Sesja eimyra

Zegarek był idealnie okrągły, zamykany na klapkę, do tego zdobiony szczerym złotem. Jedno pokrętło na samej górze, w starym stylu, mogące się wysuwać przy nastawianiu godziny, a przynajmniej tak przypuszczałeś.
Otworzyłeś klapkę i zobaczyłeś sześć wskazówek różnej długości. Trzy z nich obracały się normalnie, wskazując prawidłowo aktualną godzinę. Pozostałe trzy tkwiły nieruchomo na godzinie dwunastej, niczym nie zdradzając swojego przeznaczenia. Zastanawiając się nad realną wartością owego przedmiotu rozglądałeś się mimochodem po pokoju, a gdy w wiszącym na ścianie lustrze napotkałeś własny wzrok, zegarek zacykał gwałtowniej. Spojrzałeś szybko na tarczę widząc, jak dodatkowe trzy wskazówki przeskoczyły momentalnie o połowę obwodu. Godzinowa zatrzymała się na szóstce, minutowa na dziewiątce, sekundowa zaś posuwała się już normalnym rytmem, tak samo jak jej "zwyczajna" odpowiedniczka. Gdy jednak przekroczyła dwunastkę, wskazówka minutowa znajdująca się na dziewiątce nie poruszyła się do przodu, choć drgnęła. Obserwowałeś ją jeszcze przez chwilę, po której stało się jasne, że szósta wskazówka obraca się nie w rytm standardowych sekund, lecz w rytm bicia twojego serca.
Hm. Przydałoby się przetestować to na kimś, ale na początek wygląda to tak, jakby zegarek pokazywał resztę życia, jaka mi pozostała. Mam nadzieję, że nie. Będę miał jeszcze czas na zabawę zegarkiem. I nie wiem, czy nie powinienem go tu zostawić. Niby to ja go zabrałem, ale deiforma najmocniej uderzyła w łódzkich magów. Jeśli pokażę to w jakiejkolwiek Fundacji w stolicy, to na pewno nie wypuszczą artefaktu z rąk. Gdybym wiedział, co robi ten zegarek, byłoby mi prościej zdecydować. Najwyżej im go oddam, gdy już zorientuję się w jego działaniu. Siostry w każdym razie nie złapały go chciwie, więc jeśli one na pierwszy rzut oka nie rozpoznały czym jest, to i ja nie dam rady.

Wyciągnąłem magazynek z broni, rozładowałem ją. Sięgnąłem po pudełko z wyciorem i smarem. Życie miasta za życie Marka. To nadal była dobra wymiana, chociaż było tu więcej magów gotowych położyć swoje życie na szali. A on chyba gotów nie był. Trudno. Nie zamierzam porywać się na wielkie czyny.

- Sieghild. - odezwałem się w ciszy, jaką dawał mi ten pokój. Przez moment zawahałem się, po czym zamknąłem drzwi na klucz - Dziękuję za wszystko.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
← Sesja WoD
Wczytywanie...