przebudzenie_cienie

NOWA niekończąca się opowieść..........

Małe sprostowanie: Ja nie mam torby, plecaka itp.

Atis zniknęła nagle, a w miejscu gdzie leżała został zapach siarki. Nagle pojawiła się na pobliskim drzewie. Zwróciła się do Devilusa:
- Nęci, co? Ta katan może być twoją zgubą. Więc uważaj. - W jej rękach pojawiła sie katana. Ostrze pobłyskiwało w świetle księżyca. Była pełnia. Miecz zapłonał błękitnym płomieniem, a księżyc zrobł się krwawo-czerwony. - Właśnie w taka noc zginął właściciel tej katany, a mój ukochany......uważaj co robisz..........
Devilus był wprost oniemiały.
Jak ona to zrobiła, jak ona mnie usłyszała....co gorsza, jak ona sie przeniosła na tamto drzewo i dlaczego księżych jest czerwony?
Dziewczyna zninęła mu z oczu, a księżyc przybral normalną barwę...........
Wszyscy sie pobudzili.
Mieli zamiar wyruszyc dalej.
Ciekawe dokad sie wybieraja...
-Wiec dokad wyruszamy?
...-Prosto przed siebie - odrzekł Medivh, który wkładał właśnie swój miecz na plecy - A ty masz jakiś inny cel?
-Na razie nie - odrzekł Devilus.
-Idę po wodę - powiedział Rincewind - Medivh chodź ze mną.
-Idę już.
Obaj magowie oddalili się znacznie od obozu. Medivh od wczoraj był cały czas ponury. Rincewind natomiast czymś przejęty. Nagle zatrzymał się.
-Myślę, że już wystarczająco odeszliśmy od obozu - powiedział
-A ja myślałem, że idziemy po wodę - powiedział Medivh ze zdziwieniem
-To był tylko pretekst. Wczoraj przy naszym spotkaniu z Devilusem coś mi w nim nie pasowało. Wysondowałem jego charakter.
-No i jaki wynik?
-Czyste zło. Trzeba będzie się jakoś go pozbyć. Tylko jak? - Rincewind zamyślił się.
-Może być niebezpieczny - powiedział Medivh - Jak go "sondowałeś' to mógł to wyczuć.
-Nie sądzę. To jest trudne do wykrycia zaklęcie.
-Trzeba będzie o tym pomówić z Atis i Naziną, a teraz chodźmy po tą wodę....


Tonari no Totoro!
- Tak, tak chodźmy - zgodził się Rince - ale w trakcie spaceru możemy przecież rozmawiać.
- Racja. Jak myślisz, czego on szuka w naszej drużynie? - spytał poważnie Medivh.
- Hahaha. No proszę. Rozumiemy się już bez słów - zaśmiał się elf - Właśnie o to samo chciałem cię spytać.
- Hmm, niczego się nie domyślasz?
- Domyślam się, że to ma związek z Atis.
- Z Atis? - powtórzył Medivh.
- Dokładnie. Nie zauważyłeś jak uważnie się jej przygląda, jak obsesyjnie obserwuje każdy jej ruch. A tak w ogóle to mało rozmowny jest. Nazina w porównaniu przy nim to wyszczekana besia.
Magowie się zaśmiali.
- Tak. Rzeczywiście. Ale czego on może chcieć od mojej... od Atis - powiedział półelf i spłonął czerwienią na twarzy.
- Eh, daj spokój Medi. Nie musisz się tak czerwienić. Nikomu nie powiem, że Atis jest twoja.
I znów czarodzieje zaczęli się śmiać. Byli już parę kroków przed strumykiem. Nabrali wody do dzbanów i zaczęli wracać.
- Nie mam pojęcia czego może on chcieć od Atis, ale bradzo, bardzo mi się to nie podoba - kontynuował przerwaną rozmowę Rince.
- Myślę, że to może mieć związek z tą kataną, którą ona znalazła i od razu schowała, nie chcąc nam nic wytłumaczyć.
- Czekaj... Ktoś próbuje się ze mną skontaktować mentalnie.
- Umiesz rozmawiać na odległość? - spytał zdziwiony półelf.
- Nie, ale Nazina umie i właśnie woła pomocy! - krzyknął Rincewind - Szybko! Wymiarowe Drzwi!.......

