Zgadza się, zabawa była przednia, chociaż graliśmy tylko my dwaj. Z początku mieliśmy pewne problemy z założeniem gry, ale rozgryźliśmy cholerstwo i mogliśmy rozpocząć partie. Niestety, Dasaka nie miał tej przyjemności, ponieważ ja i kolega Osa jesteśmy posiadaczami tzw. "Złotej Edycji", a pan Dasaka premierowo-pirackiej, co oznaczało iż mamy inne wersje gry i nasze spotkanie nie mogło dobiec do skutku (wspominał już o tym problemie z resztą Kaanyr).
Po smutnym rozstaniu, rozpoczęliśmy bitwę na mapie "Szarża smoków" lub coś w ten deseń

Niestety wzięliśmy losowe zamki... Mi niestety przypadł Bastion z fikuśnymi (chciałem coś innego napisać, ale by od razu szum się na forum zrobił) elfami, których nie darzę zbytnią sympatią

Na szczęście znajduję się w nim skarbiec krasnoludzki, więc jakoś dało się przeżyć. Natomiast koledze Osie zwanemu Lordowi, przypadł Loch. Gdy wreszcie zapoznaliśmy się z mapą, rozpoczęliśmy bój. Ja obrałem taktykę ofensywną, a mój przeciwnik defensywną. W środku gry okazało się, że lepiej rozplanowałem rozwój swego jestestwa i zacząłem szarże na ziemie Osy, znajdujące się w podziemiach. Niestety, wiadomo, że w tym miejscu są kręte tunele i trochę pobłądziłem zanim znalazłem jego stolicę (trwało to mniej więcej 2 tygodnie). Miałem niezłego farta, ponieważ spryciarz już rozpoczął produkcję czerwonych smoków. W ostateczności moja horda elfów, rozgniotła jego wojska, no i jego porażka okazał się faktem ( przynajmniej walczył dzielnie i do ostatniego żołnierza

) Kończąc moje wypociny, mogę powiedzieć, że świetnie się grało i jedynym minusem gry jest to, że człowiek potem piszę takie pierdoły na forum

To tyle ode mnie

Mam nadzieje, że następna partia nastąpi wkrótce i jeszcze z parę osób do nas dołączy