, że kapsuła upadła na bok tak, że sufit i podłoga stanowiły teraz dwie przeciwległe ściany. Makankos, wciąż nieprzytomny, leżał w przedziwnej pozycji tuż obok ciebie.
Najpierw nastąpiło wyłączenie nagrywania. Nautolianin lekko obrócił się i z wysiłkiem spróbował uklęknąć. Ciężko oddychając i ciesząc się, że w ogóle oddycha przyjrzał się Trandoshaninowi. Sprawdził czy żyje, czy oddycha. Obejrzał do kończyny i ciało by stwierdzić czy nie ma złamań a także jaki jest stan wypalonej rany w klatce. Musi wiedzieć czy pchnięcie uszkodziło jakieś narządy. Możliwe, że jedno płuco jest zapadnięte. W tych warunkach będzie potrzebował Mocy. Znów trzeba będzie zanurzyć się w niej. Zaczął się zastanawiać czy w ogóle się wynurzał? Zamknął oczy by sprawdzić czy czuje otaczającą go moc. Jeśli Nakankos żyje postara się wprowadzić siebie w trans i wchłonie moc wokoło siebie. Zrobi kanał by napełnić leczniczą energią towarzysza. Jeśli jego przypuszczenia co do płuca są słuszne trzeba będzie zrobić bąbel mocy i rozszerzyć go a następnie zająć się regeneracją wypalonych tkanek. Później przejdzie do zewnętrznej rany. To zajmie trochę a i tak Trandoshanin będzie potrzebował zbiornika kolto. Teraz Niklo był tylko wstanie ustabilizować go. Nie jest medykiem, przeszedł podstawy w leczeniu i częściej siebie leczył. Ale musi spróbować, musi go uratować. Nim zacznie zapadać w trans podłączy jeszcze datapad do holokronu by zgrać co udało się zdobyć z navikomputerów okrętu. Trans trochę potrwa może ich przez ten czas jeszcze nie znajdą bo wiedział, że nie będzie w stanie się bronić.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Skoncentrowałeś się na tyle, na ile mogłeś w obecnym stanie. Po kilkunastu głębszych oddechach poczułeś, że udaje ci się wyciągać Trandoshanina z otchłani, w którą się zapadał, jednak na więcej nie wystarczyło ci czasu, gdyż lekki wstrząs zakłócił twój trans. Kapsułę jakby coś pociągnęło w prawo i otwierając oczy zdałeś sobie sprawę, że najwyraźniej z jakiegoś powodu piasek pod nią zaczyna się osuwać.
Niklo spojrzał na właz. Zastanawiał się czy wyskoczyć. Co to mogło być? Teraz przyszło mu do głowy, że zbagatelizował informacje o Tatooine. Trzeba było sprawdzić jakie są zagrożenia na tej piaskownicy, kogo można tu spotkać? Nie mogli być sithci, zajrzeliby do środka. Tak samo większość rozumnych istot. Dzikie zwierzę? Może coś co żyje pod? Gdzie wylądowali. Spróbował się skoncentrować by wyczuć Moc w około. By sprawdzić. Co jest w pobliżu kapsuły. Upadły jedi bardzo chciał by ten dzień dobiegł jakiegoś spokojnego końca by mógł przestać odwoływać się do Mocy. Mimo wszystko cokolwiek jest na zewnątrz szykował się do wyskoku wraz z trandoshaninem. Pochował po kieszeniach wszystkie drobne przedmioty walające się po kapsule. Jeśli staczają się w duł jakiejś przepaści to za chwilę pozostaną bez niczego. Głęboko w duszy chciał by była to zwykła grupka jakiś zbieraczy. Pamiętał, że są tu Jawa. Wtedy Makankos będzie bezpieczny. Mimo to czas było spojrzeć na zewnątrz za pomocą Mocy.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Bez żadnego problemu wyczułeś, że żadna istota ani grupa istot (przynajmniej żywych) nie ciągnie ani nie przesuwa kapsuły, która najprawdopodobniej osuwa się wraz z piaskiem do zagłębienia, na krawędzi którego wylądowała.