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
(((Do waszej wiadomosci: jak juz ustalilem z atis i napisalem to w powyzszych postach, moja postac pomylila sie co do katany i prosilbym, zebyscie mysli mojej postaci zostawili mnie. a z tym co gada to juz wasza sprawa. a co do charakteru to sprawdzcie karte postaci. post ten zostanie edytowany o 23, a i napiszcie dalszy ciag bo sam sie zaciekawilem co sie tam dzieje^^)))

------------------------------------------------------------
...Dwaj magowie wskoczyli przez nie i znaleźli się w miejscu skąd wzywał pomocy Nazina. Mag był w pozycji klęczącej. Atis trzymała go za kołnierz i celowała mu ostrzem miecza w gardło. Jedna z jej nóg opierała sią o klatkę piersiową Naziny.
- Mówię ci: ODDAJ!! - wrzeszczała Łowczni.
- Ale ja go chciałem tylko zobaczyć......
- O cześć chłopaki! - Atis gdy tylko zobaczyła Rince'a i Mediego natychmiast uśmiechnęła się szeroko.
- Eeeeee...Nazina? Czy to ty tak wołałeś o pomoc? - zapytał Rincewind.
- T-t-t-tak.....
- Uszatek zabrał mi mój wisiorek! - Atis nadal celowała Nazinie mieczem w gardło.
- Uszatek? - zapytał Medivh nieco zdziwiony.
- Taaaa, nie wiedzieliście, że to elf? - Dziewczyna była nieco zdziwiona.
- Nie, a ty skąd to.....- zapytali jednocześnie magowie. Atis odsłoniła kaptura Nazinie i wszyscu ujrzeli długie, spiczaste uszy, i jasną czupryna. Rince i Medivh aż usta ze zdziwienia lekko otworzyli.
- A nie mówiłam? - Atis rzekła te słowa triumfalnym tonem.
- Dobra, ale możesz mnie już puścić?
- Nie, dopóki nie oddasz mi wisiorka!
Nazina trzymał w reku małą kulę, jarzącą się pięknymi barwami. Gdy tylko podał ją Atis, ona odrzuciła go w tył na małą odległość. Zaraz potem założyła wisiorek na szyję.
- Atis, pięknie wyglądasz w tym wisiorku. - Devilus prawił dziewczynie komplementy.
- A wsadź sobie te komplementy w......strefę astralną. - dziewczyna urwała i opanaowała sie zanim użyła wulgarnych słów.
- No to idziemy czy nie? - Rince trochę się niecierpliwił.
- Jasna sprawa. - odparł Nazina.
- Atis, czy mogę porozmawiać trochę z toba na osobności? - zapytał Medivh.
- Jasne. Markus, idź, dalej. - Wilk siadł przy swojej pani, przekrecił głowę i poszedł dalej za resztą. - nie bójcie się, dogonimy was!
- Chodź Xenon! - Zawołał w smoczym Rince.
Ekipa odeszła jakiś kawałek i zniknęła pośród drzew.
- Ok. co chcesz ode mnie? - zapytała Atis.
- Od wczoraj poprawił ci się nastrój, prawda?
- Tak, a co?
- Tak tylko mówię.....
- No to chodź! Musimy przecież dogonić resztę! - Powiedziawszy to Atis pobiegła przodem.
No i znów nie powiedziałem tego co chciałem! Głupek, głupek, głupek! Myślał Medivh.......
.....-Dlaczego nie mogę powiedzieć tego Jej wprost? - bił się z myślami Medivh - Dlaczego to nie jest takie proste? Ech.... Lepiej dołączę do reszty.
W oddali widać już było wioskę.
-Może zajdziemy do karczmy? Jestem strasznie głodna - powiedziała Atis
-Dobry pomysł - poparł ją Rincewind
Po chwli cała piątka doszła do wsi. Niedługo rozglądali się za karczmą, bo była prawie na granicy wioski.
-Może załatwisz nam obiadek? Tak jak wtedy - zapytał Medivh
-Nic z tego.
-Dlaczego?
-Nie widzisz? Szynkarzem jest kobieta.
-Kurczę.
-To może ja coś poradzę - powiedział Devilus, który nadal chciał przypodobać się Atis.
-Warto spróbować - powiedział Nazina
Wszyscy usiedli do stołu i przyglądali się całej scenie. Devilus postąpił tak, że rumieniec oblał ekspedientkę. Po chwili zbliżył się do stołu z tryumfalny uśmiechem.
-Udało się.
Zaraz przyniesiono posiłek i wszyscy z apetytem zabrali się do jedzenia. Jedynie Markus cały czas warczał na mężczyznę siedzącego przy sąsiednim stoliku....


