Przygodówki

Przygodówki przechodzisz:

Z palcem w nosie (0 głosów [0%])
Bez włączania kompa (3 głosy [16,67%])
Kilka razy zerknę do solki (9 głosów [50%])
Mój czas gry rozkłada się po równo między grę a solucje (1 głos [5,56%])
Nie przechodzę, bo szlag mnie trafia, gdy tylko zacznę (4 głosy [22,22%])
Ostatni raz przygodówkę widziałem/ -am w 1997 (1 głos [5,56%])
Skończyłęm sobie, dla pewnego relaksu, Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz.

Kolejna przygoda Sherlocka z tego samego studia, bodajże ukraińskiego, trochę zawodzi, ale ad rem!

Narracja.
Raz steruje się Sherlockiem, raz Doktorem. Nie wprowadza to zbędnego dysonansu, aczkolwiek szkoda, że panowie nie różnią się zbytnio między sobą, jeśli idzie o rozmowy z NPC, funkcja fatyczna w dialogach cięgiem na przedzie. Oczywiście charakteru nabierają przy rozmowach między sobą, ale to i tak nijak wypada.
W grze zastosowano coś takiego jak tablica dedukcji oraz oś czasu. Pierwsze pozwala przeprowadzać dedukcję (czy indukcję, hmm), łącząc z sobą pewne fakty i wyciągając wnioski z trójki możliwych opcji. Bardzo fajnie to działa, aczkolwiek nie wszystkie wnioski były dla mnie tak oczywiste, co niekoniecznie musiało być spowodowane moją indolencją. Oś czasu pozwala na podstawie różnych zeznań określać czas zgonu, tu już trochę mniej zachodu i zabawy.
Co do Kuby Rozpruwacza - jego postać, motywy i historia zostały opracowane naprawdę sprawnie i przekonująco, aczkolwiek ja co do podejrzanego powziąłem pewne podejrzenie już w 1/4 rozgrywki. I było ono trafne, toteż żadne zaskoczenie z finałem się nie wiązało, może tylko co do paru motywów zbrodni, które mają miejsce w...
Whitechapel (chyba dobrze napisałem). Biedna i brudna dzielnica. Jednakże jest ona trochę rozczarowująca - NPC latają w tę i we w tę bez ładu i składu, nikt z nikim nie rozmawia, nie dzieją się żadne jednostkowe rzeczy niezwiązane ze śledztwem (np. nie pobiły się dziwki o klienta czy coś na tej zasadzie).
Natomiast podobać się może nastawienie na dorosłego gracza, trochę makabry gra nam oszczędza (zamiast zabitych kobiet mamy tylko ich rysunki na miejscu zbrodni), lecz mimo to zdarzy się kilka sytuacji dość mocnych, i dobrze.

Zagadki
Najpierw muszę przyznać, że w paru miejscach NPC informowali Sherlocka o rzeczach, faktach zgoła banalnych (lub mniej banalnych), a on brał to za niezwykle ważną, nową wiadomość. Było to trochę dziwne.
Same zagadki - mnie sprawiły problem, ale to nic dziwnego, bo jeszcze nie było przygodówki, którą potrafiłbym sam przejść, hehe. Jednakże przy pewnej pomocy szło w miarę fajnie, aczkolwiek czasami brakowało mi odpowiedniego nakierowania, jeśli idzie sposób rozpoczęcia jakiegoś badania, czasami pojawiała się rysowana plansza, a ja nie wiedziałem, co w ogóle można chwycić, elementy interaktywne niczym się nie wyróżniały.

Technikalia
Grafika jest znośna, aczkolwiek przydałoby się tu i ówdzie parę szlifów. Natomiast wielki kop w dupę należy się wydawcy, City Interactive. Po zainstalowaniu gry i wsadzeniu krążka do napędu gra dalej prosiła mnie o oryginalne CD! Ale się wnerwiłem. (Nie tylko ja miałem taki problem-> google.pl) Ale nic, grałem już w Divinity 2, więc nauczony doświadczeniem szybko skombinowałem magiczne cacko i wio. Kij w oko City.
Polonizacja jest kinowa. Oczywiście tekst nie jest wolny od błędów, ale jakichś debilizmów nie zauważyłem. Zdziwiła mnie pozytywnie estyma tłumacza dla spójnika "iżby" :wink:
Jednakże poważną wadą jest rozmieszczenie tekstów dialogów. Litery są białe, podane na jasnoszarym tle, co już trochę przeszkadza, ale największym problemem jest to, że tekst leci od jednego końca ekranu do drugiego, żadnych marginesów, a ja grałem na panoramie. I trochę te linijki tekstu były za długie, beznadzieja. Ponadto wydawca nie zastosował dzielenia wyrazów w tekstach, co jednak przydałoby się, bo czasami światło między wyrazami jest za duże.

