[NWN1] Życie Aribeth

Użytkownik Vampire Lord dnia May 3 2005, 10:17 PM napisał

Jedyne "ciche" wygnanie Aribeth z miasta a uznanie ją za martwą przez Nashera mogłoby ja uratować przed śmiercią. Takie jest moje zdanie.


To też jest możliwe. Nasher faktycznie raczej nie dopuściłby do egzekucji Aribeth. Podane przeze mnie cytaty mogą być tego dowodem. Można uznać, że oddał słodką Lady pod kuratelę bohatera Neverwinter, wymagając, aby zabrał Ją daleko od Wybrzeża Mieczy... Tam gdzie nikt nie rzuciłby Jej w twarz słowa "Zdrajczyni"...
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Co do tego pierwszego Twego postu to pozwól że go skomentuję.

Sprawiedliwy proces? Czy byłby on przeprowadzony w obecności tłumu? Bo co to by było gdyby tłum domagał się śmierci pięknej Aribeth poimimo wszystkich argumentów ułaskawiających to tłum mógłby być tak zaślepiony zesmtą, że nie wiem czy dałoby się mu jakoś przemówić do rozsądku. Nasher chce byc łaskawy, ale ludzie nie! Nasher chce być oddany swemu miastu ale czy ludziom w nim mieszjającym? Pamiętajmy że Ludzie mają prosty do przewidzenia schemat. Mogrim zły=śmierć, Aribeth zła=śmierć. Innym wyjściem jest sąd Aribeth po czasie gdy wszystko wróciło do jako takiej normy. Ludzie ostygli i nie ma takiej rządzy krwi. Jeśli jednak wyrok byłby przed oczyma ludzi i to jeszcze gdy rany w Neverwinter są świeże ciężkio by było przemówić zaślepionemu tłumowi do rozsądku.

A co do drugiego posta, to cieszę się, że doskonale zrozumiałeś co miałem na myśli, gdyż właśnie tak ja to widzę.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Hmm... Przykuło moją uwagę szczególnie to:

Użytkownik Hawkwood napisał

"Umarłam na ojczystej ziemi, to jakaś pociecha... Jedyna pociecha, po tym wszystkim, co zrobiłam. Jeśli śmierć z ręki wroga może być wyzwoleniem, to moja właśnie taka była."



Nie ma tu mowy o procesie i egzekucji. W takim przypadku piękna Ari mogła zostać zabita tylko przez bohatera Neverwinter... I taką ewentualność przewiduje HotU... , ale tylko jako alternatywne zakończenie, a nie jedyne i kanoniczne.

Oczywiście procesu nie było, jednak można się tu doszukiwać drugiego dna. Mianowicie nie wiemy przede wszystkim kogo ówczesna Aribeth uważała za wroga. Czy jest to zła elfka, której wrogiem może być właśnie bohater lub nawet Nasher (Przecież on także był jej wrogiem, może nie większym od bohatera Neverwinter, ale jednak. I w tym wypadku Nasher poprzez swoja decyzję mógł np. kazać stracic Lady Aribeth.) czy może dobra Aribeth, która uwolniono i która np. wyruszyła w dalszą podróż ze swoim wybawcą i swoją miłością. A wtedy wrogiem mógłbyć zwykły zombie szwendający się po Żebraczym Gnieździe (może przesadzam) czy po prostu skrytobujca, wynajety przez kogoś, kto ciągle uważał, że elfka powinna przypłacic zdradę życiem.

Kwestii tej nie da sie chyba jednoznacznie roztrzygnąć. Ile osób, tyle samo nowych pomysłów na to co mogło sie stać. Faktycznie autorzy HotU troszeczkę zamieszali sprawę ślicznej Lady, jednak byc może było to zamieszanie celowe... .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Jeśli chodzi o kwestię procesu, którego nie było według wersji HotU (Ari raczej wspomniałaby o swojej egzekucji, a nie śmierci z rąk wroga) to dywagując, możemy założyć, że nie odbył się on bezpośrednio po pokonaniu Moragi. Faktycznie musiałoby minąć trochę czasu, aby zgromadzić wszelkie niezbędne dane, dowody, zeznania świadków. Co za tym idzie - ludzie ochłonęliby trochę i uświadomili sobie, że decyzja słodkiej Lady o poddaniu się bohaterowi Neverwinter ocaliła setki istnień. Dlatego w mojej wersji zakończenia podstawki, proces jest sprawiedliwy i zgodnie z prawem podejmuje taką, a nie inną decyzję. Co do drugiej opcji śmierci z rąk wroga - w tym przypadku piękna Ari na pewno powiedziałaby coś o utraconej miłości, zmarnowanej szansie na odkupienie... Tymczasem flirtuje na całego z fajansem z SoU (jak ja nie znoszę gada...), a bohater Neverwinter jest dla Niej osobą całkowicie obojętną. Niesmaczne.
Zreasumujmy zatem: wersja losów według HotU nie wytrzymuje krytyki w żadnym stopniu. Nie można logicznie wytłumaczyć jak piękna paladynka trafiła do Canii. Nie wspomina o procesie, zginęła zaś "z ręki wroga". Takie wytłumaczenie byłoby do przyjęcia, gdyby zabił Ją bohater Neverwinter (zrobiło tak 75% graczy :025: ). Tymczasem mój paladyn oszczędził Jej życie... Dla takiej opcji nie przewidziano (developerzy z BioWare'u!) dalszej kontynuacji losów Ari. Dlatego podtrzymuję moją własną koncepcję, która w niczym nie ustępuje (a nawet jest bardziej klarowna) od wygibasów BioWare'u. Zresztą w zdaniu tym nie jestem odosobniony: większość fanfiction i modów kończących podstawkę prezentuje identyczne rozwiązania...
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Pozwolicie że dodam kilka swoich słów?

Hawkwood'zie (dobrze odmieniłem?), Twoja wersja co do dalszych losów według Twojej koncepcji jest jak najbardziej ssensowna i nie mam do niej większych uwag. Jako iż jesteś jej oddany to mogę wytłumaczyć dlaczego nie chcesz aby zginęła z rąk ludu, bo jak pisał Rincewind, każdy ma swoją wersję POZYTYWNEGO zakończenia tej smutnej historii. Ja nadal obstawiam że cichaczem zbiegła ze zamku zanim lud by się dowiedział że piękna Aribeth żyje. Co nie zonacza, że Twoja wersja jest skopana, dla mnie jest ona proprostu...zbyt "happy endowa" jeśli wiesz co mam na myśli. BioWare uwzględniło taką opcję bo jak sam napisałeś 75% ją zabija czyli wszystko poszło drogą "głosu" większości. Przekręt BioWare raczej był pomyłką niżeli celem zamierzonym...bo po co miali by to zrobić? Chyba tylko po to aby taki Wielce Zakochany (:]) Hawkwood rozmyślał czemu tak jest a nie inaczej hehe:]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz

Użytkownik Vampire Lord dnia May 5 2005, 08:36 AM napisał

Hawkwood'zie (dobrze odmieniłem?),


Czemu nie? W przypadku wątpliwości skracaj do Hawk i też będzie dobrze .
Co do Twej wersji dalszych losów pięknej Ari... Hmmm... właściwie nie mam do niej większych zastrzeżeń. Cała historia brzmi wielce wiarygodnie i wpisuje się w klimat gry. Mam jednak pewne wątpliwości co do samej idei ucieczki z więzienia. Otóż po konfrontacji z bohaterem Neverwinter Ari odzyskuje wreszcie spokój i harmonię. Jej poszukiwania samej siebie dobiegły końca i widoczne jest, że zrezygnowała z dalszej walki. Przyjmuje też bez buntu wszelkie rozkazy tyczące się Jej losu. Podaję tutaj cytaty opisujące Jej stan ducha:

Jestem gotowa na spotkanie mego losu. W moim sercu panuje wielki spokój.

Znalazłam spokój - po raz pierwszy od śmierci Fenthicka. Dziękuję ci. To tobie zawdzięczam ocalenie.



Aribeth odwróciła się od Moragi i poddała się Lordowi Nasherowi, by osądził ją za zdradę miasta.
Była narzędziem zemsty i zniszczenia, ale chyba wreszcie odnalazła spokój.
Godzi się przyjąć każdy los: śmierć, wygnanie... a może nawet przebaczenie i odkupienie.


W tym stanie raczej trudno mówić o chęci ucieczki i walce... Z drugiej strony słodka Lady była również pełna nadziei, chciała mimo wszystko nadal żyć, tym bardziej, że nagle dojrzała nowy powód do dalszego życia:

Jeśli Neverwinter przetrwa, może mieć dla mnie inny wyrok. Może będę mieć szansę naprawienia tego, co uczyniłam. Jest jeszcze nadzieja dla mnie... i dla nas.

