droga_szamana_5

NOWA niekończąca się opowieść..........

......-Niech zgadnę. - powiedziała Atis - Mieszka w wyskokiej wieży, a żeby do niej dotrzeć trzeba albo być jego uczniem albo pokonać parę pułapek na drodze.
-Eeee - stękał kapłan - Skąd wiedziałaś?
-No, bo w mieście jest wysoka wieża, widoczna z daleka. A żaden "normalny" człowiek nie będzie budował takiej wieży....
-Racja - powiedział kapłan
-A i jeszcze jedno - zwróciła się do kapłana Atis - może dostalibyśmy jakąś drobną opłatę za zniweczenie planów kapłana Tyra?
-Aaa tak. W końcu jesteście poszukiwaczami przygód. Macie tutaj 100 sztuk złota.
-100 SZTUK ZŁOTA?! CZY TY ZWARIOWAŁEŚ? - wykrzykneła Atis, ale zaraz się uspokoiła - Omal nie zginęliśmy, ja oślepłam i Tiamat wie co jeszcze, a ty dajesz nam 100 sztuk złota?! Wyskakuj z kasy dziadku i nie protestuj.
-Przerażony kapłan powiedział - Przepraszam. Masz tutaj 1000 sztuk złota. Tylko nie bij...
Nazina i Medivh stali z boku i przyglądali się całej tej scenie z otwartymi ustami.
-No co tak stoicie chłopaki? Zbieramy się do tego Atubara, czy jak on tam się zwał.
-Mówiłem, że ma niezły charakterek, ale to przekracza wszystko - szepnał Medivh Nazinie...........................


Tonari no Totoro!
... Ekipa weszła do wieży maga i o dziwo nie spotkała żadnych potworów. Nazina rozejrzał się nerwowo.
- Coś tu jest nie tak - powiedział.
- Co masz na myśli? - spytała Atis.
- Dlaczego tu nikogo nie ma? - niespodziwanie spokojnie spytał Medivh.
Nagle z góry zdało się słyszeć donośne "Udało się, udało się!" Poszukiwacze bez zastanowienia pobiegli schodzami na górę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Po kilku godzinach teori przyszedł czas na praktykę.
- Pierwszy raz przywołujesz chowańca Rince. Od tego zależy czym on będzie. Jeśli już raz to zrobisz, to już nigdy nie zapomnisz - powiedział łagodnie Atubar.
- Możemy zaczynać? - spytał Rincewind.
- Spokojnie, oczyść umysł. A teraz powtarzaj inkantacje których się nauczyłeś.

Rincewind siedział ze skrzyżowanymi nogami, mamrocząc i układając ręce do coraz to nowych getów już od ponad pół godziny.
- Coś jest nie tak - zastanawiał się Atubar - chyba, że.....
- Udało się, udało się! - zaczął krzyczeć podekscytowany elf.
- Co? - mistrz otworzył usta ze zdziwienia - Czerwony Smoczek? Hmm, w sumie można się było tego spodziewać. - i zaczął smiać się razem z Rincewindem.
- Jak go nazwiesz?
- Hmm, podrapał się po głowie Rincewind - Xenon - powiedział i uśmiechnął się.
Nagle drzwi do sali otworzył się z hukiem, a Rincewind instynktownie rzucił w ich kierunku Kulę Ognia.
- O nie!!! - dał się słyszeć wrzask.....

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
- CO TY ZROBIŁEŚ GNOJU JEDEN POWALIŁO CIE NA MÓZG???????!!!!!!! DAMY Z KULI OGNIA WALIĆ!!!!!!!! - wrzeszczala Atis. Na twarzy Rincewinda pojawiło sie zaskoczenie. Cały poczerwianiał, ale nawet nie w połowie tak jak nadal krzycząca łowczyni demonów.
- Prze... przep... przepraszam? - wyjąkał.
To pay the price of being hell bound...
Heh, niezły cios - powiedział Medivh - Z jaką werwą go rzuciłeś, podejrzewam, że instynktownie. Elfy mają to coś, wiem coś o tym..
Wszyscy spojrzeli na Medivh'a. Jego ręka krwawiła chociaż lekko.
-Daj opatrzę Ci to - powiedział Nazina.
-Dzięki.
-Zaraz, zaraz tam stoi mały czerwony smok - powiedziała Atis.
Głowy wszystkich zwróciły się tam gdzie patrzyła Atis..............