Ogólnie pograć można, aczkolwiek gra nie oferuje niczego odkrywczego i ciekawego, historii przydałaby się ściślejsza narracja, zagęszczona oraz trochę akcji, dynamiki.
Dla fanów przygodówek to i tak pozycja obowiązkowa pewnie, ale Syberii czy zwłaszcza The Longest Journey do pięt nie dorasta.

---
Zapraszam do pisania o przygodówkach!

PS. Jesli taki temat już gdzieś jest, proszę o przeniesienie chociaż posta tamże.
xui̯-ø
Odpowiedz
OK, ostatnio naszło mnie na takie zagadkowe przygodówki. Ukończyłem już 'Syberię' oraz 'Syberię 2'. Co do świetności tych tytułów nie ma co dywagować, kto nie grał, powinien. Ale dziś ukończyłem inny tytuł.

'Darkness Within: In Pursuit of Loath Nolder'

Znalazłem go na płycie z CDAction 10/2010. A więc w skrócie. Historia dotyczy morderstwa Clarka Field i zaginięcia Loatha Nolder, głównego podejrzanego. Z czasem wszystko wiąże się z okultyzmem i oddawaniem czci jakimś bożkom.
A teraz odczucia. Gra oferuje trzy poziomy trudności, więc wybrałem najwyższy, by było jak najbardziej realnie. Fabuła z początku była ciekawa i całkiem fajnie się wszystko odkrywało. Jednak z czasem nastąpiło tyle informacji i pojawiło się tyle dokumentów (których nie można było zabrać ze sobą), że się nieźle pogubiłem, chociaż wciąż widziałem główny zarys - okultyzm. W pewnym momencie nawet naszły mnie myśli, że jest to związane z przemytnictwem jakichś artefaktów, ale... sami się dowiedzcie. Gra miała pewne straszne momenty, dlatego polecam grać dość późną porą, by jak najbardziej odczuć dreszcz emocji. Ponadto oparta była na twórczości Lovecrafta, nie wiem jak dobrze odwzorowana, bo tego pana nie czytam. Muzyka była świetna, idealna do thrillera czy nawet horroru. Wielkim plusem tytułu jest wymaganie podkreślania ważnych informacji w różnorakich dokumentach, które można zabrać lub też nie. W innym wypadku stanie się w martwym punkcie. Ponadto można łączyć fakty ze swojego dziennika, odkrywając kolejne tajemnice. Łamigłówek, zagadek itp. było dość mało i czasem miałem odczucie, że są abstrakcyjne - po prostu nic nie podpowiadało, jak się za to zabrać, co zmuszało to wiecznych prób i błędów, co trochę irytowało. Nie mniej grało mi się całkiem nieźle i powiem, że kilkanaście razy musiałem sprawdzić w poradniku, gdzie skierować się dalej, by ruszyć fabułę, bo tak na prawdę nic, ani nikt tego nie sugeruje za często (na najtrudniejszym poziomie). Grafika otoczenia była całkiem ładna i mroczna, chociaż jak na 2007 rok, to jednak nie spełniała wymogów - szczególnie modele postaci, których jest na szczęście mało. Ale zapewne to wina małego budżetu tureckiego studio. Niemniej fajnie było rozwikłać kilka zagadek, szczególnie, że zakończenie nie dało żadnych odpowiedzi, a stworzyło kolejne zapytania.
Przejście gry zajęło mi, według licznika tytułu, 5h50min, z czego odkryłem 35/37 dokumentów, 29/31 wskazówek, 12/40 ukrytych wskazówek, 2/5 faz fabuły, oraz 1/5 sekretów, więc nie wiele, dlatego też w przyszłości mam zamiar powrócić do tytułu.
7/10
Odpowiedz
A ja uważam, że najlepszą przygodówką, szczególnie dla fanów fantastyki, jest the Longest Journey, łączącej jednocześnie sci-fi i fantasy. Wszystko co mogłabym napisać o tej grze zdradziłoby fakty, które lepiej odkryć samemu, więc jeśli tytuł jest Wam obcy, a jesteście fanami niezwykłych historii i wielowątkowej fabuły - polecam! : D
Odpowiedz
Lubię bardzo przygodówki, choć nie gram w nie za dużo. swego czasu zachwycona byłam wspomnianą wcześniej "The Longest Journey", ale mam jedno zasadnicze zastrzeżenie do tej przygodowki - jest okropnie trudna. Jedynie pierwsze zagadki wydawały mi się względnie proste, pozostałe rzeczy przechodziłam już za pomocą solucji. Bardzo fajny był jej pomysł, przenikanie się pewnych rzeczy, główna bohaterka - wciągała gra jak diabli!

