Historia drużyny

[Nieaktualne ;D]
Odpowiedz
[Haha! Wejście znaczy smoka! Wybaczcie, że się mieszam, ale chce to przyśpieszyć ]
W pewnym momencie zza stacji wyłoniła się postać. Mężczyzna, niski i gruby, na głowie miał założone gogle ochronne, ubrany w pomarańczowy kostium mechanika z jakiegoś przedwojennego warsztatu. Gdy trochę się zbliżył zauważaliście więcej szczegółów w ubiorze - zdarte do granic możliwości, szare Adidasy, pozaszywane miejsca po dziurach w kombinezonie, ślad gogli na osmolonej twarzy. Zbliżał się do was, aż wreszcie stanął jak stosunkowo blisko od was. Z tej odległości dokładnie było widać, co malowało się na jego twarzy - zakłopotanie. I strach. Bo byliście tam obcy. A oby w większości przypadków okazywał się wrogiem. Stał tak chwilę, lekko kiwając się. Wreszcie udało mu się przełamać niepewność i odezwał się:
- Wi... witajcie wę...ę...drowcy - jąkał się patrząc na swoje buty - Wyg... wyglądacie na zapra...a...wionych w..w bojach twa...aaa...rdzieli.... - gdyby nie sadza na twarzy mężczyzny, drużyna zobaczyła by, jak jego twarz blednie gwałtownie - W... w związku z... z tym ma...am dlaa...aa was pro-propozycjęee... - Urwał i wlepił w was swoje szare oczy w oczekiwaniu.

[To nam się z lekka zdublowało ]
[Nie, po prostu chce to trochę przyśpieszyć]
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
[Mam rozumieć, że oficjalnie zaczynamy sesję? Tutaj, czy może w jakimś nowym temacie? ]


Odpowiedz
[Spokojnie, to a być tylko ku rozkręceniu akcji, teraz ma doskoczyć reszta drużyny ]

Iskra chyba pierwsza wyciągnęła broń widząc ruch i wycelowała w przybysza. Pewnie każdy z nich znał już takich skurwieli, którzy wydają się ciamajdami, do czasu aż podejdą wystarczająco blisko by skutecznie powalić albo unieruchomić możliwie najwięcej osób w swoim zasięgu. Inna sprawa, że nie miała aktualnie naboi w glocku. Ale on o tym nie wiedział. Uniosła pytająco jedną brew.
- Propozycję?
Odpowiedz
[Ktoś coś napisze? Nie po to postacie robiliście i sie napapaliście żeby teraz nic nie pisać Ja i tak mam połowę postów w tym dziale, wiec nie chce tego zdominowac. Dlatego milczę]
Odpowiedz
[No to się pytam, czy zaczynamy. Damn men ;] ]

Trzask drzwi oznajmił, że typ w kapturze wysiadł z grata. Spojrzał na dziwaka i zmarszczył brwi. Powoli wyciągnął z kieszeni...paczkę fajek. Lucky Strike w miękkiej trumnie. Spróbuj znaleźć dzisiaj fajensy w kartoniku, a będziesz bożkiem na bazarku. Zostały mu trzy. Ale nie patrzył na to, jak wysuwa jedną z nich. Patrzył nadal na goglarza. Wsunął paczkę z powrotem do kieszeni, kliknął benzynówką i odpalił. Zaciągnął się dymem i machnął głową, wskazując na Iskrę - Ona chyba nie chce żebyś podszedł. I dobrze. Czego chcesz? Mini-wycieraczek na te brudne szklanki?


