dziki_zachód

[ekhp1] Początek - Gwardia

Hola, hola Volriker. Gdzie ci się tak śpieszy? Do wieczora jeszcze daleko, zaraz wam tu znajdę jakieś zajęcie. Już byście poszli degustować kufelki, co?
Pióro ukradli, skarbca nie opróźnili, celna uwaga. Więc albo chcą je sprzedać albo ponowią atak by zdobyć drugi klucz który ma król. Szczegółów powinniście dowiedzieć się dziś wieczorem od informatora o ile ta szelma w ogóle się pojawi. Króla chroni dzisiaj wzmocniona straż więc się nie odważą na atak. Rada uznała, ze sprawa jest na tyle poważna, że postanowili nam tu przysłać 2 magów do pomocy. Priorytetem dla waszej grupy jest odzyskanie Pióra. Jeszcze jakieś pytania?
Wzmacniana straż? HA! Te głupki nie zobaczyłyby hordy goblinów przekradających się przed nimi a co dopiero mowa o takich profesjonalistach. Dowódco ja poprostu chce powiedzieć że oni zawsze się obijają i zarabiają 2x więcej niż my, którzy ciężko harujemy przy najgorszych zadaniach. Taka jest prawda. Więc może choć raz nam pan odpuści

Na twarzy zrobiłem się dość czerwony ze złości.

Mocne słowa jak na kogoś kto jeszcze nie tak dawno łapał po pałacu przez cały dzień pudla. Strażnicy z dziennej zmiany pokpili sprawe i tyle. Przez najblizsze dni pieczę nad bezpieczeństwem króla będą pełnić cały czas 3 drużyny. Wy za to macie odzyskac Pióro. Im szybciej wróci ono do Gniazda tym szybciej wszystko powróci do normy.
- To co mamy robić do wieczora dowódco ? Pójść z panem na obiad do pana pięknej małżonki Ofelii ?
Powiedziałem to z wyraźnym sarkazmem.
-Czyyyy...... skierować się do karczmy i wmieszać się w tłum ?
Jest jeszcze szansa. Strasznie mnie suszy po wczoraj.
-I jak do cholery poznamy tego informatora ?
Uwaga, uwaga. Z przyczyn różnych Strażnik rezygnuję z uczestnictwa w przygodzie, kontrolę nad Augustem obejmuje olo. Dziękuje i życze miłej roz(g)rywki.
Do wieczora pewnie się znajdzie zajęcie.
Patrzę wymownie na dowódcę.
Tokar, informatora pozna każdy. Widać go na kilometr, nie ma bardziej charakterystycznych ludzi.
Ale chciałbym zobaczyć miejsce, gdzie było Pióro.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Trzeźwy jak świnia podchodze do Ashgana i mowie szeptem do niego:

- Uwazam że powinniśmy sie udać we dwójke do tego Gniazda bo podobnie jak Ty uważam ze jest to niemożliwe, by nie było żadnych śladów Przeciez ten gbur dowódca sam mowił, że zostało ogluszonych 5 strażników tak, że żaden nic nie widział. No chyba że było conajmniej 3 napastników, a to mnie utwierdza w przekonaniu, że mimo zakazu dowodcy powinnismy sie tam udać i poszukac jakis sladów. Jak uważasz?
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Dobre pytanie Tokar. Informator jak się pojawi to się z wami skontaktuje. Nic nie wiemy jak wygląda, jakiej jest rasy czy płci. Macie mieć więc oczy i uszy otwarte i żadnego picia na słuzbie prawda Manor?

Że Co tam August mruczecie, hę? Widzę, ze do życia wracacie. Jak nie macie nic ciekawego do powiedzenia głośno to lepiej milczcie.

Do wieczora jeszcze długa droga. Nie macie co siedzieć i gnuśnieć. Oporządzcie się, pobierzcie ekwipunek w zbrojowni i udajcie się na spacer po jubilerach i złotnikach. Moze jakieś męty w dzielnicy portowej powiedzą wam to i owo. Rozejść się. - dowódca odchodzi w kierunku koszar oficerskich.
Spotykamy się tu pod wieczór, ja idę szukać.
Dobra, udaję się do zbrojowni, zabieram mój ekwipunek i wychodzę na miasto. Idę do dzielnicy biedoty, szukam różnych sklepów z ozdóbkami, lokalnych handlarzy, lombardy i miejscowych "cwaniaczków". Pytam się ich o różne towary jakie otrzymywali, czy wiedzą coś o handlu "na lewo" w mieście, jakby nie chcięli gadać, to trochę przyciskam "w majestacie prawa".
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Szeptam do Augusta
Jak tylko dowódca zostawi nas pod wieczór udamy się tam, a nóż coś znajdziemy. Tylko lepiej nie mówmy reszcie bo jak się Manor upije to zacznie to wykrzykiwac na cały głos i wpadniemy.

