Gra o Tron

I jak się Wam podoba początek trzeciego sezonu?

Przyznam, że o ile w pierwszym odcinku mocno nie spodobało mi się przeskoczenie o parę tomów wprzód i wywalenie incognito ser Dziadka, o tyle drugi odcinek już bardzo ciekawie i zręcznie rozwija te wątki, które w powieści są tylko lekko poruszone. No i uśmiałem się setnie oglądając Jamiego i Birenne, czyli tak samo, jak podczas lektury - kolejny plus
Odpowiedz
Jeszcze nie widziałem drugiego odcinka, ale pierwszy mnie po prostu znudził. Zaraz zabiorę się za drugi.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz

Cytat

wywalenie incognito ser Dziadka


Akurat to był dobry ruch, IMO. Cała draka z przykrywką, jaką był "Arstan", w serialu wyszłaby raczej totalnie komicznie i byłaby totalnie zbędna. Natomiast cieszy mnie bardzo, że postanowili naświetlić wydarzenia z Dreadfort, które znamy jeno wyłącznie z mglistych opowieści Wątek z Reedami również wyszedł fajnie i jest to kolejny dowód, że ludzie od castingów odwalają kawał kapitalnej roboty.

Drugi był, niestety, trochę gorszy. Ciągnął się straszliwie, no i walka Jaimego z Brienne... fatalna. Nie ma zielonego pojęcia, dlaczego scenarzyści ustawicznie deprecjonują umiejętności "Królobójcy" w pojedynkach na miecze. Najpierw ze Starkiem w Przystani, teraz na tym moście. Nie dość, że w książce opisywano ją jako niezwykle intensywną i zażartą (a tutaj lekką anemią powiało), to na dodatek Jaime okazał się po kilkudziesięciu sekundach straszną ciapcią. Całość powinna być bardziej wyrównana, i to tylko dlatego, że koleś miał ciężkie kajdany na łapskach i przetrzymywano go przez dłuższy czas w niewoli, a tak, to wygląda, jakby "Ślicznotka" rozbroiła go nawet się nie pocąc. No i szkoda, że za Komediantów wcisnęli Nagolennika i jego zgraje - nurtuje mnie, jak oni skonstruują ten wątek, aby trzymał on się jakiejkolwiek kupy.
Odpowiedz
Tak, to ostatnie rozwiązanie z brakiem Komediantów - zastanawiające, ale się zobaczy. Mnie natomiast walka przypadła do gustu właśnie ze względu na choreografię, która po raz kolejny okazuje się dobrze przygotowana. Przywykliśmy już do salt mortale w pełnych płytach, piruteów, balecików, rzucania w powietrze i łapania pod ziemią, a tu mamy czysty realizm starcia między dwojgiem rycerzy, z których jeden góruje nad drugim wyraźnie kondycją, wzrostem, wagą (do której trzeba dodać pancerz), a więc i czystą siłą oraz sprawnością w używaniu wolnych od kajdan rąk. Prawda, nie zaszkodziłoby przechylić szali nieco na stronę Jamiego, żeby widz również pomyślał "Łał, facet siedział tyle czasu w klatce, wychudzony, brudny, niemal z zanikiem mięśni, teraz ma skrępowane łańcuchem ręce, a jednak TYLKO TYLE mu zabrakło, żeby pokonać tego Górę-Female!". Jednak do samej pracy choreografów zastrzeżeń mieć nie mogę.
Odpowiedz
I jak trzeci odcinek, dobrzy widzowie?

Zmiotła mnie scena z małą radą, a potem ta z Tyrionem, Podem i Bronnem. "COPIOUS details."



