Archiwum Królewskie

Tym tematem pragnę zapoczątkować nowy dział na forum w którym będziemy opisywać obecne i przyszłe losy GameExe (czy jakkolwiek będzie się ono nazywać). Historie te na pewno warto by ująć w jakąś ciekawą 'otoczkę'. Komentujcie do woli ale z głową . Kolejne epizody bedą dopisywane w pierwszym poście.



Losów wcześniejszych spisywać się nie podejmę ponieważ pamięć ma zawodna oraz nie dysponuje żadnymi materiałami czasów zamierzchłych.

REBELIA (wakacje 2005)



W zachodniej części królestwa.

- No, no ładna ta sala, nie powiem. - rzekł Frar prostując swoją brodę i jednocześnie podziwiając salę.
- To stara sala zgromadzeń, wybraliśmy ją ponieważ uznaliśmy, ze będzie się idealnie nadawać jako miejsce na Pomnik. Racz spojrzeć zacny krasnoludzie na te sklepienia.
- No, no dobrych tu macie architektów nie ma co. Chociaż bardziej wole jak takie rzeczy są pod ziemią. Nie ma to jak 300metrów solidnej skały.
- No cóż, każdy lud ma swoje zwyczaje - odpowiedział elf śmiejąc się. - A oto i pomnik. Czyż nie jest piękny?
- Hmm. No, no ale... - chciał wtrącić Frar ale elf mu przerwał
- Zauważ, jaki to piękny kamień i drewno. Nasi mistrzowie specjalizują się w obróbce tych materiałów i potrafią je idealnie łączyć. Kamień pochodzi z waszych szybów. To Drinmalit płonący w blaskach poranka...
- ale... - znowu spróbował krasnolud
- a drewno pochodzi ze starych gajów gdzie rosną drzewa Inma'kesh. Zwróć uwagę na łączenia. Kamień i drewno to dwie siły natury. Połączone na zawsze przez naszych mistrzów. Najwybitniejsi rzeźbiarze naszego ludu pracowali nad tym pomnikiem przez miesiąc. Dniami i nocami. Na tablicach wyryli wszystko co miało być wyryte a sama Postać została uchwycona idealnie. Zwróć uwagę na te misterne...
- ALE TEN POMNIK JEST KRZYWY! - nie wytrzymał Frar
- ...linie nad głową układające się w pismo... CO?!
- On jest krzywy. Przypatrz się panie elfie. Poprowadź linie od tego napisu po lewej "Dla największego kretyna" następnie prowadź ją przez ten głupkowaty wyraz twarzy aż do napisu "Irvondir nowej ery". - mówił krasnolud wskazując wymieniane elementy.
- To nie możliwe! Nasi rzeźbiarze...
- ...To banda która chyba nie słyszała o perspektywie. - rzekl Frar - Ale od czego macie krasnoluda! - powiedział podchodząc pod pomnik i wyciągając z sakiewki cegiełki. - Wiedziałem, że się przydadzą...

Po chwili wspólnymi siłami pomnik został wyrównany.

- No, no teraz znacznie lepiej. Ale strasznie dużo tu tych napisów. - powiedział Krasnolud.
- To są wybitne cytaty! Posłuchaj tylko: "to my czyli władza ustala regulamin tego forum i jego reguły więc mi nie wytyczaj moich błędów" a tak swoja to nasi kronikarze ciągle próbują dojść co znaczy tutaj wytyczaj ale chyba chodziło o wytykaj, o! albo ten: "żyjemy w Polsce , gdzie ty widzisz tu prawo ", ciągle szukamy na naszych mapach tej Polsko! a to jest natomiast jeden z moich ulubionych: "jesteśmy żywą konstytucją tego forum ", dobre co nie?, albo to: "ciesz się ze nie zacząłem śpiewać na forum nieocenzurowanych rosyjskich przebojów" jednak sens tego zapisu jest dla nas nie znany. I co powiesz na to panie krasnoludzie?
- Dobre, dobre. Sam widzę tu parę ciekawych. Najbardziej mi się podoba jednak podpis, długi strasznie.
- Wielki miał wiele imion: Sephinroth, Angelus, Meggido, Lord Patos, Archanioł Tyrael i Archangel Tyrael. Ta tabliczka ma aż 3m. Nieźle się rzeźbiarze przy tym namęczyli. Najpierw się nie mogli zmieścić na tabliczce a kiedy już wszystko było jak trzeba okazało się, ze zapisali Jego pierwsze imię bez błędu i musieli wszystko poprawiać.
- Mi to wygląda raczej na jakieś problemy emocjonalne z tymi imionami ? rzekł Frar podziwiając zawiłe pismo elfów.
- Nieznane są drogi i umysły głupców krasnoludzie...
- Wytłumacz mi tylko jedno panie elfie. Co znaczy "Irvondir"? - zapytał Frar
- To w naszym starym języku - rzekł elf i nachylił się by wyjaśnić szeptem krasnoludowi o co chodzi.
Chwilę później.
- My w naszym języku mamy bardzo krótkie na to określenie. - rzucił Frar uśmiechając się szelmowsko.

Chwile jeszcze oglądali Pomnik po czym skierowali się do wyjścia. Do wyjścia z Sali Głupoty. Wychodzili przez korytarz gdzie w bocznych sklepieniach stały kolejne pomniki.

- Z tego też jesteśmy dumni. To ci co przywrócili porządek i zdławili Głupote. Idąc po koleji: W tej nawie widzimy pomnik młodej Atis - łowczyni. Co ciekawe, mimo iż najmłodsza to właśnie ona przewidziała nadejście głupoty kiedy inni stali jeszcze ślepi.
- Któżby ich nie znał. O! A tą paladyńską słodką facjatę skądś znam. czy to nie Hawkwood paladyn - kronikarz. - dorzucił Frar na widok rycerza z wielkim mieczem ciągnącego za sobą skrzynię ze skarbem.
- Tak, tak oczywiście. A ten Tutaj to Tokar. Jako jeden z pierwszych porzucił swe obowiązki i dołączył do Rebelii.
- A ta dama to pewnie Selena. Podobno wróciła z dalekich krain i szybko dokonała właściwego wyboru dołączając do rebelii.
- Ba! Każdy go wtedy dokonał. Każdy wiedział o należy robić. A ci tutaj to rycerz Jakób i mag Medivh. - powiedział elf wskazując kolejne dwa pomniki
- Sądząc po wyglądzie to krzyżowiec i demonolog jak mniemam. A ci dwaj to Ashgan i Valen. I pomyśleć, ze wszystko się zaczęło od - dorzucił krasnolud pokazując, że historie to on ma w małym palcu
- Oto i Deunan. Czyli ta co pierwsza wystąpiła przeciwko Głupocie.
- A to co za grupa? Zaraz, zaraz to Gwardia! Strażnik i Draxor. Wierna Królestwu a nie władcom która wiedziała kiedy należało wesprzeć rebelie.
- A to Ola. Kolejna buntowniczka która również nam pomogła. - mówił elf wskazując kolejny pomnik. - A oto i wampir. Kolejny zaufany rebelii zwany również Vampire Lordem
- Nnnnoo nareszcie jakiś krasnolud. - rzucił Frar na widok kolejnego pomnika - Ekhtelion? Hmmm, tylko skąd ja znam tą jego facjatę - powiedział Frar kierując się w stronę wielkich drzwi.

W naszych archiwach znajdują się liczne dokumenty z tego okresu. Pamietna opowieść Podróżnikapost.jpg,
traktat Królewski Postulaty.txt
oraz dzieło niebywale rzadkie - Księga Wydarzeń dostępne tylko dla wybranych. (Zainteresowanych proszę o kontakt).

*******************************************************************

A mówiąc w sposób bardziej zrozumiały. Nasze forum przeszło serie dosyć drastycznych zmian. Pewien jegomość (wyżej wspomniany) próbował nam udowodnić swoją 'władzę'. Kto komu i co udowodnił nie muszę już chyba mówić ponieważ powyższy tekst mówi sam za siebie. W wyniku zmian uzyskaliśmy nowy lepszy serwer, nowego sponsora a i wiele spraw sobie również wyjaśniliśmy. Zreorganizowaliśmy wiele spraw, a więzi między userami zostały jeszcze bardziej zacieśnione. Ruch na forum po rebelii panuje szalony (oj wypościli się nam userzy ) a nowe pomysły kiełkują lepiej niż zboża modyfikowane genetycznie.

SOJUSZ? (pażdziernik 2005)


- PRZYBYLI POSŁAŃCY Z KRAIN ZAMORSKICH O NAJJAŚNIEJOŚWIECONY!!! - ryknął herold tak głośno, że aż kandelabry w sali tronowej się zakołysały.
- Zamknijże się człowieku! Ile razy mam ci powtarzać?! Dzisiaj jest poniedziałek, a król w poniedziałki nie lubi jak się krzyczy. Jak sam mówi łeb go strasznie nap.. napadowe bóle głowy ma po niedzielnych balach. Widziałeś co się tam dzieje? Ma człowiek prawo być zmęczony. Więc wbij sobie do głowy jedno: "żądnych wrzasków w poniedziałki" jeśli nie chcesz jej stracić.
Panie, ambasadorowie z krain zamorskich przybyli. Dwóch ich jest, gęby szpetne, okrutne i cudziemskie mają straszliwie a strachliwi i nerwowi jakby pierwszy raz pałac królewski na oczy widzieli...
Czegóż chcą pytasz się mnie panie. Hmmm, prośba ich zuchwała i zawadiacka bardzo się wydaje. Pokój i sojusz nam oferują dozgonny, uni personalnej sobie życzą ku dobru wspólnemu świata tego.
(Ej wy dwaj ruszcie się i pomóżcie królowi wstać z podłogi! Biedak ze śmiechu aż się przewrócił. Rozluźnijże mu człowieku tą szatę pod szyją bo się nam jaśnieoświecony udusi.)
Już lepiej Panie? Cóż mam więc rzec tym jegomościom. Hmmm, tak tak, zapisałem dokładnie. Panie a nie uważasz, że mogą sie poczuć dotknięci tym z lekka? Ja wiem, że to ludzie nieokrzesani, dzicy wręcz by można rzec, wiem, że to oni zaczęli od żartów ale mimo wszystko przecież to ambasadorowie. A obraza ambasadorów może prowadzić do wojny. Ależ wiem, że byle pułk straży królewskiej ze szpilkami by rozgonił tę bandę barbarzyńców z drewnianymi mieczami ale mimo wszystko o dobre stosunki dyplomatyczne dbać trzeba. Mogą wziąć sobie ten kawałek np. o "sojuszu między imperium a wiejką chatą" bardzo do serca. Proponowałbym bardziej taktowne rozwiązanie... Może czarną polewkę?

