Sesja Kiyuku

- Potwierdzam pójdźmy w prawo. - zgodził się Rodianin i wcielając słowa w czym dodał dla zachęty - Idziesz człowieku?
Korytarz schodził stromo kilkanaście metrów. Mieliście pod stopami te same, starannie ułożone płytki, ściany zaś pokrywały inskrypcje w tym samym co przy wrotach języku. Czułeś też wyraźnie, że zbliżacie się do dużego skupiska Mocy. Wasze kroki rozbrzmiewały w półmroku.
Idę dalej, staram się włączyć Mocą drugie ostrze.
- Będzie jaśniej.
Gdy korytarz przestał opadać i skręcił w lewo, na jego końcu dostrzegliście dużą, kolistą salę, na której środku widziałeś postument z czymś, co leżało na nim i rozświetlało lekko wnętrze pomieszczenia.
Wchodzę do sali - rozglądam się po niej, następnie oglądam dokładnie źródło światła.
- Nie dotykaj tego czegoś, co jest na postumencie! -Rzekł rozkazująco Ar-Saram - To może być jakaś próba Rady jedi albo jednego mistrza. - Następnie pociągnął głośno nosem, jakby wąchając.
- Chyba czuć tu zapach stęchlizny. Może to te kości, kto wie? Lepiej rozejrzyjmy się najpierw po całym pomieszczeniu a potem podejdźmy do "tego czegoś". - poradził i zaczął oglądać pomieszczenie. Ty natomiast widziałeś, że cokolwiek leżało na postumencie, rozjarzyło się bardziej karmazynowym światłem gdy weszliście do komnaty.
Oglądam źródło światła, starając się go nie dotykać.
Gdy podszedłeś bliżej, światło zaczęło pulsować w rytmie, który skojarzył ci się z biciem serca. Stanąłeś przed postumentem i... Nie mogłeś uwierzyć własnym oczom. Oto leżał przed tobą kryształ, który nie mógł być niczym innym, niż najprawdziwszym kryształem Qixoni.
- Ar-Saramie, chyba wiem, czym jest ta budowla. Albo kto ją wybudował. To przecież kryształ Qixoni, na drzwiach był napis z niektórych hologramów - nie był to język Jedi... ale prawdopodobnie Sithów.
Widzisz, że Jedi sonduje treść inskrypcji pokrywających ściany.
- Solusar... - szepnął ktoś tuż za tobą, aż podskoczyłeś z bronią gotową do walki.
Nic, nikt.
Tylko kryształ, pulsujący intensywnym, karmazynowym światłem. Bardzo pięknym światłem.
Bardzo kuszącym światłem...
Staram się oprzeć pokusie.
- Jesteśmy w d*pie. W wielkiej sitowskiej d*pie. - stwierdził wściekły Rodianin - Z sitowskim kryształem, językiem i innymi duperelami. Wiesz, co człowieku nie lubię przeklinać, ale powiem, że mamy p***jebane. Bądź gotowy na każdą ewentualność to może być pułapka. Ten strumień niekontrolowanych myśli należał do sithów. Nie możemy dać się przeciągnąć na ciemną stronę mocy. I niech chroni nas moc.
Jeszcze nie przebrzmiały jego ostatnie, sentencjonalne słowa, gdy usłyszałeś dudnienie gdzieś w głębi czaszki.

Otworzyłeś oczy i zobaczyłeś wnętrze swojego pokoju, do drzwi którego ktoś ustawicznie pukał, nawołując cię niepewnie, wyrywając z transu.
Otwieram drzwi.
[I znów ilustracja jeśli chcesz]

Za drzwiami stoi mały Selkath, który kłania się nisko na twój widok
- Wybacz, mistrzu Solusar, nie chciałem przeszkadzać - mówi padawan nieśmiałym głosem - Mistrz Dżou-da prosił bym przekazał, że Rada chce cię widzieć.
- Niech Moc będzie z tobą, chłopcze. Przekaż mu, że niezwłocznie się tam udam.
Zamykam drzwi, biorę miecz świetlny, przypinam go do paska, po czym idę do siedziby Rady.
Zmierzając do Sali Obrad przechodziłeś przez Salę Pamięci. Tu, na osobnych postumentach, przedstawione były hologramy największych mistrzów Zakonu, których nazwiska zapisały się złotymi zgłoskami na kartach jego historii.



Byli tu wszyscy najwięksi. Ci, o których słyszałeś na wykładach i od nauczycieli oraz inni, których sylwetki niewiele ci mówiły. Była tu Bastilla Shan, mistrz Vrook... Zatrzymałeś się na chwilę przed hologramem przedstawiającym dobrze znaną ci postać z dawnych lat twych treningów...
Wzdycham. Wpatruję się jeszcze chwilę w sylwetkę Vena Zallowa, po czym idę wolno w stronę wieży Rady.
Za twoimi plecami rozległ się szept
- Niech moc będzie z tobą drogi bracie. Czy coś się stało?
Odwróciłeś się i zobaczyłeś Rodianina. To Ar-Saram.
- I z tobą. Khem... Nic. Rada mnie wezwała.
- Mnie też wezwali. - odrzekł - Może chodzi o wiesz, co... - urwał i rozejrzał się, po czym szepnął ciszej
- Nie możemy rozmawiać O TYM tutaj, zbyt dużo istot. Musimy porozmawiać na osobności wiesz, o czym.
- Później. Rada wzywa. Chodźmy.
← Star Wars
Wczytywanie...