Sesja Krixa

Próbowałeś, ale bez rezultatu. Pliki zabezpieczono hasłem, którego nie byłeś w stanie obejść. Wpisałeś kilka losowo wymyślonych wyrazów, potem kilka bardziej przemyślanych - wynik był ten sam: "odmowa dostępu".
-No to tyle. Wiem już skąd to trupie przekleństwo się pojawiło. Natrafiłem też na zakodowane informacje. Zostawię to zakonowi, może, że znacie jakiś hakerów?- Nautolianin teraz zwrócił się do obecnych. Ktokolwiek cierpliwie wyczekał jego poszukiwania miał prawo dowiedzieć się co upadły jedi znalazł.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Obaj załoganci siedzieli na swoich miejscach. Makankos, bujając się na krześle, dłubał widelcem w zębach, jakby zupełnie niezainteresowany. Fensen przeciwnie, przypatrywał ci się badawczo znad kubka z kawą.
- Teraz potrzeba ci hakerów? Czego jeszcze? Może stada gizek? - zapytał kapitan, upiwszy ostatni łyk kawy i odstawiając kubek na blat, dodał: - Zawsze możesz zapytać HK, chyba wie co nieco o programowaniu, elektronice i takich tam... Cokolwiek tam masz.
-A chcesz wiedzieć? Bo błoga nieświadomość pozwoli ci pozostać obojętnym na cały ten konflikt.- Niklo stwierdził to z pewnym niesmakiem. Zdziwi go jeśli kapitan po usłyszeniu co sithci mogli planować nadal byłby neutralny dla obu stron. Nim poszuka droida uznał, że chwilę poświęci na sprawdzenie miecza. Wątpił by baza danych zawarta w holocronie miała informacje o tej energii w broni sitha. No ale spróbować można.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Powątpiewałeś słusznie. Holocron wyświetlił dane dotyczące konstrukcji, wykonania, stopu metalu, zapisał kilka danych odnośnie specyfiki zawartych w broni kryształów, jednak nic na temat emanacji Mocy lub innej energii.
- Świadomość, nieświadomość - i tak mam to w dupie, dopóki nikt nie próbuje mi się do niej dobrać. - usłyszałeś w odpowiedzi - Zrób co uważasz za stosowne, ni mnie to grzeje, ni ziębi.
-Eh. To wiesz jak zrobimy panie Obojętny na wszystko? Zostawię teraz włączone znalezione pliki. Są zamknięte. Mnie przeraziła nazwa. Będziesz chciał wiedzieć to przeczytasz.- Nautolianin mówiąc to omawiane info kopiuje by było wyświetlane w głównym menu do swobodnej dyspozycji. Resztę danych zabezpiecza szybko hasłem by nikt tam nie grzebał i wstaje od stołu. Niklo postanawia zostawić ich z tym a sam rusza za potrzebą. To będzie dość czasu by kto chce to sprawdził. Może przy okazji poszuka blaszaka do konsultacji nad zabezpieczonymi plikami.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Jak postanowiłeś, tak zrobiłeś. Ruszyłeś dziarskim krokiem w stronę toalety. Wszedłeś do sracza, otworzyłeś drzwi kabiny i... stanąłeś twarzą w twarz, a raczej twarzą w hełm, ze stojącym w niej HK, którego kamera w soczewce "oka" zwęziła się z mechanicznym brzęczeniem.
-Nawet nie pytam za jaką potrzebą byłeś- Niklo uśmiechnął się do maszyny. Po chwili konsternacji uznał to za słabe starania do polubienia maszyny. Jakoś ciągle była to maszyna. Upadły jedi zastanawiał się co może porabiać dorid w takim miejscu. Uznał jednak, że lepiej o to nie pytać, bo może jeszcze dostać odpowiedź. -Jeśli już skończyłeś to spotkajmy się w głównym pomieszczeniu za kilka minut, będę miał sprawę. Muszę skorzystać.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Przez sekundę droid nie zareagował, a następnie z całą obojętnością, na jaką było go stać, ominął cię i udał się do wyjścia. Zamykając drzwi kabiny usłyszałeś jeszcze jak powiedział "spłuczka" i wyszedł, nie wyjaśniając w czym rzecz.