Mówią, że lepiej jest kochać i kogoś stracić, niż nie kochać wcale. Nigdy w to nie wierzyłam... aż do teraz.

Już nie boję się swego losu. Kiedy Fenthick... gdy wykonywano wyrok na Fenthicku, myślałam, że straciłam wszystko. Teraz jednak widzę, że to nieprawda.
Mam ciebie. Nawet w mej najczarniejszej godzinie, kiedy cię potrzebowałam - lecz byłam zbyt ślepa, by to dostrzec.
Dzięki tobie znowu się odnalazłam. I wreszcie widzę, że... że jesteś dla mnie kimś specjalnym.



Gdyby zatem zaistniało niebezpieczeństwo odebrania Jej nadziei sądzę, że desperacko próbowałaby żyć nadal... Za namową Aarina, Nashera i samego Bohatera Neverwinter - zdecydowałaby się na ucieczkę i banicję u boku swego ukochanego...
A jeśli chodzi o szczęsliwe zakończenia - z natury jestem optymistą i uwielbiam happy end... Zwłaszcza jeśli chodzi o słodką Lady. To dobrze, jeśli gra oferuje nam kilka alternatywnych zakończeń - dobrych lub złych.
P.S. "Zakochany Hawkwood"? Zabrzmiało jak "Zakochany Szekspir"... :
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Ja z kolei patrząc na moją (martwą) naturę wszysco co jest happy jest blee! I zakończenie np. W3 była baardzo miłe:] Nie chcę być poprostu zbyt brutalny Hawk ze sprawami dotyczących naszej [(a raczej Twojej;) Aribeth]:] Tylko jedna rzecz mnie ciekawi. Czy piękna Aribeth POZWOLIŁA by sobie na ucieczkę? Jak cytwowałeś Ją "jestem gotwa na spotkanie mojego losu" I by tak uciekła? Bez osądzenia Jej czynów? Czy jako paladyn mogła by sobie na coś takiego pozwolić? Uciec jak jakiś tchórz? Mam co do tego wątpliwości...(Zmusiłeś mnie do przemyslenia mojego zakończenia Hawk! Kurde, chyba będę musiał wymyślić co innego, może zjadł Ją troll?:])

P.S. Nie miałem na myśli żadnych powiązań ze Szekspirem...porostu "Jak Cię czytam, tak Cię widzę":]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
V. L. (wybacz, że skracam...) sam mam pewne wątpliwości jeśli chodzi o prawdopodobieństwo ucieczki słodkiej Lady z więzienia. Faktycznie - Jej nastawienie raczej nie wskazuje na tak buntowniczy krok, sama natura paladyna (odnowiona w pewnym sensie przez fakt poddania się i odrzucenia Ciemności) nigdy by na to nie pozwoliła. Zresztą jakoś nie mogę sobie wyobrazić pięknej Ari wykradającej się cichcem z ciupy... Mimo wszystko Twoja wersja ma sens - jeżeli uczucie do bohatera Neverwinter byłoby silniejsze od poczucia praworządności (a to nie jest wykluczone), Ari stałaby się po prostu dziewczyną złaknioną miłości i gotową na wszystko, aby tylko tej miłości zaznać... Gdyby stanęła przed perspektywą nagłej utraty człowieka, na którym bardzo Jej zależało (a wiemy, że nie uciekała się do półśrodków) - wszystko jest możliwe... Poddając się woli Moragi utraciła przecież dosłownie wszystko: szacunek ludu, Nashera, pozycję wypracowaną przez lata w służbie Neverwinter. Wcześniej straciła też ukochanego Fenthicka, a jeszcze wcześniej rodzinę i przyjaciół w napadzie orków. W sumie historia Jej życia to ciągłe pasmo cierpienia i straty tego, co najdroższe. Być może tym razem próbowałaby za wszelką cenę poczuć szczęście i uczucie ukochanej osoby... Nie odrzucajmy zatem pochopnie takiej wersji zakończenia Jej losów, ale uznajmy ją za alternatywę do mojej (łaskawca ze mnie, co? ).