Również bez żadnego problemu wyczułeś coś, co samo w sobie problem już stanowiło. I to nie byle jaki, bo iście gargantuicznych rozmiarów. Problemem tym była istota mieszkająca w owym zagłębieniu, czy raczej stanowiąca je całe, której niezliczone zęby, usta, macki i co tam jeszcze ją stanowiło pochłaniały osuwający się do gigantycznej paszczy piasek.
Ze wszystkim, co miało tam wpaść wraz z nim.
-Nosz ku...- Nautolianin szybko złapał towarzysza i postarał się utrzymać go na ramionach, złapał co było pod ręką. Upewniając się, że zabiera datapad i holokron. Tych rzeczy za nic nie przepuści. Wiedział, że gwałtowne ruchy przyspieszą ich staczanie w dół ale nie było co kombinować z delikatnym wychodzeniem. Chwycił za zawór zwalniający i gdy tylko właz wyskoczy pchnie go i sam poleci w górę by doskoczyć do brzegu leja. Błagał w głowie Moc o ponowną pomoc, bijąc się równocześnie z myślą, że jest strasznym hipokrytą. Tyle gadania o niekorzystaniu z Mocy, o niebyciu jej narzędziem, a przez ostatni dzień prawie ciągle na niej bazował. Gdzieś w głębi pojawiła się cicha nadzieja, że sithci mieli gorzej. Czas opuścić pokład. Z bluzgami w ustach przekręcił zawór.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Dźwigając swój bagaż i towarzysza otworzyłeś właz, który otwierał się teraz równolegle do stromego podłoża, którym był piaszczysty lej, zwężający się w stronę ogromnej szczeliny, którą była najeżona kłami paszcza Sarlacka.
-Czemu nie mogło być prosto? No powiedz mi...- Upadły Jedi skoczył. Widząc gdzie wyląduje na leju zamierzał zatrzymać tam Moc by piasek się nie zsuwał i skoczyć dalej aż wyleci poza lej. Tam może będzie bezpieczny. Choć nie przebiegnie się jeszcze kawałek i padnie z wycieńczenia. To dobry plan.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Pierwszy skok był już ciężki, ale wysiłek towarzyszący skupieniu Mocy na podłożu tak, by stworzyć małą barierę uniemożliwiającą osuwanie się piasku graniczył z cudem. Przeskoczyłeś połowę dystansu dzielącego cię od skraju leja i zatrzymałeś się by złapać oddech, jednocześnie dostrzegając sąsiednią kapsułę leżącą w równie beznadziejnym położeniu co twoja kilkadziesiąt metrów dalej, z której wyczołgiwały się pod górę dwie postacie.
Pierwsze co pomyślał Nałtolianin to, że niezwykłym było iż tak blisko siebie wylądowali. Cudem było, że nie zderzyli się. Druga myśl to, że sithci mieli równie dużo pecha co oni, co było pocieszające. Była jeszcze myśl, że wizja z Nar Shaddaa mimo wszystko się spełni, choć obecność kapitana sith i Makankosa nie była wcześniej. Później pojawiła się myśl, że świadomość Mocy nie bawi się tylko nim. Wszyscy przeszli przez te same problemy i dodatkowo wylądowali w tym samym szambie. Gorzej mogłoby być tylko jeśli Niklo dowiedziałby się, że jego ojciec jest potężnym lordem sith który wymordował Jedi. Ale to byłoby już przegięciem. Tak bardzo liczył, że nie zemdleje jak wykona jeszcze jeden skok. Tuż za krawędź. Już nie liczył na odbiegnięcie. Chciał tylko wyskoczyć za lej i odstawić trandoshanina by ten był bezpieczny. Ciekawe jak sobie poradzi w tym stanie z dwoma doświadczonymi sithami. Jak byłby wypoczęty. To może dałby radę. Teraz kto wie. Miał nadzieje, że wydarzenia na pokładzie będą świadczyć o neutralnych stosunkach tutaj.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Ostatni skok i padłeś jak długi na krawędzi zbocza, odpychając resztką sił siebie i jaszczura na kilka centymetrów. Dobiegające z dołu dźwięki świadczyły, że kapsuła właśnie stała się obiadem dla sarlacka.