Jednak moim konikiem jest gra "Syberia". Cudowna gra, wspaniała grafika, świetny klimat, postacie i ich głosy, te mechaniczne zabawki - miód i orzeszki! Uwielbiam część pierwszą i drugą! Polecam serdecznie Syberię każdemu. Zagadki są całkiem fajne, jest parę trudniejszych, ale nie jakieś mega przetrudne, z paroma wyjątkami oczywiście..

"Tunguska - tajne akta" - podobała mi się gierka, poziom trudności zagadek tez nie jest wyszukany, ale mniej tu lokacji chyba niż w Syberii i czasami trzeba ciągle się nawracać do tych samych lokacji i szukać mocno rozwiązań. Fabuła nie utkwiła mi tak zbytnio w pamięci, ale mimo wszystko dobrze się przy tym bawiłam.

"Post mortem" - zupełnie inna przygodówka niż te wcześniejsze, szukanie mordercy, dziwny kult. Gra ma swój klimat, pierwsza moja przygodówka, gdzie widzimy akcję nie za pleców bohatera. Fajne dialogi, nawet nie wiem czemu nie przeszłam tej gry do końca.

Dawno temu zakupiłam też Sherlocka, ale do dziś jeszcze nie miałam czasu w nią zagrać.
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
Ja po prostu wypunktuje klasyki wg mnie:

- The Neverhood: W miare prosta, świetna, zabawna historyjka ze świetnym humorem osadzona w plastelinowym świecie. Klasyk.

- Atlantis 1: Moja druga przygodówka w jaką grąłem. Średnio truda, ale dająca dużo satysfakcji. Opowiada dobrą historię i można się wczuć w świat Atlantydy.

- Atlantis 2: Fajna, ale nigdy nie ukończyłem, mimo, że posiadam ją od chwili gdy ukazała się z Antlanis 1 w wydaniu kolekcjonerskim. Dobra grafika, świetne zagadki, choć dosyć trudne.

- Najdłuższa Podróż: Nie ma co opisywać, każdy wie, że najlepsza w swoim gatunku. Średnia trudność.
- Dreamfall: Najdłuższa podróż: Sequel jedynki. Fajna, prosta przygodówka, ale trochę ustępuje jedynce, niedużo - co znaczy, że nadal jest w czołówce jak dla mnie. Czekam na część 3


Ogólnie, gry studia Cryo są dobre
Polecam również Teenagent [polska gra] czy Ace Ventura, proste fajne przygodówki z dobrym humorem.

Co do wymienionej wyżej syberii 1 i 2, mam je w pudełku na półce i czekaja na lepsze czasy.
Tak jak Gray Matter, podróż do wnętrza ziemi czy faust
Odpowiedz
Manii ciąg dalszy...

'Sublustrum'

Rosyjskie kino zawsze było dojrzałe. Nie inaczej jest z tym tytułem. Wszystko rozpoczyna się od wiadomości od brata, który chce się podzielić swym odkryciem, lecz nie ma go w swym mieszkaniu. Pozostała po nim wyłącznie kapsuła i liczne naukowe dzienniki i notatki.
Gra zdecydowanie surrealistyczna i futurystyczna. Podróże w czasie i inne przestrzenie są tutaj głównym tematem. Łamigłówek jest tutaj sporo i większość jest dość prosta, szczególnie, że pozostawione notatki naprowadzają na odpowiedzi, chociaż zdarzają się i takie, które polegały wyłącznie na próbach i błędach, a nawet takie, które dla mnie nie były zbyt czytelne... np. cała elektryka w pustynnym mieście. Wszystko jest utrzymane w powojenne stylistyce. Może nie czuć tutaj grozy, ale na pewno tajemnicę. Mankamentem tytułu jest jego długość. Przejście gry zajęło mi 3h 20min, więc niewiele. Zakończenie nasuwa pewne przemyślenia, gdyż nie wyjaśniono do końca o co właściwie chodziło. Nie mniej, kino rosyjskie pełną gębą.
6.5/10

[Dodano po 9 miesiącach]

Lio miał dosyć strzelania do zombie, Amerykanów, Chińczyków, elfów itp., więc wrócił do swojej miłości... przygodówek.

