walizka

Miernota, brak świeżości, odgrzewanie kotletów, nowe nadzieje

W sumie to nie wiem czy się muszę witać jak jakiś świeżak, ale niech będzie, bo nie wiem kto tu jeszcze został ze starych dinozaurów . Tak czy owak, witam wszystkich - przybywam w pokoju, żadnych rewolucji ani kopania w stołki i zadki nie przewiduje .

Postanowiłem sobie tu przyleźć, aby zapoczątkować (mam nadzieję) ciekawą dyskusję. Co jak co, dawniej było tu parę osób, które potrafiło sklecić dobry wywód czy rzucić celnym argumentem i liczę, że może dalej tak jest.

O co mi się zatem rozchodzi? Dzisiaj podczas przyrządzania śniadania zacząłem obracać sobie taką pewną myśl - czy w kwestii gier czeka nas jeszcze coś ciekawego / nowego? Oczywiście na pierwszy rzut oka to co napisałem wydaje się być skrajnie głupie, w końcu nowości na rynku pojawiają się co chwila. Chodzi mi jednak o to, że cały czas mamy do czynienia z tym samym tylko w trochę innym sosie czy innej oprawie.

Mały przykład. Systemy walki wręcz. Czy potraficie wymienić jakąś grę z ostatnich 3 czy 4 lat, w której w tej kwestii pojawiłoby się coś nowego? W skrócie wygląda to tak: LPM walnij, PPM zablokuj. Przytrzymaj LPM walnij mocniej itd.. Szczytem szaleństwa jest jak możemy to połączyć ze WSADem i uzyskać jakieś ciosy kierunkowe. Ale mimo to walka jest po prostu lekko mówiąc kretyńska. Zazwyczaj możemy schować się za tarczą i będziemy 'blokować' nawet jak nas biją po plecach. Oczywiście są systemy, które się próbują z tego lekko wyłamywać, ale w zasadzie od dawien dawna nie spotkałem się tutaj z niczym nowym. A wystarczy przypomnieć sobie takie tytuły jak np. Severance: Blade of Darkness, (popatrzcie sobie jak wygląda walka. Uniki, bloki, odskoki. Walka nawet z jednym przeciwnikiem jest wyzwaniem.). Tam walka mimo, ze też nieidealna była prawdziwym majstersztykiem, niby prosta, ale spotkanie 3 najprostszych przeciwników (jakieś goblinki) nawet na samym początku gry potrafiło, być nie lada wyzwaniem. Spotkanie dwóch rycerzy w zbrojach i z tarczami potrafiło doprowadzić przeciętnego gracza do łez. Inny przykład? Revenant. Ot niby klasyczny hack&slash, ale za to z systemem walki godnym prawie, że jakiegoś Mortal Kombat. Ból palców wbijających coraz to nowe kombinacje był bardzo prawdziwy.

I dlatego właśnie jestem ciekaw czy jest szansa, ze pojawi się jeszcze coś nowego w tej materii. Wiadomo, sporym ograniczeniem są tutaj dostępne kontrolery, w przypadku piecyków najczęściej klawa i mysz. Ostatnio słyszałem o jakimś MMO (Chivalry) w której zachwalano nowy system walki, ale filmiki na youtubie jakoś mnie specjalnie nie przekonały. Jak tak się teraz zastanawiam to chyba najlepszy system walki jaki ostatnio widziałem był w Batmanie Arkham (Asylum / City).

O, albo inne pytanie. Dlaczego nikt się jeszcze nie pokusił o wprowadzenie do gier chociaż trochę bardziej realistycznego systemu uszkodzeń ciała (złamana, zwichnięta ręka, uszkodzona noga)?

Idźmy dalej. Skoro nie walka wręcz to może magia? Tutaj znowu mamy wciąż te same kalki. Pasek many (koniecznie niebieski) i siekamy czarami jak z karabinu. Szkoły magii też wszędzie te same. Ogień (czerwony koniecznie), lód (biały), elektryka (niebieski), trucizna (zielony) i jakaś nekro(pewnie purpura). Oczywiście to są jakieś tam szczególiki, których się teraz czepiam, ale odpowiedzcie mi, kiedy ostatnio widzieliście jakiś oryginalny system magii? Ja chyba ostatnio jak sobie pograłem w Magicke- składanie zaklęć z tokenów żywiołów. Nie powiem, całkiem sympatyczne, a jak się doda do tego czasem bardzo nieprzewidywalne efekty czarów to było nawet zabawnie, szczególnie w coopie. Czemu nikt tego jakoś nie spróbuje rozwinąć? Albo stworzyć system oparty o ropoznawanie znaków rysowanych przez gracza, im znak lepiej narysowany tym czar lepiej zadziała, ale pomylenie się w jakiejś sekcji może być wyjątkowo bolesne.

Teraz częściowo wyjdę poza klasyczne rpgi. W grach ostatnimi czasy pompuje się wszystko w grafikę. Trend ten uważam za dosyć szkodliwy ponieważ wyrugował z rynku sporą rzeszę producentów, którzy robili rzeczy dobre, a nie byli w stanie wygrać wyścigu graficznych zbrojeń. Poza tym klienci przyzwyczaili się do dobrej grafiki i często nie dają szansy tym ze słabszą oprawą. Taka cecha naszego gatunku, kupujemy oczami. Poza tym wydaje mi się, że dążenie do fotorealizmu w grafice skutecznie zabiło inwencję małych twórców, takich wręcz domowych. Sam miałem taki okres w życiu, kiedy zarzuciłem moje zainteresowania grafiką 3d ponieważ przeciętna gra zaczynała oferować takie doznania, że odechciewało nawet mi się dłubać w moim małym warsztaciku. Na szczęście teraz amatorscy twórcy odżywają i w ramach indie zaczynają ponownie wybijać się na rynku. Ale, ale ja nie o tym chciałem w sumie .

Dlaczego pompujemy tyle w grafikę, a nie np. w fizykę? Znowu pytanie retoryczne: kto ostatnio widział fajną grafikę z dobrym silnikiem fizycznym? Fizyka pojawia się w grach jako jakiś mały smaczek zazwyczaj. W poważnych produkcjach mamy zazwyczaj tylko całą masę skryptów, które ją symulują dosyć nieudolnie. Jak fizyka się już gdzieś pojawia to w małych gierkach, gdzie jest zazwyczaj osią istnienia takiej gry (gierki logiczne). A przecież były już gry, które miały ten aspekt pięknie rozbudowany jak np. Silent Storm - czyli gierka taktyczna osadzona w realiach IIWŚ. Pokażcie mi jakąś współczesną grę, w której można rozwalić granatami (albo CKMem) budynek? Zrobić dziurę w suficie i wejść na wyższą kondygnację albo przy użyciu RPG rozwalić cały narożnik budynku? To było coś w co grałem na moim poczciwym atlonku, który momentami wyświetlał 15-20 klatek na MINUTĘ. Gdzie są takie cuda, teraz, w dobie wielordzeniowych procesorów i super kart graficznych? No tak, na osłodę mamy Trine'a czy od biedy Portal, ale to są raczej gierki gdzie owa fizyka jest znowu sensem istnienia danej gry, a nie jej elementem wzbogacającym całość.