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
Mnie również to samo, jednakże nie wiem co ma oznaczać ten przedziwny motyw z Theonem? Jeżeli nagle postanowią zrezygnować z jednego z najlepszych wątków sagi, czyli Fetora i bękarta Boltona, to bardzo się rozczaruję.
Odpowiedz
Według mnie to jeden z najlepszych wątków w serialu, w wręcz idealny sposób pokazujący, jakim socjopatycznym skurwielem jest nasz kochany Ramsay
Odpowiedz
Też mam nadzieję, że na końcu okaże się to właśnie tym, czym okazywało się w książce i wówczas metamorfoza w Fetora będzie pełna i doniosła, jednak mimo wszystko zadrżałem na myśl, że oto komuś wpadła do łba jakaś kretyńska modyfikacja AKURAT TEGO elementu powieści.
Odpowiedz
Wy tu już oglądacie trzeci sezon serialu, a ja dopiero skończyłem drugi Ale powiem Wam, że spodobał mi się znacznie bardziej od pierwszego, który nie bardzo mnie zaciekawił. Sądziłem, że ten serial po prostu nie jest dla mnie, ale jako że nie zdołałem dokończyć "Starcia królów", stwierdziłem, że ekranizacja HBO dzięki temu może mnie wciągnie. I jest super - napięcie, świetny klimat, scenografia, wspaniałe dialogi, genialni aktorzy - dla mnie bomba. Biorę się za sezon trzeci
Odpowiedz
I słusznie, bo ostatni, czyli czwarty odcinek był jednym z najlepszych do tej pory. Motyw Theona rozwiązany jak trzeba, świetna scena w Astaporze, pozostałe wątki też dają radę. Oby tak dalej.

[Dodano po 2 dniach]

I kolejny świetny odcinek. Bezbłędnie odegrana scena z Jamiem i Brienne, bardzo dobra choreografia walki Błyskawicy z Ogarem
Odpowiedz
Zgadzam się. Płonący miecz wyglądał świetnie, a walka wypadła o niebo lepiej od tej z Jaimiem i Brienne. Już nie mogę się doczekać następnego odcinka
Odpowiedz
Jestem w trakcie czytania pierwszej części. I tu pojawia się pytanie do Was. Od czego zacząć przygodę z "Grą o Tron"? Książka czy serial?
Odpowiedz
Wiadomo, że zawsze zaczyna się od książki. Ja zacząłem od serialu, bo w sumie nie mam czasu na czytanie takich cegieł (to trwałoby wieki), ale chętnie zajmę się książkami gdy już ostatnia część książki zostanie wydana.
Odpowiedz
Ja po namowach kolegów, zmusiłem się, by obejrzeć ten "nowy serial co to kolega mówi, że taki super". Obejrzałem pierwszy odcinek i kolejnych pięć ciurem, jeden po drugim. Dopiero po obejrzeniu pierwszego sezonu sięgnąłem po książki i połknąłem wszystkie zanim pokazał się drugi sezon Taką też drogę Ci polecam - jeśli pierwszy sezon serialu, bardzo dobrze oddający nastrój, postacie i treść książki, przypadnie Ci do gustu na tyle, byś miał przeznaczyć sporo czasu i pieniędzy na kolejne odsłony literackiej sagi - zrób to
Odpowiedz
Yh a ja wciąż nie rozumiem tego fenomenu serialu. Jak same książki uwielbiam, tak serial jest dla mnie bluźnierczy, napchany seksem (który kompletnie w takiej ilości nie jest potrzebny, nawet mój facet się ze mną zgodził w tej materii) i dość mocno przeinaczony. Już po pierwszym sezonie mocno mnie zdenerwowało np. odwzorowanie Winterfell. Wygląda jak większa, taplająca się w błocie stodoła. Serial kompletnie nie skupia się na swoim na większym atucie - potyczkach i przepychankach politycznych, ale beznadziejnych gadkach w burdelu. Ponoć na serial zmarnowano sporo pieniędzy - i w czym to niby widać?? Chyba wszystko wtopiono w catering dla aktorów, bo grają w wielu luźnych miejscach i to z pewnością słono kosztuje..