Widząc, że dowódca poszedł sobie, nic nie mówiąc biorę ze sobą Ashgana i idziemy w kierunku Gniazda.

Zakładam dla ciebie i Ashgana osobny dział.

KLIK
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Tokar i Manor, zostaliście sami na dziedzińcu. Powoli wracają czeladnicy i rzemieślnicy (którzy woleli nie napatoczyć się dowódcy) i zabieraja się za swoje obowiązki. Co robicie?


tylko róbcie to razem, nie wyrobię jak będe miał wam prowadzić coś oddzielnie
-No więc, ja bym mniej gadał, więcej walczył... ale nie mam pomysłu gdzie zaczać, proponowałbym od wszystkch karczm, ale wybór zostawiam Tokarowi.
A dead issue, don't wrestle with it, deaf ears are sleeping. A guilty bliss,
so inviting, nailed to the cross. I feel you, relate to you, accuse you.
Wash away us all, take us with the floods.
Then throughout the night, they were raped and executed.
Cold hearted world. Your language unheard of, the vast sound of tuning out.
The rash of negativity is seen one sidedly, burn away the day.


-Dobrze więc ! Chodźmy do "U pijanego gnoma", znam tam kogoś, który wie co i jak w ciemnych sprawkach. Wiem to bo ten typ zajmuje się nielegalną kontrabandą i czasem przymykam na to oko ! Nie odmówi nam paru informacji !

Do Tokara i Manora
Przed wyruszeniem do karczmy odwiedzacie zbrojownie.

Zbrojmistrz:

No chłopaki, częstujta się czym chata bogata. Ale nie bierzcie tyle żelastwa co ostatnim razem bo znowu pogubicie. Kapitan mnie obedrze ze skóry jak mu powiem, ze wynieśliście pół zbrojowni.


OD TEJ PORY PISZCIE TUTAJ
(Przypominam by nie czytac nieswoich tesktów)


Do Ola i Ashgana

Wychodzicie ze zbrojowni na dziedziniec. Ciągle czujecie się kiepsko po tym nieszczęsnym pachnidle. Widzicie jak Volriker, Tokar i Manor właśnie wkraczają bramą. Targają ze sobą jakiegoś oprycha. Manor co jakis czas trzyma się za lewy bark. Volriker ma w kilku miejscach podarty płaszcz.



Do Jakóba, Danego i Tokara


Wchodzicie na dziedziniec. Widzicie własnie jak Ashgan i August wychodzą ze zbrojowni. Wyglądają dziwnie. Lekko bladzi nie idą zbyt pewnie. August trzyma w garści jakąś kartkę.




Do wszystkich

Na dziedzińcu nie ma praktyucznie nikogo. Jakiś młody chłopak wyprowadza własnie konia ze stajni i kieruje się w strone bramy wyjściowej. Dwóch gwardzistów właśnie schodzi schodkami z muru rozmawiajac ze sobą.

(wczujcie się ludzie i ładnie to odegrajcie)
Dobra, mam gdzieś co o tym myślisz, krasnoludzie, ale trzeba cię opatrzeć. Znajdziemy jakiegoś lekarza. I nie martw się tym elfem, jeszcze go dopadniemy. Pomoże nam w tym ten drab.
Przystopowuję i spoglądam ze zdziwieniem na Augusta i Ashgana.
Co wam się stało? Wyglądacie jakby ktoś wam bliski umarł. Tacy bladzi. Co to jest za kartka?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

-Patrz Volkier my tu pracujemy i prowadzimy heroiczne walki o śmierć i życię z badziorami pióra, a oni się bawią ! Spili się pewnie jak świnię jakimś kiepskim alkoholem w tanim barze i jeszcze nam miasto dewastują !
Kątem oka widzisz, że wasz jeniec się budzi. Dostaje znowu w mordę z większą siła.
-Lepiej wytrzeźwiejcie przed przyjściem dowódcy ! On nie lubi jak sie pije na służbie !
Taaa bardzo chcielibysmy sie schlac czyms, lecz przezylem dzis chyba jeden z najgorszych dni w moim usranym życiu. Eh pozniej wam opowiemy, lecz powiedzcie co sie wam przytrafilo bo z tego co widze tez nie mieliscie zbyt milego dnia....

Spogladam na rane Manora....
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Dostał shurikenem, ale naszczęście lekko. Większość zatrzymała zbroja. Niestety teraz za wiele mówić nie mogę, muszę się jak najszybciej widzieć z dowódcą.
Tokar, trzymaj go mocniej, bo widać, że ma twardy łeb. Że też mu się jeszcze nie odechciało. Wsadź go do celi, trzeba go zaraz przepytać.

Spowrotem zwracam się do Augusta.
Powiedz tylko co to za kartka.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

← [ekhp] Sesja 1
Wczytywanie...