walizka

Czeeść, pospamujmy

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik settokaiba dnia poniedziałek, 3 marca 2014, 22:15 napisał

bo nie lubię się męczyć nie mogąc czegoś zrobić.

Nawet nie będziesz wiedział, że mogłeś, więc nie będziesz się męczył.
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Jezid dnia wtorek, 4 marca 2014, 12:54 napisał

Nawet nie będziesz wiedział, że mogłeś, więc nie będziesz się męczył.

ale mimo wszystko wolę jednak jechac na poradniku
Odpowiedz

Cytat

ale mimo wszystko wolę jednak jechac na poradniku


To... ciekawe. Naprawdę, bez żadnej ofensywności - interesuje mnie to, na czym opiera się Twoja satysfakcja z przejścia gry według poradnika, który odkrywa przed Tobą wszelkie możliwe tajemnice i trudności, zanim takimi na dobrą sprawę się staną? Osobiście korzystam z solucji, poradników lub YouTubowych "walktrough" dopiero wówczas, gdy oficjalnie polegnę w starciu z jakąś łamigłówką / trudnością / źle zaprojektowanym bossem / błędem i 21 powtórka okaże się być o jedną zbyt wiele dla mych bardzo wytrzymałych nerwów.

Oczywiście, później chętnie sięgam po porównania takie, jak świetna solucja Meda, ale jedynie po to, by porównać inne możliwe rozwiązania lub uniknąć wyboru, który będąc błędnym uczyni moją rozgrywkę upierdliwą, a powrót do momentu jego dokonywania jest problematyczny. Nie wyobrażam sobie jednak, bym chciał sam odzierać się z radości odkrycia najlepszego sposobu na pokonanie Moragi, Klautha, Istoty Wiekuistej czy Triasa. Byłoby dla mnie emocjonalnym samobójstwem przeczytać wszystkie możliwe rozwiązania zagadki Raveli z wyszczególnieniem, które z nich da mi najwięcej bonusów, więc właśnie to trzeba wybrać. Sposoby, które wymyślałem na pokonanie rozmaitych przeciwieństw w grach, wielokrotnie swą karkołomnoscią i absurdalnością zaskakiwały mnie samego. Patrząc do solucji dowiedziałbym się, że gdzieś tam w rogu ekranu jest ukryty guzik, który powoduje obniżenie mocy przeciwnika o połowę lub też, że boss X jest super wrażliwy na to beznadziejne zaklęcie, którego nigdy bym nie użył. Wówczas zamiast dwóch godzin spędziłbym nad tym 5 minut, fakt. Ale cóż to za przyjemność? Gdzie chwała z triumfu? Gdzie satysfakcja z autorskiego rozwiązania?
Odpowiedz
ja mam gdzieś chwalę z triumfu.
po 30 nieudolnych walkach w monster hunter z shen gaoren już najchętniej dalbym komuś konsolę żeby pokonał wkońcu tego gnoja bo jeszcze troche to ją wypier* przez okno xD
nie lubię się w grze zatrzymywac i potem latać z kąta w kąt i szukac pierdół.
PT ma fajną fabułę, fajną scenerię, fajnie jest pokierować bezimiennym, ale bez poradnika ani rusz.
mimo iż jestem u Faroda, już czytałem jak gra się skończy i wiem żeby z tym ciulem na końcu się połączyć.
tak samo inne przygodówki.
Jak grałem w call of cthulhu DCOTE to mnie krew zalewała momentami. pierdzielić z poradnikiem poszło.
sam fun z grania. postrzelania. pozwiedzania lokacji.
a nie przykladam się do tego jak rozwiązałem dane coś.
ja mogę wiedzieć jak się film skonczy i tak oglądne, bo przecież nikt mi go dosłownie nie opowiedział.
a nawet jeżeli, to i tak bym oglądnął.
Odpowiedz
A nie masz poczucia, że w takim wypadku ktoś przeszedł grę za Ciebie, a Ty jedynie jesteś odtwórcą jego zabawy? Czy dostając do ręki "Insygnia Śmierci" zacząłeś od ostatniej strony, by dowiedzieć się, czy Harry umarł?
Odpowiedz
ha, Insygni nie czytałem.
w sumie nawet bym nie musiał. Żyjemy w takich czasach gdzie nie istnieje już coś takiego jak zaskakujący i nieprzewidywalny zwrot akcji.
Harry to postać 1szo planowa. nigdy nie umrze.
podobnie jak wiele filmowych postaci.
włączam film, widzę główne postacie i wiem już kto ujdzie z życiem a ktoo nie.