Użytkownik Vampire Lord dnia May 6 2005, 01:59 PM napisał

P.S. Nie miałem na myśli żadnych powiązań ze Szekspirem...porostu "Jak Cię czytam, tak Cię widzę":]


No tak... nawet dla nowych towarzyszy doli i niedoli pewne me preferencje stały się widoczne jak na dłoni... : .
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
No może być. Jak widać same tu alternatywy są co do Jej dalszych losów hehe. A miłość rzeczywiście może pomieszczać w głowie...I jak napisałeś moja "powieść" nie musi być pozbawiona sensu:] Uznajemy jednoglośnie że cudowna Aribrth żyje sobie gdzieś wraz z Bohaterem Neverwinter w spokoju i radości (a pff jakie do odrażająco ładne zakończenie...).
Do skótu nic nie mam:]
A z lubością do Aribeth nie musisz się ukrywać, to widać i już. Dzięki temu jesteś orginaly, czyż nie?:]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
szkoda ze gra nabrala kolorow w ostatnim dodatku : (

darowanie czy nie zwsze jest jakies niedopowiedzenie
pytanie czy poznaliscie wszystkie imiona
dowiedzieliscie sie wszystkiego?

To nie jest temat o imionach, ale na pewno dowiedzieli(śmy) się skoro piszą to, czego chyba całkowicie nie przeczytałeś - Rincewind
I'm not the one who's so far away
When I feel the snake bite enter my veins
Never did I wanna be here again
And I don't remember why I came

Candles raise my desire
Why I'm so far away
No more meaning to my life
No more reason to stay ...
Odpowiedz

Użytkownik Vampire Lord dnia May 8 2005, 03:36 PM napisał

Uznajemy jednoglośnie że cudowna Aribrth żyje sobie gdzieś wraz z Bohaterem Neverwinter w spokoju i radości (a pff jakie do odrażająco ładne zakończenie...).



Mi się zaiste baaaardzo podoba... :003: . Byłoby to zakończenie godne nawet genialnego Trąbala... Doprawdy... chyba nigdy nie pojmę, dlaczego BioWare nie sporządziło historii końcowych do podstawki, wiedząc, że pierwszy dodatek (SoU) w ogóle nie będzie związany z wydarzeniami w Neverwinter. Komu przeszkadzało zakończenie losów pięknej Ari po oficjalnej kampanii? A była to jedyna szansa, aby logicznie wybrnąć z tej całej, zawiłej historii... W HotU wyczyniano z Nią istne wygibasy fabularne, bez sensu... Tymczasem związanie słodkiej Lady z bohaterem Neverwinter kończyłoby w sposób rewelacyjny romans między tymi dwoje, byłoby to zarazem prawdziwie satysfakcjonujące zakończenie i właściwa nagroda dla bohatera, który zdobył nie tylko sławę, godności i zaszczyty, ale przede wszystkim serce ukochanej kobiety.

P.S. Chyba zacznę powtarzać: jestem postacią oryginalną, jestem postacią oryginalną... (jejku, to naprawde pomaga! :mrgreen: ).
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz

Użytkownik Hawkwood napisał

W HotU wyczyniano z Nią istne wygibasy fabularne, bez sensu... Tymczasem związanie słodkiej Lady z bohaterem Neverwinter kończyłoby w sposób rewelacyjny romans między tymi dwoje, byłoby to zarazem prawdziwie satysfakcjonujące zakończenie i właściwa nagroda dla bohatera, który zdobył nie tylko sławę, godności i zaszczyty, ale przede wszystkim serce ukochanej kobiety.

O tak. Pod tym mogę się podpisać rękoma i nogami . Szczerze mówiąc, jak przeczytałem kiedyś, że HotU będzie tworzone przez zespół odpowiedzialny za podstawkę, który rzekomo twierdził, iż SoU zostało spaczone (z czym się po części zgadzam), to byłem prawie pewny, że bedzie to kontynuacja przygody z Neverwinter i odetchnąłem z ulgą. A tu co sie okazało? Że jest to kontynuajca przygód, jak to mówił gdzieś Hawkwood, jełopa z SoU <. I co się jeszcze okazuje? Że może zdobyć serduszko Aribeth... tu to już "przegięli pałę" . I w tym przypadku, rzeczywiście lepiejby było, gdyby przygody Ari skończyły się na podstawce, albo niechby były kontunuowane razem z obrońcą Neverwinter.

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Mi jednak bardziej pasuje cos w rodzaju 'Ari zabili, bohater nw sie zabil tez' Jest klimatyczniej... Ja jakos tez nie lubie tych super kolorowych zakonczen, a ze zycie Aribeth nalezalo do tych ze tak powiem 'do dupy' (;p) to klimatyczniej by bylo zeby umarla. Ale ja to mowie tylko jezeli chodzi o gre, jezeli jakiejs zyjacej osobie (musze ci to zrobic Hawkwood ;D ) sie to przytrafilo, to oczywiscie zyczylabym jej happy end'u
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz

Użytkownik olaboss dnia May 10 2005, 04:41 PM napisał

Mi jednak bardziej pasuje cos w rodzaju 'Ari zabili, bohater nw sie zabil tez' Jest klimatyczniej... Ja jakos tez nie lubie tych super kolorowych zakonczen, a ze zycie Aribeth nalezalo do tych ze tak powiem 'do dupy' (;p) to klimatyczniej by bylo zeby umarla. Ale ja to mowie tylko jezeli chodzi o gre, jezeli jakiejs zyjacej osobie (musze ci to zrobic Hawkwood ;D ) sie to przytrafilo, to oczywiscie zyczylabym jej happy end'u

[post="31959"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]



Noo nareszczie bratnia krew! Dobrze, że na tym durnym świecie są istoty którym happy endy przyprwaiają o tzw. wymioty:] W każdym razie losy Aribeth zostaną chyba na zawsze okryte cieniem tajemnicy, gdyż tak naprawdę wszsytko to co pisaliśmy to przypuszczenia. Nie ma czystych faktów co się stało z Aribeth i dlatego możemy snuć tyko przypuszczenia...Jedni chcą happy endu (nieugięty Hawk) a inni "życzą" śmieci (ja, [chyba] Olaboss) albo są bez zdania (Rincewind). Ostatecznie nie da się wyjaśnić dalszych losów...może ktoś kiedyś w jakiejś księdze zapisze prawdę...
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Uwielbiam happy endy, ale to nie znaczy, że muszą być łatwe i maślane . Mimo wszystko na pierwszym miejscu stawiam moją wycackaną i wypieszczoną historię o losach słódkiej Lady i bohatera Neverwinter. Z drugiej jednak strony mogę zaakceptować wersję made by V.L. Z trzeciej strony nie mam w zasadzie nic przeciwko kwestiom poruszonym przez naszą małą Olcię. I teraz przedstawiam kolejną wersję losów Ari:
Kiedy bohater Neverwinter walczy z Pradawnymi w Kamieniu Dusz, piękna Ari zostaje otruta przez strażnika więziennego, którego rodzina zginęła podczas oblężenia miasta. Sama Aribeth trafia do Canii, pełna goryczy, smutku i żalu za utraconą miłością i pogrąża się w desperacji. Kiedy bohater Neverwinter powraca w glorii i chwale - zastaje tylko zwłoki pięknej paladynki w celi... Popada w obłęd (ach, ta siła miłości...) i zwraca swój miecz przeciwko sobie. Po śmierci trafia do Dziewięciu Piekieł (niekoniecznie do Canii) i szuka swej prawdziwej miłości. Tymczasem do Canii trafia fajans z SoU wraz z Nathyrrą i uwalniają Ari z lodowego więzienia (i ten cichy szloch z pewnej jaskini...). Piękna paladynka zostaje wskrzeszona i razem z resztą drużyny szukają drogi powrotnej na Toril. Po drodze spotykają ducha bohatera Neverwinter, który przemierza piekielne plany w poszukiwaniu Ari : - jakże wstrząsające było ich spotkanie... Wspólnie pokonują Mefistofelesa i rozpoczynają nowe życie... Chociażby w Silverymoon .
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz

Użytkownik Hawkwood dnia May 10 2005, 11:23 PM napisał

Kiedy bohater Neverwinter walczy z Pradawnymi w Kamieniu Dusz, piękna Ari zostaje otruta przez strażnika więziennego, którego rodzina zginęła podczas oblężenia miasta. Sama Aribeth trafia do Canii, pełna goryczy, smutku i żalu za utraconą miłością i pogrąża się w desperacji. Kiedy bohater Neverwinter powraca w glorii i chwale - zastaje tylko zwłoki pięknej paladynki w celi... Popada w obłęd (ach, ta siła miłości...) i zwraca swój miecz przeciwko sobie. Po śmierci trafia do Dziewięciu Piekieł (niekoniecznie do Canii) i szuka swej prawdziwej miłości. Tymczasem do Canii trafia fajans z SoU wraz z Nathyrrą i uwalniają Ari z lodowego więzienia (i ten cichy szloch z pewnej jaskini...). Piękna paladynka zostaje wskrzeszona i razem z resztą drużyny szukają drogi powrotnej na Toril. Po drodze spotykają ducha bohatera Neverwinter, który przemierza piekielne plany w poszukiwaniu Ari  : - jakże wstrząsające było ich spotkanie... Wspólnie pokonują Mefistofelesa i rozpoczynają nowe życie... Chociażby w Silverymoon  .

