Sesja!

Harry nie odpowiedział. Stracił przytomność. Z jego głowy leci krew, zrobiła już małą kałużę na podłodze. Trzeba ją zatamować, by się nie wykrwawił. Owinęliście mu głowę ściśle bandażem, ale nie wiedzieliście co dalej. Był nieprzytomny, nie cuciliście go jeszcze, a trzeba było zwiewać. Zużyliście połowę zapasu amunicji. Podłoga była usiana łuskami różnych kalibrów.
- Angie, weź z Arturem Harry'ego pod ręce i idziemy. Skoro masz poparzone ręce, to będziesz miała problemy ze strzelaniem. Dlatego chyba lepiej dla ciebie, byś pomogła go nieść. - powiedziała podporucznik, wzięła broń Harry'ego na drugie ramię i ruszyła. - Wracamy do pokoju.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
*Polak otrząsną się, przytroczył swoją broń z boku i pochylił się nad Harrym* Mam nadzieję, że szybko się ockniesz bo sprawiasz więcej problemów niż zwykle. * Kończąc zdanie wziął pistolet Medyka przeładował go i sprawdził amunicję. Dźwigną Harry'ego i trzymał go pod ramie po drugiej stronie od broni. Jedną ręką trzymał go za plecy, w drugiej spoczywała broń.* Choć Angie.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
*Ange podeszła z drugiej strony nieprzytomnego chłopaka. Chwyciła go za rękę i przerzuciła ją sobie nad głową. Chwyciła go za pasek ze stony Hammera. Drugą dłonią złapała go za nadgarstek. Broń zwisająca z łokcia ręki, która trzymała dłoń Harrego, będzie obijała jej się o nogę, ale cóż wojsko to, nie hotel.* Jazda.
Odpowiedz
Wzięliście, co trzeba i dalej wycofywaliście się w stronę pokoju z trzema drzwiami. Minęliście korytarz odchodzący w lewo i doszliście do drzwi. Ocknął się Harry. Jęknął przeciągle i otworzył oczy.
- Ccco się stało? Ale mnie łeb napierdala.
Już coś chcieliście odpowiedzieć, gdy usłyszeliście ponowne piski i wizgi od strony odległej klatki schodowej. Nadchodziły znowu.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
[Weź opisz gdzie jesteśmy i jak mamy daleko do jakiegoś pomieszczenia gdzie by się można zamknąć na jakieś porządne drzwi ]
Odpowiedz
Jesteście koło zamkniętych drzwi do pokoju "startowego", z trzema drzwiami. Tuż obok macie także drzwi do jakiegoś pokoju w korytarzu. Każde z drzwi pod ziemią są w tym samym stylu, co te na klatce schodowej, więc wiecie już, że nie wytrzymają naporu, a jedynie opóźnią.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
*Polak oddał pistolet medykowi.* Pani podporucznik? Stajemy i bronimy się znowu czy uciekamy? *Artur przyjrzał się oddziałowi, przypuszczał, że są wykończeni jak on ale będą walczyć o życie.* Bo jeśli dojdziemy do końca korytarza to moglibyśmy... *Popatrzył na Bena, nie chciał go w to wkopywać* To moglibyśmy pokryć z Benem korytarz ogniem a reszta udała by się dalej na poszukiwania ocalałych. Jeśli zlikwidujemy ryzyko ataku z góry będąc blisko drzwi i z dala od systemu wentylacji to utrzymamy ten punkt. *Spojrzał w korytarz skąd dobiegały piski potworów.* Jeśli znów rozwalimy odpowiednią liczbę to albo się wycofają albo nie będą miały jak przejść z powodu własnej krwi.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
(Widzę, że nie napiszecie, jak ja tego nie zrobię...)