Tonari no Totoro!
Rincewind nagle się rozjaśnił.
- To xenon! Niezły jestem co nie?! - wykrzyknął
- Hmm... Taki jakis mały ci wyszedł jak na smoka... - zauważyla Atis
- Jak na pierwszy raz nie jest tak źle... - włączył się do rozmowy Atubar
- A.. to ty go tego nauczyłeś...
- Takich rzeczy nie mozna po prostu się nauczyć - zauwazyl mag
- Toż to talent jest ! - wykrzyknal z dumą "ojciec" smoka
- Zamknij sie ta - powiedziala Atis po czym skierowala na Ricewinda groźne spojrzenie
To pay the price of being hell bound...
- Spokojnie. Może najpierw jeszcze raz przeproszę. Naprawdę nie przywykłem aby ktokolwiek wchodził do tej wieży kiedy Atubar udziala mi lecji. Przyznam szczerze, że był to instynk.
- Właśnie Rince. Musisz się wystrzegać takich rzeczy.
- Rince? - spytał Medivh.
- Tak - powiedział nieco już śmielej elf - Nazywam się Rincewind, jak już pewnie zauważyliście jestem czarownikiem. A wy jesteście....
- Jesteśmy Medivh, Nazina i Atis - odpowiedział Medivh podczas, gdzy drugi mag dalej opatrywał jego ranę.
- Ty baranie! - wrzasnęła Atis - Jak śmiesz? Pozwoliłam ci powiedzieć jak mam na imię?
- Ona zawsze ma taki humorek? - spytał Rincewind.
- Prawie zawsze - uniósł głowę z nad rany Nazina.
- Ekmm. A mógłbym właściwie dowiedzieć się jaki jest cel waszej wizyty? - spytał Atubar.
- Właśnie. - dokończył wojowniczo elf.......

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
........... - No więc.... ekhm........ widzisz......... Atis - zaczął Medivh ostrożnie
-Atis potrzebuje twojej pomocy Atubarze - powiedział Nazina za Medivh'a
-CHYBA SAMA UMIEM MÓWIĆ CO?! No więc potrzebuję twojej pomocy.
-Hmmm..... ciekawe. A w czym jeśli można spytać?
-Oślepił mnie kapłan Tyra, chociaż widze bardzo dobrze. Kapłan Illmatera mówił, że ten czar nazywa sie Boski Blask - mówiła Atis
-Zbliż się. hmmm....... ciekawe - powtorzył Atubar - potrafię to wyleczyć. Muszę Ci tym zakropić oczy.
-Ale mistrzu - wycedził przez zęby Rincewind, który starał się nie wybuchnąć gniewem.
-Rince. Panuj nad sobą. Nie chcę abyś wybuchnął, ani ja, ani ta cała czwórka łącznie z tym wilkiem. Zaraz wilkiem? Hmmmm...... czyżby to był twój chowaniec Atis?
-Nie. Nie jestem magiem.
-Ach... racja. Ciekawe...... - powtórzył po raz trzeci mistrz Atubar
-Czy mógłby pan wyleczyć moje oczy? Nie chcę aby całe miasto gapiło się na mnie jak na idiotkę kiedy idę ulicą - przerwała mu Atis
-.....Słucham?..... Ach tak. Już Ci zakraplam oczy. Za parę minut powinny być normalne.
-No dobrze to ruszajmy - powiedział Nazina, który przed chwilą skończył oparywać ranę Medivh'a
.......................................................


