droga_stali_i_nadziei

Religia

Witam! Kilka lat temu gościliśmy u siebie znajomą mamy, ktora trudni się wróżbiarstwem.Ona właśnie,wywróżyła mi moją datę śmierci.Nie chciałam zgodzić się na takie przewidywania, gdyż jestem właśnie katoliczką i ostatnio na prawdę staram się jak mogę wprowadzać zasady dekalogu w moje życie i wykorzystywac je, nie tylko twierdzić, że jestem chrześcijanką.Chcę okazywać to własnym postępowaniem. jednak mama namówiła mnie na te wróżby. Póżniej zrobiłam sobie taki test http://smierc.org i data wyszła mi identyczna.Nie wiem co mam o tym sądzić.Zachwiało mi to trochę moje dotychczasowe myślenie. Choć trudno mi wierzyć w takie rzeczy, to jednak podświadomie nurtuje mnie ten fakt, bo trzeba przyznac że jest to niebywały zbieg okoliczności.Takie wydarzenie uświdomiło mi ,że tak na prawdę mimo moich starań, moja wiara jest bardzo słaba i chwiejna. Kiedyś także miałam sen, że babcia umrze.Kilka dni pózniej, rzeczywiście trafiła do szpitala a po 3 dniach umarła.Okazalo się, że miała raka trzustki i nic nam nie powiedziała. Są sytuacje kiedy sama staję się jak wróżka, wierzę w swoje sny, nie rozpatruję spraw z punktu widzenia mej wiary.I choć staram się ją pogłębiać, to jednak jest ona maleńka.Myślę sobie właśnie, jak niewiele czlowiekowi potrzeba by zaczął wątpić, by zapomniał o wierze.
Odpowiedz
Co do daty śmierci - zarówno pani wróżka, jak i tego typu strony (jeśli dobrze pamiętam, pierwszą z nich był DeathWatch, nie wiem czy jeszcze jest) opierają się na danych, które z matematycznego algorytmu wyprowadzają najbardziej prawdopodobną, uśrednioną datę. Ta strona, zapewne podobnie jak wróżka, pytają Cię o rozmaite informacje na temat Twojego stanu zdrowia, biologicznych danych i predyspozycji, jak wzrost, waga, tryb życia, nałogi, choroby rodziny (które mogą być dziedziczne), wiek matki w czasie porodu (co wpływa na przebieg ciąży i zdrowie dziecka) itp. Nie ma w tym żadnej tajemnicy, mistyki. Równie dobrze ja, znając ogólne dane statystyczne dotyczące długości życia (przeciętnej) kobiet i mężczyzn w kraju mogę przewidzieć Ci jak to wypadnie. Nie martwiłbym się tym, a nawet gdyby miała być to prawda, to chyba jeszcze trochę Ci zostało?

Co do wiary - forów internetowych (nawet tak wyjątkowych, bo kulturalnych, jak nasze, gdzie ludzie chcą rozmawiać, a nie wrzucać na siebie durnymi tekstami z błędami ortograficznymi) nie uznaję za dobre miejsca na takie rozmowy. To sprawy złożone, filozoficzne, wymagające długiego wieczoru na konwersację w odpowiednim gronie. Jednak jeśli mogę powiedzieć coś, co nie stanie się śmieszne ze względu na formę czy miejsce publikacji, to to, byś nie uznawała swej wiary, religii (bo to nie to samo), uczuć, myśli, poglądów czy ambicji za niewłaściwe, niedobre lub nieprawdziwe tylko dlatego, że odbiegają od "wytycznych", które narzuca Ci ktoś inny, mówiąc, jak powinnaś te rzeczy robić, czuć i rozumieć. Jeżeli pani wróżka faktycznie była supermistyczką i trafnie przewidziała Twoją datę śmierci, albo jeśli dokonałaby innego "magicznego", nadprzyrodzonego czynu, który byłby równie prawdziwy, co doświadczalny, nie znaczyłoby to, że musisz wybrać "albo w to uwierzę, albo źle wierzę w swojego Boga i Bóg się na mnie obrazi". Jeśli ktoś - ksiądz, profesor z tv, nauczyciel, polityk, matka, kumpel - narzucają Ci jakiś jedyny słuszny sposób postrzegania świata i zasad, od którego nie wolno Ci odejść, bo będziesz zła i niedobra - zrezygnuj z nich, a nie ze swoich doświadczeń, przekonań i zasad. Nawet jeśli czasem stają one w opozycji wobec siebie.

