[DA1] Ogólne wrażenia

No ja nie mogę, premiera roku, wszyscy w grę pykają i nikt się nie odzywa? Ech... kutwa - ktoś widać musi rozdziewiczyć te forum

No więc jakie wrażenia z wędrówek po Ferelden? Ja jestem póki co zachwycony, bo od czasu Wiedźmina czekałem na grę, która mnie wciągnie, na powrót odświeży wspomnienia starych lat (kiedy cRPG zalewało nas masą dialogów, dylematów i klimatu, a nie graficznymi fajerwerkami oraz walką a'la FPS) i pozwoli mi się cieszyć po prostu rozgrywką Ostatni rok był kompletnie rozczarowujący, a tegoroczne premiery póki co przynosiły mi zawód. Aż do tego względu, że porządnie rozmyślałem, aby darować sobie biznes zwany grami komputerowymi :'d Na szczęście dzięki DA ponownie odzyskałem nadzieje, że twórcy potrafią zrobić coś ambitnego, czego ukończenie nie zajmie mi 15 godzin, a sama rozgrywka nie zaleje mnie uproszczeniami oraz dnem fabularnym, tratującym mnie niczym dumnego ucznia szkoły podstawowej.

Krótki spis co mi się póki co spodobało, a co nie:



+ Świat - widać, że twórcy włożyli sporo czasu w jego stworzenie. Choć nie da się ukryć, że twórcy podpierali się kilkoma innymi uniwersami (D&D, Władca Pierścieni czy nawet Wiedźmin), to wszystko to stoi na mocnych filarach, trzyma się kupy i potrafi zainteresować potencjalnego gracza. Historia różnych ras, opisy regionów czy wierzeń - jest co prawda uczucie niedosytu (że sztampa, i że w sumie gdzieś to było), ale zostało to przedstawione na tyle frapująco, że ma się to gdzieś W odkrywaniu świata znacząco pomaga kodeks (wspaniałe vademecum wiedzy, w bardzo przystępnej formie) oraz historie naszych towarzyszy (którzy opowiadają o fantastycznych krainach, których niestety nie dane nam będzie zobaczyć, co daje pole do popisu wyobraźni).
+ Lokacje - ten kto wymyślił takie regiony jak Pustka czy Głębokie Ścieżki powinien dostać beczkę porządnego, krasnoludzkiego trunku
+ Towarzysze - primo, jest ich całkiem sporo. Secundo - każdy posiada ciekawą i frapującą historię (okrytą oczywiście mgiełką tajemnicy, którą musimy sami odkryć). Tertio - często wcinają się do rozmów, wypowiadają własne zdanie, które powodują, że dialogi pomiędzy niektórymi postaciami są bardziej smakowite (czyli nie jest to banda manekinów). No i pod koniec - interesujący pomysł związany z wskaźnikiem zaufania naszych towarzyszy (im bardziej na ufają, tym zyskują większe umiejętności).
+ Dialogi - wyczerpujące, to raz. No i zapożyczono część systemu z Mass Effect (czyli nasi rozmówcy nie stoją na baczność, jakby kij włożyli im w... no ten tego... , tylko aktywnie gestykulują i biorą faktyczny udział w rozmowie).
+ Długość rozgrywki - grałem z 25 godzin i przeszedłem jakieś 40-50% gry. I to lubię, przynajmniej wiem za co płacę.
+ Zadania poboczne i losowe spotkania - jest ich sporo i duża część z nich nie powoduje naszego zawału, związanego z przekroczeniem dopuszczalnego limitu rutyny.
+ Grywalność - jeżeli potrafię grać ciągiem 3-4 godziny i podczas przerw, myślę co ja zrobię, gdy usiądę na kolejnej sesji i wspominam ciekawe teksty towarzyszy, to to jest to
+ Wymagania sprzętowe - na moim nie najnowszym komputerze chodzi płynnie na wysokich detalach, co bardzo cieszy.



- Muzyka - jestem mimo wszystko rozczarowany. Owszem wpada w ucho i da się tego z przyjemnością słuchać, ale peanów bym o niej nie pisał i wymagałem o DA o wiele więcej. Markiem Morganem czy Jeremy Soulem Inon Zur nigdy nie był i to słychać niestety.
- Częściowa polityczna poprawność - nie żebym coś miał przeciwko homoseksualizmowi, ale jak jeden z towarzyszy mówi mojemu bohaterowi, że go pragnie to najpierw witam to zdziwieniem, potem zniesmaczeniem, a na koniec mam go ochotę wywalić z obozowiska i odruchowo łapię za rękojeść miecza. Tak, wiem - możecie mnie uznać za homofoba.
- Fabuła - intryga jest i owszem ciekawa, ale nie da się ukryć, że znów zabijamy tego złego, znów ktoś na wych... ować nie powinien, gdyż zrobił nas na szaro i ponownie szukamy poparcia u różnych ras i klanów.
- Limit bohaterów - tylko trzech aktywnych? To boli :'/
- Krew - no wiem, że to nie jest gra dla przedszkolaków oraz BioWare dało nam krew, seks i rock'n'roll, ale istnieje pewna granica dobrego smaku, którą twórcy chyba jednak przekroczyli.
- Mało przedmiotów magicznych - nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubiłem biegać, z nożem do masła +5 do kanapek oraz fartuchu pastucha dającego premie do dojenia krów (i najlepiej niech przedmiot błyszczy na odległość 5 km. i będzie jak najbardziej fikuśny), bo czułem wtedy potęgę, i że nikt mojemu herosowi nie podskoczy :'d Nie wiem skąd tendencja na kasacje przedmiotów magicznych - jest stosunkowo niewiele. Moja natura zbieracza mocno cierpi.

Póki co dałbym mocną 9.
Odpowiedz
DA miałem okazję oglądać tylko przez chwilę, podczas wizyty u Strażnika (mój sprzęcior prędzej zdechnie, niż da mi szansę tego posmakować, wredny stary pryk), ale zdążyłem się rozczarować paroma rzeczami.

