Sesja Nr 1

Iskra westchnęła zwalniając.
- Niech go szlag. - Dobiegło tylko mruknięcie spod nosa.
Gdy Cichy tak jeździł dookoła, ona zatrzymała się w bezpiecznej odległości i zbywszy pytanie Irvine'a, w gruncie rzeczy licząc, że ktoś inny mu odpowie, próbowała dostrzec przez tumany kurzu reakcję gangerów. I oczywiście chociaż śladowe ilości broni.
Odpowiedz
Koleś z chorągiewką był nieco zaskoczony Challengerem, który śmigną obok niego. Zdziwił się do tego stopnia, że przechylił się lekko na bok i wyprostowany pierdyknął w piasek. Nadal jednak bohatersko machał ręką uzbrojoną w chorągiewkę. Udało Wam się też dostrzec gangerów siedzących za vanem - dwóch kolesi... co do cholery?! Bliźniaki?! Siedzieli sobie obaj na rozkładanych krzesełkach pod kolorowym plażowym parasolem, popijając jakieś, sądząc po puszkach, piwsko. Obaj mieli długie do karku kruczo czarne włosy, ubrani byli w tonacji "wojskowo-maskująco-zielono", średnio zbudowani. Ten bliżej Vana, w okularach przeciwsłonecznych na oczach, miał przy pasie maczetę. Z tej odległości i perspektywy nie mogliście zauważyć więcej szczegółów. Ten od okularów wstał leniwie, podszedł w pobliże krążącego Challengera, rzucił swój nóż na piasek, po czym wycofał się na swoje stare miejsce pod parasolem. Co robicie?
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
*Wilk siedzi na swym miejscu jak siedział, wydawało się, że się nie ruszał. Oglądał obcych uważnie i szykował się do strzału w jednego z bliźniaków jeśli coś się stanie. Nie zmienił jednak swojej pozycji, broń nadal była skierowana w niebo, ale mając cel na oku w ciągu chwili będzie gotów zabić. Raz tylko spojrzał na Goblina by go uspokoić i dalej wpatrywał się w swój cel.* Jeden z dwóch mój.

[Sorki za niepisanie dopiero teraz zobaczyłem, że coś się dzieje. Wcześniej mi nic nie wyświetlało.]
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
*Irvin uśmiechnął się na tę rewelacje. No przynajmniej coś się dzieje a Irvine był w sumie dość ufnym kolesiem jak na teksańczyka. Wysiadł z samochodu, zamykając drzwi z głośnym trzaśnięciem i poprawił swój kowbojski kapelutek. W dłoni trzymał rewolwer, którym, prawdę mówiąc, nie strzelał za celnie nawet na odległość dwudziestu metrów. Jako że nikt inny najwyraźniej nie rościł sobie praw do rozpoczęcia rozmowy, to Irvin zaczął* A wy co robicie na środku kompletnego pustkowia? Auto się zesrało czy paliwo skończyło?
Odpowiedz
Widząc reakcję gangersów zatrzymał wóz. Spokojnie, co było dziwne po tym dzikim pseudo-driftingu. Cichy nie wysiadł jednak z Challengera, obserwując zmierzającego ku spotkanym Irvine'a. Usłyszał, że coś mówi, toteż czekał na rozwój sytuacji. Miał nadzieję na pozytywne negocjacje. Ta, zbiegły więzień, szukający zadymy. Akurat jakaś część hegemończyków ma dość zadym. Broń trzymał jednak w pogotowiu. Nóż można rzucać na piach. Ale tacy "rozbitkowie" potrafią w piachu zakopać karabin, wsadzając nasiąkniętą smarem szmatę w lufę. Wystarczy tylko wyjąć ją z dużą łatwością i ostrzelać myszy ciągnące do sera.


Odpowiedz
Wysiadł z vana i oparł się o bok samochodu, karabin miał cały czas przewieszony przez ramię. Skrzyżował ręce i przekrzywiając głowę uważnie obserwował, doszukując się jakiegokolwiek niepokojącego szczegółu w wyglądzie rzeczy jak i samych napotkanych osobników. Bez słowa wyczekiwał odpowiedzi gangerów na słowa Irvina.
Powyższy post przedstawia zdanie tylko i wyłącznie autora. Nie jest to narzucone Ci zdanie przez wyżej wymienionego autora. Nie jest to oficjalne stanowisko Kościoła. Nie jest to oficjalne stanowisko partii rządzącej. Nie jest to oficjalne stanowisko rządu RP. Nie jest to oficjalne stanowisko prezydenta RP. Uprasza się o niebluzganie. Dziękujemy.

-Co to było?
-Bez obaw, admin już się tym zajął. To był tylko jakiś bóg.

-You'll kill us... with a soup cup?
-Tea, actually.
-What's that?
-I'll kill you with my teacup.

It ain't the fall that get you. It's the sudden stop at the bottom.