- Wchodzimy do pokoju za nami, barykadujemy drzwi i może uda nam się przetrwać atak. Zamknięcie się w małym pomieszczeniu nie daje nam żadnych szans. Poza tym to, że nie ma otworów wentylacyjnych nad nami nie oznacza, że się nie mogą przebić przez rury.
Weszła do środka, wy wbiegliście za nią. Pomieszczenie się nie zmieniło. Nadal wchodził do niego korytarz z wejścia do kompleksu i wychodziło troje drzwi. Zamknęliście je, nic więcej zrobić nie mogliście. Potem już tylko czekaliście w napięciu. W końcu zauważyliście w okienku drzwi, którymi weszliście, biegnące na końcu korytarza potwory. Po chwili dobiegły do nich i rozległo się pierwsze uderzenie. Zaraz po nim drugie. A następnie trzecie, ale teraz z drzwi po środku. Tam też były. Rozstawiliście się w trójkąt. Waliły coraz mocniej. Już już miały się przebić, gdy nagle stanęły. Zapadła cisza, przerywana ich oddechami zza drzwi.
- Co jest kurna? - powiedział Chris.
Obcy stali, kołysząc się tylko, jakby czegoś słuchając. Po chwili odbiegły od drzwi i zniknęły za załomem korytarza.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
Uch... *Chrissy z lekka opuścił swój pistolet w dół. Rozejrzał się po pomieszczeniu, również suficie. Nasłuchiwał*
Odpowiedz
No to mamy jeszcze bardziej przesrane.* Artur zaczął rozglądać się po pomieszczeniu, starał się ocenić z której części kompleksu padały strzały, chciał wiedzieć za które drzwi trzeba będzie się udać po ew. sforsowaniu. Oglądając pomieszczenie ciągle mówił.* Jak myślicie? Co może oznaczać to, że się wycofały? Ktoś wydał tym potworą rozkaz czyli albą są sterowane przez ludzi albo mają przywódce który myśli i działa strategicznie. *Wybrał drzwi za którymi podejrzewał, że gdzieś dalej mogą być ludzie.* A najbardziej się boje co może na nas szykować, jeśli najpierw rzucił oddział, poniósł straty a potem wycofuje kolejny w ostatniej chwili. Kurwa! To mi się nie podoba. *Sprawdził czy drzwi są zamknięte.* No i co teraz?
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Ktoś strzelał *Skomentował Chrissy* Jest tu ktoś jeszcze. Może wiedzieć więcej. Poza tym przybyliśmy tu ratować kumpli i zadanie się nie zmieniło *Stwierdził rozglądając się ciągle. Taka czujna natura*
Odpowiedz
*Ange stała z bronią wycelowaną w okienko jednych z drzwi. Widząc, że stwory się od nich oddalają pokręciła tylko kilka razy głową. Opuściła broń. Powiesiła ją na pasku na ramieniu. Patrzyła na wypowiadających się chłopców. Słysząc sugestię Chrisa zmarszczyła lekko czoło.* Nawet jeśli poza nami są tu jacyś ludzie, nie mamy pewności, że jeszcze żyją. Strzały słyszeliśmy jakiś czas temu. A skoro potwory wyszły nam na przeciw, można przyjąć, że tamtych też znaleźli... *Zamilkła na chwilę.* Misja misją, ale stwory są inteligentne. Ten, który... *nie wiedziała jak to nazwać, ale wiedzieli o co jej chodzi* ...panią podporucznik, siedział w szybie wentylacyjnym bez ruchui albo czekał aż przejdziemy dalej, by próbować odciąć nam drogę, lub czekał, aż wrócimy by przypuścić atak. Chwilę ich nieobecności możemy wykorzystać albo by się wycofać, albo by podejść do nich bliżej...
Odpowiedz
- Możemy tu dalej dywagować ja bardzo mamy przesrane, ale w końcu wziąć się do roboty i wykonać misje. Ja nie mam zamiaru się bronić i barykadować.*Ponownie sprawdził zapas amunicji. Bywało gorzej...*- Trzeba znaleźć choć ślad naszych, jak mówił Chris, jedynym mglistym tropem są te tajemnicze strzały i tam należy się skierować.
Odpowiedz
Z prawego korytarza usłyszeliście cichutkie krzyki obcych, zaraz potem równie ciche strzały. Tam jednak ktoś był. Poszliście w stronę drzwi, otworzyliście je i wyjrzeliście na korytarz. Był pusty. odwracając się czasem za siebie, udaliście się do przodu, osłaniając się po bokach i zwracając uwagę na wentylację.
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
[nie, nie tylko ja trzymam sesje nikt sie nie spieszy ]

*No i tak właśnie sobie dreptała. Czujna, gotowa do strzału, pomimo faktu, że każda kolejna chwila w korytarzach ciążyła jej coraz bardziej. W głowie kotłowały się wspomnienia z kopalni. Nie, nie bała się. Przynajmniej to właśnie teraz powtarzała sobie w myślach głośno i wyraźnie. Poprostu najlepiej czuła się za sterami dropa, gdzie dobrze widziała co ma przed i wokół siebie - nic na to nie poradzi. Przygryzała sobie lekko dolną wargę. Kropla potu spłynęła po szyi spod hełmu. Pewnie nie pierwsza, ale tą jakoś tak poczuła najbardziej. Kątem oka spojrzała na wyświetlacz na broni..*
Odpowiedz
(Nie zapomniałem o sesji, poprostu chciałem trochę spowolnić, by piraci coś zrobili. Ale lekko mówiąc dali dupy i nie wiem, co będzie z nimi dalej.)
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
(Spoko, ja ostatnio nie pisałem bo licencjatem zajęty jestem.)

*Artur rozglądał się. Patrzył co jakiś czas na czujnik ruchu po tym jak oglądał się czy coś z korytarza nie nadchodzi. Spojrzał na panią Podporucznik. Zastanawiał się jak bardzo to wszystko mogło się na niej odcisnąć. Obserwując ją sięgną do kieszeni, wyciągną zmiętą kartkę i starał się ją delikatnie rozwinąć w palcach jednej ręki. Smartgan utrzymywał się na ramieniu pasa więc mógł trzymać go drugą ręką. Spojrzał ras jeszcze na dowódce. Zajrzał na kartkę.*
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Porucznik wydawała się być spokojna. Oczywiście w takim stopniu, w jakim można być spokojnym w takiej sytuacji. Wyszliście z pokoju i czujnym krokiem ruszyliście przed siebie korytarzem w stronę, skąd wydawało wam się, że słyszycie strzały i krzyki. Teraz też różne odgłosy dochodziły z za zakrętu korytarza, który był w oddali. Wyglądał wam na lustrzane odbicie tego, którym szliście wcześniej.

Artur
SPOILER
Uwaga spoiler!:

Spojrzałeś na kartkę. Z powodu braku czasu i ostrożności przeczytałeś tylko górny jej wers:
Wyniki badań immunologicznych. [color=red]
---[/color]

[Dodano po 2 dniach]

(Pauza na czas Świąt, może coś się podzieje z piratami.)
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
[Jak tam im idzie? Dzieje się coś, czy co, bo aż ciekawość zjada v.v "D]
Odpowiedz
(Do piratów dojdzie najprawdopodobniej Devilus, więc powinno wszystko ruszyć.)
Ash nazg durbatulűk, ash nazg gimbatul, ash nazg thrakatulűk agh burzum-ishi krimpatul.

Odpowiedz
← Marines

Sesja! - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...