[D&D] Włócznia a toporek
Jakiej broni używacie najczęsciej podczas waszych sesji? Co w nich takiego jest i czemu tak je lubicie ? Czemu jednym z was podoba się roztrzaskiwanie wrogów wielkim toporem a innym podoba się krótkim zatrutym mieczem?
rozumiem ze topik ogolnie o broniach... ja preferuje katane,sztylety do rzutow(z czego czesc of corz zatruta),dmuchawke+zatrute stszalki ,szurikeny i garote :P taki dobry zestaw dla skrytobojcy:P:P .. w ostatecznosci moze sie obejsc bez katany,ale sztylety ,dmuchawka i garota to mus...
hmm.. a dlaczego? bo taka akurat bron pasuje do mojej profesji,zreszta do takiej sie pszyzwyczailam :mrgreen:
hmm.. a dlaczego? bo taka akurat bron pasuje do mojej profesji,zreszta do takiej sie pszyzwyczailam :mrgreen:
:arrow: Halabarda zwana generałem broni- na otwartym polu potrafi siać prawdziwie spustoszenie- generalnie wole europejskie halabardy bo mają hak i szpic, chociaż kształt ostrza tych wschodnich jest ładniejszy- ale zawsze można zrobić coś pomiędzy.
:arrow: Długi nóż- taki jaki noszą wielorybnicy- zawsze przyda się gdy nie ma miejsca by zatańczyć z halabrdą a pozatym jest praktyczniejszy w zwarciu bezpośrednim od sztyletu.
:arrow: Własne kły i pazuru- powiedzmy sobie prawde w oczy- żadna broń nie równa jest naturalnemu wigorowi wilkołaka. 8)
:arrow: Długi nóż- taki jaki noszą wielorybnicy- zawsze przyda się gdy nie ma miejsca by zatańczyć z halabrdą a pozatym jest praktyczniejszy w zwarciu bezpośrednim od sztyletu.
:arrow: Własne kły i pazuru- powiedzmy sobie prawde w oczy- żadna broń nie równa jest naturalnemu wigorowi wilkołaka. 8)
Jedna z fajniejszych broni jakie widziałem to włucznie i oszczepy z szpicem robionym z kosci i delikatnie postrzępione by na powieszchni szpica, znajdowały się takie maleńke drzazgi-kolce. Przy celnym kłuciu drzazgi owe zastawały w ranie i niemile przeszkadzały jak były pokryty jakąs trutką to zgon na miejscu.
Pozatym wogóle oszczep to przyzwoita broń i można zrobić nim sporo krzywdy.
Co do zatrutych sztylecików to bo ja wiem- fajnie brzmi ale coś mi się wydaje że w praniu sprawdziłoby się to średnio na jeża. To broń raczej dla czubków którzy wolą się skradać 30 minut żeby dzabnąc z zaskoczenia jednego ludka. :mrgreen: Zaskoczonie to jest jak on widzi szaleńca który obrażając jego matke pędzi na niego z obnażonym mieczem w drugiej łapie trzymając topór i wymachując nimi jakby chciał powietrze zabić. :mrgreen:
Pozatym wogóle oszczep to przyzwoita broń i można zrobić nim sporo krzywdy.
Co do zatrutych sztylecików to bo ja wiem- fajnie brzmi ale coś mi się wydaje że w praniu sprawdziłoby się to średnio na jeża. To broń raczej dla czubków którzy wolą się skradać 30 minut żeby dzabnąc z zaskoczenia jednego ludka. :mrgreen: Zaskoczonie to jest jak on widzi szaleńca który obrażając jego matke pędzi na niego z obnażonym mieczem w drugiej łapie trzymając topór i wymachując nimi jakby chciał powietrze zabić. :mrgreen:
=mezu najukochanszy :mrgreen: z zatrutymi sztylecikami wcale sie nie tszeba skradac.. bardzo dobrze sie nimi rzuca.. to raz.. a dwa.. wez pod uwage ze skrytobojcu w bitwach jako takich uczestnicza nader zadko.. raczej dziabna krola czy kogos tam w sypialni i po wojnie :mrgreen:
Akati ale my mówimy o fajnych broniach a broń służy do jak najskuteczniejszej walki. Sztylet nawet zatruty nie jest bardzo dobrą bronią- prawde mówiąc jak już udało się takiemu zabójcy wśliznąc jakimś cudem do sypialni króla to może zabić go nawet poduszką [ja osobiście użyłbym garoty bo jest to typowa broń do ichego zabijania i jak sama nazwa mówi, robi niewiele hałasu]. Co do rzucania sztyletem- niestety wątpie by siła twoich mięsni i inne czynniki nadały sztyletowi taką siłe żeby mógł przebić pancerz, już o tarczy nie wspominając. Inna sprawa że w rękach dobrego i wprawionego wojownika nawet zwykły kamień jest zabójczą bronią. Tyle mądrości twego męża Akati- i nie próbuj się kłucić bo zaraz zejdziemny na temat zasłonej zupy. :mrgreen:
esh fin.. z aspostszegawczy jestes.. a tak starannie ominelam ten temat pasqdo...
mezu,ale mowimy o naszych ulubionych braoniach,a to ty zaczales o ich pszydatnosci na polu bitwy.. owszem,garota dobra rzecz < zarzuca lakowi na szyje i zaczyna go dusic z milosci :mrgreen: ) .. btw ,kto ci sie kaze ze sztyletem na zapuszkowanego palladurnia rzucac
mezu,ale mowimy o naszych ulubionych braoniach,a to ty zaczales o ich pszydatnosci na polu bitwy.. owszem,garota dobra rzecz < zarzuca lakowi na szyje i zaczyna go dusic z milosci :mrgreen: ) .. btw ,kto ci sie kaze ze sztyletem na zapuszkowanego palladurnia rzucac
ja używam miecza jednorecznego...obusiecznego... rękojeść wykuta na wzór smoka...
ten smok jest tam nie ze względu na wygląd, ale na to, ze końce rękojeści są zaostrzone, i wrazie czego nie wale w pysk, tylko pysk tne :mrgreen:
Żadnych łuków, bo jak na elfkę wykazuje wyjątkowo małe zdolnosci w tym kier. a co do sztyletów?mam jeden zamocowany na udzie.
-rzucam w plecy, trafiam delikwenta w jaja :mrgreen:
jeszcze moja magia pozostała. to tyle
ten smok jest tam nie ze względu na wygląd, ale na to, ze końce rękojeści są zaostrzone, i wrazie czego nie wale w pysk, tylko pysk tne :mrgreen:
Żadnych łuków, bo jak na elfkę wykazuje wyjątkowo małe zdolnosci w tym kier. a co do sztyletów?mam jeden zamocowany na udzie.
-rzucam w plecy, trafiam delikwenta w jaja :mrgreen:
jeszcze moja magia pozostała. to tyle