Nadszedł ten czas, zę naszemu serwisowi zaproponowano połączenie z serwisem konkurencyjnym. Po krótkich acz burzliwych naradach podziękowaliśmy za taka ofertę. Nauczeni wcześniejszymi doświaczeniami staramy się unikać błędów przeszłości.


NOWE SZATY (pażdziernik 2005)


- Czy możesz Macieju jeszcze raz całą sprawę wyłożyć. Wyjaśnij mi jeszcze raz jak to było.
- Ech, ile razy mam to gadać jeszcze? Był smok królciuniu?
- Był.
- No i ja żem smoka ukatrupił.
- Jak żeś to Macieju zrobił?
- No 'na rycerza' żem to zrobił. Bo na owieckę to już się paskudy nie dają. Widać ten smoczy ród to nie taki gupi do końca. Bo pradziad Dratewka to smoka na łowiecke załatwił. Również dziad na łowiecke załatwił taka jedna gadzinę. Łojciec natomiast miał pecha i smok załatwił go na raz. Takom ja jako, że w ślady ojca chcieć iść nie chciał wykoncypowałem taki pomysł by gada "na rycerza" załatwić.
- I jak to żeś Macieju 'na rycerza' smoka ubił.
- A nic prostszego. Się gadziny wycwaniły i owieczek juz nie ruszają. No ale rycerz to co innego. To gratka dla smoka nie licha. Istna konserwa mięsna. To ja sobie myślnałem, i wziąłem stara zbroice co to ją pradziadek dostał od królciunia za tamtą bestie i ją blekotem różnym i paskudztwem napełniłem. A jako, że wilczych jagód, siarki i smoły mało we wsi mieliśmy to żem poszedł do tych alchemijków co różne wywary robią i raz po raz własną gildie wysadzają. Dali mi oni świństw różnych a tak niezjadliwych i paskudnych, że nawet Giedymin (kowal) ruszyć nie chcioł. Wzielimyśmy więc tą zbroice i ją napełnili tym wszystkim. Następnie ustawiliśmy ją pod lasem, kónia z drewna dorobili i na smoka poczekali.
- I?
- Co I?! I smok zdechł.
-Macieju ale to nadal nie wyjaśnia dlaczego mój pałac wygląda jakby wylądował w nim wielki smok ze strasznym bólem brzucha ziejący na prawo i na lewo który na koniec jeszcze eksplodował.
- bbba bo królciunio o tym chciał. Przyleciał gad, ładny był, trzeba przyznać. Jak tylko naszego rycerza zobaczył to go wziął i połknął był (na raz, tak samo jak ojca mego) po czym jak się szamotać nie zaczął a ryczeć i ogniem ziać... żeśmy normalnie myśleli, ze nam karczmę we wsi rozwali.
- Karczmę powiadasz rozwali... we wsi...
- No ale nie było tak źle. Smok się jakoś zebrał w sobie i poleciał, jak na moje oko to tak w kierunku pałacu królciunia.
- I poleciał w kierunku pałacu królciunia...
- I żeśmy więcej gadziny nie widzieli więc pewnie wyzionęła gdzie ducha. A być może nawet ten no rozpękła się od tych alchemijkicznych mikstur bo Giedymin mówił, że huk straszliwy niosło tak od strony pałacu, ale jak to było... Bo Królciunio wie, Giedymin jak ma ciąg to on rożne rzeczy słyszy i widzi i mu wierzyć za bardzo nie można.
- A być może nawet rozpękła się.. No to rzeczywiście sporo wyjaśnia. Odejdź Macieju, królestwo jest ci wdzięczne za ubicie bestii. Nagroda cię nie minie.

- Skarbniku, jak już znajdziesz nasz skarbiec to daj temu człowiekowi nagrodę w srebrnikach ale niech cię bogowie bronią - żadnych zbrój!. Wezwać mi tu budowniczych, architektów i rzemieślników wszelakich ale to migiem!

- O cię kręcę! Zobacz jaka ruina!
- Eh, musiała być impreza, i nikt nas nie zaprosił...
- Nie zaprosił bo byś wszystko wyżłopał i się nawet nie podzielił.
- Ooo a spójrzcie tutaj, zupełnie jakby jaki smok uderzył.
- Czyś ty zdurniał?! Po smoku zawsze cos zostaje, ogon jaki czy co. A tutaj? Tutaj jest ruina jakby ktoś te czarodziejskie fajerwerki wziął wybuchnął.
- Wy się na niczym nie znacie a gadacie, to kometa była. Już od dawna w naszej pracowni widzieliśmy, że się zbliża.
- Odezwał się magik jeden, jak żeście widzieli to czemuście nic nie zrobili?! Toż tu nawet fundamenty nie zostały wszystko od nowa trza będzie stawiać.
- Oh, a wy ciągle marudzicie. Zobaczcie jesteśmy w pałacu królewskim bądź co bądź. Będzie co dzieciom opowiadać. W końcu wiem jak wygląda ta słynna smocza czerwień co nią sala tronowa wyłożona jest.
- Co racja to racja. Bardzo gustowny kolor a jaki naturalny. Iście królewski.
- A ja i tak uważam, że stary po prostu jakąś tu hulankę mocną wystawił.
- O, cisza, król idzie.
- Witajcie w mych... skromnych progach, czarodzieje, rzemieślnicy, artyści i wy brodaci przyjaciele. Jak zapewne zdążyliście zauważyć pałac nie przeżywa zbyt najświetniejszego okresu w historii. Niektórzy pewnie nawet zastanawiają się gdzie jest pałac. Ale, nie ważne gdzie pałac jest, ważne jaki będzie! Królestwo nie będzie szczędzić złota, kruszców ani klejnotów na budowę nowej siedziby. A zbudujecie mi ją wy! A ma być ona taka - i pokazał król jaka ma być i wiedzieli wszyscy, że ma być TAKA - taka jakiej świat ten jeszcze nie widział. Chciałbym się wprowadzić za 3 miesiące, dziękuje.
- 3 miesiące?!
- Król wybaczy ale w 3 miesiące, to może plany, jakieś fundamenciki albo coś ale całość to tak nie tego...
- To nawet plany będzie ciężko w 3 miesiące zrobić.
- Stul dziób gryzipiórku! Vari! migiem mi orła do szarych gór, niech przysyłają inżynierów z ekspedycyjnego. Nori! brać chłopaków i do elfów po drewno, za tydzień was widzę tu spowrotem z ładunkiem i paru długouchów też weźcie, pozdrówcie Aleara przy okazji. Frar! Granity, marmury, wapienie, fyllity, kryształy wszystko co ma Stary w górach, widzę tu za 5 dni ładnie poukładane. Aha, Tirvi! do runika migiem i bezpośrednim do Vinisfestin, z browarnikami masz mi się dogadać na 50 antałków tygodniowo. A nie przepłać bo kości porachuje. I widzę cię tu wieczorem, trzeźwego! Biri! Co tak stoisz do stu diabłów, bierz architektów i magów za fraki i plany mi robić. I aby z polotem mi było i oryginalne bo to ma być takie - i pokazał jakie - jak król powiedział.
- Myślę szefie, co byś powiedział na taką wieże, o ja wiem 60 piętrach?
- Co? No pewnie, że może być taka wieża, ja bym nawet dorzucił parę pięterek.
- A stad do tego miejsca gdzie była fontanna to ja bym posągi machnął.
- O świetnie! Aleja mnóstwa posągów.
- Tutaj od tej baszty wzdłuż linii murów do tego co było kiedyś zbrojownią posadzimy drzewa, taki miły zielony akcent, bananowce, daktylowce, cyprysy, o a tutaj będzie małe geranium.
- Dobra, ekipa! do roboty i z pieśnią, z pieśnią! "Hej ho..."

*******************************************************************
Po długich obradach i dużym nakładem pracy powstał nowy layout strony głównej GE. Dzięki wspólnemu trudowi Slade'a i Nazina (oraz jak mniemam równiez wysiłkowi paru innych osób które narazie postają anonimowe) otrzymalismy nowe szaty. Serwis stał się teraz bardziej profesjonalny, przejrzysty i przyjazny dla przeciętnego użytkownika.


?EWOLUCJA? (maj/czerwiec 2006)



Niedaleko Grokdelve, jednego z ośrodków wydobywczych królestwa.

- Ej, ty, chodź no tutaj.
- Ja?
- Tak, ty brodaty konusie, chodźże tutaj. Daj mi to.. to co masz na ramieniu!
- To?
- Tak, TO! Głuchy jesteś?. Co takie oczy robisz. Błękitna krew też potrafi pracować. Już ci zaraz pokaże. Patrz tylko. I raz... iiii dwa. Ha, i co pokurcze jedne?! tak to się robi.