'Return to Mysterious Island 1'

Historia gry dotyczy dziewczyny, która przebudziła się na tropikalnej wyspie i próbuje się z niej wydostać... a dodatkowo wprowadzono również wątek Kapitana Nemo. Grafika nielicznych filmów jest piękna. Szkoda, że cała gra nie była stworzona w tym stylu, ale komiksowe przerywniki filmowe też są dobre. Tytuł oferuje łączenie różnorodnych przedmiotów, w odmienne kombinacje. Czasami musiałem nieźle pogłówkować, by dostrzec analogię pomiędzy konkretnymi rzeczami... to lubię ;D. Wielką zaletą gry jest fakt, że można ją rozegrać na wiele sposobów, tzn. ognisko rozpala się nie tylko w jeden sposób, ale z tego co zauważyłem min. 3. Podobnie jest z innymi konstrukcjami. Za każdy taki miks dostaje się punkty. Ja po pierwszym przejściu zdobyłem 290, ale nie odkryłem wszystkich miksów.
Niestety, cyfrowe zagadki nie posiadały żadnych wskazówek, dlatego musiałem wszystkiego próbować na chybił trafił. Szkoda, wolałbym, by pewien algorytm został przynajmniej napomknięty w jakiejś notce, a tak musiałem poradzić się internetowej solucji.
Ogólnie rzecz biorąc, tytuł całkiem przyjemny, ale krótki. Gra zajęła mi bodajże 4h 10min, więc tak średnio jak na tego typu gry.
6/10

[Dodano po 2 dniach]

'Return to Mysterious Island 2'

Kontynuacja wcześniejszego tytułu. Moje wcześniejsze życzenie zostało spełnione - 3D! A do tego kolorowe komiksy. Postarali się i to bardzo. Znacznie utrudniono rozgrywkę, kombinacji jest mnóstwo i wprowadzono kilka gier zręcznościowych, poziom wpływu na postacie i w ogóle rozgrywka zyskała na dynamizmie. Trochę naciągany jest fakt, że nasza postać jest całkiem dobrym omnibusem z dziedziny botaniki, dmuchania szkła i metalurgii. Dość to zaskakujące, ale mniejsza z tym. Niestety, zagadki wciąż są dość niezrozumiale i wiele zależy od domysłów chybił trafił. Jakoś za tym nie przepadam. Udało mi się przynajmniej zebrać ponad 600 punktów, a gra zajęła mi ponad 8h. Zaskoczyło mnie również to, że gra posiada dwa zakończenia... które determinuje decyzja pod koniec rozgrywki, ale zawsze to jakaś odmiana.
Widać, że jest to europejska produkcja, bo nie sądzę, by amerykański rynek przyjął dość trudną rozgrywkę w tematyce przygodówki. W ogólnej ocenie jestem wielce zadowolony i powiem szczerze, że nowsze tytuły z tego gatunku powinny iść tą samą drogą, co właśnie "Return...", chociaż może z nieco atrakcyjniejszą fabułą.
8/10
Odpowiedz
Ja przeszedłem tylko jedną przygodówkę i uważam ją za jedną z najlepszych gier.

Sam & Max: Sezon 1
Przede wszystkim humor. Nie raz nie dwa, gra po prostu mnie rozbrajała. Największym plusem jednak są zwariowane sytuacje i bohaterowie. Szkoda jedynie, że CD Projekt nie zamierza przetłumaczyć i wydać drugiego sezonu ani żadnych następnych (chyba jest ich już 4 albo więcej). Uważa, że gra zbyt słabo się sprzedała

Opis: Sam & Max: Season 1 to przygodówka, której głównymi bohaterami są postaci z komiksu Steve Purcella – pies Sam i królik Max. Fabuła została podzielona na sześć epizodów, stanowiących de facto osobne gry.

Interfejs użytkownika opiera się na klasycznym systemie point & click, który czyni sterowanie niezwykle intuicyjnym. Główni bohaterowie są zwariowanymi detektywami - Sam to pies bliżej nieokreślonej rasy, ubrany w garnitur, a Max to totalnie zbzikowany królik o białym futrze, stale szczerzący zęby. Para ta przeprowadza nas przez liczne lokacje raz po raz prowokując napady śmiechu.

W kolejnych etapach rozwiązujemy tajemnicę aktorki Myry Stump, gwiazd Soda Poppers TV niszczących wszystko co popadnie i przenikamy do struktur Toy Mafii. Startujemy też w wyborach na prezydenta, rozwiązujemy tajemnicę niebezpiecznej gry online, a nawet udajemy się na Księżyc. Grafika jest niezwykle kolorowa i trójwymiarowo wymodelowana w komiksowy sposób.
Odpowiedz
Jakoś ciężko mi te przygodówki zacząć i je potem skończyć, może dlatego że człowieka szlag trafia szukając jakiegoś papierka w rogu ekranu, no i to mizianie każdej planszy myszką w celu interakcji jakby nie było można tego wypuklić. Może w wakacje, w jakąś pogram.
Odpowiedz
Ale o to właśnie o to chodzi, by nie było uwypuklone. Bo co to za zabawa. Jak już się kilka przygodówek przejdzie, to czasami automatycznie zauważa się ważne przedmioty. Mnie to się zdarza z roślinami, w mig zauważam wszelkie chwasty, gorzej z książkami itp.

