posiadlosc

[NWN1] Megakozioł

W tym temacie nie mam na myśli jedynie tego, byście wskazywali który z potworów w grze jest Waszym zdaniem najsilniejszy, gdyż wybór byłby dość ograniczony. Chodzi mi raczej o to, który z wrogów był dla Was najtrudniejszym przeciwnikiem i dlaczego, jak wyglądała Wasza walka z nim itd. Możecie tu równie dobrze opisać wybitnie trudną i epicką walkę z Moragą, jak i zatrważającą potyczkę z Calikiem lub Twardym Goblinem podczas pierwszego przechodzenia gry. A najsilniejszy w całej grze jest Klauth, a nie Moraga :-)
Odpowiedz

Cytat

A najsilniejszy w całej grze jest Klauth, a nie Moraga :-)

Fakt ale jakby Cię Moraga w jakimś opuszczonym domku dorwała to byś nie miał szans bo niestety wybranków tam by nie było s ją tylko dzięki nim możesz zabić.

[font="Georgia"]Każdy z nas jest śniącym, lecz tylko niektórzy są lunatykami.[/font]
Głaszcze muchy, jem pająki w sygnaturze mam danonki.
Jeśli ciągle masz zły dzień to przypakuj z dyńki w cień.
Czy to Tesco czy Biedronka - mamo, mamo kup danonka.
[color="#A0522D"]Mam 0 ShoutBoxów i jestem z tego dumny!
ZORG daje, ZORG odbiera.[/color]
Oddaj cześć wodzowi i złóż pokłon ZORG'owi!
Nie cuda tworzą wiarę lecz wiara cuda.
Buffalo Soldier Dreadlock Rasta
My name is...
Vrishnak Merkulash

\"Strach przed głupotą stanowi początek mądrości.\" - Morrowind!
\"Nikt inny ale tylko my sami możemy być wolni od naszych myśli.\" - Bob Marley
\"Mam małe królestwo
gdzie myśli i uczucia są moim ludem
I ledwie potrafię
władać nim z trudem ..\" - Louisa May Alcott
Odpowiedz
No ok, ale ja tu miałem na myśli coś troszkę innego :-). A z kim walczyło Ci się trudniej, skoro już o tym mowa?
Odpowiedz
Hmm... był taki moment w 1roz, że przenosiło nas do twierdzy Helma - tam były takie pancerze(chyba pancerne horrory czy jakoś tak) - dość trudne jak na tamten okres gry.

[font="Georgia"]Każdy z nas jest śniącym, lecz tylko niektórzy są lunatykami.[/font]
Głaszcze muchy, jem pająki w sygnaturze mam danonki.
Jeśli ciągle masz zły dzień to przypakuj z dyńki w cień.
Czy to Tesco czy Biedronka - mamo, mamo kup danonka.
[color="#A0522D"]Mam 0 ShoutBoxów i jestem z tego dumny!
ZORG daje, ZORG odbiera.[/color]
Oddaj cześć wodzowi i złóż pokłon ZORG'owi!
Nie cuda tworzą wiarę lecz wiara cuda.
Buffalo Soldier Dreadlock Rasta
My name is...
Vrishnak Merkulash

\"Strach przed głupotą stanowi początek mądrości.\" - Morrowind!
\"Nikt inny ale tylko my sami możemy być wolni od naszych myśli.\" - Bob Marley
\"Mam małe królestwo
gdzie myśli i uczucia są moim ludem
I ledwie potrafię
władać nim z trudem ..\" - Louisa May Alcott
Odpowiedz
hehe mnie zaskoczył..-uczeń tego czarownika co miał driadę w 1 rozdziale...rzucił 2 lodowe nawałnice... i się obudziłem z ręką w nocniku..i z opadniętą szczeną...potem już raczej nie miałem niespodzianek:) i ciężko było przeciwko sladowi śmierci na tej wieży z Moragą i Arbieth resztę jakoś tak mechanicznie przelazłem...
Odpowiedz
Zdecydowanie najtrudniejszą walką w Neverze było dla mnie starcie w Czarnystawie, w podziemiach jednego z domów, z trzema (chyba trzema) mieczami.
Odpowiedz
Najtrudniej mi się walczyło z tymi dwoma smokami przed moragą.

A co do Moragi. Wojem wbiegasz i nawet nie trzeba komentować co się robi a magiem to...Zatrzymanie czasu, plugawy uwiąd i większe związanie sfer. Takie zestawienie gwarantuje wesołą walkę XD
Odpowiedz
No cóż, takiej trudności dużej to mi żaden nie sprawił. Ale najbardziej jakby wkurzający był chyba Desther (czy jak mu tam).
Odpowiedz
dla mnie też desther (dobrze że go nie trzeba było do końca dobijać)
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik ^ZORG dnia wtorek, 16 września 2008, 14:56 napisał

Hmm... był taki moment w 1roz, że przenosiło nas do twierdzy Helma - tam były takie pancerze(chyba pancerne horrory czy jakoś tak) - dość trudne jak na tamten okres gry.

