droga_stali_i_nadziei

Co dziś na obiad?

Tak mnie natchnęło (machnęło) na głupi temat, ale zarazem niezwykle istotny. Siedzę sam w domu, więc nie moge liczyć na pomoc a jestem głodny. Zjadłem wszystkie słodycze i wszystko co da się zjeść bez przygotowania (wyłączając mąkę i parę rzeczy - nie pytajcie nawet). Co więc zrobić dziś na obiad?
Doradźcie!
It can’t be outmatched
Odpowiedz
Jak to co!? Makaron ze szpinakiem

Szpinak rozmróź i na patelnię dziada. Podsmażać radzę na maśle, ale zwykły olej też powinien być ok. W trakcie podsmażania dodaj czosnku (3 - 4 ząbki powinny wystarczyć), soli, pieprzu (czarny bądź biały) i powstały "roztwór" po dłuższej chwili "zapraw" śmietaną. Możesz do tego dodać kawałki kurczaka, które trzeba będzie uprzednio uzdatnić do spożycia. Z kurczakiem dobrze współgra curry, ale to już na własną odpowiedzialność

Łatwe, szybkie i massive smaczne danie. W razie czego - smacznego (Taki rym dość średnich lotów)
Odpowiedz
Domowe pierogi z mięsem! Wystarczy wyjąć z zamrażrki, rozmrozić, wrzucić do rozgrzanego piekarnika na kilka minut i gotowe! A, no tak... najpierw trzeba je mieć w tej zamrażarce. ;p

Może więc zapiekanki na chlebku? Składniki: krojony chleb, ser w plasterkach, salami (lub inne mięcho), pomidor, papryka, cebula. Na każdą kromkę plaster sera, salami, pomidora, dwa paski papryki krojonej wzdłuż i plasterek cebuli w kawałkach. Rozgrzewasz piekarnik do 150 stopni, wrzucasz to wszystko na kilka minut, czekasz, aż stopi się ser i... już. Smacznego!

(Zamiast tostów specjalnie proponuję chleb. Lepiej smakuje.)
Odpowiedz
Bidaku, zamiast myśleć nad tym, co zjeść, babę byś sobie znalazł...

Zastanawiam się dlaczego panowie w tym temacie mają najwięcej do powiedzenia...?

Na średniego głoda:

Sałatka z tuńczyka (śniadaniowo-obiadowo-kolacyjne)

Ugotowane na twardo 3 jajka, jeden tuńczyk w kawałkach w puszce, mała cebula, majonez, pieczarki marynowane (niecały słoik), sól

Jajka zetrzyj na tarce z dużymi oczkami, tuńczyka jak już wyjmiesz z puszki rozdrobnij na regularną breję, cebulę pokrój w kostkę i obficie posól, pieczarki też, jeśli nie są poćwiartowane w słoiku. Ułóż warstwami z tuńczykiem na samym dnie naczynia, przykryj go pokrojoną cebulą, później zrób warstwę z pieczarek, posmaruj grubo majonezem po wierzchu i usyp szczelną kołderkę ze startych jajek.


Na większego głoda:

Makaron Vanitowy

Oliwki (ja tam wolę zielone, ale mogą być i czarne, jeśli lubisz) bezpestkowe w zalewie w słoiku, dwa ząbki czosnku, makaron (taki, jaki masz w szafce oczywiście), groszek/kukurydza/fasolka w puszce (zależy, co akurat masz w szafce), ser (tylko nie emmentaler, bo jest za słodki i nie edamski, bo jest za tłusty - ja tam zawsze używam parmezanu, oscypka albo najlepiej bryndzy!), oliwa z oliwek, bazylia, sól

Oliwki pociąć możliwie drobno (i nierówno xP), czosnek albo zetrzeć na jak najdrobniejszej tarce albo przecisnąć przez wyciskarkę do czosnku, makaron ugotować (żeby nie było za sucho - raczej go rozgotuj, lepiej nie zostawiaj za twardego), ser zetrzyj na drobnej tarce, wrzuć cały ten syf łącznie z groszkiem/kukurydzą/fasolką na patelnię zalaną oliwą z oliwek. Sypnij tyle bazylii i pieprzu, żeby wszystko, co znajduje się na patelni, zniknęło pod przyprawami (nie no może nie aż tyle, ale sporo, żeby ładnie pachniało). Mieszaj i wrzuć na patelnię ten lekko rozgotowany makaron wspominany wcześniej. Najważniejsze jest, żeby ser był słony i żeby nie było go za dużo, a tylko do smaku i zapachu.

