A. Sapkowski

To był jedynie komentarz to Twojego stwierdzenia, że Sapkowski to wielki człowiek... Ja nie oceniam pisarzy ,a jedynie ich twórczość. Twórczości Mickiewicza też nie darzę sympatią. Myślałem ,pisząc poprzedniego posta, o Stanisławie Lemie.

"Zbrodnie i Kare" przeczytałem kilka razy i nikt mnie nie zmuszał... Tak samo "Panią Bovary", "Anne Karenine" czy "Mistrza i Małgorzatę". A to jest sama klasyka. Każdy czyta to co mu najbardziej odpowiada. Twórczość Sapkowskiego jest poczytna ale płytka i to dyskwalifikuje go w "konkursie" do miana "Mistrza Pióra".
Odpowiedz
Zajrzałam z ciekawości w temat żeby zobaczyć co sądzicie o imć Sapkowskim, przeczytałam ostatnie posty i aż pokusiłam się o dość pobieżne przeczytanie całego tematu od początku. A teraz zacznę Was bulwersować:

Porównanie Sapkowskiego do mistrza od pewnego czasu mnie bawi - zwłaszcza, że na kanwie tej właśnie opinii stał się on jeszcze bardziej zarozumiałym i irytującym człekiem niż był. Zanim mi ktoś zarzuci cokolwiek - przeczytałam Sagę i kilka opowiadań towarzyszących, przeczytałam kilka innych opowiadań, przy cyklu Narrenturm po prostu umarłam i nie byłam w stanie męczyć tego dalej. Przyznaje - Wiedźmin jest napisany świetnie, bardzo mi się podobał i jest dobrą historią - a przynajmniej początek, ale na tym się kończy - żadne z tego arcydzieło, a do prawdziwych mistrzów gatunku Sapkowi jeszcze trochę brakuje - zwłaszcza jeśli patrzeć na całokształt jego twórczości.

Dodatkowo - bynajmniej nie uważam Sapkowskiego za wielkiego człowieka - niestety, ale moim zdaniem sukces jaki osiągnął w Polsce przewrócił mu trochę w głowie. Nie przepadam za ludzi, którzy samodzielnie ogłaszają się alfą i omegą w jakiejś kwestii. Ponadto nie jest to tylko moja opinia - swojego czasu miałam okazję zamienić trochę maili z jednym z polskich pisarzy i zdążyłam się dowiedzieć, ze i w tamtym środowisku Sapek nie słynie ani z powodu swej kultury osobistej, ani tym bardziej szacunku choćby do swoich czytelników (kto z Was lubi jak się mówi o polskich czytelnikach fantasy jako o przygłupach z racji niedocenienia jakiegoś opowiadania/książki?). Do tego wiem, że i dla ludzi sobie bliskich nazbyt sympatyczny nie jest.

Krótko mówiąc - bardzo podobała mi się Saga, ale autora uważam raczej za bufona, który spoczął na laurach. i dlatego zupełnie nie potrafię zrozumieć ślepego zachwytu nad jego osobą.

Ps. A jeśli sceny łóżkowe Was tak zachwycają to przeczytajcie choćby Trylogię Kusziela Jacqueline Carey... Choć uważam takie opisy za marna podstawę do oceniania książek
Odpowiedz
Hmmmm..... mi bardziej chodziło o to że piszę świetnie. Nie znam go osobiście, ale dla mnie najważniejsze jest jak pisze. Ostatnio przeczytałem kolejne opowiadanie i taki sam zachwyt nad jego twórczością - on dla mnie jest ganialny.

,,A teraz Cię zjem i zaśpiewam piosenkę o wesołym brzuszku. Ach mój brzuszek..."

"No cóż ,widzisz,jest ich czworo,i to w zasadzie wszystko ,co do czego mogą się kiedykolwiek zgodzić.Nie potrafią się nawet zgodzić,czy chce im się szczać,nie mówiąc o wyborze nocnika,do którego mają naszczać.




Jestem harcorem
Odpowiedz
Jakiś czas temu ślepo bym jeszcze mówił, że Sapkowski jest mistrzem pióra. Jednakże argumenty Nit i Sodalisa trafiły do mnie. Gdyby Sapkowski nie napisał nic poza Wiedźminem, to rozważyłbym to jego mistrzowanie. Jednakże np. po trylogii o Reinmarze z Bielawy już jest zgoła inaczej. Nie twierdzę, że te książki są złe. Ba, są to nawet jedne z moich ulubionych. Jednak początek Narrenturm jest straszliwie nudny (ok, może i zaczyna się ciekawie, ale jak tylko Reinmar wydostanie się z miasta, już akcja siada). Do Bożych Bojowników nic nie mam, gdyż moim zdaniem jest to najlepsza część trylogii. Ale w Lux Perpetua jakby coś się urywa i to sprawia, że jest to najsłabsza część ze wszystkich trzech.

