[BGI] Sarevok

Nie... Po bokach sali stoją takie filary, i kiedy podejdzie się do przejścia między nimi, to pojawia się horror bitewny. Na szczęście da się je odciągać pojedynczo. Kumple Sarevoka są rzeczywiście niewidzialni, a mag tuż po rozmowie teleportuje się na tyły drużyny, choć to nie największy problem, to może nieźle rozproszyć.
Odpowiedz
Ach, rzeczywiście, przypominam sobie te horrory bitewne A co do niewidzialności to wystarczy rozproszenie magii i Sarevok już przyspieszenia nie ma ani niewidzialności, a ten mag, Semaj bodajże, więcej zrobiłby gdyby działał na tyłach swoich towarzyszy, bo to że się teleportuje do nas to łatwiej go zabić nawet jeśli się go osobno wyciągnie.
Odpowiedz
Ten mag czyli pomocnik Sarevoka nie jest taki silny tylko nam przeszkadza gnojek. Ale lepiej go zabić w pierwszej kolejności bo atakuje nas czarami horror itp a to dosyć denerwujące. A horrorów bitewnych ja nie spotkałem jeszcze bo nie biegam po planszy. nie opłaca się po za tym. Zawszę się bije obok wyjścia i tam zabijam wszystkich bo nie ma sensu biegać po sali i jeszcze więcej potworów na siebie ściągać. A Tazok to już całkiem cienias. Ten to wogóle nie stanowi zagrożenia
Odpowiedz
Horrory pojawiają się gdy łazisz po prawej stronie świątyni. Po lewej jesteś cołkiem bezpieczny. Tylko wcześniej trzeba rozbroić pułapki w okolicach filarów po lewej. Ja zawsze najpierw ściągałem pomocników w okolice wyjścia. Nie jest trudno się ich pozbyć. W ostatniej mojej rozgrywce na bossa miałem przygotowane: CZAR OGNISTA KULA, dla reszty ekipy bodajże OLEJ WŚCIEKŁEGO PŁOMIENIA się to nazywało ( taka ciemnożółta buteleczka) i wszystkie zwoje wybuchających czaszek jakie udało mi się znaleść lub kupić. Między drużyną a braciszkiem ustawiłem wspomniane pułapki. Na początek ogniem drania. Po sześciu takich kulach był już nieźle podpieczony. Jego odporność diabli wzięli. Później wpadł na pułapki. Biedaczek nawet nie dotarł do woja który stał w pierwszej lini obrony. Poległ od strzał, bełtów i pocisków z procy ( oczywiście każda broń najwyższej jakości) Byłem rozczarowany że tak łatwo poszło. Gdy grałem pierwszy raz miałem z nim sporo problemów.
Odpowiedz
To była chyba moja najprostsza walka i najkrótsza walka końcowa.
Zawsze dźwigam ze sobą masę różnych miksturek, a tylko minimalnej ilości z nich wykorzystuję w grze. Tak więc, gdy wylałem to wszystko na siebie przed walką z tym bydlakiem, to okazało się, że dłużej od walki trwały przygotowania do niej.

Zapuściłem zabójczą i śmierdzącą chmurę na środek sali. Ten czarodziej teleportował się między moich wojów i upadł (bo to była granica działania śmierdzącej) toteż jego żywot długo nie trwał. Jego kolega, Angelo, też nie postawił większego oporu. Tazok przewrócił się w chmurze i wogóle nie zdążył wziąśc udziału w walce.
Stado psów i wilków wstrzymało Sarevoka, a gdy uwaga drużyny skierowała się na niego, nie miał wyboru - musiał umrzec pod naporem broni konwencjonalnej acz magicznej, różdżki ognia i strzał.
Nie zdążyłem nawet wykorzystac pełnego potencjału magów.
Odpowiedz
Natomiast moje starcie z Sarevokiem była o dziwo łatwe. Z założenia przygotowałem się przed wejściem do świątyni, korzystając z zaklęć kapłana i maga, trochę mikstur i zwojów oraz ostateczne zapisanie gry. Wszedłem do środka i niestety uruchomiłem pułapki z błyskawicami, ale szybko ominąłem zagrożenie i skupiłem się na głównych oponentach. Po dialogu rozpoczęła się bitwa. Oczywiście przyzwałem dwie grupy istot i nagle ktoś/coś (prawdopodobnie Semaj lub skrypt) rzucił Śmierdzącą Chmurę, Zabójczą Chmurę oraz Oplątanie. Taka burza kolorów i efektów zasłoniła mi ekran, że nie ogarnąłem co się dzieje, a walka wciąż trwała. Nagle jeden z towarzyszy rozpadł się na kawałki (prawdopodobnie Branwen) i zaraz potem Sarevok znów coś do mnie krzyczy i następuje zatrzymanie starcia. Już myślałem, że zginęła moja główna postać, ale na szczęście to antagonista jakimś cudem poległ, co mnie zdziwiło, ale nie narzekam. Zginął to zginął, chociaż jakoś za łatwo było.
O wiele bardziej namęczyłem się z Aec'Letecem w Brodzie Ulgotha.
Odpowiedz
I tam go rachu ciahu i dorobisz się fortuny. Juhuuuuuuuu!

Tylko uważaj bo na środku komnaty tam gdzie jest logo gry taka czaszka to na niej są pułapki nie do rozbrojenia. więc uważaj idz na obkolo
Odpowiedz
Mam podobne odczucia co ty Lionel, tylko, że mi te pułapki jakoś we znaki nie dały xP Też się zaczęło czarami, miksturkami i przyzywaniem istot. Wiem też, że atakowałam na odległość tym co miałam. A reszty nie pamiętam, ale w tym amoku jakoś zbyt prosto poszło xD

Branwen? Bleh... Oprócz ładnego głosu nie było w niej nic godnego mojej uwagi ;p Irytująca babka.
Odpowiedz
Głównym utrudnieniem w tej walce są właśnie te pułapki, aby ich uniknąć zostawiamy team przy wejściu a do rozmowy wysyłamy jedną osobę, która ma na sobie buty szybkości (bądź wypiła miksturę albo dostała z odpowiedniego czaru), potem wracamy się do reszty drużyny, magiem przywołujemy trochę potworów (w BGI to bardzo przydatne czary, gdyż tworzonych potworów jest sporo i dobrze blokują rywali), później to już tylko nawalanie w Sarevoka, kiedy on pada, my wygrywamy

Odpowiedz
← Baldur's Gate

Sarevok - Odpowiedź

Wczytywanie...