Odpowiedz
[Fav, niektórzy jeszcze nie mogą się udzielać, bo ich nie ma w drużynie ]
Mężczyzna jeszcze bardziej pobladł. Jego oczy nerwowo drżały, podążając wzrokiem od Cichego, Do Iskry i na końcu do jej spluwy, w którą to facet wbił wzrok. Dłonie zaczęły mu drżeć jak jasna cholera. Nagle, przez ciało mężczyzny przeszedł spazm, po czym stanął on jak wryty i... walną o glebę, wzbijający przy tym spory tuman kurzu. Słychać było, że mamrota coś pod nosem. Wychwycić się z tego dało jedynie pojedyncze słowa: zadanie... mutek... paliwo....
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
Jeden Irvine jak siedział tak siedział. Nagle pojawiły się tu trzy nowe osobniki, co do których nie był zbyt pewien. Nadal celował w cichego, ale patrzał na gościa co legł na ziemi.
- Ojoj... Drudzy państwo - do Irsky i Cichego - Chyba uszkodziliście miejscowego tchórza.
Pojedyncze słowa zostały przez Irvina usłyszane. Zwłaszcza słowo "paliwo". Kowboj wstał (powoli i leniwie, otrzepując przy tym i tak brudny płaszczyk sięgający do kolan) przesunął wzrok na "wilka".
- Co o tym sądzisz?
Odpowiedz
Po chwili do grupy doszedł młody, wyglądający nawet na 16, 17 lat chłopak z wykałaczką w zębach. Miał na sobie jasną, hawajską koszulę a na ramieniu trzymał przerzuconą marynarkę. U pasa widniał glock, który zdawał się być jedyną bronią chłopaka. W oczy rzucała się za to torba na ramię którą trzymał przy lewej ręce.
- O co chodzi? Kim oni wszyscy są? - Rzucił od niechcenia jakby zadanie tego pytania było jego nudnym obowiązkiem.
Willy stracił zainteresowanie resztą towarzystwa i patrzył się gdzieś w dal bawiąc się paroma żetonami z kasyna.


Ragmud ID 20
Odpowiedz
Wilk całą te sytuacje oglądał z pewnym zakłopotaniem. Przed chwilą nieznajomi wpadają na, jak mu się zdawało, opuszczoną stacje. Dziewczyna, bez prawie wydania słowa, odsunęła go by zajrzeć pod maskę samochodu. Dziwne podejście mógł przecież ją zabić gdyby był kimś innym. Do tego jeszcze tutejszy, który go nie pokroił. Mimo to sądził, że otwiera to możliwości dalszej drogi. Mutek... O kogo może chodzić?
- Możemy pomóc Irvine.
Ruszył ze swojego miejsca w stronę psa widząc, że ten swoje skończył i schował miskę. Rozejrzał się po zebranych. Dobrze, że Willy wrócił jeśli komuś coś wystrzeli mamy przewagę, jednak lepiej by było uniknąć walki. Wstał i odwrócił się w stronę przyjezdnych.
- Do was nic nie mamy. Odłóżcie broń.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Widać było niechęć w oczach kobiety, najwyraźniej nie czuła się zbyt pewnie w środku męskiej zgrai, w dodatku zgrai, o której nic nie wiedziała i jeszcze kazali jej odłożyć broń. W końcu opuściła rękę i wzruszyła ramionami.
- Nigdy nie wiadomo co Ci się trafi na pustkowiu. - Dodała, jakby na swoje usprawiedliwienie. - Jestem Iskra. Mechanik. A to...
Urwała pokazując prezentacyjnym gestem Cichego. Nie to, żeby nie wiedziała co właściwie mogłaby o nim powiedzieć, ale po prostu liczyła, że skoro ma gębę to i gadać umie kiedy trzeba.
Odpowiedz
Nadal patrząc się na typa, który chyba dostał dziwnego ataku wymamrotał - Cichy...jakkolwiek zresztą - zgasił fajka na otwartej dłoni, wyjął Deserta. Cholera, cacko tandetnie wręcz świeciło chromem. Nie pasowało to do całokształtu mężczyzny. Podrapał się lufą, czy raczej tunelem pociągowym linii 44, po zaroście i schował go z powrotem do kieszeni wypłowiałego płaszcza. Kaszlnął i splunął na gorący piasek. Niezbyt daleko od poległego.