Tonari no Totoro!
Nawet nie zauwazyli, ze nic nie zjadlem. To dobrze. A ta sluzaca nawet ladna byla. Odwiedze ja dzisiaj w nocy.Poki co, musze isc zdobyc troche zarcia...Zaczynam sie robic glodny a nie mam zamiaru brac jedzenia od nich... Przezorny zawsze ubezpieczony...
Dev zaczal sie rozgladac. Calkiem niedaleko zauwazyl sarne. Zaczal biec w jej kierunku. Robil to jednak na tyle cicho, ze sie nie zorientowala. Gdy byl juz od niej jakies 10 metrow zaczal sie skradac i szeptac jakies slowa. W jego rekach pojawila sie Lza Bolu. Przykucnal i jednym cieciem odcial sarnie wszystkie nogi. Pisk bolu. By ukrocic bol zwierzecia rozbil mu czaszke rekojescia broni. Rozcial sarne pionowo na brzuchu, wyjal wnetrznosci i obdarl ze skory.Wpakowal wiekszosc w plotno do plecaka, a czesc zjadl na surowo.
Ten wilk wydaje sie glodny. Ciekawe czy ten smok tez zje mieso. Dla mnie samego to troche za duzo. Podzielil mieso i pobiegl...
.....Człowiek nie wyglądał na zbyt miłego. Liczne rany, niekiedy bardzo głębokie, na twarzy wskazywały iż wiele przeszedł. Ogółem sprawiał wrażenie bardzo niemiłego.
- Błe! Od patrzenia na tego faceta robi mi się nie dobrz i tracę apetyt. - Atis była zniesmaczona. - Może ty Markus sie najesz. - talerz z jedzeniem położyła na podłodze, a wilk zaczął szybko pochłaniać to co się na nim znajdowało. Po paru chwilach drużyna była najedzona. Przyszła pora aby wyruszyć dalej. Grupka zamierzała juz iść dalej w las.
- A gdzie Atis? - zapytał Nazina.
- Nie wiem, mówiła tylko, że zaraz wróci. - odparł Medivh.
- O właśnie biegnie. - powiedział Nazina nieco znudzonym głosem.
I rzeczywiście. Dziewczyna biegła bardzo szybko. Nie zdążyła zachamować i niestety wpała na Mediego. No cóż, przewróciła go - jeszcze jeszcze, ale co gorsza leżała na nim. Na jej twarzy pojawiał sie coraz wiekszy rumieniec, aż w końcu się ocknęła i szybko wstała. A zaraz za nia Medivh.
- Gdzie ty byłaś? - zapytał Rince na wstępie.
- Zasięgnąć pożytecznych informacji. Ruszamy. Nie chce mi sie stać w miejscu......
-Musze was opuscic na pare dni. - rzekl Dev
-Mam sprawe do zalatwienia, ale wydaje mi sie, ze niedlugo powinienem wrocic.
Odbiegl nie czekajac na odpowiedz.
-Dziwny jest ten koles, nie uwazasz? - powiedziala po paru minutach ciszy Atis do Naziny.
-Gdy juz go nie ma musze Ci cos powiedziec...

