Sesja kami

USS "Balor", okręty klasy CONESTOGA.
Piękny w swój dziwny, tajemniczy sposób. Pilotowany przez majora Mckenzie.

Przydzielono cię do oddziału kapitan Kelly Glossow, znanej ze swojego surowego nastawienia do podwładnych i ostrego temperamentu.
Mroki kosmosu wdzierały się cicho do twojej kajuty. Szafki, pułki, biurko odbijały lekko poświatę gwiazd.
Z dala od przyjaciół, z dala od rodziny czułaś się samotna.

Leżysz nieruchomo na swojej pryczy. Nie śpisz. Spoglądasz w sufit, jakby na coś czekając.
Naglę coś przerywa panującą ciszę. Głos z głośnika.
- Wszystkie jednostki mają udać się do sali narad - Usłyszałaś męski głos - Wszystkie jednostki mają zgłosić się w sali narad. Sprawia priorytetowa.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Z dala od rodziny... Jakie to dziwne. Jednego dnia coś masz, a następnego pach! Żly los i koniec. Oddziela cię od ukochanej osoby nieprzenikniona bariera, na zawsze i do końca, kiedykolwiek on nie nastąpi... A przez to rozdzielenie zmienia się całkowicie sposób postrzegania rzeczywistości. Rana wciąż krwawi, wiadomo, osiem miesięcy to mało. Moim zdaniem, bo dr. Sais mówi inaczej. Osiem miesięcy próbował przemówić do mnie argumentując w każdy możliwy sposób, że powinnam zostawić obrączkę u rodziców. Nie polecisz, dopóki jej nie zostawisz. Podpisał w końcu. Musiłam poudawać troszkę, hah...
Trzeba ruszyć z miejsca. Trzeba latać, bo się umrze. Wyciągam rękę spod głowy i całuję obrączkę przeciągniętą na łańcuszek. Nie chcę zostać sama, jeszcze nie. Bądź ze mną, zawsze.

Czy ja wiem, czy smutno? Raczej niepewnie. Nic nie jest takie samo. Bracia nagle jakby stacili umiejętność rozmawiania ze mną, rodzice patrzą na mnie z żalem w oczach. Rany boskie, przeciez przez 26 lat byłam sama, co miałby zmienić ten jeden rok małżeństwa? Wariactw, śmiechu, negacji tego wszystkiego...

Ale tak, przyjaciele by się przydali. Lampka na szafce jest chwilowo jedenym, którego mam. Przynajmniej nie marudzi i można go wyłączyć kiedy się chce, hehe.

Zrywam się z pryczy jak rażona prądem. Bojówki, fajki, spluwa, skarpetki i buty. Po kilkunastu sekundach wybiegam ze swojej nory. Po drodze wiążę włosy w kucyk z tyłu głowy. Kierunek: oczywiście sala narad. Kelly nie lubi spóźnialskich, a "priorytetowa" znaczy dziesięć minut twemu. Pęd powietrza osusza łzy na policzkach.
Odpowiedz
Na korytarzu mijałaś wielu wojskowych. Śpieszyli się tak jak ty. Wokoło panował ogólny harmider.
Co chwile mijałaś znajome twarze. Niby znasz te facjaty, ale tak naprawdę nic o nich nie wiesz. Od czasu do czasu przydzielasz twarz do imienia, czasami.
Pędząc szybkim marszem. minęłaś kilka korytarzy. Raz w lewo, raz w prawo obierałaś kierunki niby na oślep, jednak doskonale wiedziałaś gdzie się udać.
Po kilku minutach dotarłaś na miejsce. Szerokie drzwi sali narad były natarczywo molestowane przez licznych wchodzących.
Zauważyłaś że w środku zebrało się już sporo ludzi.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Twarze, twarze, twarze. Patrzę, ale chyba chwilowo jeszcze nie chcę widzieć. Te wszystkie dzieciaki... Ostatnio coraz więcej młodego narybku miotało się po korytarzach, pomostach i schodach. Ludzie czują się bezpieczni, robią dzieci, opowiadają im o bohaterskich Marines i potem mają, po dzieciaku. Tak, to też ja, choć mi nikt nie opowiadał. Ja miałam braci. By ich szlag, gdyby nie wojsko pewnie miałabym męża, dzieci, a nie obrączkę na łańcuszku. Mierda.