Też nie mogłam ze z nimi za nic w świecie poradzić. Zwłaszcza, że ma się wtedy poziom dobry do walki z gobaskami p
Odpowiedz
A ja się lubiłem posilić na pancerze. Najpierw przechodziłem przez drzwi, stawałem tuż za nimi, więc mogły mnie atakować maksymalnie dwa na raz, a gdy już się człowiek napocił i pokonał je wszystkie, zbierając przy tym sporo doświadczenia, to dopiero wtedy kładłem kamień na postumencie i dostawało się kolejne 100 PD czy coś koło tego.
Odpowiedz
Dla mnie najtrudniejszy był bitewny pożeracz - dziad miał taki gruby pancerz, że tylko krytyki wchodziły. Gdy po 30 minutach padł prawie oszalałem patrząc jak mało expa dał. A co do taktyki to mój gość też miał duży pancerz i ataki pożeracza nawet krytyczne nie przechodziły. Zostawiłem grę na 30 minut wróciłem to pożeracz był martwy.
Odpowiedz
To są właśnie "uroki" grania wojami. Natomiast frustracja żałosną ilością expa po jakimś superupierdliwym starciu zdarzała się nie raz.
Odpowiedz
O Matko... Lio, weź mi nie przypominaj tego kolesia(członka Tajemnego Bractwa)... tylko wtedy mój Woj dał ciała Miał tą głupią aurę strachu, z którą mój Krasnoludzki Woj nie dawał sobie rady Gdyby nie ona, nie miałbym najmniejszych problemów - na tym samym poziomie ściągnąłem na jedno uderzenie Trolla...

Z innych warto by wymienić walkę w grobowcu Nevera w Czarnystawie... dla mnie była niemożliwa do przejścia, szczerze to Linu zajęła te miecze, a ja zajumałem tą zbroję bez walki Z Destherem nie miałem najmniejszych problemów - krytyk z Dwuręcznego Topora, to nie jest coś, co chciałbym dostać
Odpowiedz
Ten pan nazywał się Brat Thoras i fajnie się go glanowało czarownikiem Zawsze uwielbiałem stać sobie i robić counterspell. Z mieczami w Czarnystawie zawsze była gimnastyka. Zwykle robiłem tak, że rzucałem czym prędzej niewidzialność, uciekałem gdzie pieprz rośnie i wyciągałem je pojedynczo za schody, teleportując się co chwila gdy ginął mi najemnik. Co zaś się tyczy Desthera, to kiedyś go zabiłem (po tym, jak się poddał) i było ciężko, ale dało się, choć nie było to warte wysiłku.
Odpowiedz
Hah, po twojej wypowiedzi Wiciu, top przypomniała mi się moja najpotężniejsza postać, jaką kiedykolwiek grałem - połączenie Palka, Czarownika i jakiegoś Epika(Mistrza Broni bodajże) importowana do podstawki z HotU. Bajer polega na tym, że leciał na dwa półtoraki(ulepszone na full, z błyskawicami ), i większość mobów ściągał na hita. Przy Destherze zaszalałem w trybie Potężnego Ataku i wszedł krytyk... myślałem, że się z nim pobawię, a tu padł po jednym ciosie
Odpowiedz

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Kiyuku dnia wtorek, 1 lutego 2011, 18:26 napisał

Hah, po twojej wypowiedzi Wiciu, top przypomniała mi się moja najpotężniejsza postać, jaką kiedykolwiek grałem - połączenie Palka, Czarownika i jakiegoś Epika(Mistrza Broni bodajże) importowana do podstawki z HotU. Bajer polega na tym, że leciał na dwa półtoraki(ulepszone na full, z błyskawicami ), i większość mobów ściągał na hita. Przy Destherze zaszalałem w trybie Potężnego Ataku i wszedł krytyk... myślałem, że się z nim pobawię, a tu padł po jednym ciosie

heh i nici z zabawy były Ale postać bardzo ciekawa, oprócz półtoraków to jakie miała sprzęty w sensie zbroję itd ?
Odpowiedz
O matko... O ile pamiętam, to miał płytówkę(nie pamiętam +ile, w każdym razie była najlepsza, jaką znalazłem ), Buty Szybkości, Amulet Naturalnego Pancerza(bodajże +5), Płaszcz Skrytowieży, Pierścień Elfów(taki zakupiony u handlarza w Neverwinter, zwiększał odporność na magię), reszty nie pamiętam, w każdym razie chodził bez Hełmu Postać była ogólnie Elfem, więc te wszystkie bonusy się ładnie sumowały - Niewrażliwość na Strach, Widzenie w Ciemnościach itp.

Żeby nie było spamu - nieważne jaką postacią bym nie grał, nawet taką, jak wyżej wymieniona, zawsze miałem problemy z tym półorkiem nasłanym przez Bractwo w drugim akcie. Jak skurczybykowi poszedł krytyk na mojego krasnala, to mi się płakać zachciało
Odpowiedz
← Neverwinter Nights

Megakozioł - Odpowiedź

Wczytywanie...