Sesja Dany'ego

Czujesz narastające podniecenie. Przedziwne, organiczne poszycie ścian i stropu tunelu, zdaje się lekko pulsować w podczerwieni, na którą przełączyłeś swój wizjer w masce. Po lewej stronie wizjera wyświetlają się krótkie komunikaty: “Xenomorficzny system kanalików organicznych. Podobny budową do układu nerwowego. Rozbudowywany przez jaja, podtrzymujący je przy życiu. Pozostałe funkcje – nieznane. Gęstość i wrażliwość – wzrasta z bliskością Ula. Bezpośrednie połączenie z tkanką ochronną jaja. Materiał organiczny – nieznany”. Ściskasz mocniej włócznię. Tuż obok ciebie idzie Zu'ris, którego niewyraźny zarys dostrzegasz w podczerwieni. Słyszysz jak z cicha mamrocze coś do siebie, trzymając dysk lewą ręką, która lekko drży. Kilkanaście metrów przed wami dostrzegasz srebrnobiały obrys dwóch jaj, stojących przy załomie korytarza. Zu'ris najwyraźniej też je dostrzegł, bo zamierza się do rzutu...
Przerzucam włócznię do lewej ręki, przygotowuję dysk w prawej. Przełączam także widok na elektromagnetyczny, może w tym będę lepiej widział. Emocje narastają, podniecenie staje się nie do wytrzymania. Lekko opanowuję drżenie ręki, robiąc kilka głębszych wdechów. Pokazuję Zu'risowi, aby to on zdjął jaja. Będę osłaniać.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Zu'ris kiwnął głową na znak zrozumienia i wycelował. Ty przełączyłeś tryb i w tym momencie wydarzyły się dwie rzeczy. Zu'ris pięknym, lekko podkręconym rzutem ściął oba jaja. Jednocześnie usłyszałeś sygnał alarmowy i ujrzałeś czerwony trójkąt celownika, który zawisł na spadającym na was z sufitu kształcie...
Instynktownie wypuszczam dysk z prawej ręki na podłogę, nadstawiając włócznię do pchnięcia spadającego przeciwnika, prawa ręka wędruje do włóczni, by podtrzymać. W międzyczasie wydaję ostrzegawczy ryk i próbuję zrobić niewielkie zejście w bok.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Zu'ris odwrócił się, lekko zdezorientowany. Xenomorf obrócił się w locie, uderzając cię ogonem, którego cios odrzucił cię na ziemie, sam jednak upadł na plecy. Udało ci się nie wypuścić włóczni i podnieśliście się niemal równocześnie. Xenomorf miał już skoczyć w twoją stronę, gdy z drugiej strony Zu'ris chwycił go za ogon i rzucił przez ramię o podłogę niczym szmatą. "Gatunek - Xenomorf. Podgatunek - Biegacz. Cechy szczególne - Wyjątkowa szybkość. Zwiadowca." - odnotował szybko twój skaner. Rzucony o podłogę Runner odbił się od niej raz i upadł na cztery łapy, sycząc wściekle na Zu'risa.
Ruszając delikatnie włócznią, by zmylić przeciwnika, zaczynam go uważnie obchodzić, by osaczyć od drugiej strony. Zwracam także uwagę na otoczenie.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Nie widzisz ani nie słyszysz w korytarzu niczego niepokojącego, poza pulsującymi ohydnie ścianami i oślizgłym, wściekłym, zabójczym paskudztwem pomiędzy wami dwoma, które wyraźnie zastanawia się którego zeżreć najpierw. Po niecałej sekundzie namysłu Xenomorf machnął ogonem na wysokości twojej głowy, jednocześnie odwracając się w stronę Zu'risa, którego zaatakował jedną łapą.
