Sesja Danny'ego

[No to raz jeszcze - ilustracja ]

Niewątpliwie miałaś sporo do przemyślenia. Do odlotu pozostała godzina, którą można spożytkować na medytację, przygotowanie bagażu, lekturę ostatnich danych na temat senatorów, ustaw, sytuacji Balmory. Można też poszukać informacji na temat twych dwóch towarzyszy, zasięgnąć języka u innych Jedi...
Ponownie stoisz w świątynnym korytarzu.
Udaję się do moich komnat. Zamykam drzwi, zapalam światło, po czym uruchamiam osobisty terminal.
Szukam informacji odnośnie sytuacji Balmory, jej technologii oraz ustaleń opracowanych wraz Imperium, które są przez nie łamane.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Jako rzekł mistrz Frey, Traktat z Coruscant zakładał w sprawie Balmory pełną demilitaryzację planety. Nad wycofywaniem się wojsk Republiki kontrolę sprawować miał specjalny garnizon Imperium, który rozrastał się stopniowo wraz ze stopniowym znikaniem jednostek republikańskich. Obecnie Imperium utrzymuje cały kontyngent pod pretekstem zwalczania anarchii panującej na pozbawionej władzy, praw i rządu planecie, nazywając swą okupację "misją stabilizacyjną". Jednocześnie dowódca kontyngentu Balomry jest jedyną instancją ustawodawczą i wykonawczą na planecie, jeśli można w ogóle używać takich sformułowań w obecnej sytuacji.

Technologia Balmory nie bez przyczyny stanowi główną oś konfliktu, który przed podpisaniem Traktatu pochłaniał tysiące istnień po obu stronach w kilkuletniej wojnie. Choć obecnie jej rozwój wstrzymano, Imperium stara się przejąć kontrolę nad możliwie największą ilością dawnych fabryk, laboratoriów i zakładów produkcyjnych. Balmorscy technolodzy zasłynęli z innowacyjnych rozwiązań konstrukcyjnych w okrętach klasy Hammerhead, ale największą siłą tamtejszej mechaniki pozostawała masowa produkcja nowych modeli droidów bojowych.
Poszukuję także informacji odnośnie senatorów. Czy znane są ich aktualne stanowiska względem wojsk Republiki na Balmorze, przeszłość, odbyte podróże, możliwe kontakty z Sithami. Co ważniejsze informacje wynotowuje sobie w podręcznym datapadzie.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Gdy zapisywałaś dane o senatorach, rozległo się ciche pukanie do twoich drzwi. Otworzyłaś i zobaczyłaś po drugiej stronie Riahla.
Zawczasu jeszcze gaszę mój terminal.
- Tak, czemu zawdzięczam tę wizytę? Przepraszam, ale jestem trochę zajęta pakowaniem. Będziemy mieli dużo czasu na rozmowę podczas podróży.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Zastanawiam się czy kwestia, którą chciałaś poruszyć w parku rzeczywiście musi czekać, aż zaczniemy podróż. - nie ustępował Miraluka z zaskakującym uporem - Podejrzewam, że całkiem nieźle radzisz sobie z robieniem kilku rzeczy na raz, zatem zamieniam się w słuch. - zakończył z uprzejmym uśmiechem.
Przybieram minę szczerego zdumienia.
- Przepraszam, ale trochę nie wiem, o co ci chodzi. Rada chciała, byśmy wypytali mistrza Harlana o szczegóły. W parku ciebie nie było, więc postanowiliśmy, że podczas podróży będzie więcej czasu, by porozmawiać o tym.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- Jak chcesz - stwierdził, wzruszając ramionami i odszedł.
Zamykam zdziwiona i poirytowana drzwi, po czym wracam do poprzedniego zajęcia.
Następnie pakuję swoją torbę, zabierając potrzebne rzeczy.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Niezbędny spokój - starannie zapakowany.
Potrzebna wiedza - schowana obok reszty odzieży.
Pogoda ducha - no, tu może być gorzej.
Wyczucie i harmonia - solidna, żelazna racja.
Moc - cóż... Oby była z tobą.

Stwierdziłaś, że masz wszystko, co w tej chwili mogło ci się przydać. Choć może to nie wystarczć tam, gdzie się udajecie.
W takim razie dźwigając moją torbę wychodzę z pokoju, gaszę światło, zamykam drzwi i idę na statek. Mój zielony miecz świetlny, który posiadam, jednakowoż z niego nie korzystam, wisi sobie przy pasie, pod płaszczykiem.
*Dobra mała, poradzisz sobie świetnie.*
Tak dopingując się, kroczę śmiało przez korytarze.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

W drodze na lądowisko spotkałaś wychodzącego z sali Dante.
- Kaileen! - zawołał pogodnie na twój widok, podchodząc szybko i ściskając cię mocno - Słyszałem, że Rada wysyła cię na nieciekawe wakacje. Jak się czujesz? Mogę ci jakoś pomóc? - zapytał, ściskając cię za ramiona.
- Wystarczy mi twoje wsparcie psychiczne, mistrzu.
Uśmiecham się serdecznie.
- Chociaż... mam jedno pytanie. Co myślisz o Riahlu?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

- O Riahlu? - zapytał, lekko zaskoczony twoim pytaniem - To bardzo obiecujący Jedi, bez wątpienia - odrzekł powoli, zastanawiając się - Prawdziwy mistrz miecza, niesamowity zmysł szermierczy. Jako Miraluka na pewno widzi dużo poprzez Moc... Czasem więcej niż byśmy chcieli - uśmiechnął się półgębkiem - a to może prowadzić do postaw i zachowań niekoniecznie zbieżnych z upodobaniami innych Jedi, w tym Rady - zakończył, śmiejąc się krótko. - Czy odpowiedziałem na twoje pytanie, czy może chodzi ci o coś więcej?
- Tak, dziękuję, ta odpowiedź mi wystarczy. Jakbym chciała czegoś więcej, skontaktuję się z tobą mistrzu przez komunikator lub terminal.
Robię ukłon.
- Niech Moc będzie z tobą.
Po jego odpowiedzi idę dalej na statek.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Wychodzisz na lądowisko. Wasza korweta już czeka z opuszczonym trapem, ale pasażerowie najwyraźniej nie wsiedli. Trochę dalej, w głębi lądowiska, widzisz Harlana i Riahla, najwyraźniej pogrążonych w medytacji.
Podchodzę do nich i staję na przeciwko tak, bywiedzieli o mojej obecności. Jeżeli długo nie będą reagować, przerywam ich medytację pytając:
- Dlaczego nie wsiadacie? Odlatujemy zaraz. Nie ma czasu.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Miraluka zdawał się nie słyszeć twoich słów. Jedynie uśmiech mistrza Harlana zdradzał, że jest świadom twojej obecności i pytania. Nie otworzył jednak oczu ani ust, ale odezwał się.
- Zaraz skończymy... Cierpliwości. Rozgość się. - dosłyszałaś jego głos w swoich myślach.
W takim razie siadam i dołaczam do medytacji.
Przestaję myśleć, po czym przywołuję do siebie obrazy skojarzeniowo związane z czekającym mnie zadaniem. Sowa, waga, papier, pióro, układy gwiezdne, czaszkę. Pomaga mi to skupić się na zadaniu oraz przemyśleć kilka kwestii.
Jeżeli próbują ze mną rozmawiać podczas medytacji, odpowiadam dopiero po tych czynnościach.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

← Star Wars
Wczytywanie...