Nautolianin popatrzył za droidem ze zdziwieniem po czym wszedł do kibla. Niepewny o co może chodzić. Przyjrzał się urządzeniu. Popukał najpierw. Ostrożnie jakby był to zapalnik do bomby obejrzał spłuczkę. Dotknął z obawą jakby miała wybuchnąć. Mowa tu przecież o HK. Jak Niklo sobie to przypomniał to sprawdził czy niema nigdzie ładunków wybuchowych i próbował sobie przypomnieć czy są jakieś substancje które po reakcji z moczem wywołują wybuch albo może trujące opary. Stał potem tak chwilę i uznał, że przetestuje spłuczkę.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Ku swej niepomiernej uldze stwierdziłeś, że brak tu jakichkolwiek materiałów wybuchowych. Pociągnąłeś. Nic. Czyżby mechanizm się zepsuł? Pociągnąłeś ponownie. Nic, woda nie chce się spłukiwać. Aha, to już wiadomo, ale w wykonaniu tego droida nigdy nic - pomyślałeś, wypuszczając spłuczkę z ręki i wtedy nastąpił wybuch. W kiblu coś zadudniło, zagotowało się, zagrzmiało i kilka litrów zablokowanej w przepuście wody rozbryznęło się o wnętrze sracza, ochlapując wszystko dookoła, czyli w tym wypadku przede wszystkim ciebie, od stóp do głów.
Upadły Jedi skoncentrował się. Powrócił wspomnieniami do lat treningu. Odwołał się do wszystkich znanych technik medytacji i posiadanego szkolenia z zakony by nie wyrzygać. Nie udało się. Puścił soczystego pawia. Gdy skończył spróbował opanować się. Puścił kolejnego pawia. Gdy cały posiłek opuścił już jego organizm tą nie właściwą stroną i do tego posiadając nadal wartość odrzywczą. Upadły jedi pochylił się raz jeszcze nad swoim losem i wyrzucił swoje żale na temat Mocy do kibla. Ręce mu się ślizgały i ledwie się trzymał. Nie miał już czym wymiotować a odruch nadal ściskał jego gardło. Opanował się. Moc ewidentnie mści się na nim. Pewnie oczekiwała, że weźmie miecz i przejmie jakąś rolę. Ta myśl męczyła Nautolianina. Chciał powiedzieć, że na to rzyga ale wydało się to nieodpowiednie w tym momencie. Wstał i wyszedł z toalety. Ręką namazał "NIECZYNNE" i ruszył do łazienki.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Niczym hothański pustelnik doczłapałeś ciężko do umywalki. Tutaj obyło się już bez niespodzianek, choć profilaktycznie po odkręceniu kurków uciekłeś pod przeciwległą ścianę. Zamiast skrytobójczego ataku kran powitał cię jednak przyjemnym szemraniem ciepłej wody, która po chwili przyczyniła się do zasnucia parą wiszącego nad zlewem lustra. Obmyłeś się pobieżnie na twarzy, rękach i reszcie ciała oraz dokładnie w jamie ustnej. Kwasowy posmak rzygowin nadal majaczył w gardle, choć zelżał po kilkukrotnym przepłukaniu. Czułeś nieprzyjemne ssanie w żołądku, którego nie sposób było pomylić z głodem, choć wiedziałeś, że niebawem i on powróci. Wypluwając kolejną stróżkę wody pozostawiłeś kran odkręcony, by przyjemne szemranie nadal koiło twe myśli, zachęcając do ponownej, oczyszczającej kąpieli.
Moc, w zemście za twe czyny, splunęła ci w twarz za pomocą sracza. Tego jeszcze nie grali. Niespodziewanie przed oczami stanął ci pewien zgnojony dniem Zabrak, obok którego siedziałeś (chciałoby się rzec - wieki temu) w pewnym ruchomym barze z ciastkami z przepowiednią.
