Sesja Krixa

Nie minęła chwila, a dwaj znani ci już druidzi wrócili z głębi obozowiska, kierując się w twoją stronę.
- Arcydruid chce cię widzieć. Pójdź z nami i powściągaj język, będziesz mówił bowiem ze świętym mężem i sługą bogów. - oznajmił ci sucho ten, którego zapamiętałeś jako bardziej gadatliwego.
Ruszyliście więc przez obóz, mijając po drodze wielkie, dzikie ognisko, wokół którego zgromadziło się klkadziesiąt osób, w tym wielu elfów. Podczas tego krótkiego spaceru zorientowałeś się, że zarówno druidów jak i innych obozowiczów jest znacznie więcej, niż początkowo myślałeś, możliwe, że nawet około setki. Widziałeś konie, choć w niewielkiej ilości, widziałeś ludzi i elfy zbrojne w rozmaity oręż, rozmawiających cicho, śpiących, oprządzających broń. Gdy stanąłeś przed większą grupą druidów, ich przywódca rzucił ci się w oczy od razu.
Stary, łysy mężczyzna z bardzo długą, siwą brodą, sięgajacą niemalże kolan, odwrócił się do ciebie jakoś tak po żołniersku. Wyprostowaną, sprężystą sylwetkę odziana w szkarłatno-zieloną szatę z kapturem na pierwszy rzut oka charakteryzowała siła i gwałtowność, jakie zupełnie nie pasowały do podpierającego ją sękatego kostura, kształtem przypominajacego wężowego dusiciela z gorących krain południa.
Arcydruid podszedł do ciebie i otaksował bacznie od stóp do głów surowym spojrzeniem, któremu stale zmarszczone brwi i linie zmarszczek nadawały wyraz ciągłego niezadowolenia.
- Witaj, wędrowcze. Co sprowadza cię w tethyrską głuszę w tak złych i niespokojnych czasach? Czy złożysz pokłon Sylvanusowi i Chauntei, ojcu i matce wszech rzeczy, i zechcesz dopomóc ich sługom w godzinie próby? Czy może jesteś jednym z wyznawców Suczej Królowej? Sługą władcy Velen i wszystkich sił, z którymi się zadaje?
Odpowiedz
Uśmiecham się serdecznie.
-Nic konkretnego mnie nie sprowadza. Są raczej sprawy które mnie wyganiają z Północy. Rozumie Pan, rodzina. Z powodu częstych kłótni rodzinnych nie jestem przywiązany do żadnej czci. Dla tego proszę o wybaczenie, ale ani się nie znam na Bogach natury, ani nie przynależę do Suczej Królowej. Puki się szkoliłem modły o przeżycie słałem zwykle do Tempusa. Co do pomocy. Nie wiem. Czy byłby Pan łaskaw wyjaśnić co się tu dzieje? Dochodziły mnie słuchy o różnych zajściach, ale wolałbym spytać u źródła.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Starzec patrzył na ciebie tym samym nieufnym, srogim spojrzeniem, wyraźnie oceniając ciebie i twoje słowa.
- Zaprawdę, z daleka musisz przybywać, skoroś nie słyszał o zbrodniczych rządach lorda Greystöra. - burknął wreszcie, potrząsając długą jak wąż brodą. - Cały Tethyr wie, że człowiek ten nie ma sobie równych w nienawiści, jaką obdarza istoty innych ras. Od lat do Velen nie ma wstępu żaden nie-człowiek, a jeśli jakiś mimo wszystko się tam znajdzie, straszny jest jego los. To nic, że miejscową flotę stanowią najemni mordercy i piraci, których lord Greystör opłaca za złoto zrabowane od kupców i własnych poddanych, bo nie on pierwszy na Wybrzeżu Mieczy trudni się tym plugawym procederem. Jednakże człek ten, w swym bluźnierczym uporze i bałwochwalczym fanatyzmie sprowadził na te ziemie wyklęty zakon Meduzy. Przeklęci kapłani kultu Umberlee regularnie nękają naszych braci, mordują sługi natury i bez ochyby pozwalają lordowi Velen spółkować z demonami. Każdy zdrowy na ciele i umyśle, kto nie jest głuchy, ślepy i głuchy omija to miasto szerokim łukiem. Azali ty właśnie tam zmierzasz, do tego twierdząc, iż bez żadnego powodu. - nieprzyjazne oczy zwęziły się w szparki między przymrużonymi powiekami. - Czyżbyś naprawdę nie wiedział kim jest diabeł, którego moi bracia pochwycili na trakcie? Czyżbyś przypadkiem stawał w jego obronie? A może po prostu los innych jest ci obojętny i za nic masz miejscowe wypadki, jakiekolwiek by one nie były?
