Sesja Dany'ego

Pozbieraliście się i porządnie ogłuszonego Kolin'tora, po czym ruszyliście przed siebie. Korytarz nie zmienił rozmiarów i nie zakręcał zbytnio. Gdy w zasięg twojego wzroku wszedł jego wylot, u jego szczytu dostrzegłeś pierwsze jaja.
- Nie podchodźcie do jaj. Niszczymy je z odległości. Macie coś obszarowego?
*Cholera, jak my królową wyciągniemy stąd? Korytarze za wąskie. Szkoda, że sala jest zbyt głęboko, bo by się można było przebić.*
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Mam kilka zdalnie detonowanych bomb - Powiedział Hilion - Mogą narobić niezłego bajzlu. Od biedy zawsze możemy załatwić sprawę plazmą.
- Bomby zachowaj na ewentualne poszerzanie tunelu. Grzejemy do nich z plasmy.
Idziemy przed siebie, co jakiś czas strzelając do jaj.
- Część niech pilnuje otoczenia.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Postąpiliście we czterech parę kroków na przód, grzejąc zdrowo do wszystkiego, co zaznaczał trójkątami automatyczny celownik, a było tego nie mało. Po dobrych dziesięciu sekundach tej zabawy kolejny wrzask dał znać, że komuś bardzo się znudziło. Na ten wrzask, który mógł należeć tylko do jednej istoty, odpowiedziało wiele innych, zaś chwilę potem z tunelu zaczęły wybiegać Xenomorfy - trzy Biegacze, trzy Trutnie i niedobity ostatnio Pretorianin.
- Jedna osoba pilnuje jaj o facehuggerów. Reszta grzać do tego, co biegnie.
Sam szybko biorę kuszę i próbuję ustrzelić runnerów.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Cel - pierwszy strzał - pudło, za szybki. Obok ciebie Kil'tor strącił jednego z Trutni.
Cel - drugi strzał - trafienie. Drugi cel - trzeci strzał - pudło, uciekł na ścianę. Nie zdążysz na czwarty strzał. Jeszcze dwa pociski plazmy - jeden strącił Trutnia, drugi rozbił się na Pretorianinie. Ten biegł dalej na przód, ale Gantoris przeszedł sam siebie przebijając go rzuconą z 15 metrów włócznią przez korpus.
Jeżeli są bliżej, to biorę włócznię do łapy. Rozglądam się za celami, także za plecy.
- Posuwajmy się do przodu.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Biegacz podbiegł do ciebie, ale widząc tak wielu przeciwników na tak małej przestrzeni nie mógł się zdecydować którego atakować. To niezdecydowanie kosztowało go życie. Kil'tor poczekał, aż truteń skoczy w jego kierunku i sam skoczył krok wprzód, nadziewając go w powietrzu na ostrze.
Poszliście dalej korytarzem, który wychodził na ogromną jaskinię z licznymi rozgałęzieniami. Na jej krawędziach, obrzeżach i dużej części centrum stały jaja, zaś w samym jej środku...