Niestety podejrzewam, że serial głównie przyciąga tą nagością. Każda kobieta właściwie musi w jakieś scenie się rozebrać i pokazać cycki. No proszę Was.. Czy to jest tak potrzebne?! To nie można było bardziej skupić się na wątku Muru?? Jak to wygląda, gdy Jon Snow przemierza góry, spotyka dziką i też gadają tylko o jednym?? Pomijając fakt, że na jakąś mega mroźną i surową ta kraina w filmie nie wygląda, a aktorką grającą dziką, wygląda jakby biegała w moro! Strasznie to biednie wygląda.. Nie trawię też wyboru aktorki na Cersei. Jest tak wybitnie mdła, gra jedną miną, a ma taką fajną postać.. Ona gra to na poziomie aktorki ze "Zmierzchu".

Serial rzuciłam gdzieś w połowie drugie sezonu. Już nie mogłam wytrzymać tych mega nic nie wnoszących gadek np. Robba z sanitariuszką (no proszę, dziewczyna z plebsu jak ona, zwraca się z każdą głupotą do przyszłego króla?! ).

Praktycznie zmuszałam się do oglądania każdego odcinka tego czegoś. Naprawdę serial jest mdłym odbiciem piękna książki. I już nie mam tu na myśli tylko braku scen militarnych, ale intryg, przepychanek, krwistych i sensownych postaci (także dialogów), czy też samego krajobrazu i związanego z tym rozmachu. Fajnie, że o "Grze o Tron" zrobiło mi głośno, ale to coś powinno mieć tytuł "Gra o seks".

P.S. Wiem co mi się podoba!!! Intro.
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
Jako przedstawiciel samczej rasy stwierdzam z całą stanowczością mych zwierzęcych instynktów, że rzeczone epatowanie seksem absolutnie nie rzuciło mi się na myśl jako jedna z głównych cech serialu Owszem, jest relatywnie sporo scen, w których pokazuje się kobiece wdzięki w pełnej krasie i kontekście sytuacyjnym, niemniej nie jest to według mnie podyktowane zbereźnymi podnietami twórców tudzież chęcią przyciągnięcia przed ekran porno-widowni. Martin nie szczędzi pieprzu tam, gdzie odpowiednio nadaje on smaku i wyrazistości realiom bezceremonialnych, wielopłaszczyznowych machinacji, w których jedną z wielu namiętności, oprócz złota czy władzy jest właśnie seks. Twórcy serialu oddają to dobrze, istotnie, dopowiadając co nieco od siebie, ale absolutnie nie zgodziłbym się z takim wytknięciem rzekomej przesady.

Serial jest naprawdę niezłym odbiciem książki. O ile można mieć mieszane uczucia co do fabularnych skrótów, zmian czy rozwinięć, o tyle absolutnie bezbłędnym jego elementem jest właśnie casting. Nigdy dotąd nie widziałem ekranizacji ani adaptacji jakiejkolwiek książki, w której równie dobrze dobrano by odtwórców głównych ról. Wspomniana przez Ciebie Cersei? Gra dokładnie to, czym jest w książce - zakompleksioną, niedocenioną, przede wszystkim tępą sukę, udającą kogoś o wiele sprytniejszego Odwzorowania scenerii, lokacji - to zawsze pozostaje kwestią sporną i mocno indywidualną. Fakt, Winterfell mogło być przedstawione w nieco dumniejszej, bardziej monumentalnej oprawie, jednak mnie pokazanie go jako posępnego grodu na mroźnej północy, gdzie ludzie i ich lordowie żyją w wybitnie antyhomeryckim znoju, nie ubodło mnie ani trochę.
Jon Snow i Ygritt - faktycznie w większości gadali o jednym, bo ją dość mocno bawiło ślubowanie wrony-dziewicy. I tutaj scena miłosna, scena przecież tak istotna w dalszych losach obojga tych bohaterów, została pokazana bynajmniej nie ordynarnie.

