Sesja Vena

Ilustracja ]

Ani na schodach, ani nigdzie indziej nie dostrzegasz nic szczególnego, poza nieopisaną warstwą kurzu i nieprawdopodobnych pajęczyn. Schody niskie, jakieś dziesięć stopni - niewielkie półpiętro, na którym wisiały krzywo porozbijane antyramy, coś jakby... ścienna lampa naftowa? Cholera, ten dom to faktycznie zabytek. Dalej schody tych samych rozmiarów na piętro. Arek przyjrzawszy się starej, babcinej sofie z pikowanego czerwonego materiału i najbliższym szafkom, ostrożnie obrócił się w kierunku drzwi do pokojów, pytając na migi: ja dół - ty góra - ok?
Kiwając głową zgadzając się, robię ostrożne kroki po schodach. Krok po kroku, powoli. Bez pośpiechu, ekstremalnie ostrożnie.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Wejście po schodach trwało dobrą minutę. Stawiając stopę na zapleśniałym dywanie, wzbiłeś w powietrze chmurę kurzu, działającą niemal jak granat dymny. Piętro było skonstruowane podobnie do parteru, z tą tylko różnicą, że salonik był zmniejszony o jeszcze jeden, dodatkowy pokój. Jeszcze z perspektywy schodów widziałeś poprzekrzywiane obrazy, przewrócony regał z książkami, jakąś ścienną deskę złamaną w połowie. Jednak nic poza tym, nie licząc przewijających się tu i tam pająków.
Sprawdzam jeszcze przez chwilę piętro, potem, jeśli nic nie znajdę, wracam z powrotem na dół.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Drzwi do pierwszego pokoju z brzegu okazały się zamknięte. Sprawdziłeś następny - otwarte, jednak fetor bijący z wnętrza rzucił tobą o ścianę, a podłoga zafalowała ci lekko od oszołomienia smrodem. Opanowałeś się jednak i poświeciłeś do środka latarką. Zobaczyłeś zdewastowany pokój, w którym z miejsca rozpoznałeś ślady walki. Na wysokości lamperii ciągnęła się wąska, długa rysa, jakby po bardzo ostrym nożu, w jednej ze ścian dostrzegłeś wyrwę po strzale, prawdopodobnie z shotguna, w której srebrzyły się jakieś odłamki. Na podłodze zaś leżało zmasakrowane ciało, na wpół przegniłe, a na wpół zjedzone przez pająki rozmaitej wielkości i kształtu, które dziesiątkami wyłaziły z czaszki, oczu i innych części trupa, wokół którego walały się dokumenty i jakieś zdjęcia.
Starając się zakryć czymś nos, gwiżdże na Arka.
Staram się rozpoznać co spowodowało śmierć. Jakimi 'narzędziami' zadano rany etc. Później przyglądam się zdjęciom.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Przyjrzałeś się bliżej, kucając nad trupem. Pająki rozpierzchły się pod światłem latarki, chociaż nie wszystkie. Niektóre były rozmiarów twojej dłoni. Trudno było ci ocenić w tym stanie rozkładu zwłok, co było przyczyną zgonu. Bez wątpienia korpus został rozdarty w kilku miejscach, natomiast od środka ciało wyżarły pająki, także nie zostało już praktycznie nic z organów wewnętrznych. Słyszałeś jak Arek szybko wbiega po schodach.
- Co tak... Osz kurwa! Ernest, ja pierdolę! - cofnął się tak jak ty na początku. - Co tu się stało?
Przyjrzałeś się zdjęciom. Była na nich tylko jedna postać, najwyraźniej fotografowana z ukrycia, z różnych ujęć - ksiądz. Krótkie, czarne włosy, dziwna twarz, zimne spojrzenie. Żadnego podpisu.
- Mógłbym zadać to samo pytanie - Odpowiadam po czym podnoszę jedno ze zdjęć - Znasz gościa?
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Pokręcił głowo przecząco.
- Pierwszy raz w życiu widzę... - spojrzał po pomieszczeniu, przyglądając się śladom po kulach. - Srebro...? - spojrzał po podłodze i podniósł porzuconą pod wywróconym regałem strzelbę. Przyjrzał się jej dokładnie. - Ta, srebro.
Ty również popatrzyłeś co jeszcze leży na podłodze. W gęstym zlepku pajęczyn dostrzegłeś książkę, grubą. Wziąłeś do ręki, otrzepałeś - telefoniczna. Czy przyklejone umyślnie, czy przypadkiem od pajęczyny, niczym zakładka znajdowało się w nim kolejne zdjęcie owego księdza, a na stronie obok zakreślony numer telefonu z nazwiskiem "Marius Korothir".
