Sesja Vena

Czas skupienia.
Czas zadumy.
Czas twojej prywatnej łączności z Najwyższym, pożywka dla wiary, odpoczynek dla duszy i zmysłów.
Odetchnąłeś gdzieś wewnątrz siebie, pozwalając, by całe zmęczenie i stres minionych godzin odpadł od ciebie jak brud z twego ciała. Składałeś dziękczynienia, zadawałeś pytania i cierpliwie, spokojnie, wsłuchiwałeś się w nieuchwytny głos Opatrzności, czekając odpowiedzi.

Tym razem jednak coś było inaczej.
Tym razem twa koncentracja nie była tak pełna, jak zazwyczaj. Coś zakłócało ją, coś wdzierało się w uporządkowany modlitwami ciąg twych myśli. Być może zmęczenie, być może wciąż obecny niepokój.
Coś. Albo ktoś.
Odpowiedz
- Panie, ja wiem że ty wymagasz od nasz, twoich pasterzy więcej. Jest to za razem obowiązek ale i powód do dumy. Ale dlaczego,och dla czego obarczasz mnie taką wiedzą? Człowiek nie powinien dysponować takimi informacjami. Takie coś w ogóle nie powinno istnieć. To abominacja, wynaturzenie, coś złego. Stwór samego szatana. Panie, dlaczego nie rozciągniesz swojego sprawiedliwego gniewu i nie unicestwisz ten pomiot diabła? Czy człowiek sam w sobie nie jest wystarczająco grzeszny? Skory do złego? Dlaczego w świecie ogarniętym ciemnością pozwalasz by istniało jeszcze większe zło? Panie, daj mi jakiś znak, daj mi wskazówkę dzięki której twoje dziecko nie będzie błądzić po omacku w świecie pełnym mroku. Panie usłysz moje wołanie, moje wypełnione nadzieją wołanie o pomoc. Amen
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
[ Ilustracja +
Ilustracja 2 ]

Hahahahahahaaa haahahahhAHhaha haha ahahahaHAHAaa
- Jesteś hipokrytą... HAHAhaha ha haahhaha ahahahahahahahaha HAHahahahaha
HahahhahahahahahaHAAAAAAA!!!! - skończonym... Hahahahahaha hahaha haa hahahaaa
HAHAHAHAHHAHAHAahahahaha hahahaaha Ha-HA-HA-haha-ha!
HhHHhhhh - ...hipokrytą.... Hahahahahahaha
haha HAhHAHAhahahahahhahaHAHAHAahahah
- oszuście...

Hahahahahahaha HAHAahaahaha!!!!!!!!!!!!! - morderco.... AHAHAHHAAHhahaaha!
Odpowiedz
Rozglądam się wokoło jak wariat. Szukam w pośpiechu źródła dźwięku. Gdzie, co, jak. rzucało mi się na usta.
Ktoś był w moim pokoju? zamykałem przecież na klucz. Chyba że wszedł tutaj wcześniej. A może to coś zupełnie innego... Może nowo odkryte tajemnice wyszły na światło dzienne?
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Rozejrzałeś się nerwowo po całym pomieszczeniu, wyjrzałeś za drzwi, zamknąłeś drzwi, wyjrzałeś przez okna, zamknąłeś okna, sprawdziłeś w łazience, zajrzałeś do kibla, zamknąłeś klapę i usiadłeś na niej. Nikogo nie znalazłeś. Śmiech wciąż obijał się echem po twojej głowie. Byłeś sam w pokoju, a jednak czułeś, że ktoś cię śledzi, obserwuje... Nie, co za nonsens, pierdolony, irracjonalny nonsens.
Wstałeś z kibla, nachyliłeś się nad umywalką i odkręciłeś wodę. Przemyłeś twarz kilka razy, szybko, potem wolno, raz ciepłą, raz zimną wodą. Tak, od razu lepiej. To otrzeźwiło i uspokoiło cię odrobinę. Znad umywalki spojrzałeś na swoje odbicie w lustrze, by zobaczyć, jak krople wody spływają po niej nieregularnymi strużkami...