Kalki, kalki wszędzie kalki i w kółko to samo. Powyżej napisałem o pewnych elementach tylko, ale kalki dotyczą przecież całych gier. Dlaczego każdy RPG to praktycznie jedna wielka sieka, w której bohater ubija jak przypuszczam średnio od 500 do 2000 przeciwników. Czemu nikt się nie pokusi by tak skonstruować rozgrywkę, by zamiast tego było ich 50 albo 200 tylko, ale za to wymagających?

Kontynuując chciałbym zwrócić uwagę na rzecz ostatnią. Śmierć gatunków. Niestety żyjemy w takich dziwnych czasach gdzie poza mainstreamem FPP i RPG praktycznie niewiele już istnieje. Oczywiście majaczą tam jakieś jeszcze ścigałki, parę pojedynczych symulatorów dla zapaleńców i w sumie tyle. Oczywiście powstała cala masa hybryd i miszmaszy gatunkowych, ale znowu parę moich pytań. Gdzie podziały się przygotówki przez duże P? Co się stało z poważnymi grami ekonomicznymi (tak, tak czekam na nowe SimCity)? I z tymi mniej poważnymi (może jakiś ThemeHospital albo inny SimPralnia). A co z grami taktycznymi jak Jagged Alliance, wspomniany już SilentStorm albo ShadowCompany? Czy RTSy po rewolucji zapoczątkowanej przez Warhammera 40K (odejście od klasycznego modelu gromadzenia surowców i wprowadzenie grup jednostek) też już nie mają nic nowego do zaproponowania? Nie tylko gatunki umierają, same tytuły zaczynają być eksploatowane do granic możliwości - wystarczy popatrzeć na kolejne cyferki w słynnych seriach. Ilu wielkich graczy na rynku ma jaja, by sprobować czegoś nowego? W kółko to samo. Splinter Cell 10, kolejny FarCry i Crysis albo inny CoD...

Na zakończenie jeszcze pewna refleksja. Jak już zacząłem się zastanawiać w co tak naprawdę ostatnio zdarzyło mi się pograć i co mi sprawiło frajdę doszedłem do nieciekawych wniosków. Niewiele tego, a większość stara. Ostatnio zauroczył mnie nowy X-COM, pochłonął mnie na całe 5dni (bo się skończył tak szybko...). A dlaczego? Dlatego, że to było coś nowego. Trochę zarządzania (ekonomia) bazą, trochę rpga (rozwijanie zespołu) i trochę nawet udanego taktyka. Nie ukrywam jednak, że pewne uproszczenia tak charakterystyczne dla współczesnych produkcji były po prostu dla mnie bolesne. Tylko wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Ten NOWY FAJNY X-COM to nic innego jak w miarę wierna adaptacja gry, która powstała chyba 15 czy 20 lat temu. Jej miodność polegała głównie na wykorzystaniu pomysłów, które odkryto i wdrożono w czasach, kiedy ja byłem w przedszkolu...

Jaka z tego wynika konkluzja? Nie jest dobrze w naszym growym grajdołku. Uproszczenie i infantylizacja gier postępuje. Niedługo byle ambitniejszy kotlet sprzed 15 lat odgrzany byle jak będzie wywoływał u graczy orgazm. Momentami odnoszę wrażenie, że popularność gier jest głównym powodem spadku ich jakości. Gracz weekendowy, casualowy musi być zadowolony, on nie lubi myśleć, nie lubi wyzwań. Zasiada przed komputerem (a coraz częściej odpala konsole) na chwilę i chcę mieć satysfakcję i uwolniony kop serotoniny i adrenaliny do mózgu. Gry jak fastfood. Chodzi o to by się nawpieprzać, a nie smakować. Nikogo nie obchodzi z czego to zrobione i jak, ważne by zaspokoić głód, a co będzie dalej to nieważne.

Krótka lista ciekawych produkcji:
Trine i Trine2 - jedna z niewielu gier do których będziesz mógł usiąść z dziewczyną. Niepowtarzalny klimat, świetna baśniowa grafika, fajny silnik fizyczyny = idealne wskrzeszenie zapomnianego gatunku zręcznościówek z przesuwanym ekranem.
Portal 2 - czyli udana hybryda FPP i gry logicznej dodatkowo okraszona fajnymi dialogami i fabuła. Do tego całkiem fajna fizyka, a sama gra nie kończy się po 5h grania.
Magicka - o niej już wspomniałem wyżej. Zaadaptowany z dawnych gier system magii, coop dla 4 graczy oraz całość okraszona specyficznym humorkiem i można pograć.
Alien Swarm - mała gierka coopowa. W gruncie rzeczy to nic innego jak klon Alien Breeda sprzed nastu lat.
DeadIsland - nawet udane połączenie RPGa i FPP, otwarty świat i trochę zabawy w McGyvera. Żeby dodano do tego jeszcze możliwość niszczenia otoczenia to byłby prawdziwy powiew świeżości, tak to tylko mały zefirek.
Minecraft - Mimo, że nie grywam aktywnie to uważam, że sukces tej gry wybitnie pokazuje jak potrzebujemy genialnych pomysłów, a nie bajeranckiej grafiki.
Shogun2 - znowu odgrzewaniec ale przynajmniej nikt tu nie szedł na łatwiznę i nic nie upraszczał. Jeśli ktoś ma dobre wspomnienia z jedynką to tutaj może śmiało siadać do grania na długie godziny.

Żeby nie było, ze uprawiam czarnowidztwo. Uważam, że branża powolutku zaczyna dostrzegać problem. W gatunku indie upatruje swoistego renesansu gier opartych na pomyśle, nowych, świeżych i nienaznaczonych piętnem stereotypów. Serwisy pokroju kickstartera dają niebywałą szansę, że ambitni gracze będą mieli jeszcze co robić przed ekranem komputerów poza wypełnianiem tabelek w excelu...

Na co zatem czekam w tym roku licząc na trochę świeżości, a przynajmniej na utrzymanie poziomu sprzed lat?
AvP: Colonial Marines - wychodzi na dniach. Niestety obawiam się, że tytuł ten już poległ. To co prezentują filmy na YT nie wróży powrotu legendy.
SimCity- Mam duże oczekiwania co do tej produkcji. Da radę nawiązać walkę z poprzednikami? Czy będzie trochę jak z nową Cywilizacją, niby Civk, ale jakoś tak nie do końca...
Omerta: City of gansters - skrzyżowanie Mafii z taktycznym simem, wielka niewiadoma na razie. Wolałbym trochę inne realia, ale trzeba trzymać rękę na pulsie.

Z projektów kickstarterowych:
Planetary Annihiliation - czy to będzie godny następca Supreme Commandera, który był następcą Total Annihiliation, który był następcą M.A.X.a? Oby.
Star Citizen - mimo, że to nie do końca moje klimaty to jednak przyglądam się z ciekawością. Poziom wykonania i dbałość o szczegóły zasługują na uwagę.
CastleStory- czyli eksploatacja i udoskonalanie pomysłu MineCrafta
TakeDown- ktoś chce wskrzesić zapomniany gatunek taktycznych FPP pokroju SWAT4 czy pierwszych RainbowSixów - trzymam kciuki.

