posiadlosc

Wojsko

Temat głównie do męskiej części ale nie tylko.
Zdaję sobie sprawę że duża część z was nie osiągnęła jeszcze tak zwanego "wieku poborowego".
Tych którzy osiągnęli zapytuję:
byliście/będziecie w wojsku?
Tych którzy są jeszcze za młodzi:
zamierzacie odsłużyć czy może się wymigać?
(Zakładając że pobór do woja będzie kontynuowany.)
Kobiety zapytać mogę:
jaki jest wasz stosunek do obowiązkowej służby? Uważacie że chłopcy ślicznie wyglądają w mundurze, czy może nie puściły byście chłopaka/brata/przyjaciela do woja?
Odpowiedz
Hah, nie ma czegoś takiego jak puścić czy nie puścić... Jak był tak niesprytny/leniwy/nieambitny, że dał się komisji złapać to ma pecha... A może i szczęście, bo podobno można się tam od bidy czegoś nauczyć, a też zależy gdzie przydzielą, do jakiej jednostki to może i for life zostać...

Ja to zawsze na przykład chciałam pilotować F-ileśtam albo śmigłowce wojskowe. U nas na lotnisku (Z okna widzę) 2 razy do roku ćwiczenia sobie wojskowe są i przylatuje 4-10 MI-17, MI-24.. I jeszcze cośtam Fajnie się tak budzić rano i słyszeć to sympatyczne fu fu fu fu wirników (tylko to fu fu troche głośniej of kurs ). Zresztą, ja chyba mam coś w głowie do tego latania całego... Ehh...

Wracając: Nie, nie wszyscy faceci fajnie wyglądają w mundurach. Żeby fajnie wyglądać, trzeba go dobrze wypełnić, czyli te wszystkie mięśnie i cała tego reszta. Nie powinno być tak, że mundur wisi na żołnierzu jak prochowiec na wieszaku. To wygląda fe...

A pozatym Buku, czemu pytania o wojo kierujesz tylko do męskiej części forum? Może któraś z nas rozpatrywała kiedyś wybranie się do woja? Jak pisałam, pilotaż mi sie marzył zawsze...
Odpowiedz
Głównie do męskiej części(ale nie tylko), bo wy kobiety jesteście w tej szczęśliwej sytuacji że tego obowiązku nie macie.
Odpowiedz
Mi się udało uniknąć. Cóż, nie uważam się za typ wojskowego. Prędzej patyczakowatego intelektualisty.: p
Nie uważam aby obowiązkowa służba wojskowa była dobrym pomysłem. Jeżeli nie chcę z tego czy innego powodu przechodzić przez ten obóz kondycyjny, to nie podoba mi się, że ktoś mi to nakazuje. Jest całkiem spora grupa osób która chce iść do wojska i ja im nie bronię, ba jestem im wdzięczny. Będą mieli co opowiadać kolegom i dzieciom, zaproszą babcie na przysięgę itd. ale ja nie chce aby mi obowiązkowo wycinano rok z życia.

Jest całkiem duża grupa osób uważających, że tylko wojsko uczyni z ciebie prawdziwego faceta...pardon "prawdziwego faceta". Ale tyle można powiedzieć też o bójce w barze czy pójściu do klubu go go...Nie koniecznie jest to archetyp do którego zamierzam dążyć.

Odpowiedz
Ha. Jednak pomimo tego, co powyżej stoi mojego autorstwa niebardzo jednak ciągnie mnie do chłopców po wojsku... Jakoś ciągle mam w głowie wklejony obrazek chłopców/mężczyzn z chustami na plecach drących paszczęki na Centralnym (tak, tym w Wawie) i robiących miliony pompek, ku średniej radości reszty społeczeństwa wokół. I wraca ci takie coś do domu i o niczym innym nie gada tylko "Je, a wojsko to, a wojsko tamto..." Może generalizuje, ale nie mam zbytniego doświadczenia, jako że brata niet a i facet do woja się nie pcha...

Zawodowi jednak inny obraz w mej głowie malują... Po odpowiednich szkołach i wszystkim co trzeba, odsalutywują swoje lata i wio na emeryturę. Klasa... Tak to można. Ale nie że rok i "uo, co ja to nie jestem"...

No offence dla tych co po woju
Odpowiedz

Cytat

Jest całkiem duża grupa osób uważających, że tylko wojsko uczyni z ciebie prawdziwego faceta...