Zacznijmy od tego, że krasnoludy zostały pozbawione możliwości grania magiem. OK, kurduple do czarowania się nie palą, ale w zamian powinna być dla nich jakaś inna opcja. A tak są pokrzywdzone, dostępem tylko do 2 ras. Także sam początek fabuły mnie nie powalił. Fakt, mój szlachetny krasnolud miał okazję odwalić kilka niemiłych numerów, jak zlecenie zabójstwa, znieważenie brata i odkrycie, że ma kochankę z plebsu, ale jakoś mnie to nie powaliło.

No i w sumie... 3 grywalne rasy? Mało jak na rpg. Tak samo 3 podstawowe klasy. Przywykłem do tego, że na tworzeniu postaci spędzam dobre pół godziny, zastanawiając się, jaki styl gry przyjmę tym razem. Tak więc tu ubogo.

Ogólnie, powalony nie jestem. Ale jak będzie nowy komputer, to pewnie sobie tę gierkę kupię.
Dzisiaj podzielę się z wami opowieścią o hipokryzji, kłamstwach i małych dzieciach.

Jak wszyscy dobrze wiedzą, nam Szajt został wykopsany z gry. I pewnego pięknego dnia, dostałem na forum taką oto wiadomość:

Cytat

Po namyśle uznałem, że dobrze zrobiłeś usuwając mnie. I to dla mnie samego. Chociaż szkoda mi konta, które tak długo pielęgnowałem, to przynajmniej już nie ryzykuję uzależnienia od zabawy oraz kontaktu z niektórymi idiotami. A więc dzięki, Rang.

Pozdrawiam.


Szajt! Z twoich ciągłych powrotów wnioskuję, że jednak skasowałem cię zbyt późno i uzależnienie jednak się rozwinęło. Zatem nie dziękuj mi, bo zawiodłem... Ale postaram się jak mogę, byś pozostał na odwyku, chociaż tak mogę ci jeszcze pomóc...
Odpowiedz
Cóż, właśnie ukończyłem 'początek' maginów i jestem jakby ... zachwycony, a wierzę, że dalej nie będzie gorzej.
Jak na razie do samej mechaniki gry nie mam chyba żadnych zastrzeżeń. Może trochę praca kamery mnie denerwuje, ale zdarza mi się to dość często przy nowych tytułach, poza tym idzie się przyzwyczaić. Trochę nie przypadł mi też do gustu ekwipunek wspólny dla całej drużyny, bo choć jest wygodniej, to zawsze cieszyły mnie próby upchania dobytku (w większości do spienięrzenia) w sakwach. Natomiast cała reszta jak najbardziej mi się podoba, np. bardzo obszerny i zasobny w masę rozmaitych informacji dziennik. Jeszcze nie wiem co myśleć o liczbie czarów. Jak popatrzyłem na cyferki, to mi się wydało, że mało (bo co to jest w porównaniu do gier opartych na D&D?), ale teraz wydaje mi się, że może nie będzie tak źle. Nie wiem, czy dojdą jeszcze jakieś nowe po wyborze specjalizacji, ale na razie zdziwiła mnie bardzo zredukowana liczba czarów typowych dla szkoły sprowadzania.
Podoba mi się grafika (i to przy tak niskich wymaganiach), a jeszcze bardziej mimika i gestykulacja postaci. Na prawdę, aż miło patrzeć.
Co do liczby ras i klas to fakt - trochę maławo. Ale cóż, jest za to trochę specjalizacji, które trochę to urozmaicą.
Największym problemem związanym z Dragon Age jest dla mnie dramatycznie mała ilość czasu w najbliższych tygodniach. Mogłem jeszcze trochę poczekać z zakupem, ale chyba jednak nie mogłem... I tak czekałem już 2 lata.

[PS: jeśli ktoś się obawia, że gra nie pójdzie na XP z SP2, to powiem tylko, że mnie właśnie chodzi bez żadnych problemów]
Odpowiedz
Ciężko jest mi powiedzieć, co mi się podoba, bo wszystko już zostało powiedziane. Nie rozumiem zarzutów do muzyki, jest ładna, nie przeszkadza. Poza tym Inon Zur nie komponował całej muzyki do gry, tylko kilka piosenek (tytułowa, ta śpiewana przez Lelianę w obozie oraz ta z rozmów w obozie). Zarzuty do homoseksualizmu to kwestia indywidualna i jestem w stanie zrozumieć Tokara (oj misiaczku... ), choć moim zdaniem dobrze, że wcielili takie typowo życiowe kwestie. Przedmiotów magicznych jest moim zdaniem w sam raz na świat przedstawiony. A nie jest to świat high fantasy, gdzie każde ekskrementy są +1. A świat Ci się przecież Tokarze podobał

Wszyscy zapomnieliście o jednym - stabilność. Ta gra mi się nie sypnęła jeszcze, wszystko działa tak, jak powinno. No może raz Alistair biegał tak, jakby cały czas miał w łapach miecz i tarczę, ale po ponownym wczytaniu save-a wszystko grało. Zapomnieliście też o rozmowach miedzy towarzyszami. To seksualne napięcie między Alistairem a Morrigan, ta boska gadka Wynne o skarpetach... Na koniec muszę pochwalić angielski dubbing - jest rewelacyjny, ale dla BioWare to nie jest nic szczególnego.
Odpowiedz

Cytat

Zacznijmy od tego, że krasnoludy zostały pozbawione możliwości grania magiem.


No cóż na tych wszystkich fantastycznych światach znam się dosyć cienko i nie uważam się za jakiegoś omnibusa, ale z tego co pamiętam w zdecydowanej większości z nich krasnale znane są z niechęci i wrodzonej odporności na magię, dlatego nie uznałem tego jako coś in minus, tylko coś naturalnego i oczywistego. Poza tym jest bardzo dobrze uargumentowane i udokumentowane dlaczego akurat krasnale nie potrafią czarować

Ciężko mi odnieść się do tego czy krasnale dostały coś w zamian (bo gram człowiekiem), aczkolwiek gdzieś czytałem, że pokurcze mogą np. od początku trzymać w każdej łapie broń jednakowego rozmiaru (gdy ja obecnie muszę latać z toporem w jednej ręce, a sztylecikiem w drugiej) - a tego typu smaczków może być oczywiście więcej.