Na zakończenie trochę prywaty. Wraz z bratem zamierzamy stworzyć grę właśnie z gatunku indie. Nie będzie to nic wielkiego, pięknego ani super oryginalnego, ale chcemy tam zawrzeć wiele rzeczy, których we współczesnych grach nie ma. Projekt istnieje na razie tylko na papierze i w postaci paru pierwszych linijek kodu edytora, ale jako, ze mamy pewien pomysł biznesowy na to, to może i z czasem nabierze realniejszego kształtu. Całość będzie podobna do gry NEOScavenger, której demo można znaleźć tutaj. Uwaga, gra dla hardcorowców.


Czego oczekuje po tym wątku? Przede wszystkim waszych uwag odnośnie współczesnego rynku gier. Jakie pomysły byście chcieli zobaczyć wdrożone, jakie gry wybijają się ponad miernotę panującą na rynku? Wobec czego macie znaczne oczekiwania?
Odpowiedz
Gry to biznes, więc dla producentów liczy się kasa, twórcy gier mają nieco związane ręce, bo ich sukces zależy od zadowolenia jak największej liczby graczy i z ich punktu widzenia, słabo oceniana produkcja, która jednak się sprzedała może zostać uznana za sukces. W tym wszystkim ważną rolę odgrywają konsole, gra która nie wyjdzie na PS3, czy XBox'a traci ogromny rynek zbytu., a bądź co bądź konsole nieco ograniczają, raz ze względu na mniej precyzyjne kontrolery niż myszka i klawiatura, oraz na fakt, że grafika na tych platformach musi trzymać poziom, bo to co na 22" monitorze jeszcze ujdzie, to na 40-50" monitorze może okazać się totalną klapą.

Z jednej strony konsole ograniczają, ale z drugiej strony widzę dają ciekawe perspektywy na przyszłość, obecnie kontrolery ruchu pozostawiają sporo do życzenia, ale w perspektywie czasu widzę w nich przyszłość rynku. Pytasz się o nowe systemy walki, proszę bardzo, zamiast LPM, PPM, będzie kontroler ruchu i Twoja własna wyobraźnia i sprawność fizyczna.

Duże podobieństwa w grach, wynikają w pewnym stopniu z faktu, że większość twórców korzysta z gotowych silników graficznych/fizyki, przez co wiele elementów jest podobnych. Wyjątkiem może być chociażby Wiedźmin 2, ale zwróćmy uwagę na to jak ten fakt wydłużył proces produkcji.

Zgodzę się z tym, że wiele gatunków gier zaczyna wymierać, lub zmieniać się w dziwne hybrydy, które wypaczają sens gatunku. O ile przygodówki nigdy mnie jakoś nie kręciły, o tyle odczuwam to bardzo w przypadku RTS'ów, które uległy takim uproszczeniom i metamorfozą, że praktycznie przestały być strategiami w dawnym znaczeniu tego słowa (no wyjątkiem może być tutaj Starcraft II).

Podobnie jak ty cieszę się z projektów, pojawiających się na Kickstarterze, nie jest to rewolucja, a raczej powrót do stylu retro, co w branży rozrywkowej nie jest niczym nowym.

Podsumowując, w branży gier nie dzieje się dobrze to prawda i nie sądzę żeby w najbliższych latach nastąpiła jakaś rewolucja, szansy upatrywałbym w nowych kontrolerach, oraz w mniejszym stopniu, w projektach finansowanych za pomocą kickstartera.

Odpowiedz
Oczywiście, że gra jest produktem który ma się sprzedać. Dochodzimy tutaj jednak do smutnego wniosku jaki wynika z takiego bezsensownego kapitalizmu - będzie coraz gorzej. Wydaje mi się, że na wielkie firmy i korporacje growe nie ma już co liczyć, te molochy nie zrobią nic co nie przyniesie im milionów zysku, a prezesom nowych mercedesów. To trochę jak z produkcją samochodów, doszliśmy do takiego etapu, że najlepiej, by było żeby klienci co 4 lata kupowali nowy samochód. A jak nie chcą to trzeba ich do tego zmusić projektując je tak, by koszty ich napraw przestały być opłacalne dla konsumenta. Dobro klienta nie ma tu większego znaczenia, liczy się kasa i utrzymanie tej patologicznej sytuacji. Niewiele jest firm produkujących gry, które mają odwagę robić coś nowego i trzymać się niewielkiej rzeszy swoich wiernych fanów.

Co do kontrolerów ruchowych o których wspomniałeś to byłbym dosyć ostrożny. Bo tak naprawdę problem nie leżyw kontrolerach. Przecieź mamy już Wii, mamy już Kinecta od kilku lat. Ale czy powstał jakiś tytuł, który by pozwolił na wykorzystanie ich możliwości tak, żebyś powiedział: "mamo to jest zajebiste, ja to chce"? No właśnie chyba nie. Wydaje mi się, ze rewolucja ruchowa ciągle przed nami i jest to raczej kwestia 5+ lat co najmniej. Trzeba opracować zupełnie nowe podejście do tematu, nowe algorytmy i nową fizykę walki. Poza tym kontrolery ruchowe mają podstawową wadę,a mianowcie brak forcefeedbacku Co z tego, że nasz cios zostanie zablokowany albo sparowany skoro nasz kontroler nas o tym w żaden sposób nie poinformuje (co najwyżej zabuczy i zatrzęsię się) - brak informacji zwrotnej jest sporą wadą. Oczywiście cały czas rozwija się kontrolery myślowe, ale to jeszcze większe SF niż ruchowe i rozważania prawie, że okołomatrixowe . A ja bym chciał zostać na ziemi mimo wszystko. Połączmy jakieś stare mordobicie z dziesiątkiem kombinacji i kombosów, dodajmy trochę stylu walki z Batmana, okraszmy całość jakąś bronią białą i do tego sprytnych przeciwników i walka od razu nabierze innego wymiaru.

Mówisz, że Wiesiek ma autorski silnik tylko co z tego? Co jest w nim takiego nowego? To tylka walka oparta na sekwencjach wymagająca od gracza dobrego timingu w pewnych momentach.

W sumie to przypomniałeś mi jedną rzecz o ktorej wcześniej zapomniałem. Skąd się wzięły te wszystkie moje przemyślenia. A mianowicie zaczeło się od tego jak się pompuje balon wokół Cyberpunka2077. Jak na razie nic o nim nie wiadomo, a gracze już w internecie robią pod siebie z wrażenia. A przecież gra ma się pojawić chyba dopiero za 3 lata. Ciekaw jestem czy czerwoni mają odwagę, by zrobić tam coś nowego czy dostaniemy po prostu wariację na temat DeusExa.


EDIT

Może jeszcze inaczej napiszę o co mi chodzi. Chcę mi się gier do których usiąde i zacznę grać, by po paru godzinach powiedzieć: "wow, może mi ktoś powidzieć gdzie mi zniknęło 6h życia? a z resztą chrzanić, gram dalej." Chodzi mi właśnie o coś takiego. Niestety większość współczesnych produkcji wygląda tak, że odpalam i czuje, ze ktoś robi ze mnie idiotę. Poziom skomplikowania godny gierek dla małych dzieci, ale wszystko obłożone tutorialem jak do wojskowego symulatora gier wojennych i co chwila takie: "a dlaczego to tak?, a to by można inaczej. a to bym zmienił, a tamto". A nim się gra rozkręci to już się kończy...

