Sesja VLa

Pierwszy cios, jakkolwiek szybki i pewny, został zblokowany przez łowcę. Drugi, idący pod żebra, być może zostałby potraktowany tak samo, lecz postrzał w bark uniemożliwił człowiekowi skuteczną obronę. Pod twoim uderzeniem łowca skrzywił się i cofnął dwa kroki, uderzając plecami o drzwi kibla, podczas gdy w sąsiednim pokoju rozległ się kolejny wściekły i bolesny krzyk Niewida.
Czas wydawał się co najmniej nie korzystny dla jego operacji, więc postanowił szybko skończyć sprawę. W tym celu zaatakował mało honorowo, ale miał to głęboko gdzieś. Najwyżej łowca nie będzie miał dzieci, gdyż kopniak został wymierzony w krok, chcąc tym samym szybko wyeliminować łowcę i pognać na pomoc Niewidowi.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Wyprowadziłeś kopnięcie, lecz przeciwnik zamiast zjechać z bólu lub unikać, pochylił się nieco do ciosu i przyjął go na brzuch. Jednocześnie chwycił i przytrzymał ręką twą nogę wbitą w jego bebech i obrócił się gwałtownie, w wyniku czego straciłeś równowagę i upadłeś na twarz, czując przy tym, jak łowca wykręca twój staw w drugą stronę i zapewne szykuje się do dosiadu i dźwigni.
Nie mając za wielkiego pola manewru i broń daleko, Hammer wykorzystując siłę spróbował podnieść tułów, aby uniemożliwić łowcy dosiadu na nim. Musiał też wykorzystać fakt, że łowca był ranny, więc równocześnie próbował zaatakować wolną ręką w bok, aby go powalić.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Poczułeś ostre szarpnięcie w ścięgnach nogi, ale na szczęście nie chrupnięcie w stawie. Kontrując uniesieniem się i ciosem zdołałeś zrzucić z siebie łowcę. W międzyczasie, na przestrzeni jakiejś 1,5 sekundy, z sąsiedniego pokoju usłyszałeś ogłuszający brzęk tłuczonego szkła, a także dwa wystrzały.
Sytuacja stanowczo wymykała się spod kontroli. Hammer kontynuował atak na łowcę nacierając serią ciosów, atakując zwłaszcza od strony, z której ranny był przeciwnik. Dzięki temu miał większe szanse, że ciosy dojdą do celu, a potencjalny blok i tak będzie bolesny z powodów kastetu.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Ścieraliście się na zasadzie 2 ciosy twoje za 1 jego, 2 ciosy twoje na jego blok, jeden na ciało. Łowca mógł walczyć wyłącznie defensywnie i z kontrataku, jednak nadszarpnięte ścięgna nogi nie pozwalały ci w pełni wykorzystać swojej szybkości. Gdy obijaliście się pod kiblem i stanęliście na wprost wejścia do pokoju (ty frontem, łowca plecami), zobaczyłeś w jego głębi drugiego łowcę, który stojąc krzywo celował w waszym kierunku z broni, lecz nie mógł zdecydować się na strzał, gdy byliście w zwarciu. Niewida nie widziałeś.
Starając się utrzymać obecny stan tzw. łowca tyłem do pokoju spróbował posłać kolanko w brzuch łowcy, następnie sierpowym posłać przeciwnika wgłąb pokoju by tym samym ewakuować się do wyjście gdzie leżała broń. Jego jedyna obecna szansa, aby jakąś wyjść stąd cało.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Udało ci się wcisnąć kolano przeciwnikowi, jak i posłać go na podłogę. Gdybyś od razu po tym nie postanowił rzucić się w stronę klatki schodowej, pewnie niewiele by z ciebie zostało, bo drugi łowca tylko czekał na czystą pozycję do strzału. Kula zaświstała ci tuż przy uchu, na szczęście zamiast twojej czaszki rozbijając okno w kuchni. Ty jednak byłeś już przy broni Landryna.
Gdyby był żywy adrenalina zapewne rozsadzałaby go od środka. Jako trup pozostawał chłodny na to co się działo. Podniósł broń i schował się za winkiel. Wychylił się z bronią gotową do strzału mając nadzieję, że łowca poleci za uciekającym wampirem. Wtedy wpakowałby mu kilka kulek.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.
Nikt nie poleciał za tobą, przynajmniej nie w sensie szaleńczego pościgu za uciekającym. Poczekałeś z lufą skierowaną na wysokość pokoju, z którego po chwili wychyli się jednak człowiek, drugi z łowców. Nacisnąłeś spust równolegle z tym, jak twój cel został gwałtownie wypchnięty do przeciwległej kuchni przez łowcę, z którym walczyłeś i który dostał kulkę przeznaczoną dla tamtego. Postrzelony padł bez ruchu na twarz w przedpokoju, a walczący wcześniej z Niewidem zniknął w kuchni.
Zadowolony z "łowu" szukając wzrokiem jakiejś osłony by nie być na czystej pozycji do dostania kulki w łeb wybrał sofę, za którą niemal zanurkował za sofę, by mieć ochronę. Powoli posuwając się w kierunku kuchni cały czas gotowy do strzału, gdyby tylko nadarzyła się ku temu okazja.
Jestem Wampirem.
Jestem jedynym istniejącym Bogiem.
Jestem dumny z tego, iż żeruję na ludziach i oddaję honor moim zwierzęcym instynktom.


Przesuwałeś się krok za krokiem, metr po metrze, z okiem na muszce, czekając na jakąkolwiek okazję czy oznakę zagrożenia. Niewid zginął, z Landryna zostało kilka szmat, wszystko to za sprawą tych dwóch.
Krok za krokiem, uważnie, ostrożnie.
Zdjąłeś jednego, byli dobrzy. Rwała cię noga, na której trudno było ci stanąć, Akceleracja obciążała mięśnie i krwiobieg, broń ciążyła...
W drzwiach mignęła ci głowa. Kilka centymetrów poniżej twojej linii wzroku, nie mogłeś więc strzelić od razu, musiałeś rozkazać nadgarstkom opuścić broń na tyle, by wykonać strzał. Na to i na pociągnięcie za spust potrzebowałeś może 10 setnych sekundy... A może 10 minut?
Gdy celowałeś w niego, on celował już w ciebie. Gdy pociągnąłeś za spust, on robił to również. Patrząc przez nieskończenie długą chwilę na wyraz zimnej determinacji na jego twarzy uzmysłowiłeś sobie, że nigdy wcześniej nie widziałeś tak szybkiego człowieka.

I że nie zobaczysz już szybszego.



KONIEC





http://forum.gexe.pl/...-podsumowanie/
← Sesja WoD
Wczytywanie...