Nurkuję pod ogonem, zbijając go lewą ręką na bok i staram się wbić włócznię trzymaną w prawej w jego ciało.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Bez problemu zdołałeś uniknąć i zbić uderzenie. Runner udrapnął odskakującego Zu'risa i zaskrzeczał boleśnie, gdy twoja włócznia przecięła jego pancerz na prawym udzie, z którego na twoje przedramię trysnęło kilka kropel kwasu.
Koniec zabawy, dźgam powtórnie włócznią tak, by przyszpilić go do ziemi. Jednocześnie podchodzę trochę do przodu i osłaniam się czaszką na lewym przedramieniu.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Ignorując palący, świdrujący czaszkę ból na przedramieniu wbijasz włócznię w tułów Xenomorfa, mniej więcej w połowie kręgosłupa. W bólu i panice, zwierzę wyrywa się do przodu rozpaczliwym zrywem z twą włócznią sterczącą z pleców. Zu'ris, nie zwracając uwagi na paniczne ciosy łap, przebija łeb w poprzek szczęki za pomocą ostrzy na nadgarstku. Biegacz pada, a Zu'ris wydaje z siebie triumfalny ryk, który niesie się echem po całej jaskini. "Niezbyt inteligentnie" - myślisz sobie, z typowym dla zwiadowcy pragmatyzmem. Zu'ris, nie mający najwyraźniej takich rozterek, staje okrakiem nad Xenomorfem, by odciąć mu łeb...
Wyrywam szybko włócznię z ciała xenomorpha i patrzę po okolicy, mając na uwadze głupie zdradzenie naszej pozycji. Jesteśmy w szerokim korytarzu, w którym nie ma nic poza tą tkanką organiczną?
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Kilka niepokrytych "plechą" stalaktytów o głazów, nic poza nimi. Patrzysz uważnie w miejsce, w którym stały jaja, jednocześnie wylewając na ranę płyn dezynfekujący. Zacharczałeś cicho, po tym poparzeniu na pewno zostanie blizna. Nic to, ojciec będzie jeszcze bardziej zadowolony... Usłyszałeś wrzask Zu'risa. Odwróciłeś się gwałtownie by zobaczyć, jak trzymający głowę Xenomorfa Zu'ris został przebity przez plecy ogonem martwego Runnera. Najwyraźniej nieuważnie zdjął łeb z karku, przecinając niewłaściwy mięsień, co spowodowało pośmiertny skurcz. - Zapamiętaj, że odcięta głowa gryzie - słyszysz w głowie głos ojca, widząc osuwającego się na kolana Zu'risa...

Piszczący dźwięk pokładowej kontrolki wyrywa cię ze snu. Przespałeś etap wchodzenia w atmosferę i autopilot powoli zwalnia lot, pozostawiając ci wybór miejsca lądowania. Wizja z przeszłości, z której dopiero się wybudziłeś, nie pozwala ci jeszcze w pełni zebrać myśli... "Zbadać planetę pod kątem przydatności do łowów." - wyświetla się komunikat na małym komputerze pokładowym. Przypominasz sobie gdzie i po co jesteś. Ta niewielka, posiadająca dwa księżyce planeta, jak dotąd nie została zbadana przez Łowców. Jako zwiadowca masz przeprowadzić rekonesans, ocenić planetę pod kątem atrakcyjności fauny i flory w kontekście polowań i zebrać dane o formach życia. "Obecność tlenu stwierdzona w dwóch z 24 sektorów planety. Sektor 17 - wykryto gęstą pokrywę roślinną. Sektor 18 - wykryto zabudowania. Związki chemiczne w atmosferze mogą zakłócać działanie niektórych urządzeń. Dane o faunie / populacji - nie znane.". Wydajesz pilotowi polecenie lądowania w sektorze...
...17
Tak, roślinność. Na pewno dobrze mi zrobi znalezienie się powtórnie wśród zieleni. Zwłaszcza po tych niezbyt przyjemnych wspomnieniach.
Oglądam bliznę na przedramieniu, która jest dla mnie przestrogą. Nie zamierzam być tak nieuważny, jak Zu'ris.
