posiadlosc

Nnso Dyskusje

*Joan umarła z rozpaczy jak to wszytsko przeczytała......*

Za co? Za co ja się pytam........NAZIN! WYKLINAM CIĘ NA SPARDĘ! MAM OCHOTĘ POZBAWIĆ CIĘ GŁOWY I INNYCH CZŁONKÓW!

Ying Joan: Jako, że Joan zaczęła się pienić ze złości, postaram się wytłumaczyć o co Joan chodzi.....Wię-- *Ying Joan zostało wypierniczone przez okno*

Joan: Ja nie wiem! Zabijcie mnie (w życiu prawdziwym)! Ja nie wiem co mam robić!
Odpowiedz

Użytkownik Medivh dnia Sep 5 2005, 08:26 PM napisał

Sluchajcie. Proponowałbym nic nie prostować, o wszystkim zapomnieć i pisać dalej. Ja teraz napisze posta nie dlugeigo, czy będzie to wszstkim pasowalo? Nie wiem i nie obchodzi mnie to

[post="35636"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]


raczej musi cie to interesowac bo zaraz sie ktos odezwie zeby to usunac ;p

Użytkownik Vampir napisał

Nie, ale żeby miało to sens, ręce i nogi. Zaraz napiszęm, żę zabiję wszystkich bo byłem głodny i juz. Ot tak. też będzie fajnie? Pisanie z najwyżej pólki normalnie.


a jezel ci sie wydaje ze to by dodalo dynamiki czy czegokolwiek innego do opowiadania to napisz i ze wszystkich zabiles ! ja tam sie pogodze ze wszystkim a zreszta co jest prostackiego czy jakiegos 'niskopoziomowego' w zabiciu mnie przez wampira ktory byl dotychczas moim towarzyszem?

Dobra zostawimy juz ta sprawe zostalo usuniete to niech zostanie *zapomina*
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz
*otrzepuje z kurzu Ying-Joanę*
*wywala za okno Yang-Joanę*

No to już widomo, co stało się z Adamem... Ciekawskich zapraszam do przeczytania ostatniego odcinka NNSO
Odpowiedz
Fajnie Czyli mamy a raczej mieliśmy Zombie Adama :mrgreen:

Odpowiedz
Nie chcę mi się komentować wypowiedzi niektórych osób, bo byłby to nudny wykład moralny z problemem kompleksu wyższości na czele.

Heh. Tak się składa, że zachowałem odpis . Pewnie przewidziałem taką sytuację. A więc oto sposób w jaki (na samą prośbę Olci) prostacko zabijam jej postać . Za całość przepraszam(y) . (Nic nie zmieniłem, błędy jak były, tak są.)




Posted by Rincewind

Mag wyciągnął dłonie ku górze i zaczął starannie wymawiać inkantacje. Nagle przerwał w połowie.
- Jakie miasto państwo sobie życzą? - spytał z akcentem kupca zachwalającego swoje towary.
- Byle jakie. Aby z dobrą tawerną - odpowiedział szybko Nazin.
- I nie za duże - dodał Fink.
- Hmmmm. Dobrze. W takim razie może Westgate, nad Jeziorem Smoków? Pokaże wam mojego przyjaciela, którego poznałem ostatnio podczas mojej krótkiej nieobecności - Rincewind uśmiechnął się tajemniczo.
- Dawaj, byle szybciej - rzuciła Atis.
Po chwili przed stojącymi towarzyszami pojawiło się małe, granatowe pole magiczne, które zaczęło szybko rosnąć. Po chwili uformowało się w wrota wielkości porządnej, miejskiej bramy wjazdowej. Każdy wiedział co ma robić...
... - Uffff, przynajmniej lądowanie było normalne - powiedział rzeczowo Nazin, mając jeszcze w pamięci niedawny upadek z dość dużej wysokości, po podobnym zdarzeniu.
- Ale to nie jest miasto - zauważyła Atis.
- No właśnie. Gdzie my jesteśmy?
- Nie, tylko nie to - Aya popatrzyła krzywo na Rince'a.
- Ups... - skomentował sprawę mag. - Wyszedłem z wprawy. Musimy być po drugiej stronie Faerunu, bo jest ciemno.
- Co ty nie powiesz! - krzyknęła Atis i udała się w stronę jakiegoś obozowiska.
Było bardzo ciemno i towarzysze wiedzieli tylko jedno. Na pewno byli w lesie. Wiatr groźnie szeleścił liśćmi drzew, a w oddali widać było płomień ogniska.
- Gdzie ona idzie? - zapytał Ashgan.
- Tam, ciemnoto - Ramizes wskazał palcem jasny punkcik oddalony o jakieś tysiąc metrów.
Po chwili cała drużyna maszerowała w tym samym kierunku. Wszyscy bez wyjątków klęli pod nosem.
- Medivh przeniósł by nas tam, gdzie chcieliśmy - przerwała ciszę Atis.
- Ale Medivh ledwo co idzie. Nie ma mowy o żadnych zaklęciach. Zresztą ma przebite płuco i nie wypowie inkantacji - próbował się bronić elf. - Chyba, że umie czarować bezgłosowo - tu spojrzał na Meda. Mag pokręcił znacząco głową.
- Na mnie nie patrzcie - od razu powiedział Nazin. - Nie mam energii.
- Ty nigdy jej nie masz - zgasiła rozmowę Atis.
Mała Joan uważnie przyglądała się małej panice, która wdzierała się w szeregi naszych towarzyszy. Śmiała się pod nosem, bo sama znała zaklęcie Magicznych Wrót, ale przecież nikt ją o nic nie prosił. Wkrótce ekipa znalazła się w pobliżu obozowiska. W około zapalonego ogniska stały trzy spore namioty.
- Halo! Jest tu kto? - krzyknęła Atis.
Nikt nie odpowiedział.
- No to mamy przynajmniej gdzie spać. los nie spartaczył tak roboty jak ty, Rince - dziewczyna jeszcze raz krzywo spojrzała na maga. Ten jednak w ogóle się tym nie przejął. Popatrzył tylko z uśmiechem na ognisko i pocałował Ayę.
- Zamawiam namiot dla siebie! - krzyknął Nazin.
- Chyba zwariowałeś - oszacował trzeźwo sytuację Ramizes. - Przecież nas jest ósemka, nie licząc Markusa i Xenona.
- Oni i tak śpią w środku - słusznie zauważył Nazin.
- My chcemy jeden - powiedziała Aya.
- Chyba sobie żartujesz - śmiał się Nazin. - Rince skrzanił zaklęcie, ale może teraz wyczaruje wam domek.
Czarownik obdarzył jedynie Nazina krzywym uśmiechem.
- Dzielimy się tak - zaczęła Atis. - Ja z Medem i Nazinem raz, Ashgan, Ramizes, Fink dwa, Rince i Aya trzy.
- Ale... - zaczął Fink.
- Nie ma dyskusji!
- Dzięki - powiedział mentalnie do Atis mag.
- Odwal się - odpowiedziała normalnie.
Po chwili Aya buszowała po lesie w poszukiwaniu dziczyzny. Ramizes udał się w tym samym kierunku z podobnych pobudek. Wszyscy grzali się przy ognisku, a Fink opowiadał właśnie sprośny żart.
- Hahaha, hahah. A to dobre! - śmiał się Nazin. - Kupuję go od ciebie.
Rincewind poczuł nagle w skroniach silny ból. Coś działo się z Xenonem. Wstał tak szybko, że wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwienie.
- Coś się stało? - spytał Ashgan.
- Coś się dzieje z Xenonem. Pewnie znów zaczepił jakiegoś wilka albo niedźwiedzia. Zaraz wrócę - ostatnie słowa wypowiedział szybko już się oddalając.
Po chwili czarownik gnał co sił w płucach, a serce biło mu niesłychanie szybko. Oczywiście nigdy nikt nie atakował smoczka, także z podobną sytuacją Rince jeszcze się nie spotkał. Biegał jak opętany po lesie nasłuchując. Nazin próbował się skontaktować z nim mentalnie, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo, jednak mag odrzucił rozmowę. Po chwili usłyszał cieniutki wrzask smoka. Szybko udał się w tamtym kierunku, ledwo co omijając gęsto rosnące drzewa. Nagle padł na ziemie, ścięty z nóg. Poczuł ogromny ból serca. Klęczał na kolanach, oparty jedna ręka o runo, a drugą trzymając się klatki. Oddychał głęboko i szybko. Zaraz jednak ból minął i to tak błyskawicznie, jak przyszedł. Rincewind wstał i dalej biegł w kierunku, z którego usłyszał Xenona. Nagle zauważył przed nogami martwego smoczka. Znów ukląkł, a w jego oku pojawiła się łza.
- Co to było? Co go zapiło? - pytał sam siebie. - Nie ma żadnych cięć. Nie wyczuwam też magii. Na pewno jakieś zwierze zabiło go mocnym uderzeniem - mag starał się trzeźwo analizować sytuację.
- Pomocy! - usłyszał krzyk Ayi. - Ratunku!
O ile wcześniejszy bieg maga można było nazwać szybkim, o tyle teraz gnał niczym dziki kot. Nie zwracał już uwagi na krzaki. Przedzierał się przez nie taranując sobie drogę drobnymi czarami. Głos zbliżał się bardzo powoli. Jednego czarownik był pewien. Aya też musiała biec, lub przed kimś uciekać. Po chwili jednak wołanie się urwało, a Rincewind zauważył w oddali postać kneblującą dłonią Ayę. Mag nie przestawał biec. Nagle głowa napastnika zbliżyła się do szyi dziewczyny.
- Nie waż się tego robić! - krzyczał elf.
Ramizes nie zwracał na niego uwagi. Nie był w tej chwili sobą. Widział tylko krew... Po chwili upuścił już dziewczynę na ziemie, oblizując przy tym kły. Rince próbował panować nad sobą, ale czuł, że tym razem mu się nie uda. Próbował wytrzymać, myśląc, że elfka jeszcze może żyć, zaś jego wybuch mógłby zabić wszystkich. Gdy dobiegł do miejsca wampir bezczelnie stał w pobliżu i przyglądał się szyi maga. Nic nie powiedział. Pierwszą reakcją czarownika było przyłożenie ucha do piersi Ayi.
- Żyje. Jakież to szczęście.
Od razu po tym mag wstał i rozłożył dłonie w geście zaklęcia. Koncentrował się tak mocno, że po chwili na czole widać było krople potu. Wampir cofnął się o krok. Tymczasem za ciałem otworzyły się takie samie wrota, jak kilkadziesiąt minut wcześniej. Elf wziął Ayę na ręce i skierował się do drzwi. Przed przekroczeniem progu odwrócił się jeszcze. Jego oczy płonęły chęcią zemsty.
- Zabiję cię, Ramizes. Niech tylko tu wrócę.
Magiczne Wrota zamknęły się w tej samej chwili...