- Imponujące! - szept podziwu przetoczył się po zbiorowisku krasnoludów obserwujących jak wyfiokowany panicz w kryzach raz po raz rozbijał skałę.
- Ładnie sobie radzi. - koronki i chmura pudru zaczęły wirować w szaleńczym tornadzie
- No, no. Ma chłopak krzepę! Choć technika, nie powiem oryginalna.
- No właśnie, możecie uznać mnie za konserwatystę kamraci ale chyba by mu lepiej szło jakby trzymał kilof drugą stroną...
- Co racja to racja, koszty amortyzacji dobrego styliska i tak są wysokie.

Na jednym z tarasów Pałacu Królewskiego.

Straszne przeciągi tu ostatnio panują, prawda?
- Jakoś nie zauważyłem.
- 'Przeciągi', rozumiesz? No, wietrznie tu strasznie się robi. Ludzi wwiewa i wywiewa można by rzec razem z tą wichurą.
- A no tak.
- No właśnie! Słyszałeś, że znowu jest bałagan na górze?
- To przez te nowe sprzątaczki, jeszcze się dziewczyny nie znają.
- Ech... 'Bałagan', rozumiesz? B a ł a g a n. Mówią, że król nie jest królem. - rozejrzał się na boki patrząc zcy nikt nie słucha
- A o którym mowa? Bo już rachubę tracę.
- Właśnie! Tylu ich tam się pałęta, że człowiek niedługo nie będzie wiedział kogo ochraniać!
- To tak jak ostatnio. Co ten..., no ten młody, wezwał straż w skrzydle południowym. No to zgarniam chłopaków juz biegniemy a tu ten drugi, ten co się nie odzywa za dużo, woła nas z zachodniego! I co ja mam zrobić? Przecież się nie rozerwę!
- Dokładnie. Idzie sobie człowiek korytarzem a tu jakiś fircyk srebrne łyżki podwędza. To ja go za fraki i do pudła a tu zaraz go trzeba wypuszczać i przepraszać bo król i chciał sobie na komnatach puding zjeść.
- To jeszcze nic. Dwa dni temu słyszę: "Straż, straż" ale głosik jakiś taki cienki, nieznany, no to się nie spieszę. A tu o mało nam królciunia na kawałki nie pokroili. Tak rzadko się odzywa, że trudno było mi go po głosie poznać... A teraz jak tylko ktoś krzyknie : "Straże!" to rzeba lecieć jak na złamanie karku. I co? Ostatnio jak służąca szczura zobaczyła to zaczęliśmy dyrektywę 4, wiesz... - spojrzał konfidencjonalnie na kolegę
- Młot i liny?
- Ta, młot, zjazd na linach przez okna, krasnoludzki ogień na drzwiach. Tylko szczur był, a chłopaki zdemolowali salon księżycowy tak, że skarbnik o mało zawału nie dostał. Ale zaraz, zaraz. Jak to król nie jest królem? Przecież są Dowody.
- A tam! Dowody, tfu! Jakie dowody!?
- No jest miecz!
- Eeee tam miecz. Spójrz, widzisz tamten namiot na rynku? Siedzi tam gnom Vellyknock który sprzeda ci Durendala za połowę ceny jeśli weźmiesz go razem z Andurilem a i dorzuci pewnie jeszcze Excalibura. A z resztą! Spójrz tylko na to - Strażnik odpiął miecz od pasa - to jest miecz! Porządna robota a nie żadne tam błyszczące badziewie.
- No, ale wyciągnął go z kamienia!
- Lipa! Mówię ci, znajomy znajomego kolegi mojego wujka mówił, że to wszystko wina tych południowców. Nie żaden kamień tylko sprytny mechanizm, jak w krasnoludzkich zegarach. Odpowiednio naciśniesz a miecz sam wyskoczy.
- Ale czyż król to nie ogniwo spajające kraj, filar podtrzymujący tradycję i kulturę?
- Ta, jasne. Król to co najwyżej podtrzymuje kielich z winem podczas toastów. Kraj to mosty, drogi i porty budowane przez obywateli, kraj to armia która broni jego granic, kraj to skała, drzewo i krew!
- Dobra, a co powiesz na królewskie znamię?
- Znamię, znamię... Czy ty naprawdę wierzysz, że jak ktoś ma znamię na gębie to znaczy, ze powinien być królem? W takim razie nasz wachtowy powinien być Imperatorem a to mu się tylko zdarza po paru głębszych... Albo tak jak ten dzieciak ostatnio. Przylazło ci takie coś do gildii magów i mówi, że się pan ciemności obudził i, że tylko on może cos z tym zrobić bo ma znak na czole. A co na to magowie? Wzięli gnojka za fraki i kazali mu czyścić podłogi. I to jest to co ja nazywam naukowym podejściem. A z resztą jeżeli on może być królem to i ja nim mogę zostać.
- Ta, jasne. Ty urodziłeś się strażnikiem i jako strażnik umrzesz, taki nasz los.
- A zobaczysz. Wszystko kwestia odpowiedniego zacięcia.
- Jak ty będziesz królem to znaczy, że mi jest Dany tytuł marszałka Gwardii.
- O, i to jest właściwe podejście!
- Chodźmy stąd, straszny przeciąg tu. A słyszałeś o umarłych legionach?
- Chyba nieumarłych? Pewnie, że słyszałem. Któżby nie słyszał o "legionach krwiożerczych upiorów czyhających na granicach królestwa, o tysiącach nieumarłych którzy tylko czekają by zalać nas czarną falą". - wyrecytował jednym tchem jakby czyatjąc wprost z ulotki propagandowej.
- Teraz to są to umarłe legiony.
- Umarłe legiony nieumarłych? Dostrzegam tu pewną sprzeczność. To tak jak z tym kotem co o nim magowie mówią, że jest jednocześnie martwy i żywy?
- Wygląda na to, że już legionów nie ma. Może sobie jakieś wakacje zrobili? Wiesz, odwiedziny u rodzinki w grobowcu, wiesz jedna z tych imprez rodzinnych. Jakaś stypa albo coś... O!, albo poszli sobie szaty uprać? Takie białe prześcieradła strasznie się brudzą w tych regionach.
- Ale jak nie ma legionów to co jest. Przecież musi być jakiś Przeciwnik!
- Na razie zmniejszamy Strefę? wpływów przeciwników.


*******************************************************************

A teraz w sposób bardziej przejrzysty dla osób niewtajemniczonych .

Od ostatniego wpisu torchę czasu już minęło. Co się działo przez ten czas? Nic spektakularnego, żadnych fajerwerków itp. . Nazwijmy to raczej rozwijanie profesjonalizmu i systematyki. Nasz serwis i forum rozwijają się powoli ale jednak.

Wystartowaliśmy z nowymi działami (np. o Oblivionie, o Dungeon Siegu II, Warhammerze i Wiedźminie) i systematycznie zasilamy je artykułami.
Ruszył dział z opowiadaniami (na razie raczkujący)
Powstały tajne działy korekty i dowodzenia strategiczno-taktycznego
Od 30 grudnia ponad 30 artykułów uzyskało status ' ' co oznacza, że zostały zatwierdzone i zamieszczone w naszym serwisie.
Strażnik awansował na administratora, a Dany na przywódcę frakcji forumowej - Gwardii. Jednocześnie Legiony praktycznie przestały istnieć.
Na forum niedługo stuknie nam 1000 użytkowników na liczniku.
Ciągle przybywa nam graczy w Faerun game, naszym MMORPG opartm na silniki Vallheru. http://faerun.gexe.pl/
Pojawił się słownik na forum (musiałem o tym napisać ). Tym samym wypowiedzieliśmy wojnę ssakom rogatym na forum.
Powróciła Sesja. Na jak długo to nie wiem , ale może do grudnia fabuła zdąży się zawiazać .

To chyba tyle z ważniejszych wydarzeń. Mam nadzieję, że jak tylko ekipa się zgra i 'dotrze' to uzyskamy wtedy 100% wydajności i... ojjj będzie się działo.

Jeżeli ciągle czegoś nie rozumiecie z opowiadania to znaczy, ze tak musi być , a przynajmniej na razie.


(NIE)CIEKAWE CZASY? (kwiecień/maj 2007)



- HAGGINNNS! ? krzyk przetoczył się po korytarzach dworu. ? Co to do stu diabłów jest? Ja się ciebie pytam co to jest do jasnej cholery? Przeciez nie pocztówki świąteczne?!
- Już śpieszę z wyjaśnieniem Sir, te sterta po lewej to pozwolenia, ta po prawej to pozwolenia, a ta po srodku to?
- Niech zgadnę? pozwolenia?
- Nie Sir, to pozwolenia na pozwolenia.
- Ale.. co?jakie?jak?, ty się mnie lepiej z tego wytłumacz.
Służący westchnął i nabrał głęboko powietrza. Wiedział, że ten czas w końcu musiał kiedyś nadejść.
- Ustawa klimatozachowawcza, Sir.
- Że ja..?!
- Tak, własnoręcznie, piękny podpisik Sir, bardzo klimatyczny rzekłbym. A właśnie! Sir nie wiem czy wiesz ale ten pas który masz teraz na sobie, to eee, no niezgodny jest. Ale zawsze możemy wnioseczek machnąć, do kancelarii wysłać i lud się wypowie.
- H a g i n n s ? litery dźwięczały jak żelazne sztaby spuszczane z najwyższej wieży ? Czy ty właśnie powiedziałeś, że jakaś hałastra ma decydować czy mogę sobie chodzić po komnacie w? szlafroku?!

Gdzieś w królewskich ogrodach okalających Twierdze Wyższą. Dwóch krasnoludów przechadza się ścieżką i rozmawia ściszonymi głosami.

- Salę podłużną trzeba by w końcu przemalować, nie sądzisz?
- JA, JA, JA to zrobię ? pewien jegomość wyskoczył zza drzewa. Chociaż może odpowiedniejszym określeniem byłoby: wyłożył się zza drzewa, ponieważ właśnie leżał pomiędzy poprzewracanymi sztalugami i odklejał się od palety z farbami. Zauważył lekko przestraszony wzrok krasnoludów, speszył się, powyciągał pędzle z włosów i założył beret zadziornie go przekrzywiając.
- Czy dobrze słyszałem panowie? Jakieś malowanko? Nie mogliście lepiej trafić! Vendiegardo do usług. Maluje wszystko, wszędzie i na wszystkim.
- Wiesz czcigodny ale ty mi tu wyglądasz na artystę, a my musimy po prostu ściany odmalować.
- Prawdziwy artysta żadnej pracy się nie boi! Namaluje obraz, ścianę pomaluje, paznokcie i twarzyczki damom jak zajdzie potrzeba, a nawet ? ściszył glos konfidencjonalnie ? zmaluje coś, no wiecie. ? mrugnął porozumiewawczo.
- Skoro tak mówisz czcigodny to czemu nie. Zgłoś się w Twierdzy czym prędzej. ? Artysta uradowany aż podskoczył w miejscu, pech chciał, że znowu się poślizgnął i wylądował na leżącej palecie. Po chwili wstał i obejrzał się krytycznie po pobojowisku, wzrok zogniskował się na ukolorowanej koszuli?
- HA! ? krzyknął i zerwał ją z grzbietu po czym chlasnął nią w czyste płótno zostawiając kolorowy odcisk. ? Magnifique!-Maquabresque! Nie sądzicie?
Pierwszy krasnolud zaczął nerwowo kaszleć.
- Wygląda zupełnie jakby jakiś? ? zaczął drugi ale po chwile kolega stanął mu na nodze przeczuwając dalszy ciąg wypowiedzi
- Auć! Uważał byś trochę. ? rzucił z wyrzutem ? O, albo tak jak wtedy po tym jak podali te zagraniczne śliwki do piwa po? - tym razem łokieć celnie trafił w żebra. Pierwszy krasnolud złapał kolegę i zaczął go odciągać na bok.
- Wiesz co, chodźmy już, coś się źle czuje chyba.
- Ale to naprawdę wyglądało jak..
- Csii, sztuka współczesna, nie znasz się.
- O-o-o, powiedział? Chociaż przyznam, że proces twórczy wyjątkowo skomplikowany i trudny do odtworzenia.

Chwilę później.

- Zastanawiałeś się kiedyś co robi król? ? zgodnie z zasadą, że temat filozoficzny jest lepszy (nie licząc sytuacji po odpowiedniej ilości odpowiednich napoi, kiedy to jest wręcz najlepszy) od żadnego tematu wywiązała się dyskusja.
- Jak to? Kiedy? Masz na myśli, kiedy ten no, gwardia zostaje za drzwiami...?
- Oj nie, akurat tego powiedzmy, że jestem pewien. Chodzi mi oto tak ogólnie, co robi król?
- No jak to co, króluje!
- Czyli?!
- No, eee, siedzi na tronie, macha berłem, mówi rzeczy w stylu: ?ty tam pójdź i zrób to, zrób tamto?, ?do lochów z nim?, ?zostaw mnie idioto sam umiem się ubrać?. Król jest po to, by ludzie wiedzieli, że jest. Oni i tak robią co do nich należy, ale król musi być! ? minęła dłuższa chwila nim oba krasnoludy zaznajamiały się z ujętą w karby zimnej logiki ideą króla.
- Taaak. Powiedz mi zatem co robi ten tam?

Spojrzeli na młodzika w zielonkawej szacie, który ostentacyjnie przechadzał się alejką raz po raz zerkając przez okna do komnat. Kiedy zauważył, że przyglądają mu się krasnoludy, odskoczył, chrząknął, poprawił miecz u pasa (jeden z tych jarmarcznych, świecących na zielonkawo) i rzekł:
- Czego się gapicie!? Nie widzicie, że to okno jest brudne, wszystkie kolory tęczy widać w tym brudzie! To niedopuszczalne. ? po czym dumnie pomaszerował dalej.

- Czy mnie się tentego tylko wydaje czy on miał na myśli witraż?. Ale mniejsza z nim. Zatem?:
- A wiesz, to jest taki cudzoziemski król, znaczy się taki zagraniczny.
- Czyli co? Jakiś pieprzony turysta, tak?
- Uważaj na słowa, zagraniczny bo zagraniczny ale król. AMBASADOR, trudne słowo, znaczy przylazł szpiegować ale my udajemy, że go lubimy i zapewniamy, że nie będzie musiał zatrudniać kosztowacza potraw.
- Ale? ile on tu może siedzieć? Przecież sam powiedziałeś, że król musi królować. Jeśli jest tu kto wymachuje berłem, tam no, zagranicznie?!

Grupka dzieci i dworek wyminęła krasnoludów i zeszła po schodkach do jednej z piwnic.

- Ja to się tam nie znam na polityce. Ale słyszałem, że jak chciał wrócić to się okazało, że drogi nieprzejezdne, bestie grasują, a związki strajkują ot? wiadomo zagraniczna ziemia. Więc został u nas.
- No ba, nie ma to jak mieć solidny grunt pod nogami. ? Krasnolud zatupał, jakby chcąc pokazać co to znaczy nasza ziemia
- Noo, a jak raz tam polazłem, tfu ? splunął z pogardą drugi ? to wiesz co mi strażnicy powiedzieli?! Wiesz?! ?Most zwodzony się popsuł, ale możemy pana wciągnąć liną.? Mnie! Liną! Jak jakiś pakunek!
- Oj, bo ci się zachciało wojaży.

- Ha, wszystko widziałem, wszyściuteńko! ? krzyk triumfu wydobył się z sąsiednich krzaków ? Wy bestie, wy demony, że też bogowie nie ześlą wiecznego ognia na waszą krainę! Dzieci! Niewinne dzieci topić! Jeszcze słyszę te potępieńcze jęki.

Krasnoludy spojrzały na siebie zdziwione. Frar jako bardziej obyty ze światem uspokoił kolegę i zrobił krok do przodu. Następnie zaczął mówić bardzo powoli, w sposób zarezerwowany zazwyczaj dla pacjentów pewnych klinik stojących właśnie nad przepaścią którzy np. twierdzą, że posiedli rzadką umiejętność latania.

- S p o k o j n i e. M y t o n a z y w a m y ł a ź n i ą. Wbrew obiegowej opinii bardzo przyjemna rzecz i, co ciekawsze, całkowicie nieszkodliwa. A te mały diabły je uwielbiają szczególnie
- HA! A ZATEM SAM SIĘ PRZYZNAŁEŚ, DIABŁY!
- D z i e c i. Tacy mali ludzie, czasem trzeba wymyć bo lubią się brudzić.
- Dzieci? - ogniki obłędu przygasły w oczach młodzieńca, ale tylko na chwile ? U nas dzieci wcale się nie brudzą! Ha, i co wy na to, barbarzyńcy. I mury mamy wyższe, i fosę głębszą, i wieże większe i, i, i setki żołnierzy mamy!
- ?I króla na emigracji? - dodał krasnolud
- I króla na emigracji mamy? ejjjj, Ja tu jestem z misją dyplomatyczną, niosę wam światłość, o np. takie oto przenośne lampki oliwne. Małe, praktyczne i prawie nie kopcące.
- Uuuu, a to technologia. Pewnie jakieś gnomy maczały w tym swoje sprytne paluchy. ? krasnoludy przyglądały się z przymilnym zainteresowaniem.
- Ha, a o tutaj najwyższa technologia wojskowa. Pistolet strzałkowy! Zrewolucjonizujemy tym pole walki, zobaczycie. A wtedy podbijemy tą waszą marną krainkę
- Oczywiście, oczywiście. ? pst, potakuj ? Podbijecie nasza nędzną krainkę jak tylko wasze fabryki będą miały skąd wziąć węgiel i rude. A wtedy weźmiecie swoje, przepraszam jak je nazwałeś?
- Pistolety strzałkowe
- O właśnie, pistolety strzałkowe które nie przebijają nawet nędznej kolczugi i podbijecie naszą krainkę, tak?
- Tak! Buhahaha, czyż to nie będzie cudowne!? Ale nie pokonamy was tylko dzięki przewadze technicznej, dokonamy waszej psycho psychololo psychologicznej analizy!
- Po prostu jak w bajce, jak w bajce. O przepraszamy jaśnie pana, obowiązku wzywają, musimy się przygotować do bycia podbitym. Zamierzamy potrenować trochę niewolnicze jęki w kieracie, co nie Vifur?
- I te, no utyskiwania na okupanta. ? dodał drugi brodacz
- Wy, wy nie bierzecie mnie na poważnie!
Krasnoludy odeszły dalej alejką nie zważając na podskakującego jegomościa.
- I wieże zegarową macie krzywą! I bruk nie równy, i trawę mniej zieloną, i, i, i? NIECH MNIE KTOŚ PRZYTULI!
- Pst, powiemy mu o żarówkach i prochu?
- Niee, i tak nie uwierzy. Jeszcze mu jego psychologiczne analizy się zawalą?



*******************************************************************

A teraz oczywiście wersja dla mniej wtajemniczonych. Zaczynamy od statystyki.