Nautolianin smutny i zmęczony. Gdy wyszedł spod prysznica zastanawiał się czy nie spalić rzeczy. Miał ochotę to wywalić w przestrzeń. Znając jednak Moc i prawidło, że każda akcja powoduje reakcje pewnie jego gacie wylądowałyby komuś na szybie kokpitu. Drogim powodem rezygnacji z wyrzucenia rzeczy był fakt że to jego jedyne sprawne ubranie. Wrzucił je do prania chemicznego i ruszył do pokoju przebrać się w coś ze zwykłych ciuchów. Miał szczerą nadzieje, że nie zdarzy się tak iż jedynym zdatnym ubraniem będzie szata jedi. Nadal nie rozumiał kto projektował stroje jego kasty ale ilość frędzli i jakiś zwiewnych elementów przekracza zdrowy rozsądek. Nautolianin uznał że jak się przebierze będzie musiał posprzątać kibel. Zawsze trzeba odpowiadać za swoje czyny.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Szczęśliwie znalazłeś coś, co bez większego wstydu mogłeś na siebie założyć. Zakonna szata... Ile czasu minęło, odkąd zakładałeś ją po raz ostatni?
"Królowa" Fensena nie posiadała droidów sanitarnych (o ile nie liczyć do tej kategorii mordercy-alkoholika), więc wszelkie prace tego typu należało wykonywać ręcznie. Zrezygnowany i odpowiedzialny jak jasna cholera chwyciłeś za mop i wiadro, z którymi rozpocząłeś kilkuminutowy taniec powtarzalnych ruchów. Pozytywnym aspektem tej roboty był fakt, że sprzątanie odmóżdżało i odprężało zarazem, pozwalając odzyskać spokój i harmonię myślenia.
Kiblowa medytacja - kolejne zaskoczenie.
Nautolianin po skończonej robicie odniósł środki czystości na miejsce. Zmęczony trochę całym zajściem i wyczerpany usuwaniem z organizmu posiłku ruszył do głównej sali zobaczyć co z holocronem. Może blaszak tam jeszcze jest i zajmie się hakowaniem.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Na miejscu znalazłeś oba obiekty poszukiwań. HK stał w swej zwykłej pozycji, niczym metronom lustrując otoczenie.
Sarkastyczne pytanie: I jak było?
-Pouczające i oczyszczające doświadczenie. Usuwając obiad byłem bliski osiągnięcia jedności z Mocą.- Nautolianin zrobił krzywy grymas który mógł uchodzić za uśmiech przez złe wspomnienia. Zasiadł zmęczony przy stoliku gdzie leżał holocron. -Czy umiesz hakować? Albo znasz się na szyfrach sithów? Mam tu zabezpieczone dane i chciałbym byś je otworzył jeśli jesteś w stanie.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Bez słowa mechaniczny morderca podszedł do kostki i ujął ją w mechaniczna dłoń. Z maciupeńkiej klapki w ramieniu wyjął długi, bardzo cienki kabel, którego koniec podłączył (po kilku szybkich przełożeniach holocronu w dłoni) do nośnika danych. Przez pięć minut rozlegało się tylko charakterystyczne, komputerowe bzyczenie, aż w końcu holocron otworzył się i wyświetlił projekcję tabeli z adresem interesującego cię pliku, na której widniał napis "Dostęp uzyskany".
-Dziękuje.- Nautolianin sięgnął po swoją kostkę by spokojnie przejrzeć otwarte dane. Robił to po woli, mimo wszystko gdzieś pojawiła się myśl, że nie powinien tego wiedzieć. To może wile zmienić. Mimo to wiedza, że wielu ludzi przez to zginała i zagrożenie, że zginąć może więcej przemogło w upadłym jedi niepokój. Oczywiście był ostrożny odbierając kostkę od droida. Zagrożenie maszyną zabójcą nie powinno być lekceważone. Miło by było gdyby kontakt z plikami sithów nie uaktywnił w HK jakiegoś utajonego morderczego oprogramowania. Niklo już i tak podpadł Fensenowi nie chciał bardziej.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
← Sesja SW
Wczytywanie...