W tym samym czasie, jakies 3 kilometry dalej Dev. Zaczynal przybierac swoja prawdziwa postac. Krzyk. Jego ubrania rozdarly sie na plecach a zeby i paznokcie wydluzyly sie.
Mial skrzydla podobne do nietoperza.

Dobrze... To znacznie ukroci czas podrozy...

Wybil sie w powietrze i polecial.
.....- Taaaa?
- On ma charakter Chaotyczny zły.
- Dziwne, nie zauważyłam. Ale palce ma lepkie, trzeba przyznać.
- Chodźmy! Nie ma co tracić czasu! - Zawołał Rince.
- A tobie co tak sie dzidzia śpieszy? - zawołała Atis do elfa.
- I znów się zaczyna. - zagadał Nazina do Medivha.
- Chodź. Nie możemy stracić chlłopaka z oczu......
.......-To jest niemożliwe - wykrzyknął Nazina po 10 minutach biegu - nie mógł rozpłynąć się w powietrzu ot tak po prostu
-Może się teleportował - powiedział Medivh
-Gdzieś o tym czytałem... - powiedział Rincewind spoglądając na Nazinę. Jego mięsnie twarzy napięły się więc Rincewind szybko dokończył - zresztą nieważne....
-Odpuśćmy sobie - powiedziała Atis - Nie znajdziemy już go
-Pewnie nie - powiedział zrezygnowany Nazina
-Ale może jak się pospieszymy to jeszcze go znajdziemy - powiedział Rincewind - No pospieszcie się....


Tonari no Totoro!
Wszyscy za głosem Rincewinda przyspieszyli kroku.
- Atis muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego - spokojnie zaczął Rince.
- Tak? Słucham?
- NIE MÓW NA MNIE DZIDZIA! - krzyknął poważnie zdenerwowany elf.
- Dobra dzidzia, nie denerwój się - odpowiedziała dziewczyna, która wyraźnie chciała sprowokować czarownika.
- NIE! - krzyknął Rince i puścił w Atis całą serię Magicznych Pocisków. Atis zaskoczona nagłym atakiem zachwiała się pod gradem uderzeń i ukucnęła mocno trzymając się za tors.
- I co zrobiłeś?! - skakał już do elfa Medivh, ale Rincewind wcale nie przestawał i koleja seria pocików poleciała we wszyskie strony. Nazina w ostatniej chwili zdołał otochyć się Kolszem Niewrażliwości Mniejszej, który bez problemu pochłonął z pozoru silne zaklęcie. Od razu przeszedł od kontrofensywy i umieścił Rince'a w Nienaruszalnej Strefie Otiluke'a. Czar ten sprawił, że elf nie mógł już nikogo skrzywdzić, ale również nikt nie mógł mu nic zrobić.
- Poczekam, aż atmosfera się uspokoi i wtedy dopiero wypuszecze Rince'a. Atis na pewno będzie chciała się odegrać. Kula jej to uniemożliwi. Biedaczek, tym razem się nie opanował. A zdawało mi się, że wcale go ta "dzidzia" nie rusza... Nieźle blefuje. - rozważał Nazina, po czym przystąpił do leczenia powierzchownych ran przyjaciół.