Próbuję odnaleźć chwilę spokoju, siedząc sobie wewnątrz statku i patrząc za okno. Czeka mnie poważne zadanie. Nie mogę zawieść klanu ani ojca. Ale to będzie mój żywioł... Odgłosy zewnętrznego, żyjącego świata. Wspaniała równowaga. Nic nie ma prawa jej zakłócić. A zabudowania... udam się do nich, jak już odzyskam wewnętrzny spokój.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Lądowanie przebiegło bez problemu. Posadziłeś swój prom na niewielkiej polanie w środku lasu, czy może raczej - dżungli. Po otwarciu włazu stanąłeś na miękkiej, popielatoczarnej glebie. Wszystko skąpane jest w trupio bladej poświacie dwóch dużych księżyców, które wiszą na czarnym od chmur nieboskłonie. Czujesz na skórze silny, zimny wiatr, niosący ze sobą dziwny ciemny pył. Przed twoimi oczyma wyrastają potężne, wysokie drzewa o ciemnej korze i zwieszającymi się z nich girlandami bladych liści, zaś pod nimi rozpełza się gąszcz falujących leniwie krzaków i traw, o matowym, szarozielonym odcieniu. Zastanawiasz się w jaki sposób może przebiegać tutaj fotosynteza. "Typ roślinn... (...) ...nany" - Widzisz przerywany komunikat w górnej części wizjera. Istotnie, coś zakłóca działanie sprzętu.
Najpierw rozglądam się uważnie w poszukiwaniu potencjalnego niebezpieczeństwa, przełączając między różnymi trybami wizji w masce. Badam powietrze, czy jest rzeźkie, wilgotne czy suche. Co to za czarny pył? Następnie podchodzę do pierwszego lepszego drzewa. Oglądam je. Czy widać jakieś żyjątka na korze, w liściach. Nacinam także trochę i sprawdzam, czy drewno jest miękkie.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Drewno jest niezwykle twarde, jakby skamieniałe od braku soków. Powietrze, choć zimne, nie zawiera w sobie wiele wilgoci. Trudno ci stwierdzić, co dokładnie żyje w gąszczu. Tylko raz zdało ci się, że dostrzegasz małego ptaka czy owada na termoskanerze. Pył natomiast przypomina nieco wulkaniczny, ale zawarte są w nim połyskliwe płatki dziwnej substancji. "Metal. Rodz... (...) ... eznany".
Zabieram ze sobą próbkę tego pyłu. Następnie sprawdzam glebę. Czy jest bogata w różne minerały, a może jałowa? Staram się wyczuć naturę tego miejsca. Czy życie ma tu dobre warunki do rozwoju? Wskakuję także na drzewo, by rozejrzeć się z niego po okolicy. Może znajdę jakąś wodę?
Na razie okolica nie robi na mnie zbyt pozytywnego wrażenia. Wygląda to tak, jakby natura została tutaj skrzywdzona...
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Gleba ku twemu zdziwieniu okazuje się miękka i wilgotna. Odnosisz wrażenie, że choć na powierzchni życie wydaje się zamrożone nieprzychylnością nocnej planety, to pod ziemią rozwija się znacznie lepiej. Wsłuchując się w odgłosy otoczenia dostrzegasz znacznie więcej, niż na termoskanerze, na którym sporadycznie przemykają niewielkie plamki istot kryjących się w gęstym poszyciu traw. Z perspektywy drzewa (ok. 6 metrów) nie dostrzegasz żadnego zbiornika z wodą, ale masz wrażenie, że musi być ona tutaj choćby w niewielkiej ilości.
W takim razie zaczynam wędrować po okolicy, zwracając uwagę na informacje przydatne w mojej misji. Szukam także wody. Jeżeli zauważę cos niepokojącego, włączam niewidzlaność i przeszukuję tryby widzenia.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

← Alien
Wczytywanie...