Uff... Ale się rozpędziłem A nawet nie wiedziałem tyle czasu, że mamy tu taki temat.
Odpowiedz
Ja nie lubie tego typu tematów. Predzej czy pozniej zacznie sie flame. "Bo moja racja jest bardziej mojsza niż twojsza"
Odpowiedz
A pewności nie masz Gdzie indziej też bym tak uznał, ale nie oczekuję tego tutaj. Poza tym nie rozmawiamy na tej stopie, koleżanka się podzieliła refleksją, ja swoją w zamian. Nikt tu nikomu niczego nie forsuje i oby tak pozostało.
Odpowiedz
Ja urodziłem się w rodzinie katolickiej i jestem osobą wierzącą w Boga. Dowody na to, że Bóg istnieje jest dużo - ludzie, którzy byli u progu śmierci często mówią, że widzieli Boga
- świat nie mógł postać ot tak, więc istnienie wszechmocnego Boga jest bardzo prawdziwie
- czasami, gdy się, źle czuję czy coś takiego czuję obecność Boga jakby mi pomagał - to jest akurat mój argument z życia
- istnienie szatan jest jak dla mnie równoznaczne z istnieniem Boga
- no i te duchy, zmarli żegnający się z nami
- ludzie nie wymyślili sobie ot tak Boga, Jezusa i nie napisali Pisma Świętego
- cuda
Dodam od siebie, że jedno przeraża mnie - ta wieczność. Nie wiem jak to będzie wyglądało, ale wieczność to przecież najdłuższy limit czasu. Co do tego, że kościół zarabia - fakt w średniowieczu jakoś meli wszystko gdzieś, a zajmowali się zbieraniem kasy, ale to robili ludzie, nie Bóg.
Odpowiedz
Moim zdaniem religia jest jak nic innego prywatną sprawą każdego człowieka. Życzyłbym sobie aby tak się stało zarówno w tej kwestii, jak i w kwestii preferencji seksualnych, ale nowoczesność polega na wywlekaniu bzdur na ulice żeby mamić barany przed wyborami.
Zdradzę jednak, że bliski jest mi sedewakantyzm.
Odpowiedz
Ja lubię się nie zgadzać z ludźmi, gdy po protu powołują się na "dowody", które dowodami zwyczajnie nie są, ale to podlega moim poglądowi na to, że jak odwołujemy się do rzeczy które nauka jest w stanie badać, to argumenty te metodzie naukowej należy podporządkować.

Ale nie zamierzam się bawić w nawracanie, jak ktoś powie że wierzy - ok. Poza tym fajnie posłuchac o różnych koncepcjach.
We geexe żodyn niy wi iże jeżech gorol.


ŻODYN.
Odpowiedz
Nienawidzę tej wiecznej (głównie internetowej) wojny między ateistami, tak zwanymi "racjonalistami" i wierzącymi. Dowody, srody, nauka, wałka... To dwie kompletnie odmienne rzeczy, dlatego szukanie jednego w drugim jest bez sensu. Ale co ja tam wiem? Połowa trolli straciłaby bez tego robotę.

"Chrześcijańskie księgi były pisane między 2000 rokiem p.n.e do około 200 roku n.e. To tyle. Współczesna nauka zaczyna się od Galileusza, przez Newtona, Einsteina... To jest okres współczesnej nauki. Jak w Biblii miałaby być nauka? Nie może. Te dwa okresy dzieli przepaść. Biblia nie przedstawia nauki."

Ojciec George Coyne, PhD, Astronom Watykański
Odpowiedz
No, mniej więcej o to mi chodzi.

O to, że co nauka zbadać może, tam religijnie nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Ale są ludzie, którzy wygadują różne bzdety, do tego nie trzeba też być przecież wierzącym, wystarczy nieznajomość praw i teorii naukowych. I tutaj od Chrześcijan o wiele gorsi są różnego rodzaju wielbiciele wróżb, homeopatii czy innych dziwnych new age'ów.