Tonari no Totoro!
........
- Zaczekajcie jeszcze chwilę. - Zatrzymał ich Rincewind.
- Taaaa? - zapytał Medivh.
- Medi, mówi się "tak", a nie "taaa". - Poprawił go Nazina.
- Nieważne. Czego chcesz?
- Eeee....czy możecie powiedzieć mi chociaż kim jesteście?
- No przecież się przedstawiliśmy......po części.
- Chodzi mi tak dokładnie.
- Hmmmm.....jesteśmy poszukiwaczami przygód? O to chodzi? - Zapytał Nazina z niepewnością czy odpowiedź okaże się właściwa.
- Tak, o to mi chodzi! Mogę się zabrać z wami?
- No nie wiem, jeszcze nas wszystkich powystrzelasz....z tego co mówił twój mistrz. - ostatnie słowa Nazina wypowiadał coraz ciszej.
- Przyżekam, że tego nie zrobię!
- Jakby coś to cię gdzieś zostawimy i po sprawie. - te słowa Atis okazały się nie być zbyt przyjemnymi.
- Zgoda...ale z tym pozostawieniem to żartowałaś, prawda? - zapytał Rincewind.
- No nie wiem. Ona może zrobić wszystko. - zwrócił się po cichu Nazina do Rincewinda, a ten ostatni lekko zbladł.
- Mistrzu, czy mogę iść?
- Nie wiem Rince. Chociaż dobrze bybyło abyś mógł zdobywać doświadczenie jak najszybciej.....
- Jesteśmy z Medivh'em doświadczonymi magami, Atubarze. Możemy go podzczas podróży uczyć.
- No nie wiem......- Atubar zamyślił się głęboko. - Zgoda.
- Tak! - ucieszył się głośno Rincewind.
- Teraz dzidzia idź spakować niezbędne rzeczy do torby i zmiatamy z tego miejsca.....wydaje mi się nieco dziwne. - Powiedziała Atis. Dreszczyk przeszedł po jej plecach.
- Grrrrr....nie jestem żadna "dzidzia". - Rince starał się nie wybuchnąć gniewem.
- Moja panno, proszę nie mów takim tonem. To go rozzłaszcza! - Zwrócił się Atubar do Atis.
- Jasne jasne.....
Po paru chwilach Rincewind był już gotowy do drogi. Cała 4.....o przepraszam....cała 5 ruszyła przed siebie. Czym prędzej wyszła z miasta.
- Hmmmm....Atis? - zaczął Medivh.
- Taaaa?
- Czy z twoimi oczami wszystko już w porządku?
- Nie wiem. - Atis była nieco znudzona. - Może sprawdzisz? - Ten pomysł sprawił, że Medivh nieco (ale zawsze...) się zaczerwienił.
- Eeeeeee......eche....tak jasne......
- Strach obleciał, co? Faceci.... - Atis uśmiechnęła się nieco triumfalnie. Zatrzymała się jednak.
- Ty nie mówiłaś poważne, prawda?
- Jak najbardziej poważnie!
- Życie jest ciężkie. - Medivh przyjrzał się oczom dziewczyny i zrobił dziwną minę.
- Co? Coś nie tak?
- Atis.....twoje oczy nadal wyglądają jabyś była ślepa........
- Wiem dlaczego. Atubar zapomniał powiedzieć o najważniejszej rzeczy. Eh, stary sklerotyk.
- Haha. Chciałbym zobaczyć w tej chwili jego minę. - uśmiechnął się Nazina.
- No no. Rincewind pokazuje swoje prawdziwe oblicze... - dokończył Medivh i wszyscy zaczęli się śmiać. Wszyscy oprócz Atis, która coraz bardziej czerwieniała.
- Nie złość się Atis. Nerwy źle wpływają na urodę - próbował uspokoić koleżankę Rince.
- Taaa? Tego też ten sprośny dziadek cię nauczył? - spytała zawadiacko dziewczyna.
- JAKI SPROŚNY DZIADEK?!... - Medivh i Nazina widząc Rincewinda odsunęli się od patrzących sobie prosto w oczy z tygrysią wściekłością elfa i łowczynię - KOBIETO CZY TY SIĘ ZASTANAWIASZ NAD TYM CO MÓWISZ?!
- TAK, DOBRZE WIEM CO MÓWIĘ DZIDZIA!
- Tylko nie to - szepnął Medivh do Naziny
- NIE DENERWUJ MNIE! - krzyczał Rince.
- TAK, A CO MI ZROBISZ - nie ustępowała Atis.
- Niemądre zagranie - komentował Nazina.
Tymczasem Rincewind niespodziewanie zionął ogniem prosto... obok twarzy Atis. Gdyby w ostatniej chwili nie odwrócił głowy, dziewczyna miałaby dosłownie spaloną cerę i włosy, a to lepiej nie mówić jakby mogło się skończyć.
- Eeeee, Rincewind, co to było? - spytał niepewnie Medivh.
- Nie wiem - odpowiedział z bardzo dziwną miną elf.....