Na wielkiego głoda i dużo wolnego czasu

Wieprzowina ze śliwkami

Pół kilograma wieprzowiny (najlepiej polędwicy, karkówki, szynki), 100 gram suszonych śliwek, pół szklanki białego wytrawnego wina, cztery łyżki stołowe octu, liście laurowe (ja zawsze wrzucam trzy na pół kilograma), pieprz, sól, szklanka wody

Wieprzowinę dusisz zalaną winem, octem i wodą. Do zalewy wrzucasz od razu wszystkie przyprawy z liśćmi laurowymi na czele (żeby we wszystkich mieszkaniach wkoło było czuć, że Cou-Cou gotuje). Śliwki przecinasz na ćwiartki albo nawet mniejsze kawałki. Wrzucasz je do zalewy. Możesz do zalewy dodać pół pociętej w plastry cebuli i łyżkę sosu pieczeniowego w proszku.

Mniam mniam...
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
Możesz kupić pizze (w pizzeri, albo w sklepie mrożonkę), albo frytki.
Vanita, po co się tyle męczyć jak można szybciej
No i łatwiej.

Odpowiedz

Cytat

Zastanawiam się dlaczego panowie w tym temacie mają najwięcej do powiedzenia...?

Bo jak powszechnie wiadomo faceci to najlepsi kucharze .

Cytat

Możesz kupić pizze (w pizzeri, albo w sklepie mrożonkę), albo frytki.
Vanita, po co się tyle męczyć jak można szybciej biggrin.gif
No i łatwiej.

Tak, kosztem jakości posiłku i jego walorów odżywczych . Coś za coś.
Odpowiedz
Co za ludzie... Pizzę... O właśnie, pizzę też możesz zrobić całkiem samodzielnie. Masz przecież mąkę. Kupisz drożdże i masz pizzę!


2 szklanki mąki, 30 g drożdży, 1 łyżka roztopionego masła, 3 - 4 łyżki oleju, mleko albo woda (około 1 szklanki, ja zawsze robię z mleka - wychodzi trochę inne w smaku ciasto), sól, cukier

Mąkę przesiać, zrobić rozczyn z drożdży z dodatkiem ciepłej wody lub mleka - około 1 szklanki (ma mieć dość gęstą konsystencję). Dodać sól, cukier, olej i roztopione masło, pozostawić do wyrośnięcia. Wysmarować blachę olejem i rozgnieść na niej ciasto. Jeszcze dodatki, które akurat masz w lodówce i pizza gotowa.
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
Zdecydowanie jestem zwolennikiem samodzielnego przygotowywania jedzenia. Gotowanie jest super!
Odpowiedz
Tylko w gotowaniu jest spore ryzyko, że coś się nie powiedzie, jeśli się nie potrafi gotować. A coś mi się wydaje, że jeżeli Courun założył taki temat to oznacza, że nie jest miłośnikiem gotowania
Możesz zrobić jajecznicę i ugotować ziemniaków, tu przynajmniej nie ma ryzyka, że źle odczytałeś przepis Vanity

Odpowiedz
Nie jestem miłośnikiem, ale czasem mając dobry pomysł można się wysilić. Dzięki wielkie za pomoc i przepisy - jeśli macie kolejne pomysły to z chęcią je poznam - jutro znów pora obiadowa
It can’t be outmatched
Odpowiedz
Skorzystałem z vanitowej sałatki z tuńczyka, ale miast z puszki miałem zwykłe pieczarki
It can’t be outmatched
Odpowiedz
O tak tak, to bardzo ciekawe .
Bosz już widzę ile stron będzie miał ten temat, kwadracików niektórym przybędzie .
Odpowiedz
Nie rozumiem, dlaczego nikt nie rzucił omletem albo kanapką z nowym, warzywnym serkiem Danio.