Można powiedzieć, że jestem purystą jeżeli chodzi o metodologię naukową. Naukowiec może być wierzący, ale w badaniach bada tylko to, co jest. Wnioski są wnioskami naukowymi, nie duchowymi. A to jest nieco sprzeczne z naturą człowieka, więc nie jest to tak, że od razu ich trzeba oskarżać o "zdradę nauki", czy coś. Poza tym, nauka nie ma uczuć, to się nie obrazi.

A to co poza nauką? Po prostu nie jestem człowiekiem duchowym, nauka daje mi wszelkie satysfakcjonujące odpowiedzi.
We geexe żodyn niy wi iże jeżech gorol.


ŻODYN.
Odpowiedz
A ja tam nie wierzę (choć byłem chrzczony i zaprowadzony do Komunii), bo po prostu nie wierzę w coś w ciemno. Jeszcze jakiś czas temu uważałem siebie za ateistę, ale odkąd ateizm (za sprawą jednostek skłonnych do często sporej przesady) zaczął być kojarzony z radykalizmem, fanatyzmem i nienawiścią, sam siebie nazywam po prostu niewierzącym;p Dopóki nikt mi nie zabrania nie wierzyć i nie piętnuje mnie za to, że nie wierzę, dopóty ja nikogo się nie czepiam. Człowiek ma (albo przynajmniej powinien mieć) wolną wolę, ma rozum, więc powinien rozumieć i być świadomym tego, że są też ci, którzy myślą inaczej. I to nie powinno mieć żadnego znaczenia, ale zazwyczaj ma.
Może więc ja jestem zbyt światły, skoro to zwyczajnie kumam?;p
Odpowiedz
Nie znałem znaczenia słowa, które użyłeś Talion, ale wikipedia jak zawsze pomocna.

Cytat

hipoteza teologiczna, według której wszystkie osoby, które zasiadają na tronie papieskim od czasu śmierci Piusa XII w 1958 roku, są antypapieżami. Istnieją także nieco starsze sedewakantystyczne opinie teologiczne, sięgające XIX wieku.


Coś w ten deseń?
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Kościół nauczył się do perfekcji interpretować Biblię tak, aby działała na jego korzyść, coby naukowiec nie udowodnił to ksiądz powie, że to od kilku tysięcy lat jest zapisane w Piśmie Świętym. Zawsze jest tak, że im bardziej społeczeństwo wykształcone tym ciężej nim manipulować. Kwestia wiary to jedno, ale ślepe podążanie za Kościołem, który w ostatnich latach bardzo błądzi i sam podkopuje swój autorytet jest godne przemyślenia.

Odpowiedz
Krytyka kościoła? To już można zostawić wierzącym . Mają jednak większe w tym doświadczenie.
We geexe żodyn niy wi iże jeżech gorol.


ŻODYN.
Odpowiedz
A co sądzicie o moim wywodzie teologicznym w profilu?

Kiedyś znalazłem gdzieś i mi się całkiem spodobał.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz

Cytat

Coś w ten deseń?


Krytyka tych papieży, ale i krytyka całej instytucji Watykanu jako odwracającej się od prawdziwych nauk Kościoła, zbytnio zmodernizowanej i zlewicowanej.
Odpowiedz
Matt, a to tylko 10 przykładów
Wszystko zależy od punktu widzenia, ale mnie osobiście ciężko jest słuchać ludzi, którzy swoim życiem i postawą całkowicie zaprzeczają nauce którą głoszą. Mnie to nie przeszkadza, niech mówią, ale jeśli składają propozycje typu: likwidacja Funduszu Kościelnego (90mln rocznie), a zamiast tego dobrowolne odliczenie 1% od podatku (w przypadku 100% to ok 500mln złotych), to ja nie dziwię się że wielu ludzi głosuje na Palikota.

Odpowiedz
Ja, jako ignostyczka-ateistka, mam tę rozmowę w głębokim poważaniu ; )


A tekst w profilu Matta to sama prawda i jestem pewna, że w chwilach wyjątkowego podburzenia dodałabym jeszcze kilka punktów ; p
Odpowiedz
← Karczma

Religia - Odpowiedź

Wczytywanie...