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
-Wiesz......eeee..... to wyglądało jakby jakiś smok zionął ogniem - mówił Nazina i wyobraził sobie Rincewinda z głową smoka. Mimo woli się zaśmiał.
Atis stojąca dotąd w osłupieniu krzyknęła - ŚMIEJESZ SIĘ ZE MNIE?!
-Co........Ja?..........Nie........ - wymamrotał spłoszony Nazina.
-A ty dzidzia co zrobiłeś? O MAŁO CO, A MOJA TWARZ WYGLĄDAŁABY JAK WĘGIEL!
-Przepraszam - bąknął Rincewind, który myśłał jak to mogło się stać i nawet nie zwrócił uwagi na "dzidzię".
-Atis nie złość się na niego. On przecież tego nie kontroluje.... - zaczął Medivh
-NIE WTRĄCAJ SIĘ! - krzyknęła Atis i powiedziała do siebie - Ech, co ja mam z tymi facetami.
-Dobra już dobra - powiedział Medivh.
-Wracamy do tego dziada na górze, a ty - powiedziała zwracając się do Rincewinda - może nam powiesz po drodze czego niby zapomniał nam powiedzieć.
.......................................................


Tonari no Totoro!
- Hyh, nczasami te jego żarty nie są takie śmieszne jak mu się wydaje... - zauważył śmiało Rincewind.
- ŻARTY?! JAKIE ŻARTY?! CZY ON SOBIE ZE MNIE ŻARTUJE?!!!! - wrzasnęła Atis a jej twarz byłą w tej chwili czerwieńsza niż pomidor.
- Czasami zastanawiam się czy pójście z nią to był dobry pomysł... - powiedział do siebie półgłosem Nazina, wystarczająco głośno aby usłyszał go jednak kolega.
- Cii... Jeszcze to usłyszy.
- CHCESZ MI WMOWIĆ ŻE NIEDOSYĆ ŻE JAKAŚ DZIDZIA PRAWIE WYPALA MI TWARZ TO JESZCZE DZIADEK UŻĄDZA SOBIE ZE MNIE ŻARTY???!!!
- Nie dzidzia i nie dziadek. Nazywam się Rincewind a moim mistrzem jest Atubar....

-----------
ejcie weźcie mnie ktoś do drużyny
To pay the price of being hell bound...
- To może wreszcie nam powiesz, czego zapomniał ATUBAR. - zaakcentowała na ostatni wyraz Atis.
- Jasne, że wam powiem - powiedział Rincewind dalej błęboko zamyślony.
- No to mów, jeśli łaska - dodała już nieco mniej stanowczo.
Elf bujał myślami w obłokach. Wyraźnie widać było, że nad czymś się zastanawia. Minęło kilka minut, drużyna maszerowała w całkiem innym kierunku niż wieża, a on nie odpowiadał.
- Rince, daj spokój, przecież nic się nie stało - próbował coś wskurać Medivh, jednak czarownik dalej się nie odzywał. O dziwo Atis nie krzyczała, ani nie denerwowała się. Wręcz odwrotnie.
- Może gdzieś się zatrzymamy. - zaproponowała - Zdaje mi się, że nasz nowy towarzysz ma nam wiele do powiedzenia.
- A twoje oczy? - spytał jakby z zaświatów Rincewind.
- Moje oczy mogą poczekać Rince.
- Czyżby zmądrzała? - szepnął Nazina i puścił w kierunku Medivha oko.
- Słyszałam - powiedziała Atis i lekko uśmiechnęła się...........