GameExe rozwija się prężnie, a sytuacja jest stabilna. Nikt nikogo nie wywala, nie banuje, z nikim się nie kłóci. Użytkowników przybywa (już ponad 2500) i, co logiczne, postów również (ok. 43000), liczba artykułów przemielonych przez nasze tryby korekty wyniosła ok. 150 (nie licząc aktualizacji działu WFRP). Punkt dowodzenia strategiczno-taktycznego obecnie liczy ok. 330 tematów i ponad 2200 postów. Przybyło nam również trochę świeżej krwi w zespole newsowo-rozpoznawczym jak i redakcyjno-korektorsko-szturmowym.

A co wydarzyło się ciekawego od ostatniego dopisku? Jeśli mamy na myśli jakieś rebelie, zamykanie forum itp., to w sumie nic . Najważniejszą zmianą jest nowy design strony głównej przy którym wszyscy braliśmy udział (no, głównie przy marudzeniu, bo robił i męczył się kto inny ) oraz systematyczna reorganizacja i szlifowanie istniejących działów. Lada chwila ruszy u nas dział o TwoWorlds. Pojawiło się kilka usprawnień na forum jak i w naszej perełce czyli Faerunie. Dodam również, że zaczęliśmy asymilować się z faowcami (czyt. zmusiliśmy ich do postowania na forum ).

Użytkownicy: Po pierwsze, klany przestały oficjalnie (a nieoficjalnie to co innego) istnieć ze względu na brak pomysłów na ich prowadzenie oraz na brak zainteresowania ze strony naszych kochanych użytkowników.
Dodatkowo, na forum pojawiła się nowa klasa usera - Troll - http://forum.gexe.pl/Nowa-ranga-na-forum-t5770.html Troll był afektem najazdu młodych wilków na forum...
Z przyjemniejszych rzeczy można wymienić temat dotyczący wspominek dawnych czasów. Warto zajrzeć i zobaczyć jak inni pamiętają niektóre rzeczy. http://forum.gexe.pl/Wspominki-o-poczat...kach-t5800.html
Osobowości które najbardziej zapadły mi w pamięć:
Ven'Diego który się dwoi i troi, a nawet poczwarza. Ciśnienie maturalne sprawiło, że nagle wszędzie go pełno i do wszystkiego chcę przyłożyć ręki. A poza tym powoli awansuje na głównego oponenta w słownych sprzeczkach ze mną , pozwalając mi zachować formę gdy nie ma...
Orisha - króla na wygnaniu. Czyli admina pewnego serwisu 'prawie jak GE' który ostatnimi czasu nas nagminne odwiedza.


FULL STEAM AHEAD! (sytczeń/luty 2008)


Wbiegł ciężko po schodach i otworzył pierwsze drzwi kopniakiem. Ciężko łapiąc oddech rozejrzał się w panice po pomieszczeniu. Kiedy usłyszał odgłosy pogoni na niższym piętrze bez zastanowienia skoczył w stronę okna. Chwilę później leżał dwa piętra niżej skręcając się od bólu w kostce i próbując zatamować krwotok z rozciętego barku.

- Tam jest! Brać GO! Sieć!
- Nie ja nie chcę - mężczyzna próbował resztką sił wstać na nogi. Jednak ciężka sieć przygwoździła go ostatecznie do ziemi.
- No chodź gagatku, mówiliśmy, że się nie wymigasz.

Gdzieś na zatłoczonym rynku...

-Co ja to miałem kupić? - powiedział do siebie mężczyzna ? A tak, proszek z mumii, kilka bawolich oczu, język bazyliszka, kosmyk małpiej sierści, kilka brukselek...
Chodząc od kramu do kramu, mężczyzna kupował produkty. Nagle jego wzrok przykuła gromadka krasnoludzich wojennych weteranów, którzy lekko zgarbieni maszerowali z czymś błyszczącym na piersiach.
-Starzy, zgłupiali wariaci. - Mruknął do siebie człowiek ? Czy oni do reszty zgłupieli?
Po chwili dalej zajmował się swoimi sprawami.
-Ząbek czosnku, fiolka eliksiru na bolesne obstrukcje ? Wyliczał człowieczyna w zamyśleniu. Nagle zauważył w tłumie kilka elfów z przymocowanymi do pasków odznakami.
-Ej, co to za szopka z tymi świecidełkami, co je to co trzeci mieszkaniec ma? - Spytał z zaciekawieniem przechodnia.
-A panie, władcy zaczęli odznaczać zasłużonych ludzi i nie-ludzi. Ponoć król zalecił zwiększenie wydobycia złota. Teraz u królewskiego jubilera za kilku karatowe złote pierdułki dostaniesz pan sporo sztuk srebra.
-Co za czasy. - Odpowiedział szybko mężczyzna i się oddalił. Po chwili marszu usłyszał rozmowę krasnoludzkich weteranów
-A widzisz tą? To odznaka za posiadanie wielu odznak...
Nie zastanawiając się wiele, człowiek ruszył w kierunku domu ?chyba mam jeszcze gdzieś moją obrączkę?

Mijając jeden z królewskich parków zauważył dosyć dziwną scenkę. Grupa gwardzistów trzymała jakiegoś Strażnika podczas gdy oficjel królewski gmerał mu coś przy mundurze.

- NIE! Ja nie chcę! Ja tylko sprzątam Strażnikiem jestem! NIE!
- Bądź mężczyzną! To nie boli!
- oficjel skończył pochylać się nad nieszczęśnikiem i wyprostował się - No i ślicznie! Zobacz jaki ładny order,
- Ale...
- Żadnych ale robaczku. Noś to z godnością. - rzekł oficjel i odwrócił się w stronę zgromadzonych licznie Dworzan zapewne by wygłosić jakąś mowę. Brunkor splunął i złorzecząc pod nosem ruszył w stronę do domu.



-Brunkor! - zawołał majster Belgrin - Brunkor do jasnej cholery!
-Tak szefie ? Odpowiedział krasnolud który pojawił się w obłoku dymu i pary ? Jestem szefie
-Brunkor do jasnej cholery, ile razy ci mówiłem żebyś się tak nagle nie pokazywał! Te zasłony dymne są cholernie drogie. Ale do rzeczy, jak idą prace?
-Bardzo dobrze, niedawno przywieźli nowe cacko. Zamontowaliśmy je już
-W takim razie chodźmy je sprawdzić
? Krasnoludy udały się w stronę dzielnicy wynalazców ? Czy były jakieś ofiary przy rozładunku? - Spytał się Belgrin
-No w sumie tak, mała jednoosobowa organizacja próbowała zanudzić na śmierć robotników swoim marudzeniem, że to niby ?wynalazek diobła?, aleśmy stłumili i wdeptali w glebę
-Dobrze, jak przebiegł montaż?
-Sprawnie szefie, daliśmy Naninowi piwo wzmacniające z kofeiną +8
? powiedział z lekkim uśmieszkiem krasnolud.
-Wytrzymał to? - spytał się majster
-No ba, znacie Nanina? prędzej połamie sobie palce niż czegoś nie zamontuje.
-A więc nowy system kanalizacyjny to Wielki Plus dla Królestwa, te wszystkie dodatkowe funkcje, studzienki przeciw burzowe, pułapki na szczury, samoczyszczące się filtry. Sam miód. A to wszystko za pieniądze, które ludzie wrzucają do studni. Dobrze że mam znajomego co robi w kanalizacji... Ale jakoś tak tu inaczej... Jakby więcej przestrzeni się zrobiło. No ja rozumiem, że się przyłożyliście do tej całej mechaniki pod i nad podłogą ale mimo wszystko jakoś... coś.
- Świetna uwaga szefie! Oczywiście było jeszcze małe malowanko, czyszczenie witraży, wywalanie śmieci i rupieci, sprowadziliśmy trochę dzieł sztuki, o na przykład to tamto! Podobno technika do dupy ale mi się tam podoba, żeby majster widział jakie inne nam przysłali
- powiedział nachylając się konspiracyjnie. Majster spojrzał krytycznie na dzieło.
- Takie z nutką dekadencji lekko, jak to piwo u Szelmy Jima, po którym miałem rozwolnienie przez tydzień. - zamyślił się - A te drzwi? Co z nimi? - wzrok majstra zogniskował się nagle.
- Oh to najnowszy model! Otwierają się w pionie, w poziomie, na lewo, prawo do wewnątrz i zewnątrz - Brunkor zerknął do notatek wyszperanych zza pazuchy po czym dokończył jednym tchem - poza tym mają system przeciwko przycinaniu palców, działają w deszczu i podczas silnego wiatru, można je obsługiwać na leżąco, a do kompletu dołączają tą gustowną klameczkę! - dokończył wyciągając z kieszeni mosiężną gałkę - Producent zapewnia dodatkowo, że mają jeszcze 143 bajery, których nikt nie będzie potrzebował oraz 31, o których nikt nigdy się nie dowie.
- Imponujące! Chodźmy dalej...






-A tutaj hodujemy nasze najlepsze konie bojowe ? Powiedział mężczyzna w zadziornym berecie do idącego obok elfa ? Są tak wytresowane że jedzą ludziom z ręki, no i przy okazji rękę, ale to drobny szczegół.
Skierowali się teraz do dzielnicy wynalazców, gdzie wieczny smog wisiał nad budynkami. Po chwili weszli do drewnianego warsztatu. Człowiek otwarł drzwi. Pierwsze co usłyszeli to ogromny hałas, jaki wytwarzały znajdujące się w środku maszyny, później dało się słyszeć głośne przekleństwa. Dla zwykłego człowieka trudno było odróżnić które dźwięki są głośniejsze.
-A to zaś nasz warsztat, tutaj są wytwarzane wszelakie wynalazki królestwa. Widzisz tą harmonię?, słyszysz tą melodię? - Przeszli obok dwóch okładających się kluczami krasnoludów ? Dzięki miłej atmosferze oraz uprzejmym robotnikom nasze królestwo staje się co dzień silniejsze.
Skierowali się do sali obok. Wielkie wrota do nich zdobiły kartki, setki żółtych karteczek z napisami w stylu ?Margrin, gdzie ten cholerny schemat!?? albo "Jeśli znajdziesz karteczkę mówiącą co mam zrobić w poniedziałek to skontaktuj się z...". Niektóre karteczki miały na sobie jeszcze inne karteczki pełne dziwnych słów jak np. "Przypominajka", "Co z tym?" albo "Ruszcie się ludzie!".