Odpowiedz
Irvine uznał że nie ma co czekać i podszedł do leżącego biedaka. Uklęknął przy nim, przesłaniając leżącemu słońce swą głową
- Hej. Mówiłeś coś o mutku.
Nie szturchnął gościa bo ten by jeszcze spanikował. - Za benzynę mogę zrobić wiele. - Uśmiechnął się krzywo i wysunął dłoń żeby pomóc łajzie wstać. Drugą dłoń trzymał w kieszeni, na rączce rewolweru i celował gościowi w nery. Na wszelki wypadek.
Odpowiedz
Mężczyzna rozejrzał się dookoła nieprzytomnym wzrokiem. Potem skierował wzrok na rękę, potem na samego Irvina. Skorzystał z jego pomocy, otrzepał swój kombinezon, teraz jeszcze brudniejeszy, niż wcześniej, podziękował za pomoc i przemówił:
- Noooo, tak.... mamy robótkę taką, płacimy paliwem. Bo nam się cholerstwo jakieś zalęgło na drodze i handlarzy napada. Trzeba sukinkota ubić! Zrobbbiiiicie toooo? - spytał przeciągając
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
Cichy wzruszył ramionami - ja mogę to zrobić, nie wiem jak inni. Pytanie czy sukinkot gryzie, jak bardzo i czy lufa w dupie robi na nim wrażenie - Zbliżył się do typa, zgrzytając piachem pod adidasami. Pstryknął zgaszonym niedopałkiem na lewo od goglarza. Spojrzał przelotnie na Irvine'a. - I czy sikać benzyną będzie dość obficie...


Odpowiedz
Jim stał ciągle na swoim miejscu. Robota chyba nie trudna a będą mieli możliwość wydostania się z tej dziury. I tak nie zdobył żadnych nowych informacji więc nie ma co się ociągać. Poklepał się po płaszczu niby czegoś szukając jednak myślami błądził gdzie indziej. Wreszcie przestał i przemówił.
- Musimy poczekać na kogoś jeszcze i możemy iść.
Ściągną z pleców winchestera i sprawdził czy wszystko nadal sprawne. Robił to tak by nie denerwować obcych, ten cały Cichy gotów strzelić bez pretekstu, a co dopiero jak by go miał. Za to dziewczyna wydawała się dziwna ale nie pasowała jednak do niego. Cóż dzień szykuje się ciekawie.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Chłopak wypluł wykałaczkę i spojrzał na Jima i na Irvina pytająco.
- Gdzieś chcecie iść? - Zapytał nieco bardziej zainteresowany niż wcześniej. Mimo to nadal nie zwracał uwagi na nowych. Willy uśmiechał się tylko i ciągle bawił paroma żetonami, które za pewne wyniósł z jednego z kasyn w Vegas.


Ragmud ID 20
Odpowiedz
Mężczyzna uśmiechnął się głupio, po czym cofnął się o krok. Przekrzywił lekko głowę, podrapał sie po nosie i uniósł lekko lewą brew.
- Będzie ze 12 litrów... ścierwo jest głupie i dzikie, ale się dobrze pochowało - wlizło do jakiegoś bunkra czy innego ścieku. Kilku ludzi od nas tam już polazło. Za pierwszym razem go nie znaleźli. Za drugim razem poszli z tropicielem. Wyrżnęło wszystkich, tylko się on jedyny ostał. Facet twierdzi, że sukinkot nie zmieni leża i że jest w tym samym miejscu co wcześniej. Sądzę, że bez większych ceregieli was tam zaprowadzi - Powiedział i uśmiechnął się - Przyda się też jakiś dowód, że dupka ubiliście... Czyli stoi, tak? - spytał na koniec i zamarł w oczekiwaniu na odpowiedź.
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
- Wiesz, zabobonny to ja nie jestem, ale jak to jest, dla przykładu, nocny łowca to nie dziwię się, że nie wrócili. Nawet nie widzieli co ich rozszarpuje. Potrzebuję więcej detali. I nie rób mnie w ch**a...dawaj tu tego tropiciela, niech powie więcej. I robimy to za 15 litrów. O ile reszta w ogóle się zgadza, ale to ich sprawa -


Odpowiedz
Mężczyzna jakoś skurczył się w sobie, zaczął cały drżeć. Pisnął tylko: "Już lecę", po czym czmychnął i zniknął gdzieś pomiędzy budynkami. Wrócił po kliku minutach, dysząc jakby miał wyzionąć ducha. Tym razem nie zbliżył się zbytnio do drużyny, stał trochę dalej. Kiedy uspokoił trochę oddech, wycharczał:
- Pan.. Francis... zaraz... dołączy....
[url="www.shit-happens.cba.pl"]Takie tam...[/url]
Odpowiedz
← Sesja Neuro

Historia drużyny - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...