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Dwaj magowie wzdrygnęli się przygotowując się na kolejną furię łowczyni demonów. O dziwo Atis jedynie powturzyła lekki uśmieszek i ponagliła resztę towarzyszy. Medivh zamrugał oczami ze zdziwienia i ruszył za resztą.
Niedaleko widać już było zarysy małej karczmy prawie w całości zrobinej z drewna.
- Choćmy do środka - powiedziała spokojnie Atis. Reszta usłuchała i cała piątka weszła do środka. Nazina pomyślał, że może Rincewind ma na nią taki wpływ ale szybko odepchnął od siebie te myśli. Za drzwiami widniała normalna jak na karczme sceneria. Za lladą krzątał się barman. Wszystkim rzucił się w oczy drewniany, pusty stolik w rogu. Usiedli.
- Opowiadaj niezwykły magu nowicjuszu... - powiedziała Atis na wpół obecna.
- Nie nazywaj mnie... zaraz.. znaczy...
To pay the price of being hell bound...
.....racja. Jednak jestem nowicjuszem. Nie mam wiele do powiedzenia......
Rozległo się głośne burczenie.
- Co to było? - zapytał Nazina nieco zdezorientowany.
- Upssss.....mój żołądek. - Atis zaczerwieniła się. - Nie jadłam od jakiś 4 dni. - Położyła głowę na stoliku. - Umieram.
- Jaka szkoda. - powiedział nieco po cichu i złośliwie Medivh.
- Myślisz, że nie słyszałam? - Atis posłała mu gniewne spojrzenie.
- Ja się wcale nie odzywałem.
- Idę zamówić coś do jedzenia. Ktoś coś chce?
- Nie, dzięki. - Każdy pokolei odezwał się , odmawiając.
Atis podeszła do lady, za kórą stał barman. Cała czwórka patrzała z zaciekawieniem na tę scenę. Dziewczyna zagadała do barmana. Zaczęła się uśmiechać.
- Nigdy jej takiej nie widziałem. - powiedział po cichu Nazina do Medivh'a.
- Ja też nie, ale przestań gadać. Chcę zobaczyć co będzie dalej.
Atis usiadła na ladzie starając się okzywać swoje "wdzięki" i zaczęła coś mówić. Przez szum można było jedynie patrzeć. Barman był cały czerwony. Po chwili konwersacji Atis wróciła do stolika z zadowoloną miną.
- Co to było za przedstawienie? - Zapytał Medivh z nieco z dziwioną miną.
- Nabajerowałam barmana i wydębiłam od niego posiłek za darmo.
- ZA DARMO?! - wszyscy trzej magowie zdziwili się głośno.
- Tak. A co?
- Mogłaś też poprośić dla nas.
- Pytałam. Nie chcieliście.........
- Myślę, że Rincewind może zaczynać. - powiedział Medivh.
Nazinie leciała ślinka widząc zajadającą Atis.
- Może najpierw coś zjedzcie - zaproponował Rince patrząc krzywo na Nazinę.
- O nie, nie, nie. Nie będę się o nic prosił - odparł głodny mag.
- Daj spokój Nazina. - uśmiechnął się elf - Korona ci z głowy nie spadnie.
- Nie będę jej o nic prosił.
Atis ewidentnie zadowalał taki przebieg sytuacji, bo dał się widzieć na jej twarzy lekki uśmiech.
- Nie to nie - zdziwił się Rincewind - Ja poproszę.
- Atis moja droga, - zwrócił się do dziewczyny - jeśli z taką łatwością wyciągnęłaś tą miskę gorącej strawy od barmana, to może jeszcze uda ci się coś dla mnie znaleźć.
- Jasne Rince. Spróbuję - z trywialnym uśmiechem Atis popatrzyła na Nazinę, który aż się gotował ze złości. Gdy dziewczyna znowu zaczęła swoje przedstawienie Nazina ze złością zagadał do elfa.
- Myślałem, że będziemy sie trzymać razem. Taka męska solidarność, rozumiesz?
- No a tawet magiczna solidarność - zauważył nieodzywający się już od dłuższego czasu Medivh.
- Nie rozumiecie?... Widziałeś Atis?... - sptał Rince - Przecież aż fruwała z radości, jak widziała twoją niemoc. Myślę, że była kiedyś niedowartościowywana. Musimy zadbać o to, aby jak najszybciej zapomniała o tamtych czasach. Musimy zwracać się do niej jak do najlepszej przyjaciółki... Jak do kobiety - dokończył ciszej, widząc, że Atis wraca zadowolona z miską. Mogowie poparzyli tylko na Rincewinda z lekkim zdziwieniem......

