Strach się bać

Temat halloweenowy, a jakże Czy zdarzyło się Wam kiedyś doświadczyć czegoś paranormalnego? Na jakiej podstawie jesteście gotowi stwierdzić, że faktycznie to duch zrzucił tę szklankę ze stołu albo dusił Was w nocy? Na ile przerażające było to doświadczenie? A może nie zdarzyło się bezpośrednio Wam, a komuś, kogo znacie? Gexowa strefa 11,5 czeka
Odpowiedz
Ja doświadczyłem kiedyś czegoś okropnego, ponieważ przez długi czas zajmowałem się okultyzmem. Nie polecam tego nikomu. Kiedyś spróbowałem przywołać demona i na moje nieszczęście udało mi się. Nie podam wam inwokacji której użyłem, gdyż nie chcę abyście przechodzili przez to samo. Pewnej nocy jak już wspomniałem udało mi się go przywołać, stawił się w moim pokoju, nawet nie jestem w stanie opisać jak wyglądał, powiem tylko, że nie chciałbym już zobaczyć tego po raz drugi. Usiadł na łóżku i spokojnym głosem przedstawił się - z wiadomych względów nie podam wam jednak jego imienia. Spytał mnie czemu go wezwałem, a ja nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Patrzyłem się tylko na niego jak przerażony szczeniak. Po krótkiej milczącej chwili wstał i okazało się wtedy że jest gigantyczny. Musiał się garbić żeby zmieścić w moim pokoju. Wydawało mi się, że zajmuje całe pomieszczenie, przytłaczał mnie swoją wielkością. "Skoro mnie już wezwałeś, to może masz jakieś pytanie, pytaj śmiało" rzekł spokojnym głosem. Zebrałem w sobie całą odwagę i zadałem pytanie które pierwsze przyszło mi do głowy. Spytałem go "A srasz?". Demon odpowiedział, że tak, czasami mu się zdarza, po czym zaczął się śmiać. Nie wytrzymałem i również wybuchnąłem gromkim śmiechem. Staliśmy tak długo i pękaliśmy ze śmiechu. Gdy się już uspokoiliśmy, demon spytał czy może skorzystać z komputera, a ja mu odpowiedziałem, że pewnie, nie ma problemu. Odpalił kompa, wszedł na facebooka i przeglądał go dość długo po czym pożegnał się i wyszedł. Od tamtej pory nawiedzał mnie regularnie, zajmował komputer i opalał mnie ze szlugów. Naprawdę nie polecam. Ostrożnie z okultyzmem, z tego naprawdę nic dobrego nie wynika, możecie co najwyżej napytać sobie biedy.
Odpowiedz
TJajajhahahahahajajaj człowieku fajna bajka nieuwierze jak niezobacze hahahahahfahagag
Odpowiedz
Kiedyś skończł się papier. Poszedłem kupić, a jak wróciłem stał grzecznie na półce. Innym razem kolega bardzo mnie rozzłościł i w ręku pękł mu kubek z gorącą herbatą.
Odpowiedz
Kiedyś poszedłem... I nie wróciłem! UUuuuuUUUuuuuUuuu!

[Dodano po 57 sekundach]

A nie, jednak jestem.



Sygnaturowy elementarz gifów awaryjnych - używać tylko w ekstremalnych przypadkach:

SPOILER







Jak masz w poście kaczeńcowyˆ dopisek, istnieje duża szansa, że jest on mojego autorstwa.

Odpowiedz
A widzisz. A ja, jak raz wyszedłem w piątek, to po powrocie zastałem w domu siedzącego w kuchni mnie czwartkowego rozmawiającego ze mną niedzielnym. Już nie mówiąc o tym, że w drugim pokoju siedziało kilku mnie z zeszłego tygodnia i chyba jeden czy dwóch z przyszłego roku... Koszmar

Mam nadzieję, że kojarzycie, o co mi chodzi
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Przez te wasze opowieści nie będę mógł w nocy spać.
Odpowiedz
Ale ja tylko tak dla żartu sparafrazowałem jedną z przygód Ijona Tichego (opowiadanie Stanisława Lema, jakby ktoś nie wiedział)... Bardzo zabawną, swoją drogą...
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Ej czytałem to! A to nie były przypadkiem Dzienniki Gwiazdowe?
Odpowiedz
O żesz tfu! Rację masz. Późna godzina i pomylił mi się pilot Pirx z Ijonem Tichym (nie wiem, jak to możliwe). Już poprawiam też w poprzednim poście.
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


Odpowiedz
Khe, khe. Wybacz, ale muszę się z tobą nie zgodzić. Horror zaczyna się wtedy, gdy Raven przestaje spamować.
Odpowiedz
Największy horror jaki przeżyłem? Hm. Wracam z pracy, jest piątkowe popołudnie. Wchodzę do domu, zrzucam glany, skórę. Odkładam zgodnie z rytuałem telefony, fajki, portfel i zapalniczkę na półkę, ściągam z niej lapka, odpalam, loguję się, odpalam firefoxa i... nic. Sieć nie działa. Loguję się zatem do routera, przechodzę do części diagnostycznej i przyglądam się statusowi linii ADSL. Widzę złowieszczy napis "brak synchronizacji".
Oh well, zdarza się. Pewnie się tepsie port na centrali zawiesił. Znowu.