[post="31994"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]


takie zakonczenie moge ew. przyjac bo ma troche z kazdego^^

Cytat

naszą małą Olcię

wypraszam sobie ;p

(pozdrawia wasza mala Olcia )
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz

Użytkownik olaboss dnia May 11 2005, 04:05 PM napisał

takie zakonczenie moge ew. przyjac bo ma troche z kazdego^^



Cieszę się . I na koniec całej gry zalecany byłby filmik z podsumowaniem losów bohatera Neverwinter i pięknej Ari, a w tle powiedzmy... "Sanvean" by Dead Can Dance. Przed takim zakończeniem mogę padać na kolana...
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
No, no, no...cóż za spekulacje :O ! Chyba nigdy bym do takich nie doszedł. Chciałbym powrócić do "wroga" Aribeth...Skoro Ari mówiła, że zginęła z ręki wroga, to wrogiem mogłoby być, uwaga, uwaga...Neverwinter! Dlaczego? W sumie uważana za zdrajczynię, morderczynię i w ogóle taką złą mogłaby uważać miasto za swego wroga. No bo powiedzcie mi, czy nie uważalibyście kogoś, kto chciałby was zabić za wroga? "W HotU wyczyniano z Nią istne wygibasy fabularne, bez sensu... Tymczasem związanie słodkiej Lady z bohaterem Neverwinter kończyłoby w sposób rewelacyjny romans między tymi dwoje, byłoby to zarazem prawdziwie satysfakcjonujące zakończenie i właściwa nagroda dla bohatera, który zdobył nie tylko sławę, godności i zaszczyty, ale przede wszystkim serce ukochanej kobiety." ----> o tak, też się pod tym podpisuję rękami i nogami. Jakby nie mogli w SoU i HotU poprowadzić dalej historię Bohatera Neverwinter, tylko jakiegoś idioty z akademii starego dziaducha . Ech...fajnie by było gdyby, np.w NWN 2 po zakończeniu gry byłaby możliwość odblokowania kilku zakończeń historii z podstawki w postaci filmiku.
Kneel before my sword, worm! Now, you shall die...
Odpowiedz
Niezwykle się cieszę, że przybył nam kolejny sympatyk Pięknej Ari , który nie jest w stanie strawić bałamutnych szopek jakie wyprawiano z Aribeth w HotU. Fajans z SoU jako prawdziwa miłość Słodkiej Lady?! Jak sobie przyppomnę idiotyzmy jakie gadał o nim Drognan ("ooooch, tak wielka odwaga!") - robi mi się słabo... :mrgreen: Doprawdy nie rozumiem dlaczego nie zrobiono kilku alternatywnych zakończeń w podstawce. Wszyscy byliby zadowoleni.
"Wróg" jako miasto? Trochę to karkołomne, ale... W każdym razie w żaden logiczny sposób nie można wyjaśnić śmierci Ari w podstawce, o ile nie zrobił tego sam Bohater Neverwinter (a przecież nie zrobił na Dziewięć Piekieł!).
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Rincewind: Oczywiście procesu nie było, jednak można się tu doszukiwać drugiego dna. Mianowicie nie wiemy przede wszystkim kogo ówczesna Aribeth uważała za wroga. Czy jest to zła elfka, której wrogiem może być właśnie bohater lub nawet Nasher (Przecież on także był jej wrogiem, może nie większym od bohatera Neverwinter, ale jednak. I w tym wypadku Nasher poprzez swoja decyzję mógł np. kazać stracic Lady Aribeth.) czy może dobra Aribeth, która uwolniono i która np. wyruszyła w dalszą podróż ze swoim wybawcą i swoją miłością. A wtedy wrogiem mógłbyć zwykły zombie szwendający się po Żebraczym Gnieździe (może przesadzam) czy po prostu skrytobujca, wynajety przez kogoś, kto ciągle uważał, że elfka powinna przypłacic zdradę życiem." ---> jak była jeszcze "zła". Dlaczego? Mówiłą o wyzwoleniu. Została przez Bohatera Neverwinter wyzwolona spod woli Moragi... tak mi się przynajmniej wydaje.
Kneel before my sword, worm! Now, you shall die...
Odpowiedz
← Neverwinter Nights

Życie Aribeth - Odpowiedź

Wczytywanie...