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
........... - Ekhm - odchrząknął Medivh - muszę wyjść na chwilę odetchnąć świeżym powietrzem. Rince chodź ze mną.
-Dobra idę.
-Ej idę z wami. Duszno tu - powiedział Nazina
-Idźcie się odświeżyć, a ja tym czasem zjem spokojnie.
-Tylko nie zjedz mojej porcji - powiedział Rincewind do Atis
-W porządku. Postaram się
Cała trójka wyszła na dwór i poszła ścieżką w górę.
-Co ci strzeliło do łba Rincewindzie?! - zapytał Medivh - Ona niedowartościowana? To my się czujemy zepchnięci na bok i niedowartościowywani. A poza tym nie widziałeś jaki ona ma charakter?
-Właśnie. Nie widziałeś jej akcji w Świątyni Ilmatera - powiedział Nazina
-Jakiej akcji? - zapytał zaciekawiony Rincewind
Dwaj magowie opowiedzieli mu wszystko co się tam zdarzyło.
-Hehe. Nieźle - zaśmiał się Rincewind
-To nie wszystko. A co ze Sprośnym Dziadkiem i "dzidzią"?
-Przesadzacie. Może wrócimy już z powrotem? - zmienił temat Młody Mag "Nowicjusz"
-Dobra. Wracamy - powiedział nadal głodny Nazina.
Przez cała drogę nikt się nie odzywał. Gdy doszli do karczmy nic się tam nie zmieniło. Jedynie to, że Atis siedziała najedzona i głaskała Markusa.
-Hej. A gdzie mój posiłek?! - krzyknął Rincewind z rozpaczy
-Spokojnie postawię Ci drugi - rzekł zniecierpliwiony już Medivh - A teraz Rince może opowiesz nam w końcu co masz nam do powiedzenia?
...........................................