- Duże bydle.
Przystaję na chwilę.
- Dobra panowie, do roboty. Trzeba będzie rozwalić jaja, bo będą przeszkadzać w jej pętaniu. Pewnie ją to rozwścieczy. Macie tam coś uspokającego dla naszego pacjenta?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Wiele tego nie będzie, akurat zdążymy tu posprzątać - odpowiedział nerwowo Dary'yutaj. - Ale nie ma co czekać - dodał i wystrzelił pięć małych strzałek z nadgarstka w kierunku królowej, która chyba nawet tego nie poczuła - Zaraz zacznie działać - stwierdził na koniec, a Gorion zaczął już rozstrzeliwać jaja.
Niszczymy jaja do końca jak najprędzej. Obserwuję także zachowanie królowej.
- Pętamy ją i pakujemy do klatki i na nosze. Gorzej będzie z tą liną. Do tej dużej sali dociagniemy sami, ale potem przydałoby się ciagnąć liną. Jeżeli odchodzi duży korytarz do wyjścia, to możnaby nim pójść, ale wtedy nie będzie liny. Albo przebijemy się tym wąskim.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Królowa darła się w niebogłosy, zwołując kolejne Trutnie na ratunek jajom. Jednak akcja przebiegała systematycznie, radziliście sobie z obrońcami.
- Szlag! Jak tak dalej pójdzie za dziesięć minut skończą mi się baterie! - warknął Gorion po zestrzeleniu piątego z kolei napastnika.
Królowa zaczynała przysypiać, choć szarpała się nadal. W ostatnim, nieoczekiwanym zrywie oderwała się od odwłoka i machnęła na odlew ogonem, zmiatając Hiliona, który stał najbliżej niszcząc jaja. Przeleciał całą "salę" w poprzek, a królowa padła bezwładnie, dysząc ciężko.
- Hilion, żyjesz?!
- Dajcie jej jeszcze trochę usypiających na wszelki wypadek i pakujemy ją.
We trzech powinniśmy dać radę z wiązaniem jej. Reszta będzie pilnować. Wiążemy ręce, nogi, ogon do tułowia, potem całość razem i na nasz środek transportu. Zakładam, że wiemy jak to zrobić i mamy potrzebną technologię.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Technologia technologią, ale taki kawał mięcha i pancerza waży w chuj, a może i więcej. Do tego potrzeba było siły wszystkich waszych mięśni, nie wyłączając Hiliona, który - zataczając się przez kilka pierwszych kroków jak pijany - chyba nie do końca wiedział gdzie jest, ale pomógł ładować Królową na platformę. Ta zapiszczała jeszcze w przeraźliwie wysokim rejestrze, a chwilę potem, gdzieś z odległej części ula, dobiegł kolejny niski, wstrząsający ryk.
- Co to było? Uciekamy stąd.
- Hilion, trzeba będzie trochę korytarza wysadzić, by przepchnąć się potem korytarzami. Był chyba jeden wąski fragment, potem powinno być dobrze.
Wiejemy z tamtąd, ciągnąc królową do dużej sali.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Ciągnięciem takiego bagażu musiało zająć się aż czterech z was. Obaj bracia 'tor, Gantoris i Dary'yutaj wywlekli Królową z gniazda, a ty strąciłeś z kuszy jeszcze dwa spóźnione Trutnie. Kolejny, dudniący ryk z dalszej części Ula rozbrzmiał ponownie, gdy byliście mniej więcej na wysokości walki z drugim Pretorianinem.
- Hilion, pędź do przodu i wysadzaj korytarz przy linie, byśmy się z królową pzecisnęli.
Co jakiś czas pomagam ciągnąć, by przyspieszyć robotę.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Doszliście, a raczej dopełzliście niczym wasi niegdysiejsi egipscy niewolnicy sprzed tysiącleci, do korytarza, z którego przyszliście, na drugi koniec "areny". Poczekaliście tu chwilę, aż Hilion rozłoży ładunki. Królowa zasyczała i zakręciła się, ale uciszył ją płaski cios włócznią w kołnierz zadany przez Dary'yutaja.
- Śpij, kochanie. -
Chwilę później dobiegł was odgłos eksplozji, zaś z głębi korytarza wyleciała chmura kurzu i pyłu. Z głębi drugiego korytarza natomiast wytoczyło się coś, co sprawiło, że wszyscy stanęliście jak na komendę z niewątpliwie opuszczonymi szczękami.



"Gatunek: Xenomorf. Typ - nieznany"
- Na pamięć mego ojca, co to jest?! - krzyknął Gantoris.
- Na kości babuni, jakie to wielkie!
Próbując pokonać strach, który jednak mi się udzielił, patrzę w korytarz do wyjścia. Widzę już coś, czy będzie się dało przejść?
- Hilion, błagam cię, powiedz, że masz jeszcze ładunki wybuchowe...
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

← Alien 2
Wczytywanie...