EDIT2

Osobiście czekam co będzie miał tu napisania np. Tokar, bo widzę, że mu się styl pisarski ładnie wyostrzył .
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Ekhtelion dnia sobota, 26 stycznia 2013, 15:16 napisał

Co do kontrolerów ruchowych o których wspomniałeś to byłbym dosyć ostrożny. Bo tak naprawdę problem nie leżyw kontrolerach. Przecieź mamy już Wii, mamy już Kinecta od kilku lat. Ale czy powstał jakiś tytuł, który by pozwolił na wykorzystanie ich możliwości tak, żebyś powiedział: "mamo to jest zajebiste, ja to chce"? No właśnie chyba nie.


Prawda, że te kontrolery są na rynku od pewnego czasu, ale gry które na nie wychodzą traktowałbym jako eksperymenty, problemem jest ilość takich kontrolerów na rynku, która znacznie ustępuje padom, czy myszkom, przez co produkcji z prawdziwego zdarzenia jeszcze przez jakiś czas bym się nie spodziewał, choć na tym polu widać postępy, zauważam też że zarówno Sony jak i Microsoft, starają się bardzo promować Move i Kinecta.

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Ekhtelion dnia sobota, 26 stycznia 2013, 15:16 napisał

Mówisz, że Wiesiek ma autorski silnik tylko co z tego? Co jest w nim takiego nowego? To tylka walka oparta na sekwencjach wymagająca od gracza dobrego timingu w pewnych momentach.


Wspominając Wiedźmina 2 bardziej zwracałem uwagę na długi czas potrzebny na stworzenie gry od podstaw, co odstrasza większość twórców, dlatego otrzymujemy masę gier na tych samych silnikach, ja nie widzę w tym nic dziwnego.

Odpowiedz
Tak sie zastanawiam kiedy wypowiedzą się tutaj inni. Serio? Nikt tu już nie zagląda?



To może spłyćmy na razie temat i wrzućmy tu trochę oryginalnych tytułów z ostatnich lat. Takich jakie się czymś wyróżniają na tle pozostałych.
Odpowiedz
Ja tam nie wiem co powiedzieć to może odpowiem na pytanie czy są jakieś gry z ostatnich lat z:

Innym systemem walki (nie polegającym na naparzaniu LPM i PPM) - mi przychodzi do głowy gra Darksiders 2 - niby taki sobie hack'n'slash, ale raczej nie uda ci się przejść gry na podstawowym kombosie. A samych kombosów strasznie mało nie jest.

Jeszcze jedna gra mi przychodzi do głowy - Prince of Persia (2008). Niby wspomniany blok dzięki któremu wygrywamy grę jest, ale jest także całkiem spora liczba innych kombosów.

Magia - tu także wspomniałbym Darksiders 2, bo tu magia w zasadzie nie odgrywa znacznej roli - ale zawsze jest jakaś nowość(w sumie nie rozwine się bardziej, bo dużo czarów tu nie ma)

Może jeszcze Prince of Persia Zapomniane Piaski, bo tu też magia trochę różni się od tej z innych gier.

Co do dobrej fizyki to oprócz wspomnianego przez ciebie Portala to nic mi nie przychodzi do głowy.
Odpowiedz
Muszę tutaj niestety zgodzić się z Ekhtem. Już dawno nie miałem przyjemności zasiąść przed grą, która wciągnęła by mnie tak bardzo, że spojrzał bym na zegarek i powiedział "kurna już piąta rano?!".
Wszystkie nowe tytuły które wychodzą, z początku wydają się hitem (przynajmniej dla mnie), lecz po jakimś czasie dochodzę do wniosku że coś tam brakuje. Coś jest nie tak. niby ok, ale "dupy nie urywa".

Skusiłem się jednak ostatnio na pewną grę, która nie wnosi do "świata" gier żadnej nowości. Żadnego rewolucyjnego systemu walki. Żadnej grafiki która wciska cię do fotela.
Chodzi mi tu o The Walking Dead. Patrząc z boku to zwykła przygotówka z "komiksową" grafiką. Co w tym nadzwyczajnego można powiedzieć. Sam tak mówiłem dwa tygodnie temu, dopóki nie spróbowałem.
Myślę że sukces tej produkcji, która zabrała x nagród, jest nie to by iść tak jak reszta gier z tzw "duchem czasu". Czyli, lepsza grafika, rewolucyjny combat, etc.
Tutaj po prostu zagrano na zwykłych ludzkich uczuciach. Poświęcając tej grze pół godziny, już zaczynasz lubić jedne z postaci, inne zaczynasz nienawidzić. Gdy zaś dochodzi do podejmowania szybkiej decyzji, zaczynasz polegać na właśnie swoich uczuciach.
Gra ta doskonale pokazuje co można osiągnąć skupiając się nie na ozdobnikach, lecz na tym co powinno być najważniejsze w większości gier. Na historii, postaciach, i grze na emocjach.

Grając np w ME3 nie doznałem takiego emocjonalnego slap to the face jak w TWD, ponieważ zwisał mi los postaci wykreowanych przez EA. Nie utożsamiałem się tak naprawdę z bohaterem. Co Shepard był ok, ale był jak taki bohater z filmu. Brakowało mu czegoś z czym mógłbym się z nim utożsamiać.
Lee z TWD był tak naprawdę chłopem jak ty czy ja, z problemami i przeszłością.

Myślę że nowym grom brakuje takiego serca w scenariuszu, npc brakuje emocji, "tego czegoś".
Czasami myślę że twórcy gier przede wszystkim chcą zapełnić kieszenie forsom wypuszczając na rynek efekciarskie gry puste w środku, wmawiając nam jakie to one nie są awesome.

Cytat

Osobiście czekam co będzie miał tu napisania np. Tokar, bo widzę, że mu się styl pisarski ładnie wyostrzył .

Ekth, będziesz musiał mu podesłać temat, bo Tokar opuścił GE jakiś czas temu.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Jak widzę, nie tylko ja spędzam (marnuję, rzekliby niektórzy) sporo czasu na bardzo podobne dywagacje ze swymi bliskimi i trochę dalszymi znajomymi Gdzie jest przyszłość gier w ogóle, o ile nie stała się już przeszłością jakiś czas temu?

Po kolei zatem. Kontrolery. Mechanika, dynamika walki, realizm, zarówno w mieczu i magii. Fakt faktem, przez ostanie lata nie zaoferowano wiele więcej, jeśli cokolwiek, ponad model, który przedstawiłeś, Ekh, a zatem: LPM (giń, giń madafaka!) - LPM LPM!!!11111 - PPM! (oszzzzz ty!!! blokuj madafaka!). Przywołałeś moje ukochane "Blade of Darkness", potwierdzając, że ktoś oprócz mnie jeszcze w to grał, i faktycznie - nie przypominam sobie, w której grze później musiałem tak się naskakać, namachać, nawywijać i odskakiwać, że aż sam w fotelu wyginałem się razem z bohaterem i ziajałem ostro po walce. Z drugiej jednak strony podajesz przykład "Batmana Arkham". Właśnie skończyłem wchłaniać tę grę jednym haustem, nadrabiając jedną z kilku straszliwych zaległości. Czym więcej, niż rzeczonym schematem PPM-LPM + WSAD jest walka w tej produkcji? Absolutnie niczym, rzekłbym nawet, że jest niekiedy prostsza od tej z najlepszego "Prince'a" - "Warrior Within", choć w "Batmanie" wkurzające na maksa jest domyślne sterowanie, którego za nic nie da się zmienić. Anyway, tak w "Arkham" jak i w "PoP: WW" największym atutem i bajerem walki nie jest jej manualna, czysto zręcznościowa złożoność i trudność, lecz realizm - proporcje odwrotne od zręcznościówek automatowych. Motion capture, który tak naprawdę właśnie w "Warrior Within" pokazał swe możliwości za sprawą dywizjonu chorych francuskich free runnerów, a w "Batmanie" połączono go doskonale z konwencją i "charakterem" głównej postaci, stanowi tu o sukcesie rozgrywki, nie zaś sterowanie. Podobnie rzecz miała się w pierwszym "Wieśku", gdzie przecież było jeszcze prościej, czy nawet prymitywniej, a jednak ruchy, obroty, flinty, parady, salta i dzikie porykiwania Geralta idealnie komponowały się z tym, co wyobrażaliśmy sobie czytając książki Sapkowskiego.