- Twój kolega miał jakieś zatargi z wilkołakami? Bo jeśli nie, to nie wiem po co te srebro. Chyba że lubuje się w luksusowej amunicji - Dodaję z nutką ironii w głosie. - No i ten Marius... Widać twój kolega pracował nad nim, albo coś w ten deseń.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Arek spojrzał przeciągle na ciało Ernesta i westchnął ciężko.
- Nie wiem... Faktycznie wygląda, że to kundle go dopadły. Chociaż nie tylko na nie srebro jest dobre... Ale nie wiem, nie wiem. Co tu, cholera zrobić. Ksiądz i numer powiadasz? Kurde, może byśmy...
Rozległ się huk wystrzału i dźwięk tłuczonej szyby. Odruchowo schyliliście się, lecz gdy zaraz do pierwszego dołączył drugi i trzeci wystrzał, byliście już pewni, że rozlegają się z zewnątrz i trafiają w pokój na parterze.
- Te skurwiałe dresy! Odsuń się od okna, jeszcze kurwa dostaniesz rykoszetem - Mówię do Arka po czym padając na kolana zbliżam się do okna (mniemam że takowe jest). Wychylam się lekko, by sprawdzić napastników, ich liczbę, bronie.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Omiotłeś okolicę szybko, ale dokładnie. Pośród drzew i tuż przy uliczce znajdowało się siedmiu dresów, czterech ukrywało się między drzewami (choć niezbyt im to wychodziło), trzech stało w szeregu z jakimiś pistoletami i strzelało po drzwiach i oknach na parterze.
- Kurwa! Gdybym miał tutaj swoją snipe - Mówię do siebie - Możemy spróbować ich wystrzelać. Ale zrobi się strzelanina jak z westernu. Poza tym gliny mogły by zacząć węszyć.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Arek wkurwił się nie na żarty.
- Kurwa, tam jest mój wóz!!! Jak się tylko coś z nim stanie, to pozabijam! Zajebę na kotlety!!! - wrzeszczał, pryskając śliną. Nagle sięgnął pod poły płaszcza, jakby zamierzał wyjąć stamtąd dwa zmutowane uzi i za ich pomocą zmasakrować bałuckich dresiarzy. Przez moment nawet tego właśnie się spodziewałeś, jednak zamiast karabinów, w rękach trzymał dwie szare puszki, jakby z farbą w sprayu. Było ciemno, więc nie poznałeś od razu, ale w następnej sekundzie już wiedziałeś - flashbangi. Na twarzy Arka majaczył szalony uśmiech.
- Chcesz się tam wjebać? Pod ostrzał? Te kurwie syny prędzej pozabijają się nawzajem strzelając na oślep, niż pozwolili by ci uciec. - Mówię, patrząc nieco zdziwionym wzrokiem na Arka. - Lepiej uspokuj konie.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Po twarzy kolegi było widać, że właśnie odwołałeś mu gwiazdkę.
- To co proponujesz cwaniaku? Jest ciemna noc, jak to pierdolnie, to zobaczą coś najprędzej za 5 minut, a tak to zaraz im wpadnie do łbów, żeby strzelać po górze.
Faktycznie, strzały ustały. Wyglądając na moment zobaczyłeś, że uzbrojona trójka chyba przeładowuje.
Wampiry wampirami, ale zabijanie cywilów, choćby nie wiem jakimi cwelami byli, wykraczało poza moją 'zasady'.
- Dobra, zrobimy tak. Zejdziemy na dół, w chuj ostrożnie. Podrzucimy im błyski i nim się połapią co się stało, my będziemy już zapierdalać. Co ty na to? - Proponując akcję wyrywam kartkę z numerem, zbieram kilka zdjęć i wkładam do tylnej kieszeni spodni.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
[ Ilustracja ]

- Dobra. - zgodził się Arek. - Napierdalać.
Zeszliście na dół akurat wtedy, gdy ortalionowcy zaczęli kolejny ostrzał. Trzeba był podczołgać się do drzwi i okna, z czym ty nie miałeś żadnych problemów. Gorzej z Arkiem, w jego skórzanym, długim płaszczu i toną sprzętu, który pod nim ukrywał. Nie zmagając się zatem za bardzo sam ze sobą, wręczył ci jeden flashbang, a drugi wyrzucił przez rozbite okno. Błysnęło, aż w samym domu zrobiło się jasno. Usłyszeliście bolesne okrzyki dresiarzy i strzały ucichły.
- Teraz! - Krzyczę na Arka, po czym ruszam z miejsca.
Otwieram drzwi trzymając w prawej ręce pistolet. Staram się od razu ogarnąć cały teren wzrokiem, dostrzec możliwe zagrożenie. Jeśli będzie takowe, będę strzelał by zabić.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
← Sesja WoD
Wczytywanie...