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Devilus w locie obserwowal ptaki drapiezne polujace na swoje ofiary.
Zero uczuc.Zero przemyslen. Sam instynkt. Niektorzy powinni brac przyklad ze zwierzat. Wiatr stawal sie silniejszy.
Juz niedlugo bede na miejscu... Wiatr opozni mnie najwyzej o godzine...
Jak myślał tak się stało. Atis od razu odepchnęła Nazinę i rzuciła się na elfa.
- Tchórzu! - krzyknęła - Teraz jakąś barierą się otaczasz, tak?! Niech to szlak, te twoje magiczne sztuczki.
- To nie on się tym otoczył - spokojnie wytłumaczył Nazina - A to coś się nazywa Nienaruszalna Strefa Otiluke'a. Musiałem go w niej zamknąć, bo inaczej dalej puszczałby te swoje Magiczne Pociski. Przewidziałem również, że będiesz mu chciała oddać, a mimo, iż Rince ma silną wolę to nie wiem, czy nie wybuchłaby mała wojana domowa. Wiesz co Atis? Lepiej nie mów na niego dzidzia, widać bardzo tego nie lubi.
- No dobrze - bąknęła dziewczyna - skoro tak mówisz...
Medivh przyglądał się całej rozmowie i rozmyślał nad tym co by się stało, gdyby tak wszyscy nagle wpali w szał. Przecież mogłoby dojść do takiej sytuacji.
- Atis siekała by wrogów swoją kataną lub mieczem z dziką furią, ja z płonącymi oczami wturowałbym jej ze swoim dwuręcznym mieczem, Rincewind natomiast rzucałby we wszyskich Bóg wie jakimi czarami... Masakra - pomyślał połelf i lekko się wzdrygnął.
Tymczasem Rincewind ku zdziwieniu wszyskich a szczególnie Naziny sam zdjął Nienaruszalną Strefę Otiluke'a i powoli zaczął zbliżać się do Atis, która również stała jak wryta...
- Niegdy nie widziałem, żeby ktoś sam z siebie zdjął ten czar. Możę to zrobić tylko ten, który go puścił - szepnął Nazina do Medivha.
Rince podszedł do dziewczyny przytulił ją, pogłaskał po włosach, po czym pocałował w policzek i przepsrosił.
- Przepraszam Atis, naprawdę nie chciałem - szepnął jej na ucho.
Atis o dziwo nie odepchnęła elfa tylko wtuliła się w niego i odpowiedziała cicho z uśmiechem na twarzy:
- Nie ma za co Rince... Nie ma za co.............

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
.......
Medivha wprost zazdrość pożerała. Jak on mógł to zrobić? Mojej Atis, myślał.
- Zaraz, zaraz..... - Atis zastanowiła się nad czymś. - CO JA WŁAŚCIWIE ROBIĘ??!! - zaraz potem zniknęła z objęć Rince'a. Został po niej jedynie zapach siarki.
- Co do......- powiedział elf lekko pokasłując. Zaraz potem Łowczyni pojawiła się obok Naziny.
- J-jak ty to zrobiłaś? - zapytał z nedowierzaniem Nazina.
- To zaklęcie przechodzenia przez sfery. Wy tego nie znacie. Ta magia nie jest z Feurunu. - odpowiedziała Atis, a zaraz potem zaczęła "skakać" z miejsca na miejsce.
- Dlaczego tak bez przerwy sie przenosisz? - zapytał Medivh ciagle oglądając się za dziewczyną.
- Kiedy raz użyję tego zaklęcia muszę je dokładnie wykorzystać, wymaga dużo energii więc nie mogę go marnować.- każde słowo wypowiedała w innym miejscu. Działanie zaklęcia skończyło się w chwili kiedy Atis była w powietrzu. Szczęśliwym trafem wylądowała u Medivha na rękach................
......Medivh'a oblał rumieniec, a Atis uśmiechnęła się do niego. Medivh postawił ją ostrożnie na ziemi. Po chwili cała drużyna ruszyła dalej. Po godzinie na drogę wyskoczył jakiś wieśniak. Gdy zobaczył naszych bohaterów szybko do nich podbiegł.
-Ludzie ratujcie! - wykrzyknął - w moim domu jest banda orków!
-Przykro nam, ale nie moż... - zaczął Nazina
-A gdzie jest ten dom? - przerwała mu Atis, która liczyła na nagrodę
-Prosto tą ścieżką. Jakieś pięć minut drogi.
-Jak pojedziemy końmi dotrzemy tam szybciej - powiedział Rincewind i wskoczył na konia
-Niestety mamy tylko dwa i musimy jechać w dwójkę na jednym - powiedział Nazina i wskoczył za Rincewinda. Medivh zawachał się, ale Atis, która cały czas siedziała na koniu krzyknęła:
-Szybciej Medi. Nie mamy czasu na zastanawianie się.
Po tych słowach Medivh lekko wskoczył za Atis.
-Złap mnie żebyś nie spadł - krzyknęła. Medivh zarumienił się, ale złapał Atis w pasie. Oby dwa konie ruszyły galopem. Po trzech minutach dojechali na miejsce. To co tam zobaczyli przekraczało wszystko...


Tonari no Totoro!
....Dom był kompletnie zdemolowany. Banda orków zapewne dobrała się do spichrza i teraz zabawiała się, jedząc, pijąc i śpiewać.
- To okropne! Te bestie zabawiają się cudzym kosztem! - Rince był zbulwersowany.
- Spójrzcie, jest tam jeszcze parę pół - orków. - dodał Nazina.
- Pozwólcie, że ja to zrobię. - Atis była pewna siebie, może aż zbyt pewna.....
- Napewno wiesz co robić? - Medivh nieco się o nią bał.
- Spoko.
Dziewczyna zeskoczyła z konia i podeszła na parę kroków do bandy orków. Stanęła pewnie i oparła ręce o biodra.
- Hej! Spleśniałe tłumoki!
- Spójrzcie, no chłopaki! - powiedział jakiś pół - ork. - pzryszła tu jakaś kiciunia!
- Tak 'yp!', będzie jazda! - inny był baaaardzo wstawiony.
- Powiem to delikatnie: wynoście się z tąd, albo wasze głowy będą latać pod chmurami. Ja dotrzymuję danego słowa.
- No proszę, jaka 'yp!' bojowa! - jeden z pół - orków podszedł do Atis i klepnął ją w pośladki. Na jej twarzy malowała sie furia.
- No to gnoju prtzesadziłeś! - Jej oczy zajarzyły się krwawo - czerwonym blaskiem. W jednej chwili wyciagnęła katanę z pochwy i obcięła nią głowę, bzczelnego bandyty. Gdy reszta to zobaczyła, rzuciła się na nią. Magowie chcieli pomóc Atis lecz ta odmówiła:
- Poradzę sobie sama, spokojnie.
Przez moment wywijała kataną między przeciwnikami, wykonywała różne ewolucje. Po chwili, wokół niej leżało mnóstwo trupów. Niektóre bez kończyn, niektóre bez głów.
- Wow! To był imponujące! - Rince zaklaskał w dłonie.
- Racja! - Medivh dołączył się do niego. A zaraz za nim Nazina.
- Dziękuję. - Atis pokłoniła się. Coś usłyszała, ciche szlochanie. - Słyszycie to?
- Tak, jakiś płacz. - Uszy Rince'a lekko drgnęły.- Dochodzi stamtąd. - wskazał na zawalone belki.
- Pójdę sprawdzić. - Dziewczyna podeszła do pobojowiska.
Odgarnęła z łatwością powalone drewno i zobaczyła małą dziewczynkę. Kuliła się ze strachu i płakała.
- Cześć.- zagadała.
- Cz-cześć. - dziewczynka przestała na chwilę płakać.
- Jestem tu aby cię stąd wziąść.
- Do tatusia?
- Tak. Chodź. - wzięła dziecko na ręce. Cała "6" pojechała w miejsce gdzie złapał ich wieśniak. I tam też go zastali. Atis oddała mu dziecko, a on prawie popłakał sie ze szczęścia. Łowczyni jednak nie zażądała nagrody. Wskoczyła na konia i pognała cwałem przed siebie. Rince i Nazina mieli duuże problemy z dogonieniem jej, a Medivh o mało co nie spadł z grzbietu konia..........
....Jechali cały dzień. Gdy zaczął zapadać zmrok zatrzymali się na odpoczynek. Znaleźli przytulną jaskinię wolną od jakichkolwiek większych stworzeń.
-Warto by cos wrzucić na ząb - powiedział Rincewind
-Ale nie zostało nam nic z zapasów - odrzekł Nazina
-Trzeba więc coś upolować - powiedział Medivh
-Kto się tego podejmie? - zapytała Atis i wszyscy spojrzeli się na Nazinę
-No dobra niech wam będzie - odpowiedział Nazina wstając. Po chwili wyszedł z jaskini.
-Nie wiem jak wy - zaczął Medivh - ale ja chętnie bym się umył po tym galopie. Kilka minut drogi stąd jest jezioro. Mijaliśmy je po drodze.
-Dobry pomysł - powiedział Rincewind
-Idźcie a ja tu posiedzę - powiedziała Atis
-Jak chcesz. Chodź Medi idziemy.
Magowie wyszli i Atis została sama......

--------------------------------------------------------

Dwójka bohaterów doszła do jeziora.
-Dawno nie pływałem - powiedział Medivh
-Ja też nie - odrzekł Rincewind śmiejąc się. Oby dwoje odpięli swoje miecze i zdjęli szaty (zostali w bieliźnie ). Rincewind zobaczył na torsie Medivh'a szeroką bliznę.
-Skąd ją masz? - zapytał Rincewind
Medivh skrzywił się na to pytanie, ale po chwili odrzekł:
-To długa historia i..... może kiedyś Ci ją opowiem.
-W porządku - odparł Rincewind i zmienił temat - no to hop!
Oby dwoje skoczyli do wody i pływali tak z pół godziny. Potem wyszli na ląd, ubrali się i już mieli iść z powrotem gdy Rincewind wykrzyknął:
-Nazina znowu potrzebuje pomocy!
-Pewnie kolejny konflikt z Atis - powiedział Medivh i oboje się zaśmiali. Ale zaraz spoważnieli i przeszli przez zaklęcie Wymiarowych Drzwi.........


Tonari no Totoro!
.....Nazina nie miał zbyt dużo szczęścia. Był wyczerpany jazdą, a akurat trafił na górskiego olbrzyma, który właśnie szykował się do kolacji. Głównym daniem był Nazina a'la w sosie własnym. Medivh rzucił szybko kulę ognia, Rince także. Razem zaklęcie było dosyć potężne. Od razu spaliło olbrzyma. Istota opadła z hukiem na ziemię.
- Uh, dzięki chłopaki.
- Nie ma za co. Myślisz, że zostawilibyśmy cię? - Rince znów się uśmiechał.
- Nie, co ty.
- Zastanawiam się czy mięso wzgórzowego olbrzyma jest smaczne.....- Medivh "głośno" myślał.
- No co ty! Olbrzymy są brudne i na pewno zapyziałe! Dostaniemy niestrawności. - po minie Naziny było widać, że jest zniesmaczony.
- No to idziemy do jaskini.
Po drodze magowie natknęli się na bardzo nieostrożnego dzika i mieli kolację. Wrócili do jaskini, przygotowali posiłek i po jakiś 2 godzinach wszyscy zasnęli. W środku nocy coś obudziło Medivha. Wstał i obejrzał się po jaskini. Był Nazina, Rince, Xenon, Markus, ale Atis nie było. Usłyszał jakieś słowa. Nie były do końca zrozumiałe, ale dochodziły z zewnątrz. Pół - Elf wyszedł z jaskini i szedł za głosem. Ten głos był dla nioego znajomy. Doszedł do tamtego jeziora. Na trawie leżało ubranie, należące do Atis. Ona, nie wiedomo jakim cudem, stała spokojnie na tafli jeziora. Była całkiem naga. Nienaturalnie długie włosy zasłaniały ją całkiem. Dziwne, że w takim warkoczu mieściło się tyle włosów. Dziewczyna wypowiadała jakieś słowa, ale Medivh ich nie rozumiał. Zbliżył się o krok, lecz nieszczęśliwym trafem zaszeleścił trawą. Atis obróciła lekko głowę i ujrzała go........
← Fan Works
Wczytywanie...