Związawszy włosy poprawiłam spód koszulki na szerokich ramiączkach za paskiem spodni. Będąc w sali stanęłam gdzieś na uboczu, gdzieś gdzie nie było jeszcze innych.
Odpowiedz
Wybrawszy miejsce na uboczu czekałaś na rozpoczęcie. Między czasie do sali weszło jeszcze kilka osób.
Po drugiej stroni, przy tablicy stał major Mckenzie, jak zawsze wyszykowany i poważny. Jakby ktoś mu wsadził kij w dupę.
Po dłuższej chwili odezwał się.
- Marines. Wczoraj otrzymałem wiadomość iż w pobliżu naszego położenia odkryto tajemnicze ruiny. Na planecie CGI 4352[A2] znajduje się kopalnia metali. Zespół fedrunkowy przekopał się do podziemnego korytarza. Materiał z którego został zrobiony sugeruje że nie powstał w naturalny sposób.
Zgodnie z rozporządzeniem, wszelakie ślady innych cywilizacji mają zostać natychmiast zbadane.
- major zrobił krótką pauzę po czym kontynuował. - Na miejscu znajduje się organizacja militarna Steel Hawks, która zajmuje się ochroną placówki. W ich kontrakcie nie ma wzmianki o zabezpieczeniu takowego odkrycia, tak więc zadanie to spada na nas. Chyba nie muszę powtarzać, ze wszelakie informacje które usłyszeliście teraz i które zdobędziecie później, są ściśle tajne. Jakieś pytania?
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Dokładnie to sobie pomyślałam patrząc na niego w pełnym rynsztunku i błyszczącego. Stojąc w pozycji spocznij pochylam głowę by zamaskować uśmiech, ale szybko ją podnoszę, profesjonalizm odciśnięty na każdym mięśniu. Wciągam powietrze głęboko przez nos.

Wiadomość była wystarczająca jak dla mnie. "Zabezpieczyć" czyli typowe "bag and tag": stzrelaj, a potem pytaj. Pasuje mi to, symulator nie oddawał aż tak rzeczywistości. Ileż można było strzelać do cyfrowych projekcji... Żadnych pytań.
Odpowiedz
- Do tego celu zostanie stworzona specjalna grupa. Kto, jak, gdzie i kiedy dowiecie się później. Skoro nie ma pytań, rozejść się! - Dowódca zaakcentował ostatnie zdanie, po czym odwrócił się od was i zaczął rozmowę z jakimiś ludźmi.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Przyjęłam do wiadomości. Kiwnęłam głową i odwróciłam się w kierunku wyjścia. Przy drzwiach zrobiło się zdecydowanie zbyt tłocznie, postanowiłam więc poczekać kilka minut. Gdy większa część zgromadzonych na briefingu ogólnym opuściła pomieszczenie zaczęłam powoli kierować się w stronę swojej nory. Zamknąwszy za sobą gródź położyłam się z powrotem na pryczy. Mój czas.
Odpowiedz
Byłaś już w połowie drogi do swojego 'lokum' kiedy zaczepił cię mężczyzna.
- Hej, hej pani cicha. Poczekaj - Powiedział zauważając cię z daleka, po sekundzie był już przy tobie - Poczekaj chwilę.

Facet był średniego wzrostu. Ciemne włosy krótko przystrzyżone komponowały się z jego kombinezonem. Wydaję się że już kilka razy go widziałaś.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
No tak. To, że ja stronię od innych i unikam rozmów nie znaczy, że oni odwzajemnią tym samym. Zatrzymałam się i ostentacyjnie opuściłam głowę. Westchnęłąm również, ciężko. Niech wie, że ma status intruza.

Zaczekałam więc. Widać ma ważną sprawę.

Spojrzałam na niego. Sygnał do mięśni i moje brwi podjechały na czole w niewypowiedzianym pytaniu szybko tłumaczonym na "co."
Odpowiedz
Z twarzy faceta można było wywnioskować że poważnie zastanawia się nad odwrotem. Jego ubrudzone smarem ręce lekko drgały Po chwili wahania przemówił.
- Ehmm... Jesteś pilotem prawda? Co ja mówię, jesteś. Jest taka sprawa. Mam przygotować dropship na tą całą mega akcję, ale sam nie dam rady. - Powiedział z nutką gniewu - Pomyślałem że moze mi pomożesz? Pewno znasz się trochę na mechanice.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Innych mechaników wyssało za śluzę? Pomyślałam niezwykle przyjacielsko. Kontakt z ludźmi, Angela. Bez ludzi nigdy z tego nie wyjdziesz. A co jak nie chcę? Co jak zapomnę jak się z Tobą czułam? Co zrobię jak zapomnę Cię całkowicie? Umrę...
Patrzyłