dziki_zachód

[BGI] Sarevok

No właśnie, ostatnio odkurzyłem płytki z BG i postanowiłem ponownie spróbować ukatrupić drania zwanego Sarevokiem. Jestem już w Knieji Otulisko, czyli gdzieś koło połowy gry i czas pojedynku zbliża się nieubłaganie.
Nie dość, że sam jest nieźle "przypakowany", to do tego ten zbój ma niezłą obstawę:
*Angelo ze strzałami wywołującymi czar ognistej kuli.
*Mag, który na dzień dobry rzucony ma czar ochronny i posiada wachlarz innych czarów skutecznie uprzykrzających życie.
*Tazok (akurat on to wypierdek).
Moje wcześniejsze potyczki kończyły się druzgoczącą porażką (niestety moją :-/ ) i mam tego do jasnej ciasnej dość... Tym razem musi się udać I tu do was pytanie ? Jak wy pokierowaliście tym pojedynkiem i wygraliście ? Znacie jakieś taktyki czy triki ? Tu macie okazję się wypowiedzieć ! (i przy okazji pomożecie Tokarowi )
Odpowiedz
Ja zabiłem Sarevoka dwa razy. Raz, kończąc podstawkę, po czym jednak wczytałem i zabiłem go dopiero po skończeniu OzWM (z które z kolei wcale takie trudne nie są ).

Jakaś taktyka? Chyba tak to można nazwać, zresztą zawsze ją wykorzystuję, gdy przyjdzie się zmierzyć z kimś lepszym i z kimś, kto ma kolegów .

Mając w drużynie dwóch magów, obydwóm każę jednocześnie wypalić kulę ognia na skraj odkrytej mapki (trzeba podejść jak najbliżej, ale przeciwnik nie może nas widzieć). Najlepiej w tym celu nacisnąć spację, wydać magom rozkaz i od razu uciekać. Serię ognistych kul powtarzamy tyle razy ile się da (dobrze, żeby magowie mieli ich w księdze jak najwięcej). Oczywiście wszystko na przyspieszeniu. Po 2-3 seriach czyli 4-6 ognistych kulach nieprzyjacielskich magów powinniśmy mieć z głowy, reszta powinna mieć przynajmniej lekkie lub średnie obrażenia. Oczywiście wszystkie czary ochronne, wspomagające, psalmy, miksturki używamy (jeśli skończyło się przyspieszenie, rzucamy jeszcze jedno) i atakujemy. Ja najpierw zabijałem kolegów Sarevoka, jego zaś zostawiałem na koniec. Magowie jak zwykle czarują, łucznicy i kusznicy strzelają z najlepszych strzał i bełtów jakie mamy, a mięsa armatnie idą na pierwszy ogień. Jak widzimy, że ktoś jest na skraju życia, uciekamy i podstawiamy innego wojaka (do lania ), rannego zaś leczymy (najlepiej najmocniejszymi miksturami) i wstawiamy z powrotem do boju. Ogólnie wykorzystywać trzeba bardzo często pauzę (w BG I można w jej trakcie nawet grzebać w ekwipunku, o ile dobrze pamiętam) i kontrolujemy paski zdrowia naszych towarzyszy...

... za którymś tam razem powinno sie udać .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Hmm... ciekawa taktyka, lecz czy nie jest przypadkiem tak, że gdy rzucisz wspomnianą kulę ognia to wrogowie automatycznie zaczynają cię atakować i wychodzą z owego "skraju mapy" ?

Cytat

(w BG I można w jej trakcie nawet grzebać w ekwipunku, o ile dobrze pamiętam)


Akurat tu się mylisz, bo w BG I kiedy wchodzisz do ekwipunku, to automatycznie wyłącza się pauza, co jest bardzo !@#$% kiedy chcesz przerzucić towarzyszowi miksturę uzdrawiającą i wiesz, że jeżeli dostanie choć jeden cios to zginie :-/

I co tak mało osób się wpisuję ? Nikt już nie gra w poczciwego Baldura ?
Odpowiedz
Ojj dawno to była. Jaki ja wtedy młody i beztroski byłem, ehhh. Siedzenie przy Baldurku do 4.00. Ehhhh,

Coś mi świta jak przez mgłę, że wyposażyłem sie na naszego misia w dużą ilość mocnych strzał i strzelałem do niego ile wlezie. Niestety więcej nie pomogę. Ale nie uważam by walka z nim była jakoś bardzo trudna... (zwłaszcza w porównaniu z wykopaliskowym 'czymś' jak to Rince nazwał)
Odpowiedz
Trzech wojowników/łowców/paladynów wysyłałem do bezpośredniej walki. Za nimi w rezerwie stał kapłan/druid, który w razie potrzeby leczył rannych lub sam włączał się do walki. Z tyłu wspomagali ich łucznik i mag. Do tego trzeba dodać wspomaganie się czarami ochronnymi, miksturami itd. W sumie to taktyka taka sobie, ale ogólnie się sprawdzała. Zresztą taktyka zależy też od tego jaką drużyną lubisz grać.
Odpowiedz

Użytkownik Tokar napisał

Hmm... ciekawa taktyka, lecz czy nie jest przypadkiem tak, że gdy rzucisz wspomnianą kulę ognia to wrogowie automatycznie zaczynają cię atakować i wychodzą z owego "skraju mapy" ?

Hmm... Nie jestem tego pewien, ale chyba jednak masz rację. I o ile pamiętam z budynku nie da się wyjść. W każdym bądź razie na przyspieszeniu dwie serie kul można rzucić na pewno (zanim przeciwnik zdąży do nas podejść), a one swoje już zrobią. Zwłaszcza, że rzucając pierwsze, wrogowie nie mają jeszcze żadnych czarów na sobie.

Użytkownik Tokar napisał

Akurat tu się mylisz, bo w BG I kiedy wchodzisz do ekwipunku, to automatycznie wyłącza się pauza, co jest bardzo !@#$% kiedy chcesz przerzucić towarzyszowi miksturę uzdrawiającą i wiesz, że jeżeli dostanie choć jeden cios to zginie :-/

W takim razie to chyba w BG II można było pauzować... albo w Icewindzie. Nie pamiętam już dokładnie .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Ja w walce z Sarevokiem nie miałem zbytnich problemów. Pierwszy raz zabiłem go moim paladynem, walka 1 na 1, brat kontra brat. Poszliśmy na wymianę mieczami, ja zguba pająków a on swoim. Oczywiście wygrałem Drugi raz zabiłem go wyłącznie Kivanem, strzały rozporszenia magii, translokacji, biegałem po całej świątyni i tłukłem drania aż padł.
Odpowiedz
Ja zrobilem tak : Natworzylem duza ilosc powtorow uzywajac rodzki przywolań , kupiona we wrotach specjlanie na ta okazje ;D , oraz zakupilem znaczna ilosc strzał ukarzen 33% na zmiejszenie hp przeciwnika.walilem w sarevoka ile sie dalo a on zajmowal sie potworami a bylo ich bardzo duzo , mialem troche czasu to go okladalem strzalami az wrescie padl
Odpowiedz
Ja Sarevoka pokonałem bez większych problemów moja ekipa składała się z:
1. Minsc (Łowca) - z mieczem dwuręcznym
2. Ajantis (Paladyn) - z mieczem długim i tarczą
3. Jaheira (Wojownik/Druid) - z sejmitarem i tarczą
4. Elthran (Wojownik/Zlodziej) - łuk i strzały
5. Kivan (Łowca) - łuk i strzały
6. Edwin (Mistrz Przywołań) - proca i oczywiście magia

Przed walką rzuciłem wszystkie możliwe "dopakowywacze" (przyspieszenie, błogosławieństwo etc.). Edwin posiadał już jedno zaklęcie na 5 poziomie, którym była zabójcza chmura. Podszedłem nim jak najbliżej mogłem i rzuciłem chmurkę, po tym jak skończyła działać podobnie jak wypowiadający się już w tym temacie Rincewind odpaliłem ogniste kule. W tym momencie na nogach stał już tylko Sarevok. Wszyscy bohaterowie wzieli do ręki broń dystansową i ktoś poszedł wywabić Sarevoka. Po dialogu salwa ze strzał i magicznych pocisków Edwina. Gdy wróg podbiegł Jaheira, Minsc i Ajantis chwycili za broń i zaczęli okładać Sarevoka, łucznicy i Edwin kontynuowali ostrzał. Po chmurce i fireballach Sarevok padł szybko nie zadając w sumie większych obrażeń mojej ekipie.
Odpowiedz
Skończyłem BG1 bardzo dużo razy !! Doszedłem do wniosku, ze są dwa najlepsze sposoby na Sarevoka:

1. Jak juz było wcześniej podobnie powiedziane walić z kul ognia tylko, ze ja miałem bardzo dużo różdżek tych kul, które znalazłem podczas gry. Tak wiec nawet nie musiałem zapamiętywać ich magami. Faktycznie po takim ostrzale zostaje praktycznie sam Sarevok, a to wtedy juz nie tak trudno!(goście nie wychodzą z kata mapy, przynajmniej mi sie nie zdarzyło)

2.Zbliżac sie powoli i odsłaniając mapę, aż zobaczy sie jednego jupka i sie wycofać tak żeby on poszedł za tobą i go skasować. Jeżeli to jest mag to trzeba siać lukami i czarami. Nawet niekiedy nie trzeba walczyć ze wszystkimi tylko samego Sarevoka wyprowadzić w ten sposób.
Odpowiedz
Ja grę ukończyłem wczoraj. I troszkę się zawiodłem, bo walka (na poziomie normalnym) była dość łatwa. Sarevoka udało mi się zabić już za pierwszym razem (walczyłem też z całą jego obstawą). Ogólnie, nakupowałem dużo strzał przebicia, wybuchów oraz ukąszeń i dużo pocisków +2. Użyłem też bardzo wiele mikstur i czarów ochronnych. Po rozmowie z bratem, w pobliże mojej drużyny przeteleportował się mag, którego zabiłem magicznymi pociskam. Następnie w moją stronę szedł Sarevok. Moją główną postać wysunąłem na sam przód drużyny, tak by Sarevok właśnie ją zaatakował. Natomiast pozostałej części mojej drużyny kazałem atakować go z broni dystansowych. Potraktowałem go też (bodajże dwa razy) Różdżką Niebios (efekt taki, jak czar "Słup ognia"). I w końcu padł.
Przed walką wyglądało to tak.

A tutaj umieszczam save.

P.S.: Wiem, że temat już nieaktualny, ale może komuś się jeszcze porada przyda.









Odpowiedz
Ja wykorzystywałem pułapki. Jest tam wiele pułapek elektrycznych. Rzucamy na złodzieje skrytego w cieniu, lub kogoś niewidzialnego ochronę przed błyskawicami i odpalamy je z tej strony by piorun przeleciał przez nas w stronę gromady Sarewoka. Niewidzialność się przyda kiedy nas dostrzegą bo wtedy Agelo zacznie rzucać prawdziwe widzenie to my myk i nas nie ma. Wtedy nie zobaczy nas i nie zaatakuje. Pamiętam, że tych pułapek jest sporo po prawej stronie ekranu. Tuż przy wrogach. Gdy dostaną z takiej pułapki nie zaatakują nas bo to nie my zadaliśmy obrażenia. [ czasem udaje się doprawiając kulą ognia zabić 2 magów]
Jeśli przeżyli staramy się wyciągnąć ich pojedynczo odsłaniając wolno kawałek mapy po rogach ekranu.

Potem szykujemy naszego kapłan i maga. Powinni mieć zapamiętane jak najwięcej czarów przyzwań. Tj. Szkielety, zwierzęta. Wszystkie istoty. W jedynce nie mamy ograniczenia co do przywołanych istot, więc przywołujemy sporą armię. Panowie z przeciwnej drużyny grzecznie zajmują się stworzonkami nie zwracając uwagi na naszych łających im tyłki.

Napewno czary zdejmujące inne czary ochronne też się przydadzą.
Dalej gdy mamy z głowy całą kompanije zostaje nam pan S. do skopania. Ważne by go zostawić na koniec i oczywiście kilka czarów przywołania. Rzucamy je wokół Sarewoka, który otoczony przez szkielety dostaje razy od łucznika i maga. Chcę zauważyć, ze magiczny pocisk na niego działa. Gdy Sarewok zjedzie szkielety i wszelkie inne stworzenia idzie na nas. Co robimy?
Proste Bierzemy różdżkę magicznych pocisków. Dobrze jest mieć ich sporo. I nasz braciszek biega za główną postacią, a mag gnoi go pociskami z różdżki, aż ten padnie.

Łot i cała sztuka.
[url="http://tektek.org/avatar/11954675"][/url]

Odpowiedz
Ja z Sarevokiem róznie się rozprawiam bo wiele razy przechodziłem BG.

Jak juz było napisane, można z nienacka kulami ognia, lub przywołać mnóstwo potworów, rzucać stosy czarów owensywnych i defensywnych itp itd. też tak robiłem i skutkowało... Powiem ze hyh oryginalny jest pomysl ze "złodziejem i pulapkami" bede musiał to sprawdzić

Jednak osobiscie lubię walczyc "epicko" :
1. Kupuje 6 zwojów "Ochrona przed magia" - chroni mnie przed zakleciami z poziomów 1-4, a tego zwoju mogą użyc wszyscy w drużynie, tak więc hyh Magowie od razu z miejsca odpadają
2. łucznikom kupuje Strzały rosproszenia magi, wybuchów i przebicia , Kivan np ma 3 ataki w rundzie na 7-8 lvl więc 1 strzał rozproszenie w maga i potem 2 kule leca w 1 RUNDZIE!! więc jest po Magach, Magu, a jak jeszcze przyspieszenie to hoho...
3. wojaków dopakowuje przyspieszeniem i miksturami zwiekszajacymi siłe i kondycje jak i miksturami regeneracji i niech ida w bój chłopaki.
4. Kapłan leczy jak ktos schodzić zaczyna w zaświaty
5. A Mag przewaznie siedzi i spisuje to co widzi dla potomnych

A co do samej rozgrywki to walka z Sarevokiem nie trwa dłużej niż 1:30 min. Zwój "Ochrony przed magia" zabezpiecza druzyne przed pułapkami jak i przed czarami wrogich Magów. Dobry łucznik ma odpowiednio dobrane strzały do eliminacji Magów więc tez błyskawicznie sie ich pozbywa, osobe z własnej drużyny z najwieksza ilością HP i najmniejsza KP wysyłam na Sarevoka a w odwodzie Kapłana by leczył... pozostali Wojowie rozprawiają się szybko z reszta, dzieki temu zostaje sam Sarevok i po chwili zmasowany atak całej drużyny... Sarevok pada koniec:)

Dodam ze Sarevok nie jest trudnym przeciwnikiem.... gorzej męczyłem sie z Drizztem hoho... ile to podejśc było No ale 2 razy się udało hyh.... ale mimo to, w nieoficjalnym dodatku NToSC w Beregoście w Tawernie "Żongler"? czy jakos tak.... na pietrze jest zlot 6 czarownic, które jak sie wkurza wzywaja Tanari a same na przyspieszeniu używaja zaklęcia śmierci LOL walka trwa od 4 do 9 s i drużyne mam martwą LOL w necie znalazłem jedna osobę która się chwalila pokonaniem tych siostrzyczek ale osobiście w to nie wierzę.
Śmierć nadchodzi w ciszy po mału, chwyć mnie za włosy i mocno pocałuj...
Odpowiedz
Ja pamiętam jak mi został hero z 10 hp i edwin.

Tłukłem Magicznymi pociskami Sarevoka aż wreszcie padł

U kumpla grałem:P
Odpowiedz
Tazok wypierdkiem? Uważając na pułapki wywab Tazoka, zabij. Rzuć na drużynę przyspieszenie ruchów, parę czarów ochronnych i zapamiętaj koniecznie dużo magicznych pocisków oraz jedną nienaruszalną strefę Otiluke'a. Zbliż się tak, by Angelo Cię nie zauważył. Zdejmij z Semaja ochronki i zabij go, chyba, że wolisz go zamknąć w strefie Otiluke'a. Niech bohater walczący z butami szybkości i paroma eliksirami przyspieszenia ucieka przed Sarevokiem, a pozostali w niego strzelają. Magowie obowiązkowo walą magicznymi pociskami. Ta walka jest banalna, nie wiem po co komu porady.
I'elamshin d'lil Ilythiiri zhah ulu har'luth jal...


Odpowiedz
sarevok jest prosty zabiłem go wmz bez problemu
wystarczy rzucić na siebie przed walką przyspieszenie ruchów (jeśli nie mamy butów przyspieszenia)
przyda się też, aby wyciągnąć tazoka i go zabić jak najszybciej a gdy sarevok podejdzie wziać łuk +2
z strzalami trującymi i zastosować taktyke hit and run tylko trzeba uważać na pułapki:P powinien szybko paść nawet

[Dodano po chwili]
Dota ownz [you]
„Dies irae, dies illa
Solvet saeclum in favilla
Teste David cum Sybilla
Quantus tremor est futurus..."
Odpowiedz
[Jako, że to mój pierwszy post, to witam wszystkich.]
Gram w Baldura juz dlugi czas, bo z częstymi i długimi przerwami. Teraz właśnie czeka mnie pierwsze starcie z Sarevokiem, więc Wasze porady mi sie przydadzą. Nie wiem jak wyjdzie, bo nie mam w drużynie żadnego maga. Skończy się pewnie na tym, że będę musiała wymyślić własną strategię do pokonania typa. Jak mi się uda, to się pochwalę.
"Kobieta musi być złem - szczęśliwy kto wziął zło najmniejsze."
Odpowiedz
Moja taktyka wyglądała tak: po zbliżeniu się do niego tak żeby nie wynurzył się z cienia najpierw traktowałem go kulami ognistymi (głównie z różdżek), później mordowałem tych jego kumpli nadal żeby nie widzieć go. Jak już się wynurzył używałem jak najwięcej przywołań potwora żeby nimi się zajoł i waliłem w niego strzałami. W końcu uda się , ale mi zajęło to trochę czasu.
P.S. Dawno grałem więc mogłem coś pomylić.
Odpowiedz

Użytkownik Vixcen dnia pią, 31 sie 2007 - 17:56 napisał

Nie wiem jak wyjdzie, bo nie mam w drużynie żadnego maga. Skończy się pewnie na tym, że będę musiała wymyślić własną strategię do pokonania typa. Jak mi się uda, to się pochwalę.

[post="82695"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]




A jaką masz drużynę może wspólnie coś poradzimy
Odpowiedz

Użytkownik Tamc. dnia z tematu "Gdzie mogę znaleźć Drizzta?" napisał

Ja tam zawsze pokonywałem go w ten sam sposób.

Gdy tylko mogłem wejść do Wrót Baldura, myk, myk po Różdżki Przywołań Potworów.

Przywoływałem i atakowałem nimi. On trzaskał jeden po drugim, a ich przybywało i przybywało. wink.gif

Oczywiście przywoływałem kawałeczek obok niego, na wypadek gdyby pojawiły się Hobgobliny Łucznicy, nimi nie podchodziłem, tylko z dystansu bach i bach!

Magiem jakieś przyśpieszenia na potwory, inne duperele i szło jak ta lala. happy.gif

Drizzt nie miał nic do powiedzenia.


Tylko wtedy zużywało się pełno różdżek które moim zdaniem były bardziej potrzebne na naszego braciszka.
Odpowiedz
← Baldur's Gate

Sarevok - Odpowiedź

Wczytywanie...