Czy da się jednak osiągnąć więcej i lepiej? Da się, podobnie jak w wypadku magii. Bez wątpienia w kontrolerach pokroju "Move" czy "Kinect" leży przyszłość całego gatunku. Obecnie są to mechanizmy niedoskonałe, nie rozwinęły się tak szybko, jak chciałyby apetyty graczy, ale jestem pewny, że za parę lat będą one absolutnym standardem, przynajmniej dla wąskiej grupy gatunków wirtualnych rozrywek. Dlaczego jednak, skoro już wszyscy od lat grzejemy się przy PieCach, nie wprowadzić takiej interakcji ze środowiskiem, jakie oferował np. "Tension"? Schematu magii podobnego temu z "Black&White"? O ile to drugie było produkcją dość popularną, o tyle "Tension", choćby ze względu na cholerycznie wysoki poziom trudności, co wynikało między innymi z niekonwencjonalnego, niekiedy nieżyciowego gameplay'u, jest jedną z tych produkcji, o których opowiada się na konwentach i panelach dyskusyjnych dla wariatów, w ramach tematu "Jak to mimo wszystko można robić gry". Idźmy dalej - jeśli rzucam właśnie 40poziomowe zaklęcie "Wszechanalrozpidziel", to niechaj wyskoczy mi nagle okienko, w którym muszę w 3-4 sekundy wpisać całą treść inkantacji, z odpowiednimi spacjami, rozmiarami liter (zamiast akcentów kładzionych przez moją postać na poszczególne wyrazy), z określonymi przerwami między wstukaniem jednego i drugiego członu zaklęcia itd.
Dlaczego mój wojak kręci młynka po kliknięciu LPM, a podwójne salto z potrójnym obrotem, zabijające pięciu i pół przeciwnika po wciśnięciu... LPM? Albo LPM i LPM? Dlaczego nie mam w tym czasie urwać kabla od myszy, wirując nią po podkładce 270 stopni w lewo, wciskając przyciski i przewijając rolkę w odpowiednim momencie? Albo jeszcze lepiej - w stylu niemożliwych SuperDesperationów z "Last Blade 2" nie mam kręcić pół kółka-ćwierć kółka w lewo i góra-półćwierć kółka w prawo?

Bo nikt by w to nie grał.

Bo, jak stwierdziliśmy ze smutnym, stetryczałym racjonalizmem, gry są po to, aby się sprzedawać. Nie znaczy to, że wcześniej robiono je po to, by przynosiły straty i by nikt o nich nie słyszał, jednakże wtedy nikt nie słyszał również o kwotach X-set milionów euro lub dolarów. Nikt nie zrobiłby potwora za 300 mln po to, by wyłudzać od ludzi pieniądze za napisanie pod rząd dwóch wiadomości na czacie ogólnym lub możliwość pomalowania sobie majtek na zielono. Gra mogła być prosta, ciekawa, a w tej prostocie na tyle złożona, przez kombinację kilku(nastu) prostych elementów, by jedenaście lat temu stać się pozycją nr 1 swego gatunku i ideałem cnót wszelakich. Jednak 11 lat później, dziś, gdy upychane na siłę komplikacje mechaniczne (choć lepiej nazwać je kalkulatorowymi lub numerologicznymi) w graniu i sterowaniu łączy się z obliczaniem owych X-set milionów zysku, powstaje nam wielkie rozczarowanie, o którym opowiada się ile wlezie, że nie dorobiono go w trosce i w interesie graczy.

Rzecz w tym, Ekh, że ludzie "naszego" pokroju, którym do starości jeszcze bardzo daleko i którzy wiele jeszcze mają w życiu do zobaczenia, mieli jednak ten wyjątkowy przywilej / przypadek obserwowania narodzin, powstania, wzrostu, rozwoju i rozrostu idei, jakim były i są gry komputerowe. Dla mnie nie jest i nigdy nie będzie najistotniejszym elementem oceny danej pozycji to, jak bardzo fotorealistyczna się zdaje, bo zbyt wiele czasu i frajdy poświęciłem ganianiu pikseli, które w tym czy innym wydaniu dawały mi niezrównaną frajdę i karmiły wyobraźnię. Dziś odrażająca niekiedy doskonałość grafiki kolejnych produkcji odziera nas z tej wyobraźni, z możliwości do dopowiedzeń, odwraca uwagę od tak "nieistotnych" wówczas elementów, jak fabuła, przekaz, złożoność, czy choćby wspomniane sterowanie.
Mogę stwierdzić, że wybajerzony "Prince of Persia" z 2008 roku to syf, bo przechodzi się go za pomocą kciuka, a przecież wygląda tak, że tylko polizać. Ale nie rusza mnie to dlatego, że mam za sobą kilka ładnych godzin chodzenia w prawo i w lewo w wyścigu z czasem, który na Atari zdawał się nie do wygrania. Twoje, moje, nasze wymagania względem rozwoju gier, który nie będzie tylko przesadną koncentracją na jednym aspekcie kosztem pozostałych lub też maskowaniem wtórności nowym opakowaniem, są zgoła odmienne od oczekiwań grupy docelowej. Ta zaś, mając w swym średnim rozkładzie lat kilkanaście, ma też, siłą rzeczy, inny punkt odniesienia. Fotorealizm, wodotryski, prostota w osiąganiu levelu Uber Niszczyciela w danym tytule, czy też pseudohardcorowy, bezmyślnie powtarzalnych grinding, farming itd., to już standardy, punkt wyjściowy dla mnie, Wiktora-Gimnazjalisty czy podstawówkowicza, dla którego pierwszą przygodą z RPG był "Gothic 3" lub "Neverwinter 2", pierwszą strzelaniną CoD > 3, a motywem przewodnim marudzeń "jak to kiedyś było" - "WoW".