Fenomen tego serialu jest prosty - wielu dobrych aktorów drugiego lub trzeciego planu, właśnie tych, których twarze niby skądś tam znamy, ale nigdy nie pamiętamy nazwisk, dobrano podług podobieństwa do literackich pierwowzorów, a przede wszystkim pod względem zdolności odwzorowania ich wyjątkowo dobrze nakreślonych osobowości. "Pieśń Lodu i Ognia" to magia i miecz pełną gębą, tak jak jej bohaterowie. Serialowy Varys, Jamie, Tyrion, Tywin, Littlefinger, Stark, Mormont - to tylko niektóre z postaci, o których odwzorowaniu trudno powiedzieć złe słowo.
Odpowiedz
Podpisuje się pod tym co napisał Wiktul. Cersei w książce też zawsze robiła jedną, dobrą, kwaśną minę do złej gry - i w serialu robi to samo. Wszak jest w całej historii tylko kobietą (a raczej tak jest postrzegana, chill feministki), a aspiruje do bycia nie-wiadomo-kim, co skutecznie neguje Tyrion i tata-lew. Winterfell też sobie zawsze wyobrażałem jako trzy wieże na krzyż i dużo dorobionej do tego dumy, uniesionego podbródka i Łynter ys Kaming.

Jedno oddali w tym serialu świetnie - przez całą serię miałem wrażenie, że wątek Dany jest na siłę i nie jest potrzebny, a pisarz, mordujący na lewo i prawo ją zwyczajnie faworyzuje i tak samo jest w serialu. No nie mogę ścierpieć, jak kamera przenosi się na wschód i ludzie chodzą i wychwalają khalessi - i podobnie nie mogłem w książce. Błeh.

Jeśli idzie o cycki i sceny seksu - to HBO. Wszystkie seriale HBO są realizowane w ten sposób, Rodzina Soprano, Boardwalk Empire, Rzym... Taki trend. W książce też się grzmocą na lewo i prawo - więc czemu nie mieliby w serialu?



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
Chaos nie jest czeluścią. Chaos to drabina. Wielu wspinających się spada by już się nie podnieść, nie przeżywają upadku. Niektórzy dostają szansę, lecz nie chcą się wspinać, bo wierzą w królestwo, bogów, miłość, iluzję. Prawdziwa jest tylko drabina a my musimy się wspinać.
Lord Baelish

Świetny tekst. No i Pająk pokonany A Sansa to naiwna, głupia dziewucha. Nigdy jej nie lubiłem.

@krew Tyle że ta sanitariuszka nie pochodzi z plebsu Chyba że coś mi się pokiełbasiło.

A co do przesadzonego seksu - pełne poparcie. Mogli by go jednak ograniczyć, bo miejscami jest naprawdę niesmaczny i niepotrzebny. Jednak serial według mnie jest bardzo dobry, jeśli nie świetny. Głównie dzięki znakomitemu scenariuszowi - przedstawienie przepychanek słownych (przykład: w ostatnim odcinku lord Baelish kontra Pająk) i humor ("Dowcipem dorównujesz starcowi z obwisłymi jajami", "Starzy marynarze powiadali: naszczaj na dziki ogień, a spalisz sobie kutasa").

[Dodano po 3 dniach]

Kolejny odcinek i... trochę nudno się robi. Chociaż serial nadrabia jak zywkle świetnymi scenami. W siódmy odcinku rządzi kwestia "Hodor" i oczywiście sytuacja z wiatrakiem - znakomite I jak mogłem zapomnieć - jest jeszcze przecież rewelacyjny jak zwykle Theon.
Odpowiedz
Theon HYYYY NIE NIE NIE PROSZĘ NIE, NIE NIE TYLKO NIE TO Greyjoy? Błeeh.

Akcja się powoli rozwija, nowe wątki zakorzeniają się w opowieści - jak w książce, figury powoli przesuwają się na szachownicy, żeby potem, w jednym szybkim ruchu sprawić, że powiesz "woah". Po prostu. Woah.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
← Filmy/Seriale

Gra o Tron - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...