Edit by Atis


Tonari no Totoro!
- No to zaczynamy. - Powiedział poważnym głosem Rincewind. - Więc.....
To co mu przerwało było oznaką WIELKICH kłopotów. Do karczmy wbiegł przerażony wieśniak. Był zdyszany.
- Uciekajcie ludzie! Nadlatują wielkie bestie o nietoperzych skrzydłach!
- Smoki? - zapytała Atis.
- Tak! Te przeklęte betie znów wróciły!
Atis bardzo się ucieszyła.
- Ile ich jest?
- Cztery!
Atis wprost promieniowała radością. Jej oczy błyszczały.
- A więc wieśniacy! Nie bójcie się! My was ochronimy! - Atis stanęła na stole i krzyknęła.
- Atis! Powariowałaś??!! - Nazina złapał ją za rękę i pociągnął na ziemię.
- Nie, to okazja, żeby dostać nagrodę. - powiedziała dziewczyna pocichu do maga.
- Zgłupiałaś??!! 4 smoki! Jak z jednym byśmy sobie ledwo co poradzili, ale 4?! - włączył się do rozmowy Medivh. - A chociaż zapytałaś jakie?
- Wieśniaku, a jakie to smoki?!
- Czerwone pani! Czerwone!!
Cała grupka zbladła i to nie na żarty.
- I widzisz w coś nas wpakowała?! - krzyknął Nazina do dziewczyny z wyrzutami.
- Skąd miałam wiedzieć?.....
- Zaczekajcie. - przerwał im Rince. - może z nimi pogadamy, ponegocjujemy?
- Zawsze można spróbaować. - odparł Medivh.
- Marne szanse.......
Cała grupka wyszła z karczmy jakby mieli iść na śmierć.....oni szli na śmierć. Nadleciały jaszczury. Paliły wszystkie domy dookoła. Jeden z nich, najwiekszy, zobaczył grupkę i podleciał do nich. Zaraz zanim 3 pozostałe.
- Czego tu szuka dziecię ze smoczym genem? - największy jaszczór zwrócił się do Rincewinda............
- Co on mówi? - spytał Nazina.
- Ekhem... Przywitał sie z nami - powiedział Rincewind.
- Znasz smoczy? - spytała z podziwem Atis.
- Tak.
Cała trójka spojrzała tylko po sobie.
- Skąd wiesz, że noszę w sobie wasz gen? - przemówił w smoczym Rincewind i przypmniał sobie, że zostawił Xenona u Atubara.
Atis, Nazina i Medivh otworzyli szeroko usta ze zdziwienia.....

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Sorry za błędy :oops: Na szczęście widzę, że Atis już to naprawiła. No to jak to się mówi GERONIMO:

-------------------------------------------------------------------------------

-Eeeee.........Czy ktoś wie co Rince mówi? - zapytał Nazina
-No wiesz nie znam smoczego - odpowiedział Medivh
-Zamknijcie się obaj! - syknęła Atis - Dajcie mu się z tą jaszczurką rozmówić.
-Szukam przygód - powiedział Rincewind.
-Przygód? Haha. Elf szuka przygód słyszeliście - zawołał smok do towarzyszy
-A to dobre. Haha. - zaczęli się śmiać jego pobratymcy.
-Idźcie popalić parę innych wiosek, a ja rozmówię się z tym śmiesznym elfem.
Po paru chwilach przywódca został sam. Rincewind, który przysłuchiwał się tej rozmowie powiedział:
-Czy moglibyście przestać palić wioski?
-My? A to niby dlaczego?
-No bo robicie krzywdę mieszkańcom.
-Uważaj żeby ciebie nie spotkała zaraz krzywda. Jestem już zmęczony wami. Niestety zużyliście za dużo mojego czasu i musicie zginąć. Hahaha - zaryczał smok
Rincewind zobaczył, że już nic nie wskóra, więc krzyknął do towarzyszy aby uciekali, bo smok zaatakuje. Sam się od razu odsunął. Przywódca wziął zamach łapą i chciał uderzyć, ale Medivh i Nazina w porę się odsunęłi. Niestety Atis dostała łapą i poleciała niedaleko Medivh'a i Naziny.
-Atis! - krzyknęli przerażeni magowie
Markus pobiegł od razu za Atis, podobnie jak Medivh i Nazina. A Rincewind tymczasem przygotowywał czary i szykował się do walki. Atis leżała nieprzytomna, a jej głowa lekko krwawiła.
-No to terazzz mnie wkurzyłeśśśś - syknął Medivh, a jego oczy świeciły się jaskrawo - czerwonym blaskiem. Nazina cofnął się w przerażeniu, ale zaraz się opamiętał i począł opatrywać Atis. Rincewind szykował się do rzucenia czaru, a Medivh podchodził so smoka.........