[Dodano po 2 dniach]

The Tiny Bang Story

Tytuł opowiadający historię jak to pewien mały świat rozpadł się dosłownie na mnóstwo kawałków puzzli w wyniku zderzenia komety z piłką do nogi. Dość ekscentryczne podejście, ale na tyle interesujące, ze rozpocząłem rozgrywkę. Każda część rozgrywki polega głównie na odszukaniu 25 puzzli, którymi następnie odtwarzamy glob. W trakcie rozgrywki poszukujemy również innych przedmiotów, jak jabłka, stateczki, spławiki, śrubki itp. A to wszystko przy akompaniamencie magicznej muzyki i w pięknej ręcznie rysowanej grafice. Występuje również kilka łamigłówek, z których jedna była dla mnie wyjątkowo uciążliwa.
Niestety, gra jest strasznie krótka, ale dale te kilka chwil rozrywki. Idealna w trakcie nudnego dnia w pracy... ale ciiii, niech wiedzą, że pracujemy jak trybiki . Niektórym przypomina ono "Machinarium", lecz do tego tytułu mu jeszcze daleko... ale to już w innej relacji opowiem dlaczego.
6.5/10

[Dodano po 7 dniach]

Machinarium

Tytuł opowiada historię robocika, którego luba została porwana przez tutejszych rzezimieszków. Fabuła niby oklepana, ale w tak bajecznym świecie metalowych przedmiotów, w ręcznie rysowanej grafice, że nadaje to jej zupełnie innego wymiaru.
Gra jest trudna, gdyż można używać wyłącznie przedmiotów w zasięgu robo-łapek, dlatego też nieodzowne jest ciągłe przemierzanie obszaru, by natrafić na konkretną rzecz. Łamigłówek jest co nie miara, a niektóre wręcz piekielnie trudne. Niektóre rozwiązania wydały mi się tak absurdalne i niepojęte, że bez poradnika nie poradziłbym sobie. No i oczywiście twórcy nie mogli darować sobie zagadek muzycznych których wręcz nie cierpię! Ale cóż.
Zdecydowanie mogę dać tej grze wysoką notę, bo mało co może jej dorównać. Niesamowity świat, dużo niecodziennych rozwiązań i bajeczna grafika.

9.5/10
Odpowiedz
Ostatnio odświeżyłem sobie dwie gry z dawnych czasów: Pompei - Legenda Wezuwiusza oraz Atlantis II.

Cóż mogę powiedzieć? Zagadki wciąż fajne, grafika choć nie powala, to jednak jest bardzo przyjemna dla oka. Muzyka również bardzo umila życie, a ta z Atlantis to po prostu cudo - świetna do słuchania i poza grą. Jednak najbardziej moją uwagę przykuł dubbing. Może nie jakiś rewelacyjny (Polacy wówczas dopiero się rozkręcali przy grach), ale stoi na dobrym poziomie, na dodatek każdy fan BG, P:T czy IwD (taki jak ja ) usłyszy tam znane głosy:
- Jan Piechociński (Xan z BG) gra główne postacie w obu grach;
poza nim między innymi:
- w Atlantis II - Roman Holc (Xzar z BG, Kresselack z IwD), Hanna Kinder-Kiss (Skie z BG), Jacek Kiss (Lilarcor z BG2, Nordom z P:T);
- w Pompei - Jan Kobuszewski (Narrator snów z BG, Jan Jansen z BG2), Elżbieta Pejko (Aerie z BG2), Wojciech Słupiński (Khalid z BG, Gaelan Bayle z BG2).
W obu grach usłyszymy też Małgorzatę Kaczmarską (Ellesime z BG2), Mikołaja Mullera (Kagain z BG, Arundel z IwD, Istota Wiekuista z P:T) i kilka innych znanych (przynajmniej ze słyszenia ) osób.

Jak ktoś ma chwilkę czasu i odpowiednio stary komputer (albo jest ogarnięty, jak odpalić gry, by działały na nowym), bardzo gorąco polecam. Gry może niezbyt długie (choć niektóre zagadki z Atlantis II mogą zająć sporo czasu), ale bardzo przyjemne.
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Still Life 1

Normalnie oniemiałem z zachwytu! Właśnie ukończyłem tytuł i nie mogę doczekać się części drugiej. Pełen 3D jak na 2005 to nawet nieźle wyglądała. Postać miała pewne problemy ze znalezieniem ścieżek, ale to pikuś. Działania należały do liniowych, trzeba było zrobić wszystko w odpowiedniej kolejności, bo inaczej nie ruszy się z fabułą. Nieco to smuci, ale co ważniejsze... fabuła jest masakrycznie dobra. A przerywniki filmowe nieźle zwiększyły moje ciśnienie. Muzyka jest boska i przerażająca, mogłaby taka panować przez większość gry. No i wreszcie doczekałem się przygodówki, gdzie krew i wulgaryzmy leją się jak lody z dozownika na mojej uczelni. Mogłoby być więcej tego detektywistycznego zbierania próbek, jak to miało na początku, ale też nie jest źle, chociaż niektóre lokacje są w ogóle niewykorzystane, a pięknie namalowane. Poza tym wciąż nie wiem, kto jest mordercą... po prostu tak nie można! Ja muszę wiedzieć, czy mój typ to ten popapraniec.