- To są Wrota płaczu. A te żółte karteczki to... hmm, no, "Żółte karteczki, które pozwalają pamiętać o wielu ważnych sprawach o których normalnie szybko się zapomina.", czarodziej królewski proponował nazwę... jak to szło, hmm chyba "Postit" ale się jakoś nie przyjęła. - spojrzał na elfa z miną "Kto by tam wierzył starym zgredom". Człowiek otworzył wrota i im oczom ukazał się nieprzenikniony mrok. Dało się tylko widzieć lekkie zarysy postaci, które prawdopodobnie siedziały przy stole. Człowiek ciągnął swój monolog.
-To nasz pokój dowodzeniowy, to tutaj zapadają najważniejsze decyzje królestwa, nie, nie w królewskim pałacu, tylko właśnie tutaj. Król wpadł by w szał gdyby ci wszyscy robotnicy chodzili mu po dywanach i brudzili je olejem.
-Widzę że przyprowadziłeś świeżą krew. - powiedziała jedna z postaci ? To dobrze, bo właśnie zgłodnieliśmy.
Elf nie wiedział czy się śmiać czy płakać. Zrobił minę jakby miał właśnie powiedzieć że zostawił zupę na ogniu.
-To bardzo dobrze ? ciągła postać ? Bo właśnie mieliśmy... - Postać wyciągał zza pasa coś co wyglądało jak długi nóż ? pokroić tort.
Nagle oświeciło się światło. Im oczom ukazał się podłużny stół, a przy nim kilkanaście osób.
Wszyscy mieli na twarzach przysłowiowe ?banany?
-Poznaj Frara ? powiedział człowiek w berecie, wskazując na postać z nożem, która jak się okazało była krasnoludem ? To nasz jednoosobowy strike force - Frar chwycił dłoń elfa i ścisnął ją w pokojowym uścisku, dało się słyszeć ciche ?krzhcysz?
-Witaj we ?Dworze? bracie ? powiedział poważnie krasnolud ? albo pokrzywisz się jak my, albo odpadniesz...



*******************************************************************

A teraz wersja normalna.

Gameexe rośnie w siłę. Mamy grubo ponad 3,5 tysięcy użytkowników, którzy napisali prawie 80k postów.
Do redakcji dołączyło parę nowych osób. Ale niestety nie obyło się bez odejść.
Aktualnie, mamy 19 użytkowników z statusem ?Dworzanin?. Poza tym sam Dwór liczy 8000 postów i 850 tematów co świadczy o tym, że pion decyzjno, zarządzający ma się jak najlepiej i wcale nie spuszcza z tonu.


Nawiązaliśmy współpracę z firmą Prószyński i S-ka są. Dzięki niej, mamy materiały na nagrody w naszych konkursach. Prócz tego Możemy się pochwalić naszym logiem znajdującym się na okładce książki ?Zimistrz? oraz na plakatach reklamujących książki wydawnictwa Pruszyński i s-ka
Prócz tego patronujemy konwentowi ?Pyrkon?

Wystartowaliśmy z działem ?Age of Conan?. Jest to pierwsza gra MMO opisana na naszym serwisie. Dział ten zawiera bestiariusz, lokacje, postacie, bogów oraz FAQ. Pomysłodawcą oraz głównym redaktorem tego dzieła jest Medivh, który dostał za niego odznaczenie ?Innowatora?

A właśnie, odznaczenia.
Odznaczenia, to dziecko trzech osób: Strażnika, Ekhta oraz Vena. Co ciekawe ?spłodzili? je osobno ale w podobnym czasie [złośliwy komentarz Ekha] Taaa, 'dziecko, spłodzili'. Nie wiem jak wy ale ja sobie przypominam tylko siebie i Nazina z osób, które spędziły kilkanaście godzin na opracowanie wszystkiego (ja merytoryczne-ideowe, Nazin - techniczno-wdrożeniowe). [/złośliwy komentarz Ekha] [sprostowanie Vena]Co my poradzimy, że nam zebrałeś prace spod nosa [/sprostowanie Vena]
Dziecko te oczywiście zostało wychowane przez naszą ekipę. Po czym zostało oddane w ręce publiczne. Ale co to takiego.
Odznaczenia, to system nagradzania userów, za pomoc przy tworzeniu portalu, za specjalne osiągnięcia lub za wygraną w ?Plebiscycie?. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj KLIK

Od niedawna mamy nowe forum. Jest to całkowicie nowe forum IPB. Daje o wiele większe możliwości, dodatkowo wprowadza nowe funkcje oraz całkowicie zmienia profil użytkowników.
Co ciekawe, prawie całą sumę uzbieraliśmy poprzez adsense, czyli dzięki waszemu klikania w reklamy. Róbcie to częściej

Rekrutacja.
Od pewnego czasu pracujemy nad rekrutacją do Dworu. Częścią tego są odznaczenia, które mają na celu zwiększyć zainteresowanie dworem. Za jakiś czas wystartują kolejne rekrutacyjne projekty. Ale nie będę na razie zdradzał jakie
Chcę abyście wiedzieli jedno. Dwór, to dowództwo Gameexe. Tam zapadają najważniejsze decyzje.
Tak więc jeśli chcesz mieć jakiś wpływ na losy jednego z największych portali o tematyce fantasy, to pamiętaj, nieważne jest to co potrafisz, lecz to że chcesz pomóc.

Kobiety?

Uwaga, uwaga. Na forum pojawili się przedstawiciele płci lepszej. Badania weryfikacyjne ciągle trwają, a niedowierzanie najzatwardzialnszych użytkownikó sięga zenitu. Szerego forumowiczów wzbogaciły się o nowe aktywne userki: Eni, Ati, Eirin, Racucha oraz kilka innych dam przelotem.

Finalna wersja, obrobiona.

MAMY SIĘ (BARDZO) DOBRZE (grudzień 2008)


Dawno, dawno temu, w pewnej miotanej sprzecznościami i niedorzecznościami, aczkolwiek mimo wszystko spokojnej krainie, był sobie Dwór. Nie byle jaki Dwór. Tętnił życiem od rana do nocy, a w głowach jego mieszkańców co chwila rodziło się po tysiąc, ba, po dwa i trzy tysiące nowych pomysłów. Nikt ich nie poganiał, jednak chcąc nie chcąc, dążyli wciąż do perfekcji. Samodoskonalenia. Wyprzedzali swoją epokę tak mocno, że nie raz i nie dwa szeptano o nich - `urodzili się w złych czasach, za mało możliwości, za dużo chęci`. Dworzanie jednak nie przejmowali się tym w najmniejszym stopniu. Wiedzieli, że ich osiągnięcia, zgromadzona wiedza i nabyte umiejętności przekazane zostaną kolejnym pokoleniom. Nie myśleli tylko o czasie teraźniejszym. I to czyniło ich wielkimi.

5000 lat później...

Setki pokładów, dziesiątki tysięcy mieszkańców, miliardy tetra bajtów jednostek pamięci, największe tajemnice potężnych cywilizacji zamieszkujących wszelkie wymiary.

Kolos. Moloch. Gigant. W niektórych językach cywilizacji wszechświata mogło zabraknąć słów, które opisały by ogrom jednostki, która od dobrych 500 lat przemierzała bezkresy kosmosu w poszukiwaniach wciąż to nowej wiedzy. Od kiedy „Dwór“, jak pierwotnie nazwano statek na cześć przodków i ich dokonań, wzbił się w przestrzeń. Nie musiał lądować jeszcze ani razu. Zresztą, mogło by być to niebezpieczne nie tylko dla załogi, ale również dla planety, która zachciała by przyjąć takiego gościa. Orbitowanie statku wokół ciał niebieskich, podczas gdy jego mieszkańcy odwiedzali planety, było jedyną możliwością jaka pozostawała. Nikt jednak nie przejmował się z tego powodu. „Dwór“ był powodem do dumy. Najnowocześniejsza, niedościgniona przez żadną inną rasę czy cywilizację technologia wyprzedzała wszystkich o lata świetlne. Rezultat prac setek, jeśli nie tysięcy, najwybitniejszych umysłów wszech czasów. A wszystko to dla wyższego celu, który kierował Dworzanami od tysięcy lat.


Dziennik pokładowy

V wiek żeglugi międzygwiezdnej, dzień 1445


Mówi kapitan MataCz. Po kilku próbach doproszenia się o najnowszy spis ludności w końcu udało mi się przycisnąć tego gnojka, który obiecywał nam te dane już od dobrych paru lat. Ostatni pomiar przeprowadzony został już dość dawno, więc warto się dowiedzieć jak sprawy wyglądają aktualnie. Oto krótki zapis rozmowy:

- Ymm... witam, kapitanie.
- Lepiej mi powiedz, czy masz dane o które cię prosiłem, von Saimarovitzch.
- A, tamto, tak... gdzieś przy sobie mam dysk i moje notatki, kapitanie. Już, już. O, jest. Jak pan widzi panie kapitanie, wszystko zrobione rzetelnie, jak zwykle!
- ...i szybko jak zwykle...
- No dobrze, dobrze. Kiedy mogę się spodziewać przelania na konto mojej premii?
- Von Saimarovitzch, to była twoja ostatnia robota. Wynocha i ciesz się, że nie wyślemy cię w przestrzeń razem z tymi twoimi głupimi pomysłami.