Co do samego autora - osobiście go nie spotkałem, ale od ludzi, którzy go widzieli i rozmawiali z nim, również słyszałem opinie, że jest zadufany w sobie. Jednakże akurat cechy charakteru czy kultura nie powinny wpływać na ewentualny tytuł mistrza pióra


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Na tytuł mistrza pióra nie, ale na tytuł wielkiego człowieka już tak. Co do jego pióra - Wiedźmin tak, miejscami super, miejscami norma. Narrenturm - nie zdołałam przeczytać więcej niż 1 tom i to chyba nawet nie cały - akcja ciągnąca się jak stara guma do żucia
Odpowiedz
Co do Sapkowskiego, fakt nie jest skromny, ale znam bardzo wielu ludzi którzy uważają się z jak to ujął Nitrea za alfę i omegę mówią o tym wprost, a nie którzy próbują kryć takie zdanie, ale widać gdzie mają innych. Mówiąc jednak ogólnie to faktycznie jest zarozumiałym chamem.

Co do trylogii Husyckiej, przeczytałem całą, ciekawa ale faktycznie trudno ją przeczytać miejscami przynudza i w ogóle nie da się czytać (mi się udało bo kilka razy przeczytałem gorsze rzeczy), kilka moich znajomych mimo najszczerszych chęci przeczytania trylogii nie dało rady -.-'.

Nadal mnie jednak zastanawia ilu waszym zdaniem na świecie jest mistrzów pióra? Bo eliminujecie za brak kultury osobistej, czy choroby weneryczne też wykluczają mistrzostwo?

Jak na mnie jest on mistrzem pióra, ale chyba dla mnie te słowo nie znaczy tyle co dla was to nie jest jakieś super wielkie wyróżnienie nie przyznawane tylko w co drugie tysiąc lecie. Ja nawet nie uznaje go za super geniusza, ale co do jego mistrzostwa jestem pewien, jak nie jest mistrzem, a zwykłym szaraczkiem to czemu tylko on napisał wiedźmina i nie mamy setki tak wielkich tytułów?
Odpowiedz
Bo Wiedźmin trafił w niszę, został napisany w momencie gdy mimo wszystko niewiele jeszcze było takich historii i bo jak to usłyszałam szukając czegoś w Empiku: "O ja! Słyszałem, że to jest świetna książka! Mówię Ci, co chwila ktoś rzuca 'ku....'"? I co najgorsze - ten ostatni tekst jest parafrazą autentyku

Sapkowski nie jest dla mnie mistrzem pióra, bo jak zostało to już zauważone jego pisanina jako całokształt taka cudowna nie jest, a nawet Saga nie jest w moim odczuciu niesamowitym mistrzostwem. Jest świetna, ale są lepsze . Napiszę to po raz trzeci i mam nadzieję, że ostatni: ocena osoby Sapkowskiego tyczyła się nie tytułu mistrza pióra a "wielkiego człowieka".

Co do mistrza pióra:
1. To nie jest tytuł, który trzeba nadać w nie wiadomo ilu kategoriach "bo-gala-się-nie-odbędzie."
2. No jak dla mnie nazwanie kogoś mistrzem pióra to jest bardzo duże wyróżnienie.
3. 3 nazwiska na ten moment, którym skłonna byłabym przyznać taki tytuł jeśli chodzi o fantastykę: Jordan, Martin, ew. Pratchett. A i tu bym się zastanawiała .

Po prostu niemijająca moda na uwielbianie Sapka i sławienie jego imienia pod niebiosa, bo tak, ostatnio mnie drażni.
Odpowiedz
Ja całe życie go uważałem za mistrza, cenię jego inteligencję, a że przy okazji jest bufonem - trudno. Krytycy pozwolili mu na bycie takim.
Saga jest dla mnie świetna, po prostu ją uwielbiam. Nawet nie umiem powiedzieć ile razy czytałem te wszystkie książki. Opowiadania również. Za to Trylogia Husycka średnio mi się spodobała. O ile w Wiedźminie niektóre dziwne rzeczy przeszły, o tyle do 3 części trylogii podchodziłem parę razy, bo cały czas coś mnie odrzucało.