Czy doczekamy się jeszcze jakiegoś przełomu? Czegoś, co nie będzie bezecnym kretynizmem w kwestii sterowania, jak obśmiewany przeze mnie niegdyś "Powrót Króla", który przeszedłem z bratem za pomocą tyłka, którym wciskałem co popadło i jadąc przed siebie niepowstrzymanie niczym traktor? Pewnie, że tak. Zawsze znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że można zrobić coś na nowo, więcej i lepiej. Akurat będą mieli to szczęście, że zaczepią się w branży, trafią do studia, studio wyda grę, a producent akurat nie będzie się przyczepiał, że trzeba to zrobić pod kątem niższego IQ odbiorców, bo wtedy lepiej się sprzeda. Albo lepiej, słupki wskażą, że rynek trochę przesycił się PPM-LPM i teraz mamy modę na udziwnianie, bo jesteśmy "offowi" i "nowatorscy". Kiedy się to stanie? Nie wiem. Ale wciąż wierzę, że się stanie.

Co jednak ze śmiercią gatunków? Należało zapytać konkretniej, najlepiej kilka lat temu Kiedy ostatnio widziałeś cRPG, które mogłeś określić jako Role Playing Game? Uściślając - kiedy, od czasów "Tormenta"?

No właśnie.
Dziękuję.

Owszem, starano się. Raz lepiej, kilkadziesiąt razy gorzej. Trafił się "DA:O", który przynajmniej w kwestii klimatu rozgrywki przypomniał, że można jeszcze choć trochę wysilić mózgownicę, a PRZY OKAZJI zrobić superprodukcję. Potem rodzimy Wiesiek pokazał, że fabuła jeszcze nie umarła, że konsekwencje decyzji mają zastosowanie w grze, że może być i ciekawie, i śmiesznie, i do pomyślenia zarazem. Nieliniowość? = "Morrowind", potem różnie już bywało. Wzrastają możliwości komputerów, rozrastają się więc światy gry. Pytanie, czy idący wraz z nimi rozrost ilości i pojemności kolejnych okienek kolejnych statystyk ma coś wspólnego z RPG? Moim zdaniem nie, dlatego bez wielkich nadziei patrzę w przyszłość, w oczekiwaniu czegoś, co będzie dla mnie nowym "Tormentem", nie tyle w kwestii stylu, co w kwestii jakości i możliwości, wysiłku gracza i dla gracza, dowodem na to, że gry komputerowe nie są tylko dla dzieci i idiotów, opcjonalnie dla idiotycznych dzieci i zdziecinniałych idiotów.

Ale czy mamy na to jakiś wpływ? Czy takie dyskusje jak ta i elaboraty jak mój powyższy, mogą zapewnić nam gwiazdkę z nieba w tym czy innym aspekcie? W jakimś sensie tak. Na forach "Diablo 3" ludzie wypisywali jeszcze dłuższe przemyślenia od naszych i przynajmniej w teorii ma to jakiś wpływ na relacje rynkowy moloch - jego odbiorcy. W wypadku BioWare podobnie, może nawet bardziej, zważywszy poziom frustracji tamtejszej ekipy. Wydaje mi się jednak, że ludzi takich, jak my tu zebrani, jest mniejszość, choć nie jest ich mało. Rzecz wciąż kręci się wokół żelaznych trybów rynku i życia. Ty czy ja, siadając w wolnej chwili do komputera, wymagamy tego i owego, bo to i owo już widzieliśmy. Gdy nie dostajemy, albo gdy karmią nas odgrzanym kotletem sprzed tygodnia, zaczynamy jojczeć, mądrzyć się, uzasadniać, ładnie i przykładnie, jak to w kwestii ideowej dostawcy i twórcy naszych przyjemności winni je urozmaicić. A potem wstajemy od komputera, by mordować się z rzeczywistością, która absorbuje nas dalece bardziej, niż rozprawy o wtórności sterowania, czy mechanice magii.
Te głosy, chodź jest ich wiele i niosą ze sobą wiele ważnej, przemyślanej treści, giną 24 / 48 godzin później pod nieporównanie większą nawałnicą przypadkowych postów, niezniszczalnego flame'u, producenckiego lekceważenia czy wreszcie konstruktywnej krytyki. To nie my kreujemy rynek, lecz ci, którzy są jego głównym odbiorcą. W tym wypadku od zawsze podaż kreowała popyt, a gdy w ramach podaży brak "Tormentów", "Baldurów", "BladeOfDarknessów" i tym podobnych, popyt zasilany przez "Fify Hebernaście" i "Ufnaście Modern Warfare" nie ma punktu odniesienia.

To nie tak, że mamy się teraz zakopać, zapłakać, w ulubionym stylu globalnego postmodernizmu stwierdzić, że "wszystko już było", a my wszystko już zjedliśmy i teraz odbija nam się zgagą i rozumem. Również widzę pewną nadzieję w niszowych, autorskich grach, których od pewnego czasu powstaje multum, lecz i w nich wielu możnych tego wirtualnego świata widzi kolejne słupki zysków. Napisałeś na początku, że popularność gier jest głównym powodem spadku ich jakości. Rzecz absolutnie słuszna, dzieje się tak często, nawet bardzo często, dlatego jest to reguła. Jak każda reguła, ma swoje wyjątki, dlatego też wciąż możemy liczyć na pozycje nowe, przełomowe, stanowiące nową lub z dawna zapomnianą jakość w nowej oprawie. Jednakże w skali szerszej, powszechnych zmian, które zmienią się w znacznie wyższy standard, takie nadzieje będą spełniać się dopiero wtedy, gdy w wystarczającym stopniu będą się opłacać.
Odpowiedz
Darksiders 2 powiadasz... Chyba jedynkę sobie obejrzałem, moze czas zerknąć i na dwójkę.

Co TWD to nie ukrywam, że ciągle czekam na impuls. Kiedyś już na chwilę go odpaliłem ale jakoś mnie nie porwał. Przypuszczam, że to natłok innych spraw tak podziałal, ale skoro mówisz, że wart to chyba dam mu drugą szansę.

@Ven: Jak to Tokar odszedł? Przecież w sesji wypowiadał się jeszcze 5 dni temu... Tzn. że odszedł akurat niedawno czy, że nie zagląda do innych działów poza sesją?

@Wiktul: Do Twojego wpisu ustosunkuje się trochę później, bo ze względu na obszerność muszę go sobie odpowiednio rozmontować na kawałki .
Odpowiedz

Cytat

Jak to Tokar odszedł? Przecież w sesji wypowiadał się jeszcze 5 dni temu... Tzn. że odszedł akurat niedawno czy, że nie zagląda do innych działów poza sesją?


Wraca w sumie tylko żeby odpowiedzieć w sesji.
A TWD warto poświecić dłuższą chwile. ;]
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz

Cytat

@Wiktul: Do Twojego wpisu ustosunkuje się trochę później, bo ze względu na obszerność muszę go sobie odpowiednio rozmontować na kawałki


Ło mamo, już widzę te wszystkie mechanizmy, które od dwóch dni rozbierają na części pierwsze moją logikę wypowiedzi, przy dźwiękach sprężarek i w kłębach pary
Odpowiedz
Jakby nie spojrzeć rynek gier bardzo się rozwija, więc miejsca na projekty określane jako niszowe będzie co raz więcej, nie wszystkie studia będą w stanie wydawać produkcje walczące o sukces na skalę globalną, więc będą celować w produkcje mniej mainstreamowe. Pokuszę się nawet o stwierdzenie że rozwijająca się branża gier, nie oznacza wymarcia pewnych gatunków, a wręcz przeciwnie, otwiera dla nich nowe pole, jeżeli nie odczuwamy tego w chwili obecnej, to w perspektywie kliku lat może to ulec zmianie.