Cytat

No i w sumie... 3 grywalne rasy?


Prawda, choć w sumie wolę trzy grywalne i dobrze zrobione rasy niż 15 bez historii i niewiele od siebie się różniące :'d

Cytat

Tak samo 3 podstawowe klasy.


Także prawda, aczkolwiek wspomniana przez Finroda kwestia specjalizacji, skutecznie niweluje niesmak tego mankamentu.

Cytat

Może trochę praca kamery mnie denerwuje, ale zdarza mi się to dość często przy nowych tytułach, poza tym idzie się przyzwyczaić.


Kamerze faktycznie zdarza się szaleć i gubić naszych herosów, choć myślę w sumie, że nie jest tak źle patrząc chociażby na to co robiła taka w Neverwinter Nights 2 No i zasadniczo myślę, że należy pochwalić BioWare za możliwość rzutu izometrycznego (bardziej wygodnego jak dla mnie), kiedy obecnie trwa jakaś dziwna kampania, mająca na celu uświadomienie nas szarych graczy, że to jest już archaizm i ogólnie ssie, a widok zza pleców bohatera to przyszłość :'d

Cytat

Trochę nie przypadł mi też do gustu ekwipunek wspólny dla całej drużyny, bo choć jest wygodniej, to zawsze cieszyły mnie próby upchania dobytku (w większości do spienięrzenia) w sakwach.


Właśnie też początkowo nie mogłem się przyzwyczaić, ale wspólny plecak jest faktycznie wygodniejszy i mniej się trzeba "naklikać", aby coś w tym ekwipunku znaleźć. No i miło, że nie ma limitu wagowego (tylko przedmiotowy) - może jest mniej realistycznie, ale za to bardziej przyjaźniej

Cytat

Jeszcze nie wiem co myśleć o liczbie czarów. Jak popatrzyłem na cyferki, to mi się wydało, że mało (bo co to jest w porównaniu do gier opartych na D&D?), ale teraz wydaje mi się, że może nie będzie tak źle.


Jak porównać z D&D to faktycznie nędza, bo jest tego coś koło 40, aczkolwiek patrząc w tym momencie na mojego drużynowego maga, to zasadniczo wcale nie jest tego tak mało i pole do rozwoju naszego czarownika jest satysfakcjonujące

Cytat

Nie rozumiem zarzutów do muzyki, jest ładna, nie przeszkadza.


Jest ładna - fakt i o tym pisałem Aczkolwiek opinia o muzyce do gry takiego kalibru, że nie przeszkadza i ładnie tam w sumie brzdąkają w tle jest dla mnie dość poważnym zarzutem Ona powinna zapadać w pamięć, wzruszać, nastrajać do walki ( :'d ) kiedy potrzeba i.t.p. Aż tak, żebym miał ochotę podczas pisania na forum GE puścić sobie ją w tle. Tymczasem ani takiej ochoty nie mam i wątpię, aby wytrzymała próbę czasu - raczej nie będę jej wspominać po latach Słuchając jej mam częściowe wrażenie jakbym słuchał jakiejś średnio ambitnej kopii OST z Władcy Pierścieni.

Cytat

Poza tym Inon Zur nie komponował całej muzyki do gry, tylko kilka piosenek (tytułowa, ta śpiewana przez Lelianę w obozie oraz ta z rozmów w obozie).


Nie wiem - możliwe. Tego pana nie lubię od kiedy skopał muzykę do F3 (ładnie tam brzdąkali, ale do klimatu uniwersum pasowała jak pięść do oka) i może dlatego uogólniłem. Tak czy siak, jak dla mnie ktoś dał tu ciała po całości.

Cytat

Zarzuty do homoseksualizmu to kwestia indywidualna i jestem w stanie zrozumieć Tokara (oj misiaczku... ), choć moim zdaniem dobrze, że wcielili takie typowo życiowe kwestie.


No spoko, ja też nie miałbym nic przeciwko, gdyby to była jakaś jedna sprawa (jak np. w Mass Effect, taki smaczek) - ale ta akcja z moim towarzyszem, ta w "Perle" (gdzie też możemy poprosić o hmm... usługi mężczyznę), no i z Branda (która też finalnie okazała się lesbijką - komentarz Oghrena to tej sytuacji jest bezcenny ), to jednak troszeczku jak dla mnie za dużo.

No i dziwi mnie, że skoro mieli jaja zmierzyć się z kwestią rasizmu, to dlaczego nie ruszyli homofobii. Bo w świecie DA to zjawisko kompletnie nikogo nie dziwi - pełna tolerancja. A jak jest w rzeczywistości to każdy wie

Cytat

Przedmiotów magicznych jest moim zdaniem w sam raz na świat przedstawiony. A nie jest to świat high fantasy, gdzie każde ekskrementy są +1. A świat Ci się przecież Tokarze podobał


Wiem, ale moja natura zbieracza cierpi - h&s mnie wypaczyły :'( Choć w sumie znalazłem ciekawą zbroję i mieczyk przed chwilą, więc sarkać na to teraz nie będę (gorzej będzie jak drugi raz zacznę grać i będą wypadać te same przedmioty :'/ ).

Cytat

Wszyscy zapomnieliście o jednym - stabilność. Ta gra mi się nie sypnęła jeszcze, wszystko działa tak, jak powinno. No może raz Alistair biegał tak, jakby cały czas miał w łapach miecz i tarczę, ale po ponownym wczytaniu save-a wszystko grało.


Fakt grałem już coś koło 30 godzin i chyba tylko raz mnie wywaliło na pulpit, a bugów jest niewiele (jakby patrzeć przez pryzmat innych "premierowych" gier). Choć w sumie łaski nie robią, skoro przełożyli premierę o kilka miesięcy. Przynajmniej widać teraz, że ten czas nie został stracony na opierdzielanie się.

Cytat

Zapomnieliście też o rozmowach miedzy towarzyszami.


Czyżby?