No i, cholera, czy on ma jakąś obsesję na temat zabijania wszystkich fajnych postaci? :u
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
No przecież to stwierdzono, upodobanie mordowania wszystkich głównych bohaterów. Jak nam nie 3 mistrzów to trochę mało, ale skoro ci się tak podoba to mi nie przeszkadza, co to za różnica i tak jeszcze kilka razy przeczytam wiedźmina.
Odpowiedz
To nie jest 3 moich jedynych tylko 3 pierwszych jakich przyszlo mi do głowy . Po prostu chwilowo zmuszona jestem rozstrząsać wygląd flaków ludzkich, a nie na beletrystyce się skupiać .

Mat - a Ty się nie liczysz, bo lubisz Grzędowicza, o!
Odpowiedz
Odczep się od Grzędowicza, cholero.

Sapek ma swój urok i tyle. Jest jedyny w swoim rodzaju, jest dobry, świetny, ale nie jest najlepszy. Jednak i tak go kocham, całym moim wrażliwym serduszkiem.
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
On też ma z pewnością dobre i ciepłe serduszko, tylko się z tym kryje.

A czytaliście może wywiad rzekę Sapka i Stanisława Beresia?
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
Jak dla mnie "Wiedźmin" to jedna z lepszych książek jakie czytałem (mam na myśli całą sagę), bardzo podoba mi się bardzo realistyczny świat i styl mówienia, dobrze oddający czasy średniowieczne. Sposób w jaki Sapkowski potrafi prowadzić narrację, oraz przedstawiać wydarzenia w sposób niechronologiczny jest po prostu perfekcyjne i godne naśladowania (nie zauważyłem tego w żadnej innej książce).

Dużo osób wypowiada się o filmie, to też coś dodam od siebie:
Jeżeli ktoś liczył, że ten film będzie choć trochę podobny do filmów amerykańskich to się grubo pomylił (nie wiem po co się wogóle łudził), film nie był porywający, a historia którą stworzono, bardziej nawiązuje do 2 pierwszych tomów niż do reszty. Efekty w trakcie walka są mierne. Jedyne co można dobrego powiedzieć o tym filmie to sam Wiedźmin, dla mnie został wiernie odtworzony

Odpowiedz
Wiedźmin został dobrze odtworzony poza "zarostem niekonweniującym barwowo z zaczeską" (choć z tym nie ma problemu, bo w późniejszych odcinkach/scenach i tak ma odrosty), cholerną kataną (!?) , wiedźmińską zbroją płytową (odcinek chyba trzeci) i stylem walki opartym na pierwszych zajęciach z kursu kendo czy czegoś takiego...
W filmie nie ma absolutnie nic dobrego, no może poza umiejętnościami aktorskimi kilku bohaterów drugoplanowych. Ale nawet w ich przypadku i tak scenarzysta i reżyser musieli dodać coś od siebie (dlatego Nenneke umiera a w roli Jaskra obsadzili kogo obsadzili)


Cytat

styl mówienia, dobrze oddający czasy średniowieczne.

Po części tylko. Ludzie w średniowieczu nie rozmawiali na ulicy o relatywizmie moralnym i dysonansie poznawczym. Język postaci, terminologia i sposób myślenia jest szalenie współczesny w większości wypadków.

Odpowiedz
Mi chodziło o to JAK mówią a nie o tym CO mówią. W tym świecie dużą rolę odgrywały stare rasy i magia, która sprawiała, że na świecie było więcej wykształconych ludzi. Z drugiej strony, historia ta opowiada w dużej mierze o ludziach, którzy zostali wyedukowani, którzy mieli znacznie większą wiedzę niż przeciętni ludzie

Odpowiedz
Arkham - a niby współcześnie rozmawiają na ulicach o takich rzeczach xD ?
Ja odnoszę wrażenie, że mimo pozorów które daje język "Wiedźmina", to całe społeczeństwa są tam dużo lepiej wykształcone i uświadomione xD

A film... cóż... Typowy zapychacz i strata pieniędzy xD
Odpowiedz
Czasem zbyt wiele realizmu sprawia, że całe opowiadanie sporo na tym traci... Można to wytłumaczyć, o czym wspomniałem w poprzednim poście. Przecież ten świat różnił się od naszego średniowiecza, miały jedynie cechy wspólne, to fantastyka a nie opowiadanie historyczne

Odpowiedz
Marudas, ale tam na takie tematy rozmawiali tylko główni bohaterowie którzy mimo wszystko są dosyć wykształceni albo przynajmniej bystrzy. Reszta gada o "wrzątku, ino ostygłym".

Odpowiedz
← Literatura

A. Sapkowski - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...