Nudziło mi się, to grzebałem w userbarach:P

Odpowiedz
Ganger błyskawicznie poderwał się na równe nogi. Uśmiechnął się promiennie i przez moment wyglądał tak jakby chciał rzucić się na Irvina i... uściskać go i wycałować. Jednak, na Irvina szczęście, nie zrobił tego, a jedynie podniósł się z piachu i nie otrzepując kurzu, jaki już zdążył się do niego przylepić, zaczął:
-Witam Was, moi drodzy przyjaciele! - Zawołał, tak jakbyście byli co najmniej kilka kilometrów od niego - Pewno jesteście zajebiście zdziwieni, co tacy Runnersi... - tu poklepał się po piersi i wskazał kciukiem za siebie -...robią w takim miejscu... - tu kilka nieskoordynowanych ruchów rękami - ...i to jeszcze tak daleko od Detroit - i tu znów trochę dziwnych ruchów rękami. Zaraz mężczyzna zamilknął na chwile uśmiechając się, po czym znów zaczął nawijać
- Otóż: należymy do grupy ELITARNYCH - tu zrobił krótką przerwę, by zachwycić się nad znaczeniem tego wyrazu - ELITARNYCH łowców Runnersów. Oprócz tego JEDEN Z NAS musiał opuścić miasto w trybie przyśpieszonym z PEWNYCH powodów - tu spojrzał z nienawiścią na bliźniaka bez okularów, który akurat z wielkim zapamiętaniem dłubał sobie w nosie gapiąc się na wóz Cichego. Po krótkim oddechu wasz rozmówca zwrócił się do Irvina:
- Nie chłopcze, to ani wóz, ani paliwo... - po czym uśmiechnął się tajemniczo i skrzyżował ręce na piersi.
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
Zmarszyczył brwi i przechylił głowę w drugą stronę, jak zaciekawione albo zdziwione zwierzę, kilka razy źrenice mu zadrżały. Wyprostował się, przełknął ślinę, wykrzywił wargi w dziwnym grymasie, po czym w jeszcze dziwniejszym uśmieszku i wreszcie zdecydował się zrobić coś konstruktywnego, powiedział spokojnie do zapiaszczonego.
- To co wy tu?- wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo. - Chcecie nas wszystkich z zgwałcić,pociąć, zabić i zjeść w zmiennej kolejności? - Trudno było wyczuć żart czy cokolwiek, ta kwestia brzmiała tak sztucznie, jak niedorobiony posterunkwiec podczas zdawania raportu, albo inna cholera. Usta zastygłu mu w ostatniej sylabie jaką wypowiedział i rozpaczął swoje zwyczajowe przewracanie ślepiami po osobnikach w pobliżu.
Powyższy post przedstawia zdanie tylko i wyłącznie autora. Nie jest to narzucone Ci zdanie przez wyżej wymienionego autora. Nie jest to oficjalne stanowisko Kościoła. Nie jest to oficjalne stanowisko partii rządzącej. Nie jest to oficjalne stanowisko rządu RP. Nie jest to oficjalne stanowisko prezydenta RP. Uprasza się o niebluzganie. Dziękujemy.

-Co to było?
-Bez obaw, admin już się tym zajął. To był tylko jakiś bóg.

-You'll kill us... with a soup cup?
-Tea, actually.
-What's that?
-I'll kill you with my teacup.

It ain't the fall that get you. It's the sudden stop at the bottom.

Nudziło mi się, to grzebałem w userbarach:P

Odpowiedz
*Nic nie mówiąc wysiadł z samochodu. Kałasznikowa trzymał lufą do dołu według wszelkich wojskowych paragrafów bezpieczeństwa i innych takich głupot, które mu wpoili na Posterunku.Broń była jednak odbezpieczona. Nie pytał o nic, w żaden sposób nie prowokował Runnersów. Po prostu bardzo uważnie obserwował każdy ich ruch*

Dla pewności budziki też przyda się rozwalić

Zabójca maszyn na pełnym etacie

Odpowiedz
*Irvin zaczął rozmowę ale nie miał właściwie pomysłu jak ją kontynuować. Nie czuł się zagrożony. Chłopaków było dwóch, plus może kilku w samochodzie. Po stronie Irvina było pół tuzina spluw i dwa wozy. Gangersi musieliby być idiotami, a idioci już wyginęli* Do rzeczy *rzucił tylko*
Odpowiedz
*Chłopak wysiadł z samochodu i z niewinnym uśmiechem patrzył na gangersów. Po chwili wyciągnął mała monetę i zaczął nią się bawić poruszając pomiędzy palcami. Nie pomyślał nawet o tym aby wyjąc broń. Jedynie stał i czekał na rozwój wypadków.*