7.5/10

[Dodano po 11 minutach]

@porfirion, chyba się skuszę na te twoje pozycje

[Dodano po 6 dniach]

Still Life 2

... i jednak wyszło na moje . Wiedziałem, że to ten popapraniec. No ale druga część jest całkiem o czymś innym. Znacznie usprawniono cały system detektywistyczny, teraz bez specjalnej walizki z wacikami, proszkami i innymi płynami to ani rusz. To lubię, FBI jak z filmu. Niestety, wprowadzono dziwny system kamery, który niezwykle irytował. Szczególnie w trakcie misji na czas, gdy każda sekunda się liczy. Można też na każdym kroku dosłownie zginąć. Również w tej części można sterować dwiema postaciami, ale tym razem jest to nasza pani agentka oraz ofiara kolejnego popaprańca. Trochę to wysztko wyglądało jak gra i film "Piła", ale dało się to przeżyć, bo tylu zwrotów akcji się nie spodziewałem. Oczywiście dobrze wyznaczyłem kilku podejrzanych zanim zrobiła to agenta, ale mimo to zaskoczenie było za każdym razem.
Problemem były błędy graficzne i wcinanie postaci. Raz musiałem nawet wczytać zapis, bo agentka zatopiła się w podłodze. Za to muzyka była wielce nastrojowa i zwiększała puls.
Bez poradnika czasami ani rusz, bo można przy takiej łamigłówce spędzić nawet tydzień, szczególnie że nie dało się przewinąć animacji i chodzenia pomiędzy kolejnymi pomieszczeniami, co zabierało mnóstwo czasu, a irytowało głównie wtedy, gdy okazywało się, że idą w złą stronę. Nieco wtedy przeklinałem. Niemniej jednak historia jest wciągająca i bardziej mroczna oraz zagmatwana niż to miało pierwszej w pierwszej części. Brak tu zupełnie humoru, ale to dobrze, bo morderstwa i praca w policji, to nie jakieś przelewki. Szkoda tylko, że polska wersja nie została zdubbigowana, bo głos Anny Sroki, taki chropowaty, idealnie pasuje do Victorii, a w wersji angielskiej to wyszło nieco słabo, przynajmniej w jej przypadku.

8,5/10

[Dodano po 3 miesiącach]

Unmechanical

Na pierwszy rzut oka przypomniało mi Machinarium, głównie z powodu robocika. Gra fajna na chwilę, bo jakoś nie posiada fabuły. Głównie przenosi się kamyki, bomby i dźwignie. Dobre na smartfona. Ponadto w grze wykorzystany został silnik Unreal, więc i fizyka była b. dobra, co ciszy oko. Szczere mówiąc, nie ukończyłem tego tytułu, bo zbyt zdenerwowałem się na pewną zabawę z magnesami... wprost irytujące.

4.5/10

A New Beginning

Fabuła cudowna, bo pro-eko. A poza tym są niezłe zwroty akcji. Szata graficzna w nigdy niestarzejącej się konwencji komiksu, no i przerywniki filmowe w tym samym stylu. Łamigłówek jest dużo, podobnie z łączeniem przedmiotów itp. Szczerze mówiąc, gra wydała mi się trudna w pewnych momentach. Albo ja nie zakapowałem wskazówek gry, albo to ona ich nie dawała, przez co czasami błądziłem po mapie. Szczególnie we znaki dały mi się minizagadki matematyczno-logiczne, najwidoczniej się starzeję, bo irytacja ogarniała mnie b. szybko.
Nieco niemrawo zachowywali się lektorzy podczas wydarzeń. Pojedynczo nagrywane kwestie, jakoś nie nadawały dynamizmu rozgrywce. Ponadto niektóre ważne przedmioty były dosłownie wielkości kilku pikseli lub zlewały się z otoczeniem, co czasami denerwowało.
Ogólnie rzecz biorąc, gra b. dobra, z pomysłem i przesłaniem. Jest nawet spora dawka krwi i zgonów, dodając rozgrywce realizmu. I kończy się życiową prawdą - gorzką, jak to w jej przypadku zawsze bywa. No i jest szansa na kontynuację...

