Piłka Nożna- ogólnie

Ja już nie wiem, czy mamy wreszcie szanse na awans czy nie. A już tym bardziej jakie, bo z tego, co wyczytałem, to wystarczy wygrać dwa najbliższe mecze i liczyć na baraże bądź nawet 1 miejsce w grupie (przy remisie Czarnogóry z Anglią). Kurczę, to nadal dużo! Chyba sobie obejrzę następne mecze. Gorzej niż ze strzelającym nam jedyną bramkę w całych eliminacjach San Marino raczej nie będzie
Odpowiedz
Ta, trzeba wygrać z Anglią na Wembley i z Ukrainą na wyjeździe. Powodzenia

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz
Podobno mamy szanse, jak wybuchnie wojna w byłej Jugosławii i Czarnogóra się wycofa


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Jeszcze Ukraina - może jakaś interwencja rosyjska ??

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz
Lepiej moim zdaniem graliśmy za Beenhakkera. 10:0 z San Marino, wygrana z Portugalią. Cóż, ja nadal będę trzymał za naszych kciuki
Odpowiedz
Hola, hola, uczepiliście się tego San Marino. Ja się nie dziwię, że nam bramkę strzelili, bo przecież kelnerzy dobrze podają.
Czy 643 artykuły na GE nie mówią same za siebie?


Najładniejsza laurka, jaką kiedykolwiek dostałem. Dzięki. (;

Odpowiedz
Szanse są i nie rozumiem czemu od razu mamy skreślać naszą reprezentację, mecz z Czarnogórą stał na dobrym poziomie jeśli chodzi o atak naszej drużyny, obrona to niestety całkowite dno, sytuację może poprawić nieco powrót Piszczka i przesunięcie Jędrzejczyka na środek. Gol stracony przez nas w meczu z San Marino nie jest wielką tragedią, choć lekko kpiący uśmiech pojawił się w tamtym momencie na mojej twarzy. Jednak nie przywiązywałbym do tej sytuacji większej uwagi, bo i lepszym się to zdarzało. Nie wiem czy wiecie ale to do San Marino należy rekord najszybciej zdobytej bramki w meczu, sami zobaczcie przeciw komu

http://www.youtube.co...?v=SGdQvqbIexk

Odpowiedz
Wierzyliście wczoraj przed pierwszym gwizdkiem, że coś ugramy?
Czy 643 artykuły na GE nie mówią same za siebie?


Najładniejsza laurka, jaką kiedykolwiek dostałem. Dzięki. (;

Odpowiedz
Ja niestety wierzyłem. A widząc nie do końca dobrą formę Ukrainy i niezłe zgranie Polaków (jak na drużynę, która gra ze sobą pierwszy raz, oczywiście) i fajne akcje, jakie robiliśmy, mój optymizm rósł. Ale co z tego, że gramy przez chwilę fajnie, jak brakuje nam strzelca z prawdziwego zdarzenia? Kogoś kto zakończy to wszystko golem? To zawsze był nasz problem - mimo że możemy mieć przewagę nad rywalem, to nie strzelimy więcej niż jeden, maks 2 gole, a nasza obrona spokojnie przepuści jeden, dwa i mamy remis. A jeśli nie mamy akurat szczęścia - mecz z Ukrainą - to nie strzelimy nic.
Odpowiedz
Ja nie wierzyłem, dopóki nie zobaczyłem, że na boisku zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze, nieźle, jak na druzynę, która w najważniejszych momentach zawsze srała po gaciach i potrafiła nie wygrać z Mołdawią, zremisować u siebie z Czarnogórą, gdy trzy punkty potrzebne były jak tlen no i dać sobie wbić gola reprezentacji San Marino. Niestety, nasze ustawienie defensywne to jest dno totalne (podkreślam, ustawienie, nie defensorzy). Glik gra praktycznie non stop w Torino, jest bodajże kapitanem i co, przyjeżdża na kadrę, a po drodze zapomina jak się gra w piłkę? Szukała - widzieliśmy mecz w LM; jego zespół bije na głowę każdą polską drużynę. Personalnie nie jest z nami wcale tak źle, niemniej kiedy wychodzimy na boisko...


Boli mnie także fakt, iż brakuje nam spokojnej głowy i absolutnie podstawowych umiejętności piłkarskich. Czy widzieliście nasze dośrodkowania?! Przecież to można, do cholery, wyćwiczyć! Jak ktoś nie ma naturalnego drygu, stawia słupki w polu karnym i kopie do znudzenie, aż się nauczy. Co do spokojnej głowy; Ukrainiec jak profesor skorzystał z prezentu Wojtkowiaka. Przyjął, posłał piłkę w długi róg bramki, nie dając szans Borucowi. Kiedy w końcu wszedł Mierzejewski i dograł piłkę Lewandowskiemu na głowę, pięć metrów od bramki, ten koncertowo spudłował.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność, Zawiódł także Klich, Krychowiak, nie popisał się Sobota, niewiele wniósł do gry Peszko. O "rajdach" bocznych obrońców nie wspominam przez grzeczność.