Niklo leżąc i ciężko oddychając przesunął chociaż o parę centymetrów towarzysza. Każda funkcja, nawet oddychanie sprawiały teraz ból. Naprawdę miał nadzieje, że sithci wylądują tak koło pół planety dalej by miał czas na przygotowanie się do spotkania z nimi. Musi ich zabezpieczyć w razie utraty przytomności. A raczej przed jej utratą. sięgnął po comlink i włączył go na częstotliwości na której rozmawiał z kapitanem Fensenem. Przy odrobinie łaskawości Mocy zjawią się tu przed pomocą Huminro. -Pomóż nam!- Upadły jedi krzyknął to może do świata, a może licząc, że schowany comlink przekaże błaganie dalej. Teraz chciał chwilę odpocząć. Choć parę minut. Później sprawdzi co ocalił z kapsuły ale teraz choć chwila snu. Na przyjemnym słońcu. Chwila snu by mięśnie odpoczęły. Macki tego dziwactwa tu nie sięgną. Chyba. Jednak jeszcze pchnął dalej towarzysza by się odsunął od leja i sam się kawałek przesunął. Tylko nie zemdleć.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Czy twoja wiadomość dotarła do kogoś? Trudno powiedzieć. Rozłożony na gorącym piasku, który niemalże parzył twoją skórę łapałeś każdy oddech suchego, ognistego powietrza, obserwując jednocześnie jak jeden z Sithów lekko zsunął się z krawędzi do której prawie dotarł i z której jego wysiłki obserwował drugi z nich.
Nautolianin zastawiał się czemu go to nie dziwi. Po cichu liczył że się pozarzynają. Nie wierzył, że może z tego wyjść. Co ich powstrzymuje przed zabiciem go i dopiciem Makankosa? Myśli te przerywał bezwzględny żar powietrza. Jeśli dobrze pamiętał to powinien znaleść schronienie. w Nocy będzie chłodniej i przyjemniej dla niego. Teraz jednak leżał jeszcze dając odpocząć ciału. Za chwilę doczołga się do trandoshanina i podrzuci mu miecz Siona. Tam będzie bezpieczny i jak ten się obudzi będzie miał czym się bronić. Później sprawdzi co ocalił z kapsuły i dokładnie schowa holokron. Ale teraz jeszcze chwilę odpocząć. Choć chwilę dać spokój wyczerpanym mięśniom. Ostatecznie poszedł do samego końca swoich limitów i poza nie. Powinien pewnie przykryć towarzysza płaszczem, przed słońcem, ale to jaszczurka. Może nic mu się nie stanie. Dwie minuty i się ruszy, tylko dwie minuty. Nie dojdą tu jeszcze a on odpocznie, choć chwilę.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Gdy zdołałeś wreszcie złapać dość oddechu by odzyskać władzę nad swoim ciałem, nie wiedząc czy minęły dwie minuty czy dwie godziny i zupełnie o to nie dbając, podniosłeś się do pozycji siedzącej, widząc jedynie sarlacka, dwóch Sithów stojących przy swojej krawędzi, Makankosa, który najwyraźniej nie wybrał się nigdzie podczas twojej drzemki i nic poza bezkresnym, ziarnistym morzem pomarańczowo-żółtego skwaru, który gotował powietrze na odległym horyzoncie.
Niko powyciągał wszystkie przedmioty z kieszeni płaszcza, ten ściągnął i zawinął w turban na głowie. Teraz zaczął przeglądać co ocalało. Równocześnie przysunął się do trandoshanina by sprawdzić jego stan ewentualnie go ustabilizować. Holokron schował głęboko by był zabezpieczony. Miecz Siona wsunął w strój towarzysza tak by ten miał go pod ręką. Teraz odpocznie czuwając przy tandoshaninie i zobaczy co w tym datapadzie jest. Najpierw jednak, sprawdzi co ocalił.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
← Sesja SW
Wczytywanie...