Nie zapominajmy o urządzeniach mobilnych, przykładem może być BG:EE, które moim zdaniem jest głównie skierowane do użytkowników tabletów, na których baldury wcześniej nie śmigały, może to być całkiem ciekawy eksperyment, którego ewentualny sukces może doprowadzić do wydania kolejnych gier (BGII,IWD,IWDII,Torment...) na te platformy, a nie wykluczone, że również zupełnie nowe produkcje zawitają na iOS, czy Androida.

Odpowiedz
Spokojnie Wiktul , po prostu chciałem to na spokojnie sobie wszystko jeszcze raz przeczytać.

Cieszy mnie, że jest jeszcze ktoś kto zna i grał w Blade'a - momentami odnosiłem wrażenie, że jestem jedynym, który miał do czynienia z tą produkcją . Szkoda, że przeszla przez rynek bez większego echa. Swoją drogą niedawno ją nawet zainstalowałem (chodzi na siódemce bez zająknięcia) i powiem, że dalej ma to coś. Model 'uszkodzeń' przeciwników, mechanika walki czy nawet coś tak banalnego jak rozlewająca się krew cały czas robią wrażenie. Ach.. żeby jakaś grupa moderów wzięła to na warsztat i trochę stuningowała...

Co do Batmana to się zgadzam, walka niczym w sumie nie powalała. Mechanizmy momentami były wręcz trywialne. Ale jednocześnie bajeczny mocap i zmontowanie całości sprawiają, że walka jest bardzo miodna. Po prostu miło się na to patrzy. Może stoi to w sprzecznościtrochę z tezą tego tematu, ale nawet jakby tylko coś takiego serwowano nam w RPGach czy H&S to byłby znaczny krok naprzód. Dobrze, ze wspomniałeś o Popciach - miałem do nich nawiązać, ale w ferworze pisania posta w końcu zapomniałem. Szlak przetarł najpierw SoT, potem zmiażdzył go WW. TT nie było już może tak dobre (mroczne, mocne klimaty WW bardziej mi pasowały), ale jeszcze trzymały poziom. Po czym nadszedł nowy Prince i nie zdzierżyłem chyba nawet godziny w nim, odnosząc wrażenie, że ktoś tam wpuścil jakiś azjatów od jRPG...

Możesz napisać coś więcej o tym Tension?

System magii o którym piszesz (wpisywanie zaklęć) istniał w podobonej formie w Ultimie. Tam również zaklęcia byly wpisywane z klawy i była to jedna z metod nauczenia się ich (wystarczyło podsłuchać jakiegoś maga). Nie wiem co prawa czy były efekty uboczne w wyniku złej inkantacji, ale jak widać ktoś już na to wpadł. Pomysł fajny, ale żeby był grywalny musiałby albo zostać dosyć uproszczony albo ilość przeciwników powinna zostać w grze zredukowana (o czym już pisałem). Bo taki styl walki magia w sytujacji jak mamy co pół minuty nową potyczkę byłby zabójczy dla naszych stawów i klawiatur .

Z tego co widzę, to jeśli chodzi o mechanizmy rządzące rynkiem chyba się ogólnie zgadzamy. Ja jednak nie byłbym takim pesymistą, wydaje mi się, że rynek jest dynamiczny i wbrew pozorom nie pędzie tylko ku zagładzie. Będzie tak jak napisałem na początku, niedługo aktualne pomysły zostaną wyeksploatowane do ostatniej linijki,a wtedy zacznie się grzebanie w retrowysypisku. I stare produkcje będą wracać w glorii chwały jako coś super oryginalnego. W kraju ślepców jednooki jest królem? Największy problem będą mieli gracze, którzy grali w wersje pierwotne. Bo będą pamiętali jak się wtedy grało i jak się doda do tego nutkę nostalgii i przyprawioną szczyptą ulomnej ludzkiej pamięci to przypuszczam, że nigdy nie zaakceptują remakeów (jak ja z XCOMem). Nadzieje jednak pokładam wnocy twórcach i nowych zespołach. Na rynku zawsze będzie dla nich miejsce, bo kiedy wielcy gracze będą zgarniać setki milionów i prowadzić swoje tytaniczne walki o promile popularności graczy casualowych i nie będą chcieli walczyć o jakieś tam ochłapy (bo co to dla nich za okazja - zarobić kilkaset tysięcy na jakiejś gierce albo góra 2-3 miliony?). Poza tym chyba nawet byle jaki, casualowy, gracz nie da sobie w nieskończoność mydlić oczu tym samym. Już teraz pojawia się coraz więcej krytycznych głosów np. o CoDach czy Battlach. Źródełko wysycha i trzeba będzie pójść dalej.

Cytat

Czy doczekamy się jeszcze jakiegoś przełomu? Czegoś, co nie będzie bezecnym kretynizmem w kwestii sterowania, jak obśmiewany przeze mnie niegdyś "Powrót Króla", który przeszedłem z bratem za pomocą tyłka, którym wciskałem co popadło i jadąc przed siebie niepowstrzymanie niczym traktor?


Też miałem przyjemność pograć sobie z bratem w tą produkcję i powiem Ci, że Poowrót Króla oceniam pozytywnie. Mimo, że pod kątem mechaniki był banalny to i tak dla mnie to najlepsza gra akcji osadzona w realiach LoTra. W końcu odrzucono filmowy kanon bohaterów, popuszczono trochę wodzy fantazji. Fabuła miała parę ciekawych zakrętów i była całkiem zgrabnie zbudowana. A sama gra nie była banalnie krótka. Ogólnie nic nowego, ale całość wyważona na tyle dobrze, żeby można było powiedzieć, ze to całkiem udana produkcja.

Cytat

To nie my kreujemy rynek, lecz ci, którzy są jego głównym odbiorcą.


Ale z szeregóe takich jak my rekrutują się ludzie, którzy chcą coś zmienić. Którzy idą do firm i rzucają jakieś pomysły, albo wkurzeni sami zaczynają coś dziergać. Setki nie stworzą niczego wartego uwagi, ale paru się uda i wtedy pojawia się kolejna perełka, a wielcy mogą wtedy tylko strzelić sobie facepalma i grzecznie skopoiować pomysły (niejednokrotnie pusząc się, że odkryli ameryke) .

Ja mam peien pomysł i chcę go zrealizować. Może znajdzie się potem nawet paru postrzeleńców, którzy będą chcieli w to czasem pyknąć.
Odpowiedz

Cytat

Nie zapominajmy o urządzeniach mobilnych, przykładem może być BG:EE, które moim zdaniem jest głównie skierowane do użytkowników tabletów, na których baldury wcześniej nie śmigały, może to być całkiem ciekawy eksperyment, którego ewentualny sukces może doprowadzić do wydania kolejnych gier (BGII,IWD,IWDII,Torment...) na te platformy, a nie wykluczone, że również zupełnie nowe produkcje zawitają na iOS, czy Androida.


To w żadnym momencie nie jest rozwój, tylko monetyzacja czegoś, co już przestało się sprzedawać - tani skok na kasę i tyle. Ale może przemawiać przeze mnie zawiść, bo EE nie ma jeszcze na andka, a chciałbym sprawdzić jak to będzie wyglądać na tablecie - chociaż już teraz mój sceptycyzm jest wielki, bo nawet bardziej skomplikowane od Angry Birds na andka i ekran dotykowy w ogóle sprawiają problem jeśli idzie o wygodne sterowanie - a ja dżojstika (!?) do tabletu kupować raczej nie mam zamiaru.