Odpowiedz
-Nie stanąłem w jego obronie przypadkowo. Chciałem obronić człowieka atakowanego przez kilku innych. Stoję za swoją decyzją.- Uśmiech zapewne sam zniknął. Głos mi na pewno spoważniał. Patrzę twardo na starca. Nie jestem człowiekiem prawa, nie tak jak moja matka, ale mam zasady. -Mimo to prawdą jest, że uciekam od rodziny. Gdyby pan wiedział jakich mam kuzynów nie dziwiłby mi się pan. Poza tym to nie jest tak, że nie wiem nic o tym miejscu. Uważam, że wiem za mało. Teraz widzę, że dobrze nie jest. Poplecznicy druidów, albo i oni sami atakują podróżnych na trakcie? Na północy to bandytyzm, ale rozumiem, że nie pozostało wam nic innego jak walka podchodowa. Niebezpieczne monstra po lasach, teraz jeszcze opresja na mieszkańcach tych ziem przez ich władcę oraz piraci na morzu. Mimo to nie wiem, czy chcę się mieszać w wasz konflikt. Nie wiem czy jestem w ogóle w stanie pomóc. Przy okazji co zamierzacie zrobić z tym mężczyzną i co będziecie chcieli zrobić ze mną jeśli powiem, że chcę jechać dalej.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
- Co uczynić z tobą jeszcze uradzimy. Jednak zdaje mi się, że nie stanowisz niebezpieczeństwa dla naszego obozu. Jeśli nie chcesz nam dopomóc, twoja rzecz. Bogowie cię osądzą. Ale on - wskazał na przeciwległy kraniec obozu, gdzie rysował się kształt drewnianej klatki. - spotka się z wiklinową babą.
Spojrzałeś w bok, gdzie na skrawku łysej polany ustawiano przedziwną konstrukcję. Było to coś na kształt rzeźby, wykonanej z gałęzi i kawałków drewna, o ludzkiej, nieco kobiecej sylwetce. Całość była pusta w środku, jednak elementy połączono tak, by konstrukcja tworzyła klatkę, wokół której porozrzucano chrust i drewno jak do rozpalenia ogniska.
Odpowiedz
-Zaraz zaraz. Chcecie go spalić? To jest wasz osąd? W jaki sposób różni się to od zła z jakim chcecie walczyć?- Podniosłem głos. Źle. Nie powinienem się unosić. Ci ludzie są niebezpieczni. Zakrawają o szaleństwo. -Przepraszam. Nie mi oceniać ale to jest okrutna śmierć. Jeśli ten człowiek jest winien jakiś zbrodni winny zginąć szybko. Powieście go, zetnijcie głowę, ale palenie jest równe rytuałom kultów diabłów czy mrocznych bóstw.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
W oczach starca zapłonął dziki ogień.
- Taaak?! Tak uważasz?! Nie masz pojęcia o rytuałach, jakim te diabły poddają naszych braci! Nie masz pojęcia o obrzędach ku czci ich zakazanej pani! Jak śmiesz pouczać... - grzmiał arcydruid i być może nawet z któregoś z jego otworów strzeliłby ku tobie piorun, lecz litania oburzenia skończyła się jak nożem odjął, podczas gdy w przeciwległej części obozu wybuchł donośny rwetes. Naraz otoczyły cię głosy przerażenia, odgłosy walki i pełne gniewu okrzyki, podczas gdy w twoim kierunku, przez środek obozu i wielkie ognisko, nie bacząc na uciekających lub ścigających go druidów, pędził na twoim koniu zbiegły więzień, który przechylając się w siodle wyciągnął po twojej stronie jedną rękę, najwyraźniej zamierzając w pełnym pędzie chwycić twą dłoń i wsadzić cię na na wierzchowca.
Odpowiedz
-Wróćmy później do tej rozmowy.- Wystawiam rękę z przepraszającym spojrzeniem na arcydruida. Nie wiem czy to rozsądna decyzja ale na razie druidzi mi nie przypadli. Choć tutejsza władza stanowczo nie ma dobrej reputacji, może miasto przyniesie więcej odpowiedzi.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Twarz arcydruida zastygła w połączonym grymasie zaskoczenia i gniewu, podczas gdy nagłe szarpnięcie o mało nie wyrwało ci barku ze stawu. Sam nie do końca wiedząc jak znalazłeś się na końskim zadzie, przyciskając się co sił do pleców jeźdźca. Gdy wpadaliście w gęstwinę, gniewny tumult za wami osłabł tylko na chwilę, przedzierając się przez otaczającą was ciemność.
Nie mieliście czasu naradzić się co zrobić z pościgiem, a choć twój wierzchowiec gnał jak szalony przez kolejne chęchy i zarośla, słyszałeś i widziałeś, że goniący nie odstają daleko.