Dzwonię na infolinię, dostaję informację od jednego z setek automatów że w związku z dużą ilością zgłoszeń czas oczekiwania na połączenie z konsultantem może się wydłużyć. Odczekuję dzielnie swoje znosząc muzyczkę latającą w słuchawce i oddając TPSA moje cenne pieniążki za ich nie darmową już infolinię wsparcia. Konsultant podnosi słuchawkę i się przedstawia. Nie czekając na jego pytania mówię, że synchronizacja ADSL leży i kwiczy w lokalizacji takiej i takiej numer abonencki taki i taki i proszę o restart portu.

Konsultant informuje mnie, że to nie port. Padła CAŁA SIEĆ na obszarze kilku miejscowości w moim rejonie. No dobra, myślę sobie, pewnie któryś sieciowiec potrzebował sobie zrobić kawę i wypiął jakiś switch z sieci szkieletowej. Zaraz wróci. Pytam o przewidywany czas usunięcia usterki. Dostaję informację...

"Przewidywany czas usunięcia zdarzenia planowany jest na (za 3 dni) w godzinach porannych". Mój jęk musiało w centrali telefonicznej słyszeć bodajże pół personelu. Pan Konsultant przeprosił mnie za niedogodności. Powiedziałem że cierpię, ale rozumiem, on niczemu winien nie jest. Lubię tych ludzi, są biedni. Wszyscy się na nich zawsze wyżywają. Z bólem serca podziękowałem i rozłączyłem się.

Spojrzałem na router, tak bardzo teraz bezużyteczny. Przytuliłem się do laptopa i cicho zapłakałem. "Już wiem!" - pomyślałem. "Ten cieć ma radiówkę, zapewne działa" - powiedziawszy to rzuciłem się z lapkiem pod pachą do sąsiada. Ale jego nie było. Zastałem tylko jego mamę, toteż korzystając z tego że jestem tam ogólnie mile widzianym gościem wypiłem kawę, zapaliłem, pogawędziłem z Panią Domu i sprawdziłem pobieżnie najwazniejsze rzeczy w sieci.

Ale to nie mogło trwać wiecznie. Po godzinie pożegnałem się, podziękowałem i wróciłem do siebie. Odpaliłem jakąś gierkę, zagrałem chwilę. Potem cos przeczytałem, coś pokodziłem. Ale to nie to samo. Pogrążony w szaleństwie połozyłem się spać, cicho marząc o tym by nie obudzić się aż do (za 3 dni). Gdy rano wstałem spojrzałem zaspanymi pełnymi bólu oczami na białą kostkę routera. Ku mojemu zaskoczeniu dioda ADSL świeciła jednostajnie. Sprawdziłem i... GOD BLESS YOU! INTERNET BYŁ NA SWOIM MIEJSCU!

A ja byłem uratowany....




No i to na tyle jeżeli idzie o straszne historie. Nie życzę takich nikomu.
Odpowiedz
Największy dramat? Aaaaa. To wtedy, kiedy przesuneli odcinek MLP!
Odpowiedz
Paranormal by me :
Skierowali mnie na kurs podoficerów rezerwy (właściwie namówili, bo przymusu nie było). Ni cholery nie chciało mi się go kończyć, zwłaszcza po zderzeniu się z betonami w Poznaniu, ale liczyła się kasa którą tam płacili. Zastosowałem więc sprawdzoną metodę czyli przywaliłem L-4 na prawie miesiąc (ta część przygody rozegrała się już we Wrocławiu, dokąd nas przenieśli). Na egzaminie końcowym (do którego mieli mnie niedopuścić z powodu nieobecności na 3/4 zajęć) nie zaliczyłem prawie nic, tymczasem uwalili paru innych, ale nie mnie ... WTF ?

Finał : powrót do Poznania, uroczyste wręczenie aktu mianowania, defilada, wpis do książeczki i sprawa zamknięta.
Jaka siła napędza takie zjawiska ... nie dojdziesz.

(może )
Odpowiedz
Oby Ci potem pan Proucznik Gruber nie wytłumaczył w czym rzecz w jego Małym Czołgu
Odpowiedz
Bez obaw Wiktul. W MON-owskiej krainie czarów takie rzeczy to norma : wszystkie te ducho-ludy co to wszędzie ich widziano, a nigdzie ich nie ma, tętniące życiem kancelarie zawsze zamknięte na głucho w "dzień słonia" czy inny WSGB, epidemie chorób dziwnych acz poważnych zawsze w czasie rocznych sprawdzianów kadry z WF-u ... wspułczuć trzeba porocznikowi Gruberowi, z takim mandżajsem to i do dużego czołgu nie wlezie
Odpowiedz
Teraz moja kolej
Pewnego razu dawno temu żyłem se ja i zjadłem paranormalne mydło i paraormalnie zdechłem a potem poszedłem do sklepu azeby kupić pączka z nadzieiem duszowym, bo byłem zjadaczem dusz i wtedy spotkałem mój komputer i o mi powiedział roz*e*a*em się i wtedy mnie zjadła laydy Aribeth, a potem mnie upliekli kultyści chaosu.
I tak oto tu się znalazłem.
Urwę ci leb i zrobie sobie z niego pacynkę! - Powiedzial błagającym głosem Jacek Mistrz Broni.
Dalej do ich gardel wyrznac ich! - Pokojowo oznajmiła Dalejdoich Mniszka.

Dzie syngatrura daleja? No wziol i znik (...tradycyjnie wziął i znikł...), muwie wam to zprawka szatanskih mocuw.
Odpowiedz
...czytanie tego było horrorem, zaiste.
Odpowiedz
← Karczma

Strach się bać - Odpowiedź

Wczytywanie...