outpost

Co dziś na obiad?

Jakiś przepis?
Urwę ci leb i zrobie sobie z niego pacynkę! - Powiedzial błagającym głosem Jacek Mistrz Broni.
Dalej do ich gardel wyrznac ich! - Pokojowo oznajmiła Dalejdoich Mniszka.

Dzie syngatrura daleja? No wziol i znik (...tradycyjnie wziął i znikł...), muwie wam to zprawka szatanskih mocuw.
Odpowiedz
Ja będę na obiad jadł dzisiaj karkówkę z grila
Odpowiedz
Zupa paprykowa z soczewicą ;D Mistrzostwo zup
Odpowiedz
A ja właśnie zjadłem. Banana. Banan dobry o każdej porze dnia i nocy
Odpowiedz
Banan kojarzy się z Batmanem. Dziwne

Ja zaś pożywiłem się zacnym daniem o nazwie "zupa pomidorowa"
Odpowiedz
Ilekroć to widzę, irytacja na kretyństwo towarzyszącej reklamie nuty niepohamowanie pcha mnie do darcia się na cały pokój "DUPA ROMANA!"
Odpowiedz
Z marmoladą lub adwokatem
A tak i wracając na chwilę do sławnej "Zupy Romana" to gdy tylko to widzę w TV to zmieniam kanał na inny -.-

\"Kroczysz mroczną drogą, ale jest ona najmroczniejsza dopiero wtedy, jeżeli zamkniesz oczy\"


"Czasami mały aniołek musi utrzymywać pozory"
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Vitanee dnia czwartek, 12 lutego 2015, 17:05 napisał

No jak to co? PĄCZKI!


I faworki!
Odpowiedz
Dżizas Chrustas, ostatnio jadłem sklepowe faworki:sick: . Zwilgociałe, cukier puder się odklejał, nawet nie były tłuste, rzal i smuteg.
Urwę ci leb i zrobie sobie z niego pacynkę! - Powiedzial błagającym głosem Jacek Mistrz Broni.
Dalej do ich gardel wyrznac ich! - Pokojowo oznajmiła Dalejdoich Mniszka.

Dzie syngatrura daleja? No wziol i znik (...tradycyjnie wziął i znikł...), muwie wam to zprawka szatanskih mocuw.
Odpowiedz
Heh... Mi to mówisz? Ja się zawsze dziwiłem, co ludzie widzą w łakociach od Bliklego. Jak nie jakieś totalnie sztuczne dodatki, to kiepskie wykonanie zrobione na kolanie. Ostatnio mogłem sobie porównać pączki z rodzinnej Cukierni Zagoździńskich, która od prawie 90 lat skupia się wyłącznie na nich, z tymi z Bliklego. Te drugie smakowały tak, jakby były kupione w jakimś Lidlu. Mimo to, ludzie ustawiali się w wielometrowych kolejkach za samą marką i wydawali jakieś niebotyczne kwoty, a mogli sobie spokojnie skonsumować dobrego pączka (kto nie próbował, a będzie kiedyś na warszawskiej Woli - polecam gorąco) na podstawie wieloletniej receptury praktycznie za połowę tej ceny.

Jakoś mi się smutno zrobiło, gdy pomyślałem, że marketing totalnie zabija takie małe biznesy i ludzie kupią byle szajs za każdą kwotę, bo popularny. Miliony much nie mogą się mylić?
Odpowiedz
Nie odbierajmy im prawa do błędu Jedyne faworki funkcjonujące w mojej świadomości to te wykonywane ręcznie przez moją babcię. Cała reszta smakowała tak, jak mogę sądzić (z powyższych plastycznych opisów), że smakują omawiane marketowe wytwory. Tak to już bywa, że od wieków Ying i Yang ścierają się często pod postaciami ilości i jakości.
Odpowiedz
Co do marketingu:
W czwartek były 2 cukiernie (tzn. były też poza tłustym czwartkiem, ale można się domyślić o co mi chodzi). Jedna bardziej rozreklamowana, druga mniej. W 1 była kolejka po pączki baaardzo długa, w 2 prawie w ogóle. A najlepsze jest z tego to, że obie skupowały hurtowo z tej samej piekarni .
Urwę ci leb i zrobie sobie z niego pacynkę! - Powiedzial błagającym głosem Jacek Mistrz Broni.
Dalej do ich gardel wyrznac ich! - Pokojowo oznajmiła Dalejdoich Mniszka.

Dzie syngatrura daleja? No wziol i znik (...tradycyjnie wziął i znikł...), muwie wam to zprawka szatanskih mocuw.
Odpowiedz
Może milsza obsługa? Jakiś przypakowany piekarz obsypany mąką albo pani w bikini?

Coś jak w odcinku "Baking Bad" z animacji "Family Guy"?

http://i60.tinypic.com/35ksodg.png[/IMG]
Odpowiedz
← Gildia Błaznów

Co dziś na obiad? - Odpowiedź

Wczytywanie...