Tonari no Totoro!
....powoli. Jego złość czuło się w ziemi. Jego ręce zaczęły płonąć. Dosłownie. Nie myślał o otoczeniu, o tym co działo się wokół niego. Chciał jedynie zabić smoka. Jaszczur zaśmiał się niemile.
- Biedna mała istotko! To co spotkało tamta dziewkę spotka zaraz ciebie! - smok zapatrzał się na Medivha. - Zaraz, ty jesteś powiązany z demonami!
- Szybka jesteś, stara torbo! - Medivh nie wymówił inktacji, nie pokazywał gestów. Rzucił czar bez niczego. Sam z siebie. Kula ognia, którą posłałna smoka była wielka i durzo potężniejsz niż normalna. Na tyle potężna iż przebiła pancerz jaszczura, mocno go przy tym raniąc. Smok zaryczał przeraźliwie. Po chwili przylecieli jego pobratymcy. Teraz już nie było żartów.
- Cholera, przydało by sie jakieś wsparcie! - zaklnął po cichu Rincewind.
- No proszę, dzidzia potrafi bluzgć!
- Nie jestem dzi.....
- Już mi lepiej. - Atis skoczyła na równe nogi. Przeciągnęła się nieco. - Mówłam, ze mam pecha.
- No racja, ale nie czas teraz na żarty z dwóch powodów. - odparł poważnie Nazina
- Tak? Jakich?
- Jak widzisz, mamy walczyć z 4 smokami, Medi wariuje i walczy z nimi na własną rękę, a co gorsza zaraz wybuchnie nam złością Rince.
- Atis! - zawołał Rince.
- Tak?
- Jesteś Łowcą Demonów, prawda? Z tego co wiem Łowcy rzucają jakies czary.....
- Taaa, niby tak.
- Może wspomożesz nas nieco?
- Spróbuję. Ostrzegam, że tego zaklęcia nie będę potrafiła zabardzo kontrolować.
- Jakie to zaklęcie?
Na to pytanie Rincewind nie dostał już odpowiedzi.
- Odsuńcie się ode mnie na parę metrów!
Tak też magowie zrobili. Atis stanęła pewnie na ziemi i opuściła ręce wzdłuż ciała. Na ziemi pojawił się czerwony, świecący pentagram, a dziewczyna stała w środku. Zaczęla wymawiać słowa we wspólnym. Słowa brzmiały mniej wiecej tak:

Smoku Wody i Powietrza,
Udzielcie mi swej potęgi,
Choć na ten czas niedługi,
Bym zniszczyć mogła
Tych co naszej woli sie przeciwstawili,
Przyzywam was ja,
Jedyna spadkobierczyni energii i władzy Smoka Żywiołów,
Dexetto Addo Sinistrum!


Niebo gwałtownie się zachmurzyło i zaczął padać ulewny deszcz. Oczy Atis świeciły się tym razem białym blaskiem. Szła pewnie przed siebie nie bojąc się oddechu smoka. Stanęła przed jaszczurami miotającymi sie między sobą by złapać Medivh'a.
- Czerwone Smoki! - zawołała. - zmierzcie się z równym sobie!
- Czy ona zwariowała?! - Nazina był przerażony.
- Raczej tak.
Smoki zrezygnowały z Medivh'a i zwróciły się w stronę Atis.
- W czym niby nam dorównujesz mała istotko!?
- Smok Wody i Powietrza we mnie. - dziewczyna uśmiechnęła się złośliwie. Z nieba zleciały dwa cienie przypominające smoki. Jeden koloru morskiej wody, drugi - błękitny. Zawisły nad dziewczyną. Czerwone jaszczury cofnęły się z przerażenia. Atis nawet nie mrugnęła, a dwa cienie już zaczęły rozprawiać sie ze smokami. Niewiele było widać. Po paru minutach cienie rozprawiły sie z jaszczurami i, o dziwo........zaczęły niszczyć wioskę, las, wszystko. Atis trzymała się za głowę krzycząc z bólu. W końcu padła na ziemię nieprzytomna i cienie zniknęły. Tak jak blask oczu......
← Fan Works
Wczytywanie...