9/10

[Dodano po 6 dniach]

NIBIRU: Wysłannik Bogów

Tytuł zwrócił moją uwagę, bo fabularnie dotyczy Nazistów, Majów i kosmitów - ciekawa mieszanka, która nie odbiła mi się na zdrowiu. Naziści zawsze coś knuli, więc i kontakty z istotami pozaziemskimi na pewno również wchodziły w grę. Trudno mi jednak połączyć III Rzeszę z ekspedycjami na Jukatanie, ale mniejsza. Więc fabularnie ciekawie. Wysoki poziom trzyma również dubbing, bo lektorzy posiadają odpowiednie akcenty - francuski, polski, niemiecki, czeski - mówiąc łamaną angielszczyzną.
Niestety, gra jest w miarę prosta. To chyba pierwszy tytuł przygodówkowy, który ukończyłem bez zaglądania do solucji, nawet jeżeli chodzi o łamigłówki - wątpię jednak, by była zasługa mojego wielkiego umysłu, bo ja ciemna masa jestem. Niektóre obiekty przestają być aktywne po jednym kliknięciu, więc ostatecznie na jednej planszy pozostaje w ostatecznym rozrachunku jeden, góra dwa aktywne obiekty, więc pozostaje tylko rozpracować, co pasuje do czego.
Szata graficzna jest w miarę. Szalu nie ma. Filmy też nie powalają. Ciekawi mnie jednak zakończenie, bo tak naprawdę niczego się nie dowiedziałem. Co z tymi kosmitami?

6/10
Odpowiedz
Mam pytanko: czy ktoś ma bardzo starą przygodówkę "Atlantis: Zapomniane opowieści" (w polskiej wersji), a dokładniej instrukcję do niej?

Jeśli takie osoby tu zajrzą, czy mogłyby zerknąć, czy w instrukcji (pewnie w zakładce 'twórcy gry' czy jakoś tak) są wypisane nazwiska polskich aktorów dubbingujących? (a jeśli są, to bardzo proszę o podanie ich tutaj) Z góry dziękuję za informacje.


Od razu zaznaczę, że nie chodzi mi o informacje, które można znaleźć w necie np. na dubscore.pl lub dubbingpedii, bo te są mi znane od dawna - jeśli w instrukcji są wypisane nazwiska, z pewnością musi być ich więcej.
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Autorzy polskiej wersji jezykowej:

Pomijając marketing, dtp, wsparcie techniczne itd.

Aktorzy:

Marian Kociniak
Jan Pirchociński
Anna Seniuk
oraz aktorzy warszawskich teatrów Baj, Guliwer i Lalka.


Nic więcej nt. lokalizacji nie ma.

Info z instrukcji Zestawu Kolekcjonerskiego.

[Dodano po minucie]

Na pewno więcej info jest w napisach koncowych.
Odpowiedz
Wielkie dzięki za sprawdzenie, ale... mi chodziło o pierwszą część gry (Atlantis: Zapomniane opowieści), a nie o Atlantis II (Beyond Atlantis) Jeśli jedynkę też masz w swojej kolekcji (z instrukcją) to byłbym wdzięczny za sprawdzenie.

Nawiasem mówiąc w napisach końcowych Atlantis II Polacy w ogóle nie zostali uwzględnieni (bardzo inteligentnie zostawiono angielskich aktorów dubbingowych, zamiast zamienić ich na polskich) - ale dubbing Atlantis II w większości rozgryzłem (ci aktorzy z teatrów pojawili się też w BG/BG2 i tak ich rozpoznałem).

Aha, jeśli posiadasz też Atlantis III z instrukcją, to też poproszę o sprawdzenie polskich aktorów.
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
No nic, trudno, dzięki za fatygę.
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Walking Dead

Będąc na fali serialu, zająłem się również przygodówką z tej marki i powiem, że jestem zaskoczony wynikiem końcowym. Jakoś mało miałem do czynienia z grami przygodowymi + survival, a tu dodatkowo jeszcze zombie. Rozgrywka opiera się na wyborach dokonywanych pod wpływem adrenaliny, więc każde podejście może wyglądać inaczej, chociaż i tak jest tutaj pewna liniowość. Niestety, za dużo roboty byłoby z kilkoma ścieżkami fabularnymi. Seria składa się z 5 części i szczerze mówiąc, mam wrażenie, że ostatnia była robiona na szybko i wydawała mi się strasznie krótka.
Grafika może nie jest zachwycająca, utrzymana w komiksowym stylu, ale nadaje do jakiegoś charakteru całości. W ogóle miałem pewne problemy z błędami w rozgrywce i instalacją kolejnych epizodów, przez co trochę się irytowałem, ale ostatecznie wszystko się jakoś połowicznie rozwiązało. Mimo to wciąż jestem pozytywnie zaskoczony, bo nie liczyłem na jakieś cudo, a otrzymałem coś w rodzaju interaktywnego filmu, gdzie połowicznie wpływam na scenariusz. Są sceny emocjonalne, dramatyczne i krwawe, chociaż gdybym miał okazję, to od razu odstrzeliłbym kilka postaci w dogodnej chwili, bo działały mi na nerwy.
Ogólnie rzecz biorąc, to produkcja zdecydowanie na plus. Muszę bliżej przyjrzeć się innym produkcjom TellTale Games, bo widzę talent.
9/10
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Lionel dnia poniedziałek, 3 grudnia 2012, 20:39 napisał