Posted by Ola

- Gdzie jesteśmy? - wykrztusiła ostatnimi siłami Aya, zaraz potem tracąc przytomność. Rincewind słyszał jednak cichutkie bicie serca trzymanej na rękach kobiety.
- W Evermeet... W Evermeet ... - powiedział, właściwie do siebie, przestając odczuwac złość, lecz przeszywający ciało i duszę strach. Co może zrobić?
Elf spojrzał na wyrastającą przed nim, nie znaną wieże, jakiegoś elfiego maga i rzucił się do biegu po stromych schodach, wyobrażając sobie wszystkie chwile spędzone z Ayą, począwszy od dzieciństwa, przez pierwszy pocałunek, na zgryźliwym spojrzeniu skończywszy. To wzbudziło w nim jeszcze większy strach, zaczął wspinać się przeskakując po trzy stopinie. Prawie wpadł na drzwi uderzając w nie ramieniem. Ruszył za klamkę, było zamknięte. Zamknięte... Maga w środku nie było.
- Nie... - wyszeptał Rincewind - NIEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kucnął przy drzwiach trzymając w obięciach Ayę, przyłożył dłoń do tętnicy, życię opuściło młodą elfkę.
Rincewind szlochał tuląc zakrwawione caiło ukochanej, jednoczeście zastanawiając się co dalej...

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Z waszych postow spodziewalem sie czegoś gorszego :roll: Poza tym, że pojawila się Atis i konflikt w drużynie bylby lekko klopotliwy (ale dostarczylby tematu na wiele postow w NNSO xD) nie ma nic zlego. Postać Oli umarla jak chciala i tyle...

@Fink - i co teraz? Musimy znać Gadaj Kości Opowieści żeby porozumieć się z Adamem? Hehe będzie fajnie :lol:


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Adam jest martwy
tzn. dostał ode mnie krew, ktorą dawno dawno temu upuśiłem Atis, jeśli ktokolwiek o tym pamięta Wtedy też uczyniłem z niego naszego strażnika... Bo nie wiedziałem z czym wyskoczy Ramizes znowu. Jeszcze mógłby mnie zagryźć