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Charon dnia sobota, 12 października 2013, 12:18 napisał

Kiedy w końcu wszedł Mierzejewski i dograł piłkę Lewandowskiemu na głowę, pięć metrów od bramki, ten koncertowo spudłował.

Tamte dośrodkowanie było bardzo mocne i moim zdaniem nie było łatwym zadaniem skierowanie piłki do siatki. Lewandowski gorzej się spisał w innych sytuacjach - szczególnie pamiętam jego rzut wolny, podczas którego wywalił piłkę w powietrze. Aż za głowę się złapałem - jak można było to tak spieprzyć?! Peszko grał jeszcze gorzej - dostał świetną piłkę w polu karnym, ale - jak to powiedział komentator - "nieczysto trafił". Takie sytuacje trzeba wykorzystywać, a nie marnować! Nawet rożnego nie wywalczył, bo piłka nie została skierowana w światło bramki, więc bramkarz nie musiał interweniować. A może to było dośrodkowanie? Jeśli tak, to wyszło jeszcze gorzej. Już lepiej by się zachował, starając się przyjąć piłkę i jakoś sensownie zagrać.

[Dodano po 24 godzinach]

A teraz odejdźmy w znacznie bardziej optymistyczne tematy... Mianowicie do młodzieżowych eliminacji do Mistrzostw Europy. Polacy po czterech meczach są liderami grupy z dorobkiem 9 punktów. Ostatni mecz, rozegrany ze Szwecją, wygrali 2:0, a we wtorek grają z Turkami. Szkoda, że starsza reprezentacja nie ma takich wyników.
Odpowiedz
Nie interesuję się zbytnio młodzieżówką, ale miło to słyszeć . Tylko co z tego - pamiętacie, jak polska młodzież zdobyła wicemistrzostwo Europy? Teraz właśnie oni powinni grać

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz
Gdyby wybrali na trenera tego z młodzieżówki może by nie byłoby takiej sytuacji A kogo wolicie na nowego trenera - znowu Polaka czy może obcokrajowca? Boniek woli znowu zainwestować w Polaka, bo jak twierdzi, on będzie najlepiej znał naszą sytuację, więc najszybciej podejmie odpowiednie decyzje. Ale czy właśnie podobne nastroje nie towarzyszyły przy wyborze Fornalika? Poza tym, na razie największą popularnością cieszy się Skorża, a my mamy chyba już spore doświadczenie z wybieraniem kogoś z naszej ligi - Smuda i Fornalik pokazali, że zwycięstwa w ekstraklasie niekoniecznie muszą się przekładać na zwycięstwa reprezentacyjne w Europie i na świecie. Dlatego jak dla mnie nowym trenerem powinien być ktoś z zagranicy, cieszący się dobrą renomą i który spojrzy na piłkarzy w miarę obiektywnym okiem. A pośpiech nie jest wskazany, bo potem wychodzą takie kwiatki jak przy Fornaliku - nagłe powołania M. Lewandowskiego czy Peszko. My musimy mieć stabilny skład, a na razie jedynym pewnikiem jest trójka z Dortmundu.
Odpowiedz
Dylemat "Polak czy obcokrajowiec" to dla mnie jak zastanawianie się, czy powinien być brunetem czy blondynem. Narodowość nie ma tutaj nic do rzeczy - niech po prostu dadzą kogoś kompetentnego, określą minimalny czas pracy i budowania drużyny (np. 2 lata) i postawią przed gościem jasny cel - np. Euro 2016. Nie zrealizuje; dziękujemy, do widzenia.
Ja jestem za Staszkiem Levym

Zły? Być może
Dobry? A czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie
Dajcie żyć po swojemu, grzesznemu, a i świętym żyć będzie przyjemniej!


Odpowiedz
I jednak wybrano Polaka, Nawałkę. Jak myślicie - czy to dobra decyzja po raz kolejny wybierać trenera z polskiej ekstraklasy? Ja obawiam się zawodu - już dwa razy przekonaliśmy się, że sukcesy klubowe nie muszą przekładać się na sukcesy w reprezentacji, trzeci raz zupełnie nie jest potrzebny. Mam jednak nadzieję, że Boniek wie co robi...
Odpowiedz
Zawali kilka meczy do Euro 2016 i go wywalą. Polska piłka nożna nie uczy się na błędach w ogóle


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Ech, Wiktul, Wiktul. Czasem jak coś walniesz... ;p

A co do Nawałki, to jestem neutralnie nastawiony. Może jakimś cudem coś zdoła osiągnąć. ;p
- Tak, tak. Ja za każdym razem mówię co innego. - Aha. I?

- I nic. Uważam to za cnotę. (...) Dziennikarka pyta mnie, czemu ciągle zmieniam zdanie, a ja jej odpowiadam: "Żeby się uwiarygodnić". - "Uwiarygodnić"?

- Oczywiście. Bo zawsze mówię to, co w danej chwili czuję. Nie kalkuluję, nie kombinuję. Uwiarygodniam się przez to, że sobie zaprzeczam. - Przewrotne.

- Tak. I jutro temu zaprzeczę.
Odpowiedz
← Karczma

Piłka Nożna- ogólnie - Odpowiedź

Wczytywanie...