Właśnie jestem odtwórcą i mi z tym dobrze hehe
Odpowiedz
Inny gatunek

Mam ochotę zrobić zaskakujący i nieprzewidywalny zwrot akcji
Odpowiedz

Cytat

Żyjemy w takich czasach gdzie nie istnieje już coś takiego jak zaskakujący i nieprzewidywalny zwrot akcji.


"KotOR 1"?
"Batman: The Dark Knight" (końcowa scena wyboru Rachel-Harvey)?
"Prestiż"?
Niezliczone zaskoczenia kolejnych tomach "Pieśni Lodu i Ognia"?
"Bohaterowie" Joe Abercrombiego?
"The man from the Earth"?
Końcówka "Batman: Arkham City"?

Długo można wymieniać Moment, w którym stwierdzamy, że wszystko już widzieliśmy i na pewno nic nas nie zaskoczy, to sygnał, że trzeba trochę poszerzyć nieco swój margines wyobrażeń o własnej domyślności

Ale żeby nie odchodzić totalnie od tematu tematu - dziękuję za wyłożenie swojego zdania. Mam nadzieję, że odpowiedzi Meda pomogą Ci w grze, w razie czego służymy pomocą.
Odpowiedz
Wkur, czy nie wkur, nie zmienia to jednak faktu, że randomowa przewrotność Jokera przy przytoczonej scenie była nie do przewidzenia.

Podobnie jak twist przy Podejrzanych, Siedem, Tożsamości, czy jakiś kryminałach z zaskakującym sprawcą. Wiele razy chodzi właśnie o to, by wraz z rozwojem filmu mieć podejrzenia, a potem, na końcu wydać takie "aaaaa". No i zgadzam się z Ktulem - nawet jeśli zna się i kojarzy większość filmowych klisz i toposów, zawsze znajdzie się coś, czego się nie spodziewamy; nawet jeśli będzie polegało na zwyczajnym odwróceniu tejże kliszy lub toposu.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
batman nolana ,tzn cała saga jest tak durnowata i popieprzona dla mnie że nie mogę jej zdzierżyć.
7 owszem, było ciekawe.
bo starsze filmy miały swoją duszę, a nowe poza super wyjebitnymi efektami nie mają nic. ani ciekawej fabuły ani nic.
nie nawidzę nowości wręcz
Odpowiedz
Lubisz coś? Czy to taka uogólniona frustracja?
Odpowiedz

Cytat

Tożsamości


+10. Właśnie miałem zaproponować ten film, aleś mnie uprzedził, Hassanie. Cóż, ja tylko dodam od siebie, że zdecydowanie polecam, zatem podwójna rekomendacja dla ludzi, którzy potrafią odgadywać tajemnice fabuły.
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Jezid dnia środa, 5 marca 2014, 14:49 napisał

Lubisz coś? Czy to taka uogólniona frustracja?

coś napewno zależy co? jesli mówimy o filmach, to owszem.
od 1990 w dół. najchętniej horrory z pogranicza 1920r.
synfonia grozy, dr caligari, itp
filmy z Vincentem Pricem
i wiele wiele innych.
Odpowiedz
Lekko hipstersko to brzmi, ale Zatem, konsekwentnie, stare gry też powinny pasować.
Odpowiedz
Te z pogranicza 1920?



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
Młynek, warcaby i chińczyk? Raczej o analogii myślałem. Skoro kino z przełomu niemego i dźwiękowego, to może gry też? Niekoniecznie od ZX Spectrum. Początek ery PC?
Odpowiedz
nie ukrywam że jedne z najlepszych strzelanek to Quake 1 i 2 z naciskiem na 1.
Inne gry, to hmm a tak Diablo 2 XD
Black Mirror 1
Odpowiedz
Gabinet dr Caligari z 1920, to jeden z lepszych horrorów, jakie widziałem Polecam.


Tonari no Totoro!
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Medivh dnia środa, 5 marca 2014, 20:47 napisał

Gabinet dr Caligari z 1920, to jeden z lepszych horrorów, jakie widziałem Polecam.

no nie
a Graf Orlok jest jednym z najlepiej przedstawionych krwiopijców
Odpowiedz
← Karczma

Czeeść, pospamujmy - Odpowiedź

Wczytywanie...