Przeraża mnie jednak, że ludzie tak bardzo skoczyli na całe to retro - jakkolwiek nie przeszkadza mi wskrzeszanie zamierzchłych gatunków (jak dungeon crawlery w Legend of Grimrock czy nadchodzącym Space Hulku), tak już cała wataha tych indie gier, które są platformowymi scrollerami powoli staje się męcząca - jakkolwiek Super Meat Boy był jeszcze ciekawy przez wzgląd na oprawę i nietypową historię, tak te wszystkie inne bit.trip.runnery i podobne temu nie są według mnie fajne i jadą tylko i wyłącznie na nostalgii.

Najbardziej śmieszy mnie to jednak w przypadku Minecrafta - Notch zrobił w ramach produkcji robocze tekstury, a potem wywalił grafika, który miał nadać grze "dzisiejszy" styl graficzny i powiedział wszystkim, że gra ma retro-feel. Geniusz.

Niestety na tytuły z kategorii triple-a nie czekam już w ogóle - nie ma wśród nich póki co nic, na co miałbym taki hype jak w zeszłym roku w przypadku na przykład Borderlandsów 2, albo nowego XCOMa. Najbardziej boli mnie tutaj kwestia strzelanek, bo jednak w takiego Battlefielda pograć lubię, a póki co dostaje tylko nudne iteracje oryginalnego konceptu - jedyną ciekawą alternatywą w minionym roku były darmowe Blacklight: Retribution i Planetside 2, ale w obu po pewnym czasie odrzuca mnie darmowość i fakt, że są ludzie, którzy wtapiają w te gry mnóstwo kasy i przez to są lepsi. A tak w grach być nie powinno.

Natomiast jestem żywo zainteresowany takimi projektami jak Star Citizen, czy Eternity, bo te przez wzgląd na bycie community driven mają znacznie większą presję na usatysfakcjonowanie ludzi, którzy już za nie zapłacili.
No i jestem ciekaw Dusta 514 i jego integracji z EVE Online - wciąż uważam to za najambitniejszy projekt ever i jeśli pogłoski o zintegrowaniu tego pierwszego na PCtach jako EVE okażą się prawdą, będzie to najlepsza gra ever - tutaj symulacja egzystencji w głębokim kosmosie, nudzi Cię? Wskakuj w desantowiec i ląduj na planecie, będziem się strzelać. Geniusz!

No i lista nadchodzących tytułów, które wymieniłeś Ekh - ma moje zainteresowanie, lecz nie moją uwagę (Django reference!).



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
O. Sosna zupełnie niezależnie napisał o tym co ja, w czasie, kiedy sklecałem swojego posta. To już bardziej przypomina stare GE .

@Sosna: Wiesz... Dobrze, by było żeby pojawiło się coś nowego z tego. Bo inaczej będzie to tylko wskrzeszanie starych trupów, by sentymentaliści mogli sobie pomacać stare tytuły (dosłownie) na swoich kafelkach.

Może zrobimy tutaj przechodnią z posta do posta listę tytułów godnych uwagi? Zebrać wszystko co tu się pojawia wraz z krótkim uzasadnieniem?

Coś mi świta, że z ciekawych tytułów, gdzie walka nie była sztampowa było jeszcze coś co się nazywało... Jade Empire? Póxniej to sprawdze.

[Dodano po 4 minutach]

O, a teraz jeszcze Hassio uderzył jak pisalem edit do poprzedniego posta. Normalnie forumowa incepcja .
Odpowiedz
http://inception.davepedu.com/

Wciśnij sobie.

Jade Empire - ostatnia dobra gra dziewiczego Bioware'u (przynajmniej dla mnie, bo grałem w nią już po Kotorach. ) A potem była już równia pochyła i fałszywa nadzieja.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
Ekh - pytałeś o Tension (inaczej - The Void). Rosyjski survival horror w nastroju ciężkiej psychodeli, oparty fabularnie o wiersze rosyjskich autorów. Podczas gry poruszasz się po szarym, obumarłym świecie, w którym ostatnimi okruchami życia są barwy. Znajdujesz te barwy, napełniasz nimi swe liczne serca, gdyż bez nich nie możesz również istnieć. Barwy służą również do ożywiania innych przedmiotów i istot, kreślisz nimi specjalne znaki na ekranie, co odpowiada rzucaniu zaklęć. Gra bardzo trudna, bardzo mroczna, ze świetną fabułą, ryjąca banię. Polecam gorąco

Widzę, że gusta mamy zgoła podobne, również uważam "Warrior Within" za najlepszą część tej sagi i jedną z najlepszych zręcznościówek w ogóle. Sama świetna grywalność to jedno, ale soundtrack Godmsacka, nastrój okrutnej, mrocznej, erotycznej perskiej baśni, fabuła - cukier "Dwa Trony" dla tego również mnie rozczarowały, były dobre, ale nazbyt ugrzecznione, jednie wstawki z alter-ego księcia przypominały o tym, co najlepsze.

Ogólna konkluzja zdaje się być prawdziwie ontologiczna Pozostaje czekać, aż cały "partyjny beton" kierujący molochami takimi, jak EA, BioWare czy Blizzard pokruszy się i rozwieje, ustępując miejsca nowym, bardziej pomysłowym, którzy wiedzą, że nie da się przeżyć żrąc w kółko tę samą bio-papkę, tylko dlatego, że badania wykazują, iż zawiera optimum wartości odżywczych i smakuje jak kurczak. Pytanie ile jeszcze przyjdzie nam na to czekać i ile razy w tym czasie przejdę od nowa "Tormenta" czy "D2"

W kwestii tabletyzacji odgrzanych kluch, choćby i były zrobione ze złota, jak wspominane BG, jestem podobnego zdania co Hassan (i Ekh symultanicznie). Non progredi est regredi, żadna to rewolucja, choć prawda - też bym się cieszył, gdybym mógł na swej komórce pograć w tramwaju w BG. Tablety czy Iphone'y (nie rozróżniam do końca, analogowy człowiek ze mnie ) mają tę jedną zaletę przy rozmaitych, wybajerzonych grach dedykowanych wyłącznie na nie (aż chce się powiedzieć - na te platformy), iż tu kontrolerem jest całe urządzenie. Co skutecznie wypiera przenośne konsole jak PSP, DS i im podobne. Choćby jednak nie wiem co się pojawiało na różne kosmiczne gadżety z dodatkową opcją dzwonienia, dla mnie platformą docelową pełnowymiarowej rozrywki pozostaje PC.
Odpowiedz
Możemy sobie przybić piątkę, panowie. Z całej serii Prince'ów, Warrior Within był najlepszy - zresztą przez to ograłem go niemalże do usrania i do niedawna (bo już dawno nie grałem, może czas to zmienić?) przechodziłem go niemalże z automatu.

Uwielbiam gry, w które mogę grać, grać i grać, i które mi się nie nudzą no matter what.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
← Karczma

Miernota, brak świeżości, odgrzewanie kotletów, nowe nadzieje - Odpowiedź

Wczytywanie...