A tak wyeliminowaliśmy postać Adama do końca... Adamie, spoczywaj w pokoju. Fajna postać w końcu
Odpowiedz
Fajna?...Zależy dla kogo i kto nią odgrywał:] Jeden problem z głowy...Czas zając się innymi:]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Spadać, ja tam lubiałam Adama. Właściwie to nasza wina, że on się taki zrobił. Redziu (gdziekolwiek jesteś) nie pisał zbyt wiele i nie mógł kontrolować tej postaci, więc automatycznie oddał ją w nasze ręce. Więc nie mamy nikogo innego obwiniać jak tylko siebie za jego charakter. A jak juiż pojawiły się nowe postacie, to dopięliśmy maximum i przegięliśmy. Autentycznie.
Odpowiedz
No sorry Ale jak ja dołączyłem sie do NNSO to Adam już był wykreowany z charakteru na tego nieufnego. Seraphiny nie mieszają się w takie sprawy Mam ważniejsze rzeczy na głowie. :mrgreen: Ale tak na serio to raz udało mi sie uśmiercić Adama Ale to na początku mojego pisania więc sie nie liczy

Odpowiedz
Co się stało to się nie odstanie:] Adama nie ma ale NNSO jest więc pisać trzeba dalej:]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
NNSO must go on ;p

Dopiska po kawałku Vampirka ^_^ no nie powiem, ale chyba mocno mieszam '' Przynajmniej robi się ciekawie.

Joano, kiedy Atis i Joana [qrde, jak to głupio brzmi - Joano, czy Joana... ] w końcu siępojawią? Brakuje mi tego flirtu Med-Atis ;p A sama zaznaczyłaś, że mamy nic nie robić z Atis ^.^

BTW: Też lubiłem adama... chociaż już kiedy zacząłem pisać robił się dziwny ;p
Odpowiedz
Sorry za dwa posty pod rząd, ale Ashgan zaczyna mnie wkurzać :[
A chyba najbardziej wkurza mnie to, że NIE DOCZYTUJE co się dzieje, gizz...

Ashgana, Medivha, Nazina i Finkregh'a zaskoczyli dwaj Polujący... Są na krokwi w KARCZMIE. To jest tak, jak się czyta tylko poczatek i koniec, pomijając środek :[

Oto kawałek jego dzieła:
"Nagle zza winkla wybiegła reszta grupy i ujrzała pare kochanków.
-Aya, Joan, Nazin i Med. Zajmijcie sie Rincewindem. Musi szybko wyzdrowieć, ponieważ ucieczka Stąd jest najlepszym rozwiązaniem. - wyjaśnił Ashgan"

a) Aya wymknęła się chyłkiem z karczmy, i nikt tego nie zauważył...
B) Joan dawno już wskoczyła chyba do Atis i jej nie ma
c) wkurzają mnie ludzie którzy nie znają zasad polskiej pisowni... Z TĄD. Wkurzające :mrgreen:

"-Ha ha ha - zaśmiał sie złowrogo jeden z demonów. - Myśleliście że tak łatwo zdołacie uniknać śmierci? To jesteście w błedzie. - mówił z uśmieszkiem na ustach potwór.
-yy.....yyyy Uciekamy? - zapytał Marcus"

a) może się mylę... Ale demony nie gadają. Tutaj jest to chyba najmniejszy błąd, bo w sumie wszystko kreujemy sami ^_^'
B) Z tego co pamietam, a piszę juz tak średnio od 6 stron to Marcus NIGDY nie powiedział 'uciekamy'... Co jak co, ale '...wyglada jak wilk? Medivh, obrażasz go. To jest demon! I to nie byle jaki - rzuci się na każdego, i nigdy nie wycofa się z walki...' <-- tak mniej wiecej brzmiał fragment opisu Marcusa by Joana...

Ashgan, nie chodzi mi o to, że mnie wkurzasz albo że chcę ci dopiec do żywego. Po prostu nie lubię ludzi, którzy zaraz na początek robia z siebie wszechmogących [Tribunal...] i dokładają do tego jeszcze więcej. Ashgan - po prostu przystopuj ;p

[wiesz, znam ta przypadłość - ja sam takie akcje wystawiałem w sesjach... Na początku - po prostu robiłem z siebie niesamowicie silne jednostki. I mi przeszło, gdy mi powiedzieli, że mnie zabiją w sesji. Więc Ashgan - zostałeś oficjalnie ostrzeżony przed zbliżającą się smiercią xD]
Odpowiedz
Chyba jesteś troche zabardzo rzeczowy ;] Ale jak wam nie pasuje to prosze naprostujcie moja postać ;] Zabierzcie mi tribunala etc. Ale to że jestem Seraphinem zostawcie w spokoju. Fakt że na innych forach na jakich byłem nie spotykałem sie ani z sesjami ani z czymś jak NNSO więc tutaj mogłem sie zabardzo rozpędzić

a) Aya wymknęła się chyłkiem z karczmy, i nikt tego nie zauważył... - reszta wyszła z karczmy gdy skończyli rozmowe o demonach ;] I chceiali zobaczyć czy demony nie czają sie w pobliżu ;]