Jak to się u nas mówi, pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Całe szczęście nijak ma się to do naszej populacji – z danych na dysku wynika jasno, że jest nas w tej chwili na statku około 4,800. To o 1,300 więcej w porównaniu z ostatnimi pomiarami! Jednak jest informacja, która przyćmiewa ten wynik. Nasza społeczność w bardzo wysokim stopniu uczestniczy w życiu całego statku, każdy interesuje się tym, co wyczynia dowództwo – może i dobrze. Od ostatniego liczenia, podczas naszych narad, przybyło aż 50,000 najróżniejszych opinii, co daje nam ich razem około 130,000! Nasze serwery to istna skarbnica wiedzy, po raz kolejny się o tym przekonuję. Koniec nagrania.

V wiek żeglugi międzygwiezdnej, dzień 2190


Zapis za pomocą Formalnej Rotacyjnej Analizy Rozmów z kantyny oficerskiej.

- No, no... coś mi niewyraźnie wyglądasz kolego. Widzę, że jakaś grubsza impreza była. - rzekł oficer główny Tamcio i przysiadł się obok swojego towarzysza.
- Weź przestań, człowiek tu nadstawiał tyłek dla wyższej sprawy i jeszcze się z niego naśmiewają - z trudem i wyraźną chrypką wycedził kapitan MataCz.
- Oho, widzę trafiłem w czuły punkt. Opowiedz zatem o tej 'chwalebnej misji'. Poszukiwaliście zaginionej flaszki czy co?
- Wszystko wyglądało pozornie prosto, ot standardowy patrol planety w celu odkrycia nowych technologii i artefaktów. Wyruszyliśmy w czwórkę - ja, jeden z tych pyszałkowatych gwardzistów królewskich i dwaj skrybowie Diego oraz Val, których mieliśmy eskortować.
- Faktycznie słyszałem, że jakaś kompania wyrusza zbadać tajemniczą planetę Tech w systemie supernowa, ale myślałem, że to stek bzdur. Podobno dzieją się tam tajemnicze rzeczy...
- Ja opowiadam czy ty ? No tak lepiej. Od wylądowania nie podobał mi się ten glob. Cisza, jak makiem zasiał, a gdzie nie popatrzysz to pieprzony piach. Miałem już powiedzieć chłopakom, że zawracamy, bo pomyliliśmy planety, gdy nagle...
- Co?!
- Gdy nagle zauważyłem białowłosą postać na... czerwonym rumaku!
- Że niby jak?!
- Normalnie, jakiś lokalny tubylec widocznie. Wieśmin Gewrant czy jakoś tak się zwał. Mag jakiś zdaje się, bo znał słów tyle, jakby pracował w jakiejś ichnej fabryce.
- Hyhyhyhy....
- Co tu dalej gadać. Widać swojak, bo naszą mowę znał i obyczaje, gdyż przyniósł ze sobą lokalny zajzerek. Tylko dziwną nazwę jakąś miał, Projekt Cemega. Nie to co nasz własny bimberek, ale tyż niezły. Nie powiem przy piątej z rzędu kolejce, ledwo staliśmy na nogach, ale rozpoczęliśmy ciężkie i twarde negocjacje. Nie obeszło się bez komplikacji, gdyż jeden ze skrybów tak się zmaltretował, że do dziś na statek nie trafił. Wyszliśmy jednak zwycięsko z tej batalii, gdyż zgodził się na postawioną mu propozycje. Pełen sukces, tylko głowa trochę boli..
- Fajne delirium.
- Może tak, a może nie - rzucił mu srebrną monetę - W takim wypadku skąd mam to i dlaczego mam ładownie zapakowaną po brzegi.


Dziennik pokładowy

V wiek żeglugi międzygwiezdnej, dzień 2475

Mówi kapitan MataCz. Po raz kolejny przypadła mi rola swego rodzaju protokolanta. Nie cierpię tej roboty, ale do rzeczy. Ostatnimi czasy wiele działo się w naszych szeregach. Naszych, czyli dowództwa „Dworu“. Kilka osób musiało usunąć się w cień, stwierdziliśmy, że członkowie AA niekoniecznie powinni sprawować jakże odpowiedzialne stanowiska. Niektórzy padli ofiarą epidemii naukowej, całkowicie poświęcając się badaniom. Trzeba było przenieść ich do innych jednostek. Był też taki jeden, który wybrał zupełnie inną drogę... Zapis krótkiej burzy mózgów:

- Dobra. Niby nam coś powiedział, ale tak naprawdę nie wiem dlaczego nas opuścił. Ktoś ma jakieś pomysły?
- No, przecież to Ekhtelion. Czy po nim kiedykolwiek można było się spodziewać czegoś normalnego? Wariat jakich mało.
- Racja, racja. Pewnie mu się znudziło. Albo znalazł coś lepszego do roboty.
- Albo nie mógł już tu z nami wytrzymać? Nie, to chyba nie to.
- Jak ktoś mógłby nie wytrzymać Z NAMI? Szefie?
- Eemm... tak. Jeszcze jakieś pomysły?
- Ja mam. Pamiętacie tą planetę, z której musieliśmy wyciągać go siłą? Galzon Enix, bodajże. Się założę, że dorwał tam jakąś babkę i teraz siedzi tam sobie, sącząc drinki.
- Cholera. Ciekawe dlaczego o tym zapomnieliśmy? Przecież każdy wie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kobiety...

Dla dobra uczestników rozmowy głosy zostały komputerowo zniekształcone. Cóż, to prawda, pewnego dnia zastaliśmy ekhtelionową kapsułę ratunkową puściutką, a obok leżał jedynie krótki list. Oprócz niego pożegnali się z nami między innymi szeregowy olo, Ranger czy Deunan. Wielka szkoda, ale nie ma tego złego... od tamtej chwili do naszego oddziału dołączyło parę innych osób, które równie skutecznie podnoszą nasz poziom obłędu! Porucznik Ati, Starszy Sierżant Valandil czy nieobecny już wśród nas szeregowy MajareQ (ten to miał tempo) - to tylko kilka osób, o których należało by wspomnieć.

Ostatnia sprawa w tym wpisie dotyczy awansów. Ha, każdy kocha to słowo. Awans, awansik... Mamy nowego vice komandora – Tokara. Oprócz tego na wyższą drabinkę rewolucji wskoczyli Tamcio, Ammon oraz moja, jakże skromna osoba. Major MataCz brzmi dumnie. Koniec nagrania.

V wiek żeglugi międzygwiezdnej, dzień 2500

Z dziennika gwardzisty.

Atmosfera na statku była tak gęsta, że można było ją kroić nożem. Wszyscy stali równo w szeregu, poczynając od największych myślicieli, a kończąc na najlepszych cynglach po tej stronie galaktyki. To był jeden z tych dni, gdy jednego z władców trafiał szlag, a słodkie lenistwo odchodził w niepamięć. Mobilizacja, psia jego mać, wszystko przez tych bumelantów co tylko siedzą i polerują ordery, a potem tacy porządni goście jak ja dostają po tyłkach. Takie okresy można było przewidzieć, a chłopaki stawiali już zakłady kiedy, jak, gdzie i kto tym razem beknie. Jak widać tym razem trafiło na jednego takiego z oficerskim stopniem. Słyszałem, że miał gość wiele ciekawych idei i brał się za dużo rzeczy, ale z wykonaniem coś mu nie wychodziło. Szkoda mi go tym bardziej, że 'władca', jak kazał się nazywać jeden z admirałów statków, lubił sobie golnąć i w stanie 'po użyciu' bywał lekko ekscentryczny.

Nagle z pokoju wspomnianego nieszczęśnika spokojnym krokiem wyszedł admirał. Następnie kilka sekund po zamknięciu drzwi dobiegło do nas ciche piknięcie, jakby pojedynczego strzału z pistoletu laserowego.

- Z powodu braku znacznych efektów Major E. Q. dobrowolnie zrezygnował ze stanowiska. - chodził wokoło spokojnym krokiem - Jestem Augustus Septimus Strażnikus i ja dowodzę tym statkiem ku chwale dworu, razem z admirałem Nizinem. Potrzebna nam nowych i świeżych pomysłów, jak zdobyć w prosty sposób nową technologię. Nie możemy dać wrogom ludu jakiejkolwiek szansy! Musimy wytrwać! Musimy być konsekwentni! Musimy pokazać, że wszystko, co oni mają robić, to walczyć! Trzeba zmniejszać strefę wpływów przeciwników! Słucham propozycji.

O matko, on i jego płomienne mowy... Jak zwykle nikt się nie wychylał, po co ryzykować głową. Gdy nagle:
- Zaprzyjaźnijmy się! - zakrzyknął jeden z tych ciemnych kolesi, który proszą siebie nazywać per 'mroczny elf z rodu jakiegoś tam'.
- Opiłeś się szumki kapitanie?
- To proste. Oni opiszą nam ze szczegółami swoje planety, a my tym samym zyskamy ich wiedzę unikając przekłamań. Obie strony będą tym samym zadowolone!
- Interesujący koncept, a macie jakiś tych przyjaciół, panie Korun? - rzekł z zaciekawieniem admirał.
- Tak... kilkoro.


Tymczasem w innej galaktyce...

- Cholera jasna! Mówiłem, żeby za drogą mleczną skręcić w lewo, toś się upierał!
- Czekajjjjj... może jednak jesteśmy tam gdzie powinniśmy.
- A czy to ci wygląda na piękną piaszczystą lagunę?!
- Nooo.. piasek jest, tylko wody brak. Trochę ten gruz przeszkadza i grzeje strasznie, ale jest przyjemnie jak na tropikach.
- Taaa... tylko tubylcy coś strasznie nerwowi i zdeformowani.