Dezerter śpiewał kiedyś:
"Masz jaja i odwagę
Więc wszystko co potrzeba
By obalić mit męskości
Mit twardego faceta"

Cóż, moje stanowisko jest chyba jasne, jestem pacyfistą i swego czasu dołożyłem wszelkich starań by do wojska nie iść.
Odpowiedz
To zostaje tylko czekać na wojskowego czy innego popieracza służby wojskowej...

Odpowiedz
Ja też ominąłem wojsko, ale raczej dlatego, że bardzo chciałem iść na studia niż bardzo nie iść w kamasze. Mam kategorie A i mi to pasi (a znam ludzi co mocno się starali by takowej nie zdobyć). Przypuszczam, że gdyby nie zainteresowania to może i do woja bym poszedł. Widziałem jak pobór wygląda, te całe cyrki, dlatego nie jestem za przymusową służbą. Lepiej jak będzie bez poborowych. Jak nas ktoś zaatakuje to pewnie i tak większość z nas chciała by walczyć i jakoś by to robiła, partyzantka, pisanie broszurek ,wiersze i inne jeszcze metody.
Nie liczy się cel a droga do niego

Who's the more foolish: the fool, or the fool who follows him?- Obi-Wan Kenobi
Odpowiedz
Z tego co mi wiadomo to poboru już nie ma , a jak był to była i służba zastępcza dla osób którym przekonania bądź religia nie pozwala służyć w wojsku.

Armia z poboru to relikt przeszłości, dużo kosztuje i jest do niczego. Już od wprowadzenia nowszego sprzętu do armii przestano przyjmować ludzi tylko po podstawówce, jednostki zmechanizowane, lotnicze i marynarka są w większości jednostkami zawodowymi. Miałem iść do szkoły oficerskiej, ale pognało mnie gdzie indziej (pewnie gdzieś w domu poniewiera się potwierdzenie przyjęcia na rok 2007/07). Armia zawodowa, tak pobór, nie.
Odpowiedz
Mnie tam w wojsku nie uświadczycie. Kategoria E. Moim zdaniem właściwie nieuzasadniona, ale się z nimi nie kłóciłem Co do samej instytucji wojska to hm... w Polsce bywa ono bardzo porąbane, z iście więziennymi zwyczajami.
Odpowiedz
Ja dostałem kategorię A, choć miałem pobór przez 2 lata, bo na pierwszym dostałem B (dla kobiet wyjaśnienie - jest to kategoria czasowa niezdolności do służby, można ją otrzymać na komisji poborowej tylko raz). Zapisałem się na kurs przysposobienia obronnego na studiach (na drugim roku w pierwszym semestrze). Był to kurs z 3 spotkaniami po 1,5h, a następnie egzamin. Książki nie przeczytałem, napisałem to cudo na 3, więc zaliczyłem.
Teraz wyjaśnię co to za kurs. Normalnie w czasie studiów nie możesz zostać wezwany do wojska. Masz obowiązek stawiać się co semestr z indeksem w jednostce i pokazać, że nadal się studiuje. U mnie po pierwszym semestrze powiedzieli, że nie muszę być u nich co semestr - pojawiać mam się tylko jak coś się zmieni (np. jak zrobię licencjat). Kurs PO (przysposobienia obronnego) oznaczał, że w czasie wakacji mogłem być wzięty na przeszkolenie do jednostki. Ukończywszy je miałem uregulowaną służbę wojskową. Taki kurs to bodajże coś koło miesiąca - prawie jak wakacje (na wniosku zaznaczało się nawet który turnus ). Brali jednak nie wszystkich - mnie się upiekło. Teraz pobór został wstrzymany, więc nie drżę już, że mi przepadną ciepłe miesiące.
Ogólny stosunek do wojska? Obojętny. Wojsko jest potrzebne, ale rządzą tam stare kadry i stare procedury (nie wspomnę o starym sprzęcie ) i choć zachęca, to jakoś się tam nie widzę. Kolega ma brata w jednostce w Łasku i z opowieści słyszałem, że jest fajnie, ale kto wie, czy to po prostu nie była propaganda
Czy wojsko czyni prawdziwym facetem? A czy urodzenie dziecka czyni prawdziwą kobietą? Być może, ale to nie zasada.
It can’t be outmatched
Odpowiedz

Cytat

Z tego co mi wiadomo to poboru już nie ma smile.gif, a jak był to była i służba zastępcza dla osób którym przekonania bądź religia nie pozwala służyć w wojsku.


Pobór jeszcze jest, są plany by go znieść ale to wciąż plany.
Służba owszem, dwa razy dłuższa niż wojsko. Więc zamiast 9 wyjmowali Ci z życia 18 miesięcy.
Rzucali do często nędznej i nędznie opłacanej roboty a i na to trzeba było czekac. W imię czego?
Obowiązku wobec ojczyzny. Mnie to nie przekonuje.