B) Joan dawno już wskoczyła chyba do Atis i jej nie ma - musiałem to przeoczyć ale wy robiliście większe wpadki z tego co słyszałem i nikt wam tego nie wypomina ;]

c) wkurzają mnie ludzie którzy nie znają zasad polskiej pisowni... Z TĄD. Wkurzające - no przepraszam panie niomylny ;]

a) może się mylę... Ale demony nie gadają. Tutaj jest to chyba najmniejszy błąd, bo w sumie wszystko kreujemy sami - Demony nie mówią? To w jaki sposób ja mówiłem jak byłem demonem? I Marcus?


B) Z tego co pamietam, a piszę juz tak średnio od 6 stron to Marcus NIGDY nie powiedział 'uciekamy'... Co jak co, ale '...wyglada jak wilk? Medivh, obrażasz go. To jest demon! I to nie byle jaki - rzuci się na każdego, i nigdy nie wycofa się z walki...' <-- tak mniej wiecej brzmiał fragment opisu Marcusa by Joana... - Nie wycofa sie z walki? Ciekawe co ty byś zrobił jak by napadło cie 6 demonów?


Ashgan, nie chodzi mi o to, że mnie wkurzasz albo że chcę ci dopiec do żywego. Po prostu nie lubię ludzi, którzy zaraz na początek robia z siebie wszechmogących [Tribunal...] i dokładają do tego jeszcze więcej. Ashgan - po prostu przystopuj -- patrz początek posta.

Odpowiedz
Ash... I ktoś mi wypomina że postów nie czytam. ;p

NAD WAMI SĄ POLUJĄCY KTÓRZY Z WAMI GADAJĄ!


Co do naszych wpadek - ooh, było ich nieco... ja w sumie zrobiłem ich ze dwie może. Ale nigdy jeszcze nie dodałem osoby gdzie Joana dała jasno do zrozumienia że Joan nie chce juz nas widzieć ;p
I wiesz, nieomylny nie jestem bo piszę bezwzrokowo. Ale nie walę byków ortograficznych jak z mojego kompa do Wrocka ;p
Marcus i ty jesteście BOHATERAMI... A tamte demony sa ze skrawka pergaminu xD
A co ja bym zrobił przy 6 demonach? Pewnie to co ty. Rozwaliłbym je w sekundę :] [to się nazywa ironia ;p]

A twoje małe obycie jest widoczne. W końcu cię utemperujemy... Ale jak znaleźć taką wielką temperówkę? ;p
Odpowiedz
Dobra niech wam będzie :] Ale to moja dopiero pierwsza zauważalna wpadka :]
Gdybym stosował takie podejście w Gothicu to już bym był trupem :] Naszczęście tam da sie zasavować gre a w NNSO nie

Odpowiedz
Fink, może kiedyś wróci, narazie chciałam pobawić się nową zabaweczką (looool, jestem swoją zabawką....). Atis wróci....chyba, o ile coś jej nie pożre, ale znając jej szczęście to napewno zeżre ją Lewiathan......

Ashgan, "Ciekawe co ty byś zrobił jak by napadło cie 6 demonów?" - No jak to co robimy w takiej sytuacji? Łapiemy za jakś miecz i jazda kosić EXEPA i Red Orbsy! XD
Odpowiedz
Zaraz, zaraz. Kiedy wcięlo Joan? Wtedy kiedy wykonala skok międzysferalny z jaskini, kiedy Fink przyniósł czyjąś glowę? ;p Ja myslalem, ze ona wykonał sobie skok międzysferalny gdzieś blisko w jaskini, a teraz jest w karczmie...

Cytat

Atis wróci....chyba, o ile coś jej nie pożre, ale znając jej szczęście to napewno zeżre ją Lewiathan......


I wtedy moja postać będzie czekać na nią i sie nie doczeka... ;p ;p ;p


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Kurde Med, też tak myślałam (co do Joan). XD

Co do Atis, to nie z takim demonom dawało się radę. XD
Odpowiedz
:]
Np. takiemu Marcusowi xD

Ale akcja jest nieźle walnięta xD Tylko czekać, aż wykombinują coś arcyciekawego ;p Np. zrobią 'Koko power rangers' i stworzą Megazorda XD [OMG... TYLKO SIĘ NA TYM NIE WZOROWAĆ!]
Odpowiedz
← Fan Works

Nnso Dyskusje - Odpowiedź

Wczytywanie...