... i jak w przeciwległym końcu pokoju stoi pod ścianą jakaś postać, której przed dwiema sekundami na bank tam nie było.
Odpowiedz
- What the fuck... - Odwracam się gwałtownie w stronę intruza. Co to ma znaczyć?! - Czego chcesz zasrańcu?!
Niespodziewany atak na ulicy to było jedno, ale tutaj, w jego własnym kącie, to było trochę za dużo. Co się tak kurwa na mnie uwzięli tej nocy. Do czego jestem im potrzebny.
- Chcesz mnie possać? Zaraz possiesz moją pięść. - Mówię spokojnie bardziej wkurwiony niżeli wystraszony.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Rzuciłeś te słowa w przestrzeń, bez żadnej odpowiedzi. W pokoju pod ścianą nie było nikogo. Spojrzałeś ponownie w lustro - jedynie ty. Nic, cisza, przetykana jedynie pogwizdywaniem wiatru, który wpadał do pomieszczenia przez otwarte okno, raz po raz potykając się o łopoczące leniwie firanki.
Odpowiedz
- Co to ma być?! - Niemal wykrzykuję rozglądając się po pokoju.
Pośpiesznie zaczynam się ubierać. Coś mi się zdaje że dzisiaj się nie wyśpię. Czyżby mózg zaczynał mi płatać figle? Muszę gdzieś iść, wyjść, choćby na chwilowy spacer. Tam jestem tak samo "bezpieczny", jak tutaj.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Zacząłeś nerwowo krzątać się po pokoju. Rozejrzałeś się za ubraniem, z wściekłym zapałem usiłowałeś włożyć nogę w rękaw dżinsowej bluzki, odrzuciłeś ją w kąt, chwyciłeś za spodnie, przeszedłeś do przedpokoju, niezgrabnie założyłeś but na prawą nogę, skacząc w przód i w tył na lewej, przy okazji rozglądając się za kluczami. Założyłeś drugi but, otworzyłeś drzwi, odszedłeś od nich, wracając do szafy po kurtkę, którą zarzuciłeś na siebie, odwróciłeś się w stronę drzwi.

Zamarłeś z gębą na wysokości kolan i w połowie dopiętym suwakiem.

Wsparty plecami o zamknięte drzwi stał przed tobą jakiś łysiejący facet, który przyglądał ci się z założonymi rękami, najwyraźniej świetnie się bawiąc, o czym świadczyły wyszczerzone w uśmiechu zęby. Zdecydowanie zbyt długie zęby.
Odpowiedz
- Kolejny pomiot diabła! Czego chcesz czarcia istoto?! - Niemal wykrzykuję z zamkniętymi zębami. Teraz już nie ma sensu "uciekać". Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
Stoję wyprostowany. Zaciskam ręce w pięści, szukając mojego krzyżyka.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Niezwykły intruz zdawał się jeszcze bardziej rozbawiony.
- To zależy. Być może tylko porozmawiać, być może coś ci ofiarować. A być może wpadłem tylko na kolację? - zaśmiał się pod nosem, jakby właśnie opowiedział jakiś dowcip. - Pytanie brzmi raczej, czego ty chcesz, chory człowieku, który biega to tu, to tam, mordując innych i udając księdza. Niezły dowcip, przyznaję... - skłonił się przed tobą w przerysowanym, teatralnym geście - tym lepszy, że najwyraźniej już sam w niego uwierzyłeś.
Odpowiedz
- Gówno tam wiesz - cedzę swoje słowa przez zęby. Wielu nie widzi istoty moje go powołania. Nie winie ich za to, bo nie każdy jest w stanie dojrzeć sedna mojego postępowania. - Powiedz jeszcze coś zabawnego. Wypluj swoje plugawe słowa.
Zagadkowy ton intruza niepokoi mnie. Przychodzi porozmawiać? Niby kurwa o czym? Chce mi coś ofiarowywać? Niech się pierdoli. Ale jeśli będzie chciał się "posilić", to niech wie że nie poddam się bez walki. Może nie jestem mistrzem of martial arts, ale swoje umiem.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
- Hehehe, gówno? Faktycznie, patrzę na jedno. - odparł, uśmiechając się jeszcze perfidniej. - Tak się jednak składa, że przejawiasz pewne cechy, które w niektórych kręgach określa się jako... pożądane... - ponownie zachichotał, tym razem rozsiadając się w stojącym w przedpokoju fotelu i patrząc na ciebie z rosnącym rozbawieniem. - Pytanie tylko, czy wykażesz na tyle resztek zdrowego rozsądku... - kolejny chichot - ... by skorzystać z mej oferty dobrowolnie i świadomie, czy też zrobimy to, jak to się mówi... hard way?
Odpowiedz
Jaki cheap sposób na utreściwienie posta, shame on u! Shame on u.