Udało mi się dostać kategorię D. Oficjalnie, dla wojska jestem wariatem.
Odpowiedz
Studia w parze z wojskiem raczej nie idą, toteż raczej się w woju nie znajdę. Mam jednak paru kolegów, którzy myślą o służbie po ukończeniu studiów i taką opcję też dopuszczam, choc raczej nie wierzę w możliwośc jej realizacji.

Cytat

Mam kategorie A i mi to pasi (a znam ludzi co mocno się starali by takowej nie zdobyć)

Ja podobnie, choc rozumiem tych, co starają się nie miec A. Jak ktoś nie ma szans się dostac na studia, a koniecznie nie chce zaliczyc pobytu w koszarach, to robi, co może żeby tego uniknąc. To normalne.

Uważam, że mała armia zawodowa, dobrze wyposażona i wyszkolona, jest lepsza od miliona poborowych posługujących się poradzieckim i poamerykańskim sprzętem z okresu zimnej wojny (bądź niewiele młodszym).
Odpowiedz
Trele morele. Kiedyś marzyłam żeby służyć w marynarce, (czy jakkolwiek się to nazywa ), tak samo jak chciałam być policjantem i stewardessa (to akurat brutalnie przekreślił mój wzrost). Teraz na słowo "wojsko" reaguje wzruszeniem ramion.

Facet w mundurze wygląda jak każdy inny facet, tylko, że zazwyczaj ma łysą głowę i kozackie podejście do środowiska. Takie mam doświadczenia.

A jeżeli mój luby miałby się wybrać do wojska to pewnie nie byłabym szczęśliwa z tego powodu.
Odpowiedz
Wojsko? Wojsko jest potrzebne, było potrzebne i z pewnością będzie potrzebne. Generalnie mam do wojska stosunek pozytywny, z zaznaczeniem, że popieram armię zawodową. To praca, jak każda inna, ale powinni ją wykonywać tylko ci, którzy chcą, czują powołanie i takie tam.

Dostałem kategorię A, nie wykręcałem się od niczego i poczyniłem sobie założenie. Jeśli wszystko mi się zacznie walić w życiu i nie będzie można tego naprawić to pójdę do wojska. Zawsze jest to jakaś praca, z perspektywami awansu, stabilnymi zarobkami, wyżywieniem i zakwaterowaniem. Mogłoby to mnie postawić na nogi. Poza tym myślę o przejściu przyspieszonego szkolenia (całe wakacje), by po prostu to przeżyć. Nowe doświadczenia, przygoda, ranne pobudki i padanie z nóg po rozgrzewce porannej - to jest TO!

Pacyfizm? Nie powiem, co sądzę o tej ideologii, bo mógłbym kogoś obrazić.
Odpowiedz

Cytat

Ja podobnie, choc rozumiem tych, co starają się nie miec A. Jak ktoś nie ma szans się dostac na studia, a koniecznie nie chce zaliczyc pobytu w koszarach, to robi, co może żeby tego uniknąc. To normalne.

Są też ludzie którzy mają szanse na studia ale się tam nie wybierają z innych względów. Ci właśnie mogą się starac o inną kategorię jeśli nie chcą też iść do wojska.

Cytat

Pacyfizm? Nie powiem, co sądzę o tej ideologii, bo mógłbym kogoś obrazić.

Nie potrafisz wyrazić swoich poglądów nie obrażając nikogo?
Odpowiedz

Cytat

Nie potrafisz wyrazić swoich poglądów nie obrażając nikogo?