Lionel - niezła sygnatura.
Odpowiedz
Omlet jest pożywny i ciężkostrawny! A jak Ci się nie podoba, to powiedzmy, omlet z boczkiem i pieczarkami, czy coś.
Odpowiedz
To ja dla odmiany dam coś dobrego i lekkiego. Makaron (w kształcie muszelek lub kokardek) ugotować, odcedzić i wrzucić na talerz. Polać truskawkową Jogobellą z kawałkami owoców. Smaczego.

Zamiast Jogobelli można użyć zwykłego jogurtu owocowego, jeśli mamy pod ręką świeże truskawki. Wtedy myjemy je, kroimy na kawałki, wrzucamy na talerz z makaronem i zalewamy jogurtem - najlepiej Danone aksamitnym lub podobnym. Enjoy.

I kto powiedział, że faceci to beztalencia w kuchni? ;p
Odpowiedz
Nie wiem, jakiś głupiec.

A taki makaron to ja jadłem w przedszkolu, podobnie, jak zupę kompotową. Nienawidziłem tego, ale we mnie wmuszali i są efekty - wzbudzili we mnie odrazę do jogurtów truskawkowych.
Odpowiedz
Makaron + biały twarożek półtłusty albo śmietankowy + cukier = przedszkolne mniamciu numer jeden

Poza tym jestem zwolenniczką placków ziemniaczanych na słono ze zmiażdżonym do środka czosnkiem albo z pociętą w drobną kosteczkę cebulą. Polecam też do masy na placki wsypywać na przykład zioła prowansalskie, majeranek albo pół rozrobionej we wrzątku kostki rosołowej.

Z takich innowacyjnych pomysłów dobrej gospodyni polecam jeszcze paprykę w occie. Pieczemy w piekarniku paprykę, póki skórka nie zacznie pękać i odchodzić (może się zrobić przydymiona z wierzchu), wyjmujemy i w miarę możliwości na gorąco obieramy ze skórki. Przygotowujemy zalewę w postaci octu i oleju zmieszanych z pieprzem i solą. Wrzucamy w to wyczyszczoną z pestek i innego syfu paprykę i nawet nie spodziewamy się, że po godzinie, jak już wystygnie, robi się z tego coś tak nieprawdopodobnie pysznego, że albo schodzimy na zawał, albo kupujemy 10 kilo papryki i marynujemy ją w ten sam sposób w słoikach "na potem", jak to zwykłam robić ja.

Zawsze mam wrażenie, że ludzie uwielbiają sosy grzybowe na śmietanie, ale mają poważne obawy przed przygotowywaniem ich z niezrozumiałych dla mnie przyczyn. Taki sos nadaje się oczywiście do makaronu, ziemniaków, kopytek, pierożków ze szpinakiem albo z kapustą i oczywiście moich ukochanych placków ziemniaczanych. Przygotowanie takiego sosu wcale nie jest trudne. Kupujemy podgrzybki, kurki, borowiki czy inne okapeluszowane owoce lasu i oczyszczamy je zgrabnie z igieł, fragmentów konsumowanych przez ślimaki i innych tym podobnych. Na kilogram grzybów bierzemy dwulitrowy garnek, na dwa kilogramy grzybów - czterolitrowy, i tak analogicznie. Grzyby (kurki wkładamy całe, w podgrzybkach i borowikach oddzielamy kapelusze od nóżek i w garnku lądują tylko łebki) zalewamy w takim garnku gorącą wodą i gotujemy na słabym ogniu (co jakiś czas będzie wylatywać brązowa piana, którą zbieramy jakąś szeroką łyżką - to normalne). Każdy pozna, kiedy grzyby są już ugotowane. Nie dość, że robią się miękkie, to jeszcze nabierają takich pięknych intensywnych kolorów. Trwa to około 10 minut od zagotowania wody. Odcedzamy grzyby i przerzucamy na dużą patelnię. Kroimy na patelnię cebulę i do gorących po gotowaniu grzybów z cebulą wlewamy 18-procentową śmietanę. Ile? Zależnie od ochoty - jak chcemy dużo grzybów, a mało sosu, to śmietany mało. Przyprawiamy połową rozrobionej we wrzątku kostki rosołowej, solą, pieprzem i czym tylko do głowy przyjdzie.
[size=14]Możesz mnie wkręcić![/size]

Odpowiedz
← Gildia Błaznów

Co dziś na obiad? - Odpowiedź

Wczytywanie...