Cytat

Tertio - często wcinają się do rozmów, wypowiadają własne zdanie, które powodują, że dialogi pomiędzy niektórymi postaciami są bardziej smakowite (czyli nie jest to banda manekinów)




Cytat

Na koniec muszę pochwalić angielski dubbing - jest rewelacyjny, ale dla BioWare to nie jest nic szczególnego.


Rodzima lokalizacja też niczego sobie (jedyny zgryz to tylko Pani Szalaty w roli Morrigan) i trzyma zwyczajowy wysoki poziom.
Odpowiedz
Dobra, udało mi się przejść pierwszą grę od baaaardzo długiego czasu. To już o czymś świadczy. Nie wiem tylko czy na plus czy na minus. A na poważnie:

1. Świat jest świetny. Na początku wydawało mi się, że ilość lokacji mnie nie zadowoli, ale potem się przekonałem, że JEST gdzie się szwendać i szukać side questów. Ogólnie niektóre lokacje, typu Mage Circle i krajobraz jeziora wraz z wyrastającą w nocne niebo wieżą... mrrr. Coś pięknego. Jak napisał Tokar, codex jest świetną sprawą, zarówno do wypełniania questów jak i magazynowania obszernej wiedzy na temat religii, historii, opowiastek, informacji o postaciach itp. Kastowy podział krasnoludów, elfy zamknięte w gettach i ludzie na wierzchu - przemawia to jakoś do mnie, miła odmiana od `kochamy się wszyscy, bo tak stworzyła nas matka ziemia`. ;a

2. Towarzysze i dialogi - jedna z mocniejszych, o ile nie najmocniejsza strona gry. Grałem w wersję angielską, zatem oszczędzono mi polskich prób dorównania pierwowzorowi (właśnie, jak tam polska wersja?). Morrigan, Ailister i Zevran - dla mnie mistrze świata. A dialogi Morrigan i Leliany momentami mnie rozwalały totalnie. ;p W sumie poznałem tych dialogów między postaciami od groma, bo przysłuchiwałem się też grze innej osoby, która podróżowała najczęściej w innym składzie niż ja. Ilość dialogów, możliwość usprawniania towarzyszy różnymi umiejętnościami wraz ze wzrostem ich sympatii do nas i side questy, które mogą nam dać wraz z całą wyrazistością każdej z postaci, którą możemy do nas dołączyć (albo i nie - zabiłem Wynne:P) po prostu powalają. Dobra robota.

3. Tokar wspomniał o długości rozgrywki. 68 godzin zajęło mi przejście całej gry. Ale zwiedziłem caaaaały świat, wszystko co się tylko dało (odznaczenie za 75% side questów i odwiedzenie każdej lokacji w grze jako potwierdzenie;p). Całkiem zacna liczba.

4. To, co zraziło Tokara, mi się całkiem spodobało. Grałem facetem, ale nie omieszkałem przespać się z Zevranem, którego beztroskie podejście do tych spraw było totalnie rozbrajające. Hej no, poprawność polityczna? Raczej wreszcie odrobina realizmu. ;p

5. Krrrrrew, mi się podobała. Wprawdzie zdziwiłem się delikatnie jak po pokonaniu pierwszej bandy szczurów byłem wraz z psiakiem cały zbryzgany posoką (no, on jeszcze mógł, ale ja ich przecież nie gryzłem), ale ogólnie w grze dość fajnie to wygląda. Miało być brutalnie i było! Przynajmniej dotrzymali słowa.

6. Nie zgodzę się z niektórymi opiniami, że jest do wyboru zbyt mało ras, klas itp. W końcu każda z nich ma swój unikalny początek (choćby dla przyjemności i odznaczeń można przejść sobie wszystkie;p), każda z klas ma swoje specjalizacje, dodać do tego drzewka umiejętności różne... kurde, wyborów jest tu tyle, że czasem można się nieźle zawiesić nad tym co wybrać, bo punktów wcale jakoś za dużo do wydania nie ma. Jest różnorodność i to mi się podoba.

7. Spodobała mi się też kwestia pieniędzy. Miedziaki, srebro i złoto. To nie Baldur, gdzie się miało po xxx tysięcy złota i było fajnie. 200 sztuk złota w tej grze to majątek, a i tak 80% kasy mojej szło na składniki do potionów.

8. Ta gra jest skarbem dla graczy, którzy cenią sobie... hm, dokładność. Te całe osiągnięcia/odznaczenia sprawiają, że żeby zdobyć wszystkie, trzeba by zaczynać i kończyć grę kilka razy, kilkoma rasami, klasami... w kilku słowach: poznać tę grę od podszewki. A co dla mnie najważniejsze, jest to dla nich osiągalne, bo to gra, która szybko się nie znudzi. Tak sądzę. Bo ja np. po 1 razie mam dość, ale jak patrzę na zapaloną graczkę obok mnie (pozdrawiam;p), to widzę, że można tego dokonać.

Tak przed snem postanowiłem się z Wami podzielić przemyśleniami.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Właściwie to zgadzam się ze wszystkim, co mówił Tokar albo Matt, czy Strażnik, choć jestem dopiero w Wieży.

Cytat

Wprawdzie zdziwiłem się delikatnie jak po pokonaniu pierwszej bandy szczurów byłem wraz z psiakiem cały zbryzgany posoką (no, on jeszcze mógł, ale ja ich przecież nie gryzłem), ale ogólnie w grze dość fajnie to wygląda.


Miałem ogromny ubaw, jak to zobaczyłem

Cytat

ta śpiewana przez Lelianę w obozie


Ja ją sobie będę musiał zdobyć, bo jest cudowna.

Na razie nie mam czasu, się rozpisywać, ale chyba najbardziej mnie urzekły rozbudowane rozmowy z towarzyszami.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz

Cytat

Grałem w wersję angielską, zatem oszczędzono mi polskich prób dorównania pierwowzorowi (właśnie, jak tam polska wersja?).


Prócz pewnych zgrzytów w przypadku Morrigan (choć przy Dorocińskim, Szalaty to istny anioł) jest to bardzo dobrze i solidnie wykonana polonizacja. Zresztą jak w przypadku 95% cRPG, polscy aktorzy ponownie pokazali klasę i nie ustępują pola swoim angielskim kolegom po fachu (dla mnie nawet Polacy są ciut lepsi, choć to kwestia gustu).