Potrafię, w dwóch słowach "bezsensowna" oraz "niemożliwa". Ale pacyfizm i inne ideologie to temat na osobny temat forumowy, więc nie będę robił OT.
Odpowiedz
Nie zgodzę się z Tobą.
Poza tym pacyfizm w sumie mocno jest powiązany z tematem wojska.
Odpowiedz
Oj Buka, pacyfistyczne poglądy ładnie wyglądają, jednak w całości są niewykonalne. Ludzie mają skłonności do płotów, bójek (nawet w imię tego, aby te płoty zburzyć... a po kilku latach zapewne postawić nowe), rywalizują na każdym kroku. W to wszystko jeszcze zamieszane są pieniądze i wiele, wiele innych czynników, których nikt nie jest w stanie wykluczyć, zneutralizować. Nawet jeśli gdzieś pojawi się zalążek raju, zawsze musi pojawić się ktoś, kto chce zmienić zasady, nagiąć je, kto sprawdza granice i wywołuje przez to agresję (chociażby pan, który przypalał ryż - pamiętasz, jak się wtedy piekliłeś?).
Wojsko jest miejscem sztucznym i chorym, osoby które przetrwały służbę, nie chcą o niej mówić, widać, że przeżyły za dużo i sobie z tym nie radzą. Agresja, którą wyładowywali na nich starsi, oni przenosili na młodszych, robiąc coraz gorsze rzeczy - w miejscach zamkniętych często następuje utrata moralnego wzorca (tu można się odwołać do eksperymentu Zimbardo). Łapiąc w tym roku stopa, trafiłam na chłopaka, który po wojsku nie potrafi się odnaleźć w "normalnym świecie", opowiadał ogólnikami o tym, że wojsko złamało jego psychikę, zniszczyło jego znajomych, że kilkoro z nich nie wyszło z tego żywo, że nie mówi się o tym na forum publicznym - wszelkie samobójstwa pozostają pomiędzy wojskiem a rodzinami młodych chłopaków.
Z systemem nie wygrasz;) Możesz przed nim uciec, jednak wielu rzeczy nie ominiesz. Nie jestem przeciwna wojsku - jeśli inni strzelają, bawią się w wyścig zbrojeń, państwa powinny zapewnić swoim obywatelom chociaż namiastkę obrony, jednak... nie w ten sposób?
Ukasz, jakoś kilka lat temu, kiedy się spotkaliśmy, opowiedziałeś w jaki sposób wywinąłeś się wojsku - do dziś uśmiecham się, kiedy przypomnę sobie Ciebie skulonego i bujającego się, siedzącego pod ścianą;p Jednak nadal nie potrafię się zgodzić z całkowitym pacyfizmem, który jednak pozostaje tylko hasłem w wielu sytuacjach (chociażby, kiedy ktoś bije Twoją siostrę/znajomą - moim zdaniem masz obowiązek zareagować, a stanie i mówienie "nie, nie rób tak, to jest złe... ojj i widzisz? wyrwałeś jej włosy, niedobry chłopiec" w takiej sytuacji się nie sprawdzi;p).
Sama potrafię obsługiwać broń palną, strzelam też całkiem celnie. Nie potrafiłabym strzelić "nawet" do gołębia^^" jednak jeśli istnieje coś takiego, jak broń palna, która jest niezwykle popularna w czasach obecnych, wychodzę z założenia, że lepiej wiedzieć jak działa.
"Jakim drzewem możesz być, leżąc na podłodze?"
Odpowiedz
Ja miałem wyjątkowo ciekawą sytuację przed komisją.
Dzień wcześniej spotkałem się ze znajomymi i zamówiliśmy pizzę. Wieczorem, wychodząc od znajomych wziąłem pudełko by je wyrzucić po drodze. Pod śmietnikiem okazało się, że ktoś zostawił w pudełku nóż, cały uwalony zaschniętym sosem. Nie chciało mi się wracać żeby ów nóż oddać, więc stwierdziłem, że zwrócę go na następny dzień, schowałem go w wewnętrznej kieszeni płaszcza, pudełko wywaliłem.
Na następny dzień miałem komisję wojskową. Posiedziałem, pogadałem i już mam się zbierać, chwytam płaszcz, przewieszam sobie go przez ramię i w tym momencie dokładnie, centralnie przed komisją wypada z niego... nóż zachlapany jakąś czerwoną substancją.
Szybko go zabrałem, przeprosiłem i wyszedłem. Do dziś się zastanawiam co ludzie w komisji pomyśleli...

Problem z pacyfizmem jest taki, że wszyscy by musieli przejść na niego jednocześnie. Bo, jak powiedziała Marigold, kiepskim wyjściem jest uprzejme proszenie, żeby ktoś cię przestał kopać. To się nie sprawdza nawet w przypadku dzieci (dlatego osobiście jestem zdecydowanie przeciwko wszelkim bezstresowym metodom wychowywania dzieci, widziałem do czego to prowadzi...)

P.S. A eksperyment Zimbardo zawsze mi się przypomina jak słyszę o wojsku...sick..


EDIT:
Hmmm Buka, czy mógłbyś nakreślić założenia pacyfizmu? Podejrzewam, że są pewne aspekty które zostały dopasowane do...hmm..realnego świata. Każdy pogląd musi być jakoś zweryfikowany. Bo samo "nie używam przemocy" mimo wszystko jest troszkę utopijnym założeniem...

Odpowiedz
← Karczma

Wojsko - Odpowiedź

Wczytywanie...