- Nie ma czasu na łuk! Radź sobie! - krzyknął przez ramię twój nowy towarzysz i odrzucił płaszcz na bok, ukazując ci szeroki, poprzeczny pas kojarzący ci się z wyposażeniem skrytobójców. W pełnym pędzie i ciemności nie widziałeś dokładnie, ale dostrzegłeś przytroczone do niego małe fiolki, równie małe sakiewki z jakimś pyłem czy piaskiem, a także coś na kształt sznura ostrych krzyżykowych gwiazdek.
Odpowiedz
-Trzymasz na plecach cały sklep i cię nie przeszukali? Jeśli dasz radę mów, co za co odpowiada. Fiolki?- Z tym znakiem zapytania wyciągam jedną, mierzę i ciskam za siebie, na tyle daleko by w razie czego nie objął nas wybuch. Demon jeden może wiedzieć co ten gość ma na sobie. Druidzi są stanowczo nie ostrożni. Mimo to staram się to tak rzucić by padło przed pościgiem, nie na nim. To granie na dwa fronty szybko będzie przyczyną straty mojej głowy. Cholera lubię moją głowę. Okazyjnie się przydaje.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Rzuciłeś za siebie fiolkę, usłyszałeś gwałtowny wybuch i poczułeś, jak twoje plecy owiewa żar, a ugryziony nim koń zrywa się do jeszcze szybszego biegu.
- Widzę, że radzisz sobie niezgorzej! - odkrzyknął twój towarzysz. Twoich uszu dobiegł też kwik poranionych lub przerażonych koni, a także odgłos... tłuczonego szkła?
Chmura płomieni, spalonych, wirujących liści i dymu została ze dwadzieścia metrów za wami. Jednak zamiast jeźdźców, wyłoniły się z niej cztery świetliste kule, które ciągnąc za sobą srebrzyste ogony szybowały wyraźnie w waszą stronę.
Odpowiedz
-Magia leci.-Rzucam worek z pyłem. Może ściągnie pociski. Za tym ten sam rodzaj fiolki co poprzednio. Mam nadzieje, że ten pył się nie zapala, bo nie skończy się na ciepełku na plecach.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Rzucony przez ciebie woreczek rozbił się o drzewo i rozsypał w gęstą chmurę migocących drobin. Nie wiedziałeś dokładnie czemu mają służyć, lecz gdy rzuciłeś drugą fiolkę, dowiedziałeś się momentalnie, a twe wcześniejsze nadzieje okazały się płonne.
Jak najbardziej dosłownie.
Powietrze za wami zamieniło się w ścianę ognia. Płomienie buchnęły z ciemności, niczym węże rozpełzły się po drzewach, krzakach i ziemi, sięgając także goniących was druidów i twojego płaszcza.
Wiele rzeczy zlało się w czasie - twój krzyk, wrzaski ludzi i koni, krzyk twojego towarzysza, który odwrócił się w siodle i wypowiedział kilka dziwnych słów, po których otoczyła cię dziwna, tęczowa poświata, która wchłonęła płomienie, wreszcie nagłe szarpnięcie i twardy upadek, gdy przerażony i poparzony koń zrzucił was z grzbietu i pognał gdzieś w ciemność.
Potem - cisza.
Odpowiedz
-No świetnie. Przy tych rzeczach powinna być etykieta... albo coś.- Szepczę jak tylko dochodzę do siebie. Rozglądam się. Nadal płonący las? Czy może własna drewniana klatka u druidów i w perspektywie spłonięcie żywcem. Sam sobie przedsmak zgotowałem. Klepie się sprawdzając czy upadek nie spowodował jakiś poważniejszych ran. Złamanie to niemiła rzecz.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Krótkie oględziny wykazały, że wszystkie kości masz na miejscu i w jednym kawałku, podobnie jak twój towarzysz.
- Nie trzeba było aż tak ostro. - oznajmił lakonicznie, otrzepując się z liści. - Ale może i lepiej się stało. Mamy chwilę oddechu od pościgu, a druidzi nieprędko pomyślą, że poruszamy się pieszo. O ile masz jakieś pojęcie o chodzeniu po lesie, powinniśmy dotrzeć do Velen w godzinę... Sam układałeś tego konia? - zapytał z nutką ironii.
Odpowiedz
-Tak. Ale nie spodziewałem się, że będziemy uciekać przed wybuchami!- Podniosłem głos. Jednak szybko się opanowuje. Trzeba ruszać. wstaję poprawiam rzeczy. Z pewnym uśmiechem. -Nie mam żadnych zdolności do chodzenia po lasach. Zwykle korzystam z traktów, po to są. W takim razie masz przewagę więc prowadź i miejmy nadzieje na nich nie trafić.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Szliście długo. Las piętrzył się wokół was jak wielki, mroczny stwór, którego niezliczone ręce i dłonie co kok chwytają cię za cholewy, płaszcz lub kaptur, usiłując milcząco powstrzymać cię od wydostania się poza jego obręb. Twój towarzysz kilkukrotnie zatrzymywał cię, nasłuchiwał, kluczył, najwyraźniej z dobrym skutkiem, bo nie widzieliście ani nie słyszeliście pogoni.