- Wypełniasz mnie odrazą. Rzygać mi się che na sam dźwięk twoich słów. - Wbija taki ci na chatę, obraża i co? Składa propozycję? - Go fuck yourself.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Dziwak zacmokał kilka razy, kręcąc na boki głową.
- A zatem hard way... Ech, daje się takiemu życie wieczne w promocji, a on potrafi tylko strugać wariata, hahahahaaha!
Jego idiotyczny rechot jeszcze brzmiał w przedpokoju, gdy on sam wstał z fotela i znalazł się przy tobie tak szybko, że zarejestrowałeś to tylko jako rozmazaną smugę i to dopiero wtedy, gdy po uderzeniu w brzuch oderwałeś się już od ziemi i leciałeś w tył. Uderzyłeś ciężko plecami i potylicą o drzwi, które zadudniły w proteście, by następnie zjechać wzdłuż nich na podłogę. Intruz stał w tym samym miejscu, chichocząc do siebie, podczas gdy ty, pośród tępego bólu bebechów i głowy usłyszałeś echo dobiegających z korytarza kroków, świadczących o tym, że ktoś bardzo szybko wbiega po schodach.
Odpowiedz
- In nómine Pátris, et Fílii, et Spirítus Sancti. Amen. - Cedzę słowa przez zaciśnięte szczęki. - Obyś sczezł pomiocie z piekieł.
Staram się wstać. Podnieść się z ziemi. Zrobić cokolwiek. Mam przed sobą zło wcielone, nie mam zamiaru pokłonić się mu, czy też pozwolić by pokonał mnie bez walki.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Twój krzyż zadrżał i zajaśniał złotawą poświatą. Intruz syknął i wzdrygnął się na ten widok, lecz nim krucyfiks zdążył rozgorzeć na dobre, kolejne, bezpardonowe kopnięcie w twarz ponownie usadziło cię na ziemi. Mężczyzna stanął nad tobą, najwyraźniej zamierzając wygłosić kolejną wiekopomną kwestię, jednak nagła eksplozja wyrywająca dziurę w drzwiach i ogłuszająca cię znacznie lepiej, niż otrzymany właśnie but na maskę, zmiotła go z podłogi. Łapiąc się za obolałą głowę, którą odruchowo przykleiłeś do zasypanej drzazgami wykładziny, widziałeś, jak twój "gość" przelatuje zgięty w pół pod przeciwległą ścianę i ląduje na niej na wznak, siłą bezwładności wybijając okno.
Postrzał z dużego kalibru. Dziura wielkości pokrywy od kubła na śmieci w miejscu bebechów. Bebechy w miejscu tapety. A skurwiel nadal dycha. Cholerne deja vu?
Odpowiedz
- DAMN IT! To pewnie znowu ten pierdolony kozak z bronksu. - Wycieram wolną ręką krew która zaczęła oblewać mi twarz po spotkaniu z butem nieproszonego gościa. Staram się dostrzec co zamierza pomiot szatana. Drugą ręką ściskam mój krzyżyk. Kurczowo, jakby bezwolnie.
Jeszcze wczoraj wiodłem zwyczajne życie klechy, dzisiaj jestem w środku duelu rodem z Hollywoodzkich filmów. DAMN! Świat jest naprawdę popierdolony.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Twoje przypuszczenia potwierdziły się wraz z wkroczeniem do pomieszczenia znanej ci już postaci. Ciężkie kroki pancernych butów rozchodziły się miarowym echem po zasłanej odłamkami drzwi podłodze. Te zajęczały smętnie, gdy mężczyzna z mocarną dwururą przewieszoną nonszalancko przez ramię otworzył je i stanął w progu, wpatrując się bez słowa w to, co wiło się spazmatycznie pod przeciwległą ścianą.
- Niestety, wszystko zgodnie z planem. - odezwał się po chwili. - Mówiłem, że po ciebie przyjdą. Cały...?
Odpowiedz
- Trzeba było użyć granatnika przeciwpancernego. Większe efekty specjalne - Mówię pod nosem, trzymając się za obolały brzuch.
- Po co ja wszedłem za tobą w ta alejkę. Żył bym sobie dalej w spokojnej nieświadomości. - Mówię do Indiany z lekkimi wyrzutami w głosie - A tak mam najazd na moje skromne progi. Jakiś pierdolony lunatyk składa mi ofertę nie do dorzucenia, potem kaskader z dwururką rozpierdala mi drzwi.
Wkurwienie zaczynało wzbierać we mnie.
- Co to był za jeden. Po chuj do mnie przyszedł?!
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
← Sesja WoD

Sesja Vena - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...