Jeden z żołnierzy zapalił papierosa i rzucił zapałkę wprost w truchła lokalnego tałatajstwa. Nagle za pleców usłyszeli głos.

- O w mordeczkę, ale rozpieprzyliście tych gangerów. Nie opierdzielacie się, pełen szacun.
- A wy to kto?
- Ja to Morth, ten obok to mój brat Mass, a ta ślicznotka to piratka Eir. Jesteśmy kartografami i zbieramy zapomnianą wiedzę. Widzieliśmy jak walczycie, jesteśmy pod wrażeniem. Chcemy się do was przyłączyć, aby dostać takie fajne kombinezony i spluwy jak wy!
- Zabieramy ich? - rzekł kapitan do swojego kolegi - Wyglądają w porządku.
- Czemu nie, dużo wiedzą. Może dostaniemy awans jak ten cały Tamcio za odkrycie jadeitowego imperium?


*************************************

A teraz po ludzku.

Jak pewnie wszyscy zainteresowani zauważyli, archiwum ma nową twarz. Space operetka (bo space operą tego nazwać nie sposóB), która ma symbolizować fakt, że GE rozwija się prężnie i nieustannie. wink.gif Z mroków fantasy do jasnej przyszłości SF, choć nie powinniście tego traktować tak dosłownie.

Od ostatniego wydania Archiwum Królewskiego minął prawie rok. Był bardzo ciekawy i obfitujący w wiele ważnych dla rozwoju portalu zdarzeń. Zmienił się trochę skład redakcji, napłynęło dużo świeżej krwi i dużo nowych pomysłów, przyszło się niestety również rozstać z paroma starymi znajomymi. Nawiązaliśmy wiele ciekawych kontaktów z wydawnictwami książek i gier fantasy. Patronowaliśmy kilku imprezom. To wszystko ogólniki, więcej informacji i przemyśleń na ten temat znajdziecie niżej. wink.gif

Od czego zacząć? Chyba najlepiej od najprostszych spraw. Forum GameExe tętni życiem, wystarczy wspomnieć, że w ciągu niecałego roku przybyło 50,000 postów oraz 1,300 użytkowników! Jak dla mnie jest to naprawdę niezły wynik. Spróbujcie się ze mną nie zgodzić. wink.gif

Jeśli chodzi o funkcjonowanie forum, to do większych zmian nie doszło. Warto wspomnieć o pojawieniu się kilku nowych moderatorów – sumienni Ammon i Tamc. wzięli na siebie część for gier takich jak Gothic czy Wiedźmin. Matthias Circello po perypetiach związanych z forum NWN podjął się pilnowania działu Off Topic. Chodzą słuchy, że zrobił to specjalnie, żeby móc nabijać sobie bezkarnie jeszcze więcej postów. Ale kto by słuchał plotek. wink.gif Medivh stał się niejako trzecią ręką Adminów, zaś Tokar objął stanowisko szefa Gwardii Królewskiej.

Jest też przykra wiadomość – po prawie 5 latach odszedł od nas Ekhtelion, kontrowersyjny i tajemniczy prawie-że-admin GE. Wulkan pomysłów. Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w przyszłości!

Zanotowaliśmy również kilka innych odejść – moderatorka Deunan, Hawkwood, olo, Ranger, MajereQ czy Saimar (tego jednego akurat nie żałujemy), to niektóre z tych osób. Jak już jednak pisaliśmy wyżej – nie ma się czym przejmować. Świeża krew potrafi nieźle namieszać w szeregach. Ludzie tacy jak Ati, Valandil, Morthazor, Masin, Tamc., Ammon i inni aż kipią z chęci wykazania się i wcale nie trzeba podsuwać im żadnych pomysłów. Prawdziwe skarby GE.

Jeżeli chodzi o kwestię patronackie i tworzenie mocnych jak stal więzi współpracy, to ten okres był naprawdę przełomowy. Udało nam się nawiązać współprace z kilkoma rzetelnymi Firmami przez duże F, które znaczą sporo na polskim rynku. Sami mogliście to zauważyć, czy to wchodząc na naszą stronę konkursową, czy zaobserwować na okładkach niektórych książek i zauważyć znajome logo.

Właśnie, właśnie... skoro już mowa o stronie, to na tej pojawiło się kilka interesujących działów. Po wielu miesiącach w końcu ruszyliśmy z działem gier via www, (i co trzeba tu oddać) zainspirowanym i rozpoczętym, przez MajareQ'a. Wiadomym jest jednak, że sam pomysł to nie wszystko i gdyby nie tytaniczna praca oraz ciekawe podejście Couruna i pomoc Kiyuku, dział nigdy by nie ujrzał światła dziennego. Natomiast duet Morthazor i Massin postanowili wprowadzić trochę klimatu post-apokaliptycznego do naszego portalu, stąd dział o znanej grze fabularnej - Neuroshima. Także po wielu perypetiach, pojawił się dział traktujący o mało znanej w Polsce darmowej grze MMO - Piraci z Karaibów Online. Co warto zaznaczyć w całość sporządzony przez jedną osobę - Eirin. Jeżeli zaś o cRPG mowa to wschodnie wiatry i kultura zainspirowały Tamc.'a oraz Oreyn, do stworzenia działu o znanym i szanowanym tytule BioWare - Jade Empire, a sam Diablo opętał Matthiasa, Danego i Strażnika do utworzenia działu o zbliżającym się hicie Blizzarda - Diablo 3. Jednym zdaniem, nie próżnujemy i nie popuszczamy pasa.
Odpowiedz
Ekh oby tak dalej. Bardzo ładnie to jest napisane.Mnie sie podoba.
Odpowiedz
Extra Ekh. Oby już nie było takich rebelii , a wyłącznie same pokojowe działania ;p
A dead issue, don't wrestle with it, deaf ears are sleeping. A guilty bliss,
so inviting, nailed to the cross. I feel you, relate to you, accuse you.
Wash away us all, take us with the floods.
Then throughout the night, they were raped and executed.
Cold hearted world. Your language unheard of, the vast sound of tuning out.
The rash of negativity is seen one sidedly, burn away the day.


Odpowiedz
Hisotria lubi się powtarzać a świat zawsze spływał krwią rebelii...Pewnie kiedyś wybuchnie...ale oby jak najpóźniej:]
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Hehe. Ekh zawsze musi przy czyms takim żartować A więc zamknijmy Salę Głupoty na cztery spusty i nie dopuśćmy do powstania drugiej


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Niezle:) Niezle sie usmialam:P 'dla najwieksego kretyna '
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz
Jak już jesteśmy przy wspominaniu to wypadało by napisać o sporze z licznikiem postów. Oj działo się wtedy, działo............
Odpowiedz
Mnie wtedy nie bylo ale przeżywałem coś takiego na innym foro :mrgreen: Chyba każde forum nowe czy stare kiedys będzie miało lub już miało problem z postami i ich nabijaniem (najlepiej wyłaczyć licznik postów i po sprawie :mrgreen: )

Odpowiedz
Hehe i właśnie z tego powodu powstała klótnia (czy wyłączyć licznik, czy zostawić, czy jeszcze inaczej). Można by to dopisać rzeczywiście

Prolog:
GameExe: Bunt Licznika albo Rewolucja Licznikowa


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Jeśli ktoś się czuje na siąłch to moze napisać o kwestii licznikowej.
Odpowiedz
Dzieło godne wawrzynów zaiste... I mam inną nazwę dla Sali Głupoty - Sala Pamięci. Żeby już nigdy nic podobnego się nie wydarzyło! Padnijmy na kolana zatem i zaintonujmy dziękczynne psalmy . Miejmy nadzieję, że nigdy nie pojawią się na forum klimaty sprzyjające rozpasaniu tyranów i uciskowi prawych i niewinnych obywateli.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Ciekawy wpis O_o Jeśli można wiedzieć o jaki serwis chodziło ? =]

A tak swoją drogą kolejna fajna i klimatyczna historyjka :+)
Odpowiedz
Jak to o jaki? Nie czytałeś tematu w administracji? Wejdź tam i zobacz odpowiedni temat;]

Nie zauważylem, że Tokar nie nalezy już do modów...-VL
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Odpowiedz
Zapomniałes VL, że am jest dział tylko dla obdarzonych "łaską"...
Odpowiedz
No bez przesady.... jest to miejsce gdzie mozemy sobie spokojnie ,,debatowac", bez koniecznosci walki z zagorzlymi przeciwnikami badz sojusznikami


A co do nowego wpisu mi takze sie bardzo podoba i oby tak dalej
...i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia-
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.
Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego : sześćset sześćdziesiąt sześć.
Odpowiedz

Cytat

Nie zauważylem, że Tokar nie nalezy już do modów...-VL


Sry za offtop ale:

Eeeee..... nie rozumiem :?:
Odpowiedz
"sojuszu między imperium a wiejką chatą"

Hehe :mrgreen: Że ty tak Ekh potrafisz coś wymyśleć :mrgreen:


Tonari no Totoro!
Odpowiedz
Miło, że się wam podoba, bo mi jakoś to z bólem szło . Lepiej by strefowcy tego nie zobaczyli
Odpowiedz
Taaak. Ten cyctat, co dał Med, to należałoby nawet wytłuszczyć, albo jako podtytuł zrobić . A Sferowcy niech patrzą, co tam .

A pierwszy tekst... po prostu miodzio. Tyle podtekstów i ironii, że sam Pratchett się chowa . Po prostu Ekh sie do tego nadaje. Nie wiem czy ktoś inny byłby wstanie to udźwignąć.

A co do licznikowej rewolucji... Trzeba się będzie bliżej temu przyjrzeć .

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
← Game Exe

Archiwum Królewskie - Odpowiedź

Wczytywanie...