Muszę bliżej przyjrzeć się innym produkcjom TellTale Games, bo widzę talent.

Twoim pierwszym wyborem powinien być "Sam i Max: Sezon 1", który pochodzi właśnie od nich i jest naprawdę rewelacyjny Ale popieram Twoje zdanie - "The Walking Dead" do świetna gra, jednak nie miałem jeszcze do czynienia z ostatnim epizodem, bo czekam na jego spolszczenie, więc z oceną końcową jeszcze się wstrzymam.
Odpowiedz
The Book of Unwritten Tales

---RECENZJA---

[Dodano po 3 miesiącach]

The Book of Unwritten Tales: The Critter Chronicles

---RECENZJA---

Jolly Rover

Taka infantylno-głupkowata gra przygodowa o psim piracie-klaunie i jego przygodach. Były to bardzo krótkie przygody, bo może spędziłem przy nich 4h. Zagadki nie były zbyt trudne, bo zawsze ktoś mówił prawie dosłownie, co trzeba teraz zrobić. Dialogi gry były dość sztuczne i cierpko-zabawne, a do tego irytujący polski dubbing rodem z filmów animowanych z wczesnych lat mojego dzieciństwa. Dobrze, że chociaż wprowadzono system zbieractwa krakersów, monet i skrawków flag, by odkrywać premiowe smaczki z tworzenia gry czy historii niektórych postaci, bo inaczej gra skończyłaby się jeszcze szybciej. Na plus można zaliczyć jeszcze system magii voodoo, który urozmaicał rozgrywkę.

4/10

[Dodano po 2 miesiącach]

Secret of Monkey Island

Klasyka w sama w sobie, ale cieszę się, że producenci postarali się o reedycję i aktualizację oprawy graficznej, bo nie przetrwałbym już oryginalnej szaty. Gra ciekawa, zwłaszcza z tego powodu, że posiada kilka powiązanych ze sobą tytułów, więc jest jakaś ciągłość. Jest kilka zabawnych wątków, ale nie żebym umierał ze śmiechu. Czasami wydawało mi się, że niektóre zagadki były niejasne, więc musiałem skorzystać z wewnętrznej pomocy, choć nie aż tak często, bo w dużej mierze wszystko jest w miarę logiczne. Nieco smuci fakt, że do odwiedzenia jest nawet sporo lokacji, ale głównie zwiedza się je przez jakieś 5 minut lub mniej, by podnieść jeden przedmiot i już nigdy nie wrócić. Szkoda. Wolałbym mniej obszarów a bardziej zagospodarowanych. Aktualizacja oprawy graficznej prawie się udała, lecz miałem kilka okazji do oglądania pikseli wielkości 0,5 cm czy innych błędów graficznych. Tytuł zajął mi niespełna 5h, więc też nie tak długo, ale nie powiedziałbym, by był to stracony czas.

6.5/10

[Dodano po 16 dniach]

Monkey Island 2: Le Chuck's Revenge

Kolejna część klasyki. W tym wypadku reedycja znacznie ładniej wygląda, nawet nowocześnie. Humor został utrzymany. Nieco gorzej z logicznością zagadek. Dokładnie chodzi mi o to, że gracz tak naprawdę nie wie, co ma właściwie robić, więc znacznie częściej zagląda do wewnętrznej pomocy. Może to rodzaj podświadomości głównej postaci, jednak wolałbym, by rozwiązano to w inny sposób, bym nie czuł się, że oszukuję. Wciąż także brak lepszego wykorzystania lokacji. Jest ich mnóstwo, ale tak naprawdę wykonuje się w nich pojedyncze czynności, w dużej mierze. Zakończenie jest zaskakujące i zastanawiam się, co też twórcy wymyślą do stworzenia kolejnej części.
Miłym dodatkiem były komentarze twórców w niektórych lokacjach, takie dzielenie się swoimi spostrzeżeniami na przestrzeni lat.

7/10
Odpowiedz
Lio, a grałeś w którąś z części Sherlocka Holmesa? Jeśli tak, to co o nich sądzisz ?

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz
← Gry ogólnie

Przygodówki - Odpowiedź

Wczytywanie...