Ragmud ID 20
Odpowiedz
*Iskra w tym momencie tylko otworzyła drzwi i stojąc nadal stopami na krawędzi przy drzwiach, oparła się ramionami o górną krawędź drzwi (sory, naprawdę nie wiedziałam, jak to lepiej opisać), twarz zaś wtuliła w ramiona, chyba tylko po to żeby ukryć pojawiający się uśmiech. W sumie już chciała coś powiedzieć, ale ostatecznie postanowiła pozwolić mężczyznom się wykazać. A co.*
Odpowiedz
A tym czasem zapiaszczony ganger stał nadal zadowolony z siebie, z wkurzającym, tajemniczym uśmieszkiem na gębie. Wtem, z wnętrza Vana dobiegł Was krzyk:
- Mamy rytuał, znaczy święto! - zawołał mężczyzna. W jego głosie pobrzmiewała nuta "twardzielstwa", ale też wyraźnie było słychać zmęczenie. Boczne drzwi samochodu zatrzeszczały i ukazał się Wam właściciel głosu. Był to facet, z wyglądu gdzieś po trzydziestce. Widać było, że ani jego czacha dawno nie widziała fryzjera, bo gdyby rozpuścił spięte włosy na łbie miałby coś pokroju szopy Bee Gees. Zarost prezentował się jeszcze w miarę, zaledwie pięciodniowy. Był ubrany w szary T-shirt, dzięki czemu można było podziwiać jego tatuaże - motywy roślinne z wplecionymi postaciami, bestiami, maszynami i symbolami, ciągnące się w głąb krótkich rękawów. Na nogach miał bojówki za kolana w pustynną panterkę. Był bosy. Miał broń - przy pasie nosił jakiś wielki nóż, schowany w ozdobnej pochwie.
- Święto religijne - dodał na koniec i spojrzał na Was z nieufnością. Co robicie?
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
Święto religijne? *Mruknął trochę obojętnie i strzepnął kurz z pagonów, po czym zerknął na kosmatego jegomościa* Na czym ono polega panowie? *Popatrzył po Ruunersach oczekując odpowiedzi*

Dla pewności budziki też przyda się rozwalić

Zabójca maszyn na pełnym etacie

Odpowiedz
Kudłacz olał pytanie Petera. Zamiast tego zwrócił się do zapiaszczonego pytającym tonem:
- PP?
- Na stanowisku, nic nie stwierdził - odpowiedział tamten mówiąc, jakby składał raport przełożonemu. Słysząc to Kudłacz uśmiechnął się przyjacielsko i odezwał się do Was:
- Chodźcie, usiądziemy i pogadamy - powiedział wskazując na parasol, po czym krzyknął ostrym tonem - Bliźniaki, spieprzać! I przynieść więcej krzeseł! Chodźcie... - znów odezwał się do Was i sam ruszył w stronę parasola...
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
*Irvine nie wiedział jak gadać z tymi gośćmi. Spojrzał przez ramię na wóz, po czym wzruszył ramionami i poszedł ku parasolowi*
Odpowiedz
*Iskra pochwyciła jego spojrzenie, a usta rozciągnęły się w parodii uśmiechu. Sprawnie wyskoczyła z samochodu, zatrzaskując za sobą drzwi. Brakowało tylko efektownego piknięcia załączanego alarmu... Chwilę stała najwyraźniej wahając się co do następnego kroku.* Ma ktoś fajka? *Zapytała w końcu powolnym krokiem zmierzając pod wskazany parasol.*
Odpowiedz
*Również pod parasol, przy okazji ukradkiem wszystko obserwując. Na razie się nie odzywał*

Dla pewności budziki też przyda się rozwalić

Zabójca maszyn na pełnym etacie

Odpowiedz
*Wilk zszedł z wozu popatrzył na pielgrzymkę do parasola i poprawił kapelusz. Spojrzał na swojego psa* Zostań, jak obcy się zbliży daj głos.* Broń położył jakby od niechcenia na ramieniu trzymając blisko spustu, nadal w stanie gotowości do strzału gdyby zaszła potrzeba. Ruszył niespiesznym krokiem za resztą.*
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
*Jemu na słońcu dobrze, nie ruszył się nawet o milimetr z obranej, wygodnej dla niego pozycji. Z krzywym uśmiechem i rękoma dalej założonymi oddawał się nieróbstwu.*
Powyższy post przedstawia zdanie tylko i wyłącznie autora. Nie jest to narzucone Ci zdanie przez wyżej wymienionego autora. Nie jest to oficjalne stanowisko Kościoła. Nie jest to oficjalne stanowisko partii rządzącej. Nie jest to oficjalne stanowisko rządu RP. Nie jest to oficjalne stanowisko prezydenta RP. Uprasza się o niebluzganie. Dziękujemy.

-Co to było?
-Bez obaw, admin już się tym zajął. To był tylko jakiś bóg.

-You'll kill us... with a soup cup?
-Tea, actually.
-What's that?
-I'll kill you with my teacup.

It ain't the fall that get you. It's the sudden stop at the bottom.

Nudziło mi się, to grzebałem w userbarach:P

Odpowiedz
← Sesja Neuro

Sesja Nr 1 - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...