Gdy tak przedzierałeś się przez gęstwiny, klnąc w duchu na czym świat stoi i usiłując jednocześnie zachować maksimum ostrożności, doznałeś dziwnej sensacji. Miałeś wrażenie, że las stopniowo zmienia się w jaskinię, schodzącą ostro w dół, coraz głębiej pod ziemię. Powietrze straciło soczysty leśny zapach, ustępując miejsca ostrej, drażniącej woni morskiej soli i zerodowanej skały. Byłeś w ciemnościach, w lochu? W podziemiach? Gdzieś, gdzie w dziwny sposób wiodła cię ta ścieżka. Czułeś jak tętno przyspiesza, jak wyostrzają się zmysły...
Jak krew buzuje i rozgrzewa się w tobie do czerwoności.
Tam niżej, głębiej, był ktoś, kogo w jakiś sposób wyczuwałeś. Ktoś uwięziony, zapewne groźny, a także w nie do końca jasny sposób powiązany z tobą...
Twarde, zaskakujące uderzenie w wierzch stopy dało ci znać o napotkanym korzeniu wyrastającym z pokrytej ciemnością jak mchem ziemi, z którą spotkałeś się równie niespodziewanie. Wilgotna ziemia leśnego poszycia aż zadudniła po twoim upadku, a ty bardzo szybko i nieprzyjemnie powróciłeś do rzeczywistości.
- Uważaj. - rzucił przez ramię twój towarzysz beznamiętnym tonem. - Nocą w lesie łatwo czegoś nie zauważyć i nieszczęście gotowe. Ale nie lękaj się, lada moment powinniśmy opuścić las i znaleźć się przed bramami miasta.
Odpowiedz
-Mam pytanie.-Wstając otrzepuje się i staram nie pokazać zatroskania na twarzy. Nawet tak daleko coś rodzinnego może mnie dorwać. -Arcydruid wspomniał, że tutejszy lord czy kapłani mają kontakt z dolnymi planami. Chyba wspominał o demonach. To prawda? Czy to diabły może?
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Choć szedł przed tobą i widziałeś tylko jego plecy, w tonie jego głosu wyczułeś uśmiech.
- Diabły i demony to ulubiony temat arcydruida. Porusza go tym bardziej ochoczo, im bardziej zatwardziały i zgryźliwy staje się w swym obłąkaniu. Możesz być spokojny, że po komnatach Millvuthan nie pląsają radośnie sukkuby, choć znaleźliby się tacy, których bardzo to frasuje.

[ Ilustracja ]

Przedarliście się przez kolejne zasieki gęstwiny, która urwała się gwałtownie, otwierając na zupełną ciemność, przetykaną od dołu konstelacją świateł. Gdy twoje lekkie oszołomienie minęło, zdałeś sobie sprawę, że oto rozciąga się przed tobą atramentowy bezkres nocnego morza. Niżej, patrząc w dół urwiska, na którym skończyła się ściana lasu, rozciągało się duże, uśpione miasto, majaczące przez sen plątaniną blasków domowych świec i miejskich latarni. Velen przypominało rozciągnięty półksiężyc, który na granicy z morzem obrasta szeregiem łodzi, statków i okrętów, tworzących niewyraźny zarys wielkiego portu.
Poczułeś chłód, ostry i słony oddech nocnej bryzy, wprawiającej w ruch odległe fale, oświetlane srebrzystym blaskiem gwiazd i tarczy księżyca. Dalej, patrząc na wschód wzdłuż wzniesienia, na którym się znajdowałeś i które w tamtym kierunku stawało się jeszcze bardziej strome, nad całym miastem i zatoką górowało wielkie, posępne zamczysko, doskonale widoczne za sprawą istnej kaskady świateł bijących z jego wnętrza oraz otaczających jego najbliższą okolicę. Do zamku prowadził wąski, stromy trakt, rozwidlający się niżej na trzy prowadzące do miasta drogi, kończył się u samych bram zamku, osadzonego na samym szczycie wielkiego klifu.
Odpowiedz
-Pewnie lepiej się prezentuje za dnia? Chodźmy puki las nas nie ściga. W murach będę czuł się lepiej.- Z uśmiechem przyśpieszam kroku by zrównać z przewodnikiem niedoli. straciłem konia i większość swych rzeczy. Mam miasto przed sobą i wściekłych druidów na plecach. Może tu będę miał początek. Z dala od rodziny. Choć na trochę...
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
← Sesja FR

Sesja Krixa - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...