Cytat

(albo i nie - zabiłem Wynne )


Kolejny brutal Wiele straciliście, bo Wynne to naprawdę fantastyczna postać z niewątpliwie frapującą historią

Cytat

Raczej wreszcie odrobina realizmu. ;p


Tylko mnie to boli, że właśnie nie jest to za bardzo realne, bo skoro zdecydowali się na rasizm to dlaczego nie poszli też w tą stronę przy homoseksualizmie. Nie chodzi mi tu oczywiście na wbijania na pal Zevrana i przypalenie jego truchła na stosie, ale kurcze jakieś bardziej negatywne odpowiedzi czy komentarze by się przydały, a nie "Wybacz, nie jestem zainteresowany" albo "Spoko, to normalka". Tak samo było w przypadku konserwatywnych krasnoludów i wątku lesbijskiego z patronką w roli głównej (tylko jeden Oghren zdecydował się na uszczypliwy komentarz w tej sprawie ) - pełna akceptacja, a tak w prawdziwym świecie wszędzie nie jest, nie? Tak jakby BioWare bało się pójść o krok dalej i chciało uniknąć skandalu.

Cytat

Wprawdzie zdziwiłem się delikatnie jak po pokonaniu pierwszej bandy szczurów byłem wraz z psiakiem cały zbryzgany posoką (no, on jeszcze mógł, ale ja ich przecież nie gryzłem), ale ogólnie w grze dość fajnie to wygląda.


No właśnie o to chodzi. Fajnie, że leją się hektolitry krwi i to co obiecało BioWare jest. Tylko jak czegoś jest za dużo, to robi się niesmacznie, a jak jest jeszcze więcej - żenująco.

Cytat

Spodobała mi się też kwestia pieniędzy. Miedziaki, srebro i złoto. To nie Baldur, gdzie się miało po xxx tysięcy złota i było fajnie. 200 sztuk złota w tej grze to majątek, a i tak 80% kasy mojej szło na składniki do potionów.


Akurat to jest teraz standardem
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Tokar dnia piątek, 13 listopada 2009, 23:41 napisał

No ja nie mogę, premiera roku, wszyscy w grę pykają i nikt się nie odzywa? Ech... kutwa - ktoś widać musi rozdziewiczyć te forum

No więc jakie wrażenia z wędrówek po Ferelden? Ja jestem póki co zachwycony, bo od czasu Wiedźmina czekałem na grę, która mnie wciągnie, na powrót odświeży wspomnienia starych lat (kiedy cRPG zalewało nas masą dialogów, dylematów i klimatu, a nie graficznymi fajerwerkami oraz walką a'la FPS) i pozwoli mi się cieszyć po prostu rozgrywką Ostatni rok był kompletnie rozczarowujący, a tegoroczne premiery póki co przynosiły mi zawód. Aż do tego względu, że porządnie rozmyślałem, aby darować sobie biznes zwany grami komputerowymi :'d Na szczęście dzięki DA ponownie odzyskałem nadzieje, że twórcy potrafią zrobić coś ambitnego, czego ukończenie nie zajmie mi 15 godzin, a sama rozgrywka nie zaleje mnie uproszczeniami oraz dnem fabularnym, tratującym mnie niczym dumnego ucznia szkoły podstawowej.

Krótki spis co mi się póki co spodobało, a co nie:



+ Świat - widać, że twórcy włożyli sporo czasu w jego stworzenie. Choć nie da się ukryć, że twórcy podpierali się kilkoma innymi uniwersami (D&D, Władca Pierścieni czy nawet Wiedźmin), to wszystko to stoi na mocnych filarach, trzyma się kupy i potrafi zainteresować potencjalnego gracza. Historia różnych ras, opisy regionów czy wierzeń - jest co prawda uczucie niedosytu (że sztampa, i że w sumie gdzieś to było), ale zostało to przedstawione na tyle frapująco, że ma się to gdzieś W odkrywaniu świata znacząco pomaga kodeks (wspaniałe vademecum wiedzy, w bardzo przystępnej formie) oraz historie naszych towarzyszy (którzy opowiadają o fantastycznych krainach, których niestety nie dane nam będzie zobaczyć, co daje pole do popisu wyobraźni).
+ Lokacje - ten kto wymyślił takie regiony jak Pustka czy Głębokie Ścieżki powinien dostać beczkę porządnego, krasnoludzkiego trunku
+ Towarzysze - primo, jest ich całkiem sporo. Secundo - każdy posiada ciekawą i frapującą historię (okrytą oczywiście mgiełką tajemnicy, którą musimy sami odkryć). Tertio - często wcinają się do rozmów, wypowiadają własne zdanie, które powodują, że dialogi pomiędzy niektórymi postaciami są bardziej smakowite (czyli nie jest to banda manekinów). No i pod koniec - interesujący pomysł związany z wskaźnikiem zaufania naszych towarzyszy (im bardziej na ufają, tym zyskują większe umiejętności).
+ Dialogi - wyczerpujące, to raz. No i zapożyczono część systemu z Mass Effect (czyli nasi rozmówcy nie stoją na baczność, jakby kij włożyli im w... no ten tego... , tylko aktywnie gestykulują i biorą faktyczny udział w rozmowie).
+ Długość rozgrywki - grałem z 25 godzin i przeszedłem jakieś 40-50% gry. I to lubię, przynajmniej wiem za co płacę.
+ Zadania poboczne i losowe spotkania - jest ich sporo i duża część z nich nie powoduje naszego zawału, związanego z przekroczeniem dopuszczalnego limitu rutyny.
+ Grywalność - jeżeli potrafię grać ciągiem 3-4 godziny i podczas przerw, myślę co ja zrobię, gdy usiądę na kolejnej sesji i wspominam ciekawe teksty towarzyszy, to to jest to
+ Wymagania sprzętowe - na moim nie najnowszym komputerze chodzi płynnie na wysokich detalach, co bardzo cieszy.



