Sesja Kiyuku

- Solusarze... - szeptał drwiąco zbliżający się Sith - Solusarze, przestań pajacować... - mówił słowami zupełnie nie pasującymi do całej sytuacji.
Skupiam się, próbując odgonić wizję.
Sith podskoczył szybko do ciebie, unosząc ostrze do zadania ciosu...
Zobaczyłeś Ar-Sarama, stojącego przy wyjściu korytarza z odsłoniętym ostrzem.
- Przestań pajacować i chodźmy do drugiego korytarza, bo komunikator milczy! - mówił, widząc co się z tobą dzieje
- Eeee... tak, już... ruszajmy.
"Chyba faktycznie coś zaczyna się ze mną dziać" - dodaję w myślach.
- Wszystko w porządku? - zapytał towarzysz - Chodźmy.
Wróciliście tym samym korytarzem do rozpadliny i ponownie ją przeskoczyliście. Następnie z powrotem do skrzyżowania ze starymi drzwiami z trójkątnym symbolem i w dół korytarzem, który przemierzaliście w wizji. Wszystko było tu identyczne. Te same napisy, inskrypcje, te same kości rozrzucone po posadzce, ta sama okrągła sala. Jedyną różnicą było ciało martwego Rodianina leżące tuż obok pustego postumentu oraz podnoszący miecz martwego Jedi człowiek, który na wasz widok ruszył do ataku dzierżąc dwa ostrza.
- Folran! Mówiłem, cholera, żebyście uważali na kryształ Qixoni! Sam tego chciałeś!
Staję w lekkim rozkroku, i chwytam miecz oburącz, tak by jedna klinga była niżej, a druga wyżej.
Poczułeś, jak Ar-Saram uderza w Folrana strumieniem Mocy. Ten stanął na sekundę, mrużąc oczy jakby stracił wzrok, ale sekundę później zaśmiał się krótko zdecydowanie nie swoim śmiechem i miotnął Rodianinem kilkanaście metrów wgłąb korytarza. Ta Moc również nie mogła należeć do niego. Ar-Saramowi raczej nic się nie stało, ale w tej chwili musiałeś obawiać się o własne zdrowie. Musiałeś jednocześnie sparować dwa piekielnie szybkie półobrotowe cięcia na głowę i kolana, poparte natychmiastowym kopnięciem w mostek, które odstawiło cię na dwa kroki.
- Folran, opanuj się!
Próbuję zniszczyć mu jeden z mieczy.
Próbować sobie możesz. Jak na razie musiałeś parować jedno pchnięcie prawą ręką na brzuch przy jednoczesnym cięciu z góry lewą ręką na głowę, do którego natychmiast doszło drugie cięcie prawą ręką. Blokujesz dwa ostrza, siłując się z przeciwnikiem.
- Saram! Rusz się no, i mi pomóż!
Skupiam się i uderzam Folrana Pchnięciem Mocą.
Ar-Saram zastosował się co sił do twojego ponaglenia. Zaatakował Folrana od tyłu, zmuszając go do odjęcia jednego ostrza od twojego bloku i zbicia ciosu na plecy. Wykorzystując okazję, odrzuciłeś go kilka metrów przed siebie. Folran upadł i wykonując szybki przewrót w tył wbiegł do sali, w której znajdował się kryształ, najwyraźniej na was czekając.
- Zabijmy tego s***wysyna. - zaproponował poirytowany Rodianin,
- Dobra, ale uważajmy, bo może ma dla nas jakąś niespodziankę.
Powiedziane rychło w czas. Obłąkany Folran miał dla was szalenie elektryzującą niespodziankę. Z odległości nie większej, niż 5 metrów, posłał na was strumień morderczych błyskawic.
Zasłaniam się jednym z ostrz mieczy.
- Uważaj! - krzyknął Rodianin i zaskakująco przyjął na siebie strumień błyskawic.
Skupiam się, i używam na Folranie Przyciągania Mocą, jednocześnie wyciągając jedno z ostrz do przodu, by się na nie nabił.
Korzystając z tego, że Ar-Saram przejął rolę celu, zdołałeś przyciągnąć przeciwnika do siebie. Jednak Folran zbił twoje ostrze do ziemi, parując je dwoma ostrzami przełożonymi na krzyż do dołu.
Tnę go drugim ostrzem od góry, celując w głowę.
Sytuacja tyleż ciekawa, co niebezpieczna - w tym samym momencie twój towarzysz postanowił zrobić to samo. Obaj usiłujecie właśnie przebić się przez podwójny blok przeciwnika i pozbawić go głowy
Próbuję uderzyć Folrana w twarz rękojeścią miecza, by chwile później ciąć go w krocze ostrzem skierowanym aktualnie w dół.
← Star Wars
Wczytywanie...