- Muzyka - jestem mimo wszystko rozczarowany. Owszem wpada w ucho i da się tego z przyjemnością słuchać, ale peanów bym o niej nie pisał i wymagałem o DA o wiele więcej. Markiem Morganem czy Jeremy Soulem Inon Zur nigdy nie był i to słychać niestety.
- Częściowa polityczna poprawność - nie żebym coś miał przeciwko homoseksualizmowi, ale jak jeden z towarzyszy mówi mojemu bohaterowi, że go pragnie to najpierw witam to zdziwieniem, potem zniesmaczeniem, a na koniec mam go ochotę wywalić z obozowiska i odruchowo łapię za rękojeść miecza. Tak, wiem - możecie mnie uznać za homofoba.
- Fabuła - intryga jest i owszem ciekawa, ale nie da się ukryć, że znów zabijamy tego złego, znów ktoś na wych... ować nie powinien, gdyż zrobił nas na szaro i ponownie szukamy poparcia u różnych ras i klanów.
- Limit bohaterów - tylko trzech aktywnych? To boli :'/
- Krew - no wiem, że to nie jest gra dla przedszkolaków oraz BioWare dało nam krew, seks i rock'n'roll, ale istnieje pewna granica dobrego smaku, którą twórcy chyba jednak przekroczyli.
- Mało przedmiotów magicznych - nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubiłem biegać, z nożem do masła +5 do kanapek oraz fartuchu pastucha dającego premie do dojenia krów (i najlepiej niech przedmiot błyszczy na odległość 5 km. i będzie jak najbardziej fikuśny), bo czułem wtedy potęgę, i że nikt mojemu herosowi nie podskoczy :'d Nie wiem skąd tendencja na kasacje przedmiotów magicznych - jest stosunkowo niewiele. Moja natura zbieracza mocno cierpi.

Póki co dałbym mocną 9.


Przechodzę grę już po raz drugi więc mogę już coś tam o niej powiedzieć
Zainstalowałem 18 dodatków więc trochę inna bajka

Świat - trzeba twórcą przyznać że naprawdę się postarali, dużo zwiedzania, ciekawe krajobrazy, rozbudowany świat.
Kodeks przypomina trochę leksykon z ME, ale jest przydatny i można trochę poczytać tych opisów o świecie który zwiedzamy.

Lokacje - zgadzam się Pustka i Głębokie Ścieżki to zaje**** regiony, poza tym lokacje są rozbudowane, każda ma inny, fajny klimat.

Towarzysze - od czasu gdy grałem w nwn brakowało tego "życia" w towarzyszach broni, dyskusje, docinki, poza tym mamy w kim wybierać, każda postać ma własną historię, szkoda tylko, że możemy zabrać ze sobą jedynie 3 towarzyszy, jeszcze jedno miejsce było by mile widziane

Dialogi - popieram, zdecydowanie ciekawiej jest gdy npc "aktywnie" uczestniczą w dialogach.

Długość rozgrywki - to mnie najbardziej cieszy, dużo czasu można spędzić przy tej grze.

Zadania poboczne i losowe spotkania - niektóre są ciekawe, niektórych najchętniej bym nie robił ...

Grywalność - miałem dokładnie to samo, gdy się wreszcie oderwałem, to cały czas myślałem jak dalej potoczą się losy moich towarzyszy.

Wymagania sprzętowe - nie są duże a grafika cieszy oko

Muzyka - niestety jak dla mnie jest praktycznie niezauważalna tzn. że jest kiepska. W NWN, ME, Wiedźminie muzyka była naprawdę świetna, dodawała uroku miejscom, w którym się znajdowaliśmy, w niektórych sytuacjach nadawała taki klimat, że aż ciarki przechodziły po plecach

Częściowa polityczna poprawność - mnie podobnie jak Ciebie, trochę to zniesmaczyło, dla mnie jest to lekkie przegięcie, aczkolwiek wydaję mi się że jestem tolerancyjną osobą

Fabuła - jest bardzo ciekawa, potrafi zassać, jednak masz rację, że "to już kiedyś było".
Intrygi, zamachy stanu, trucie niewygodnych ludzi, morderstwa, no cóż życie, moim zdaniem dobry pomysł, aczkolwiek trochę tu tego za dużo.

Krew - mnie tam się to podoba, można powiedzieć że to po prostu realizm, trudno żebym nie był zachlapany krwią po zaszlachtowaniu kogoś, szczególnie jak się walczy z większą liczbą przeciwników, poza tym jeszcze trzeba dodać własne rany
Podczas dialogów ciekawie to wygląda, a niektórym towarzyszką podróży dodaje uroku

Walka - nie wiem jak wy, ale ja gram na normalnym poziomie trudności i według mnie niektóre potyczki są zdecydowanie za cięzkie. Są sytuację, w których bez trzech wojowników i uzdrowiciela, po prostu nie da się wygrać, ewentualnie dobry mag z obszarówkami na większą ilość przeciwników.
Walka ze smokiem jest już dla mnie nie do przeskoczenia, nie ubiłem ani tego smoka ze zrujnowanej świątyni ani Flemeth
Zwykle chodziłem w takim składzie: krasnolud wojownik berserker z dwuręcznym toporem, Alistair, Wynn (bez uzdrowiciela to jest hardcore XD) i Łotrzyk (za Zevranem nie przepadałem więc brałem "kapłanke"), ewentualnie Krasnolud/Golem/Morrigam.
BTW. Krasnolud z dwuręcznym toporem to maszynka do zabijania, już nie mówiąc o tym że zaje*** wygląda

Mało przedmiotów magicznych - hmm nie jest ich tak mało, jak wgrasz dodatki to jest tego jeszcze więcej, poza tym i tak na wszystko Cię nie stać bo w przeciwieństwie do NWN, Wiedźmina, tutaj złoto "ma swoją wartość", nie uzbierasz po parę tysięcy co jest bardzo fajne.

Ogólnie uważam, że gra jest bardzo dobra, grafika cieszy oko, świetne krajobrazy, dużo zwiedzania, wciągająca fabuła i interesujący towarzysze


[font="Arial"]"Największą mądrością i siłą jest uznanie siły drugiego człowieka. Jedynie słabi poszukują w innych słabości"[/font]
Odpowiedz
Właśnie poziom zbalansowania trudności mnie martwi. Także grałem na normalnym i miałem z niektórymi problemy. Ogólnie nie biegałem z healerem w drużynie, Morrigan z pojedynczym healem starczała. Jednak przy walce z przywóczynią bandytów w Orzammarze oraz Broodqueenie musiałem po 15tym razie zmienić drużynę, wywalić Lelianę i wstawić Wynne. Przy Broodqueenie niestety także zmniejszyłem w końcu poziom na easy, ale wtedy walka zrobiła się banalna.
Natomiast smoka z ruin zabiłem dzięki bugowi. Smok się zaklinował, a Alistair zabił go szyjąc z łuku z odległości 1m.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Dany dnia czwartek, 10 grudnia 2009, 15:32 napisał

Właśnie poziom zbalansowania trudności mnie martwi. Także grałem na normalnym i miałem z niektórymi problemy. Ogólnie nie biegałem z healerem w drużynie, Morrigan z pojedynczym healem starczała. Jednak przy walce z przywóczynią bandytów w Orzammarze oraz Broodqueenie musiałem po 15tym razie zmienić drużynę, wywalić Lelianę i wstawić Wynne. Przy Broodqueenie niestety także zmniejszyłem w końcu poziom na easy, ale wtedy walka zrobiła się banalna.
Natomiast smoka z ruin zabiłem dzięki bugowi. Smok się zaklinował, a Alistair zabił go szyjąc z łuku z odległości 1m.


Ehh ja próbowałem parę razy ale dałem sobie spokój bo jest to po prostu bezsensu! =/

BTW jak już rozmawiamy o smokach, to wiecie że ich istnienie zostało naukowo potwierdzone?
Znaleziono dwa szkielety smoków, latały i ziały ogniem, ale robiły to tylko w ostateczności bo bardzo je to osłabiało


[font="Arial"]"Największą mądrością i siłą jest uznanie siły drugiego człowieka. Jedynie słabi poszukują w innych słabości"[/font]
Odpowiedz
No co wy tak z tymi smokami? Mam zainstalowany path1 i na poziomie normalnym rozprawiłem się z wszystkimi smokami. Nie bez ogromnych problemów rzecz jasna i nigdy za pierwszym razem, ale tak za trzecim się udawało. Właściwie to we wszystkich tego typu walkach stosowałem tę samą taktykę: stożek zimna i takie pole siłowe co izoluje dana postać (nie wierzyłem, że się uda, ale można tym wyrwać kogoś ze szczęk smoka - bestyja po prostu wypluwa nieszczęśnika, czym można ocalić mu życie i zyskać całkiem sporo czasu, gdy smok będzie gryzł barierę), Flemeth się nabierała jeszcze na przemianę w kamień (niestety tylko ona). Prawdę mówiąc jakoś sobie nie wyobrażam przejść tego inaczej - na wszelki wypadek będę chyba któregoś maga rozwijał na lód i to drugie. W sumie, to nawet nie byłem zmuszony do zmiany składu (np podmienienia Leliany).

Z braku czasu gry jeszcze nie przeszedłem, ale na chwile obecną najcięższe boje toczyłem z pierwszymi napotkanymi ożywieńcami, smokami, genlokami/hurlokami emisariuszami (wojna kto na kogo pierwszy puści miażdżące więzienie - bo niestety mój mag nie był w stanie go wytrzymać) i z przywódczynią przestępczego półświatka z Orzammaru.

Jak narazie gra jest super, tylko czasu mi brakuje.


No i tak. Oddałem życie za Ferelden i zabawa się skończyła mimo, iż gra pisze, że ukończyłem ledwie 40% gry. Prawdę mówiąc jestem trochę w szoku, bo patrząc na zegar gry nie spodziewałem się tak rychłego zakończenia, a wcale nie miałem jeszcze ochoty kończyć tej przygody. Uff, szkoda, bo się właśnie rozkręcałem, a tu świat mi się urwał. Dobrze chociaż, że epilog porządny i pogrzeb ładny.
Odpowiedz
Z tych sporawych smoków to wszystkie padły mi przy pierwszym podejściu (skład to mój woj berserk na dwie bronie- konkretnie toporki, Oghren (z mieczem dwuręcznym co dawał bonusy do zabijania smoków), Morrigan i Wynn), ale najcięższą przeprawę to miałem na losowym spotkaniu, co musiałem bronić uchodźców. Nie obroniłem nikogo, sam ledwo to przeżyłem i to wyłącznie dzięki spieprzeniu w kąt mapy gdzie drużyna uznała że to koniec walki i mogłem poczekać aż się zregeneruje. Stopa miałem również w chwili gdy wyprowadzałem królową (swoją drogą na zjeździe mnie zdradziła to jej tatusia ubiłem), ta porucznik była strasznie twarda ale wyciągnąłem ją do pokoju, drzwi zamknąłem i cały czas trzymałem skutą lodem.
Balans gry rzeczywiście jest strasznie nierówny, raz wybijam oddział prawie w pojedynkę a raz wieje licząc na fart albo wejście skilla ale z drugiej strony byłoby dla mnie strasznie irytującym mieć cały czas wymagające starcia bądź przechodzić jak przez masło; czyli ta nierówność wyszła moim zdaniem grze na dobre. Są też inne rzeczy które są dla mnie zaletami, wysokie ceny, przez całą grę można kupić może 4 dobre przedmioty, na więcej nie zarobimy (cena ok 90-120 suwerenów).
Zdecydowanie największą wadą jest nieinformowanie (fabularne czy też nie) o tym że po ukończeniu konkretnego questa obszar będzie zablokowany. I tak, nie oddałem ani trucizny, ani kwiatów itp. Co do zadań związanych z towarzyszami, nasza motywacja jest irracjonalna, nie bo nie albo tak bo tak. Prawdą jest że akceptujemy je tylko dla xpa, osiągnięcia, romansu albo zysku; nie zaś z poczucia obowiązku, będący przekonani przez drużynę czy coś w tym guście.
Poza tym, gra to jedna wielka kalka. Upiory z filkanterium, jest ich tyle co tych od LotRa, obcowisko i las to wypisz wymaluj wiewiórki z wiedźmina, tekstury wilkołaków, tekstury młotów i pomysł z runami to dokładna kalka Fable, coś na kształt astrolabium i elfie ruiny niczym Odcięta Dłoń z Icka. A czy Głębokie Korytarze tylko mi Głębie Dorna przypomniały i zniszczone krasnoludzkie miasto? Pomysł z przemianami, miasto umarłych to dla mnie grobowiec Kresselacka i to nie było doszukiwanie się, ot przemierzam lokację i samo mi się nasuwało.
Ostatecznie wzięto jednak to co było dobre więc pomimo uczucia powtórki byłem zadowolony, choć ciągłe badanie wielkich korytarzy było stopniowo coraz to nudniejsze i wreszcie z ulgą powitałem finał i się poświęciłem.
Swoją drogą zrobiłem postać podobną do mnie na co mi edytor pozwolił i strasznie głupio czułem się na własnym pogrzebie...
Cytując moją babcię: sralis mazgalis rewerendus duptus
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Redhorn Steelaxe dnia poniedziałek, 21 grudnia 2009, 13:14 napisał

Ostatecznie wzięto jednak to co było dobre więc pomimo uczucia powtórki byłem zadowolony, choć ciągłe badanie wielkich korytarzy było stopniowo coraz to nudniejsze i wreszcie z ulgą powitałem finał i się poświęciłem.
Swoją drogą zrobiłem postać podobną do mnie na co mi edytor pozwolił i strasznie głupio czułem się na własnym pogrzebie...


Hmm ja mogę badać te wielkie korytarze cały czas
Co do tworzenia postaci to musiałeś spędzić sporo czasu aby upodobnić ją do siebie

BTW. Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak twórcy zrobili Łotrzyka. Naprawdę świetna robota, przyjemnie się nim gra, nawet kosi lepiej niż wojownik
Natomiast mag jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu, owszem jest niezbędny w drużynie, zaklęcia ma bardzo silne, ale jednak sama gra nim jest nudna


[font="Arial"]"Największą mądrością i siłą jest uznanie siły drugiego człowieka. Jedynie słabi poszukują w innych słabości"[/font]
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Iluvatar dnia środa, 30 grudnia 2009, 12:51 napisał

"Natomiast mag jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu, owszem jest niezbędny w drużynie, zaklęcia ma bardzo silne, ale jednak sama gra nim jest nudna ;)"


Wiesz co, to zależy od wybranego repertuaru czarów. Jeśli wybierzesz zaklęcia o ciekawych efektach, skomplikowanym obszarze działania, czy łączonym działaniu, to jest na prawdę dużo zabawy. Dodatkowo specjalizacja mistyczny wojownik chyba w największy sposób wpływa na postać i bardzo urozmaica rozgrywkę (zresztą podobnie jak zmiennokształtny, ale ten jest dużo mniej praktyczny). Jeśliby jednak spojrzeć, na przykład, na takiego typowego uzdrowiciela, to tak, jest nudno.
Odpowiedz
O tak, nasiedziałem się nad postacią i powiem Ci że przy co poniektórych cut-scenkach efekt budził mi ciarki na karku. Sam nie wiem czemu...
Teraz dwa razy przeszedłem grę i uzbierałem 1300pkt, w zupełności to wystarcza na wykonanie wszystkich 4 zakończeń i odblokowanie dodatków. Natomiast na DLC się zawiodłem, może to fakt że na 22 lvl starcia szły wyjątkowo szybko ale oba (golem i twierdza) przeszedłem łącznie w godzinkę z groszem. Chociaż jak Shale mi pojechała -29 za to że Carridin dostał kopa a kowadło stało się moim ssssskarbem to się zdziwiłem. Motyw z supermana też był piękny.
Jednak fajnym wyborem są alternatywy armii, nie wiem kogo można mieć zamiast magów, może ktoś się podzieli?
A i co do potęgi klas czarujących, owszem, ale tylko do pewnego czasu, ja na dwie bronie w berserku wyciągałem po 61,2 na rękę a kosiłem bardzo, bardzo szybko, domyślam się że z dwurakiem jest jakoś 3x lepiej choć wolniej. Przyrost obrażeń wojownika jest w stosunku do wzrostu mocy czarów maga nieporównywalnie większy, przeszedłem grę woj-berserk-łupieżca a następnie mag-mistyczny-zmiennokształtny i ta druga postać straciła sporą część armii, pierwszą nawet jej nie musiałem wzywać.
I zgadzam się z tobą, magiem jest nudniej, albo raczej- schematyczniej. Nie biegniesz za kimś żeby zaraz zdziwić się 'o k...' na widok wesołej kompanii. Albo obszarówka, albo zamrożenie, albo sen+koszmar. Przynajmniej ja się do tego ograniczałem.
Cytując moją babcię: sralis mazgalis rewerendus duptus
Odpowiedz
"Jednak fajnym wyborem są alternatywy armii, nie wiem kogo można mieć zamiast magów, może ktoś się podzieli?"

Jeśli nie używasz litanii podczas walki z Uldredem i wszyscy magowie przemienią się w plugawce, to nie ma już Kręgu i czarodzieje nie są w stanie Cię wesprzeć. Wówczas templariusze nie mają kogo pilnować i zobowiązują się stanąć do walki z plagą.
Swoja drogą, mało ich, ale silne skubańce. Wspierali mnie przeciw arcydemonowi i niewielu ich zginęło.
Odpowiedz
Dzięki za info, akurat mam zapis wcześniej to mogę sobie zobaczyć jak to wygląda Nie wpadłam na to że tu o litanię chodzi, zawsze usiłowałem odpowiednio zmanipulować rozmowę ale nie, jedyna alternatywa według Uldreda to moja postać w wersji 'móóóóózg'
Cytując moją babcię: sralis mazgalis rewerendus duptus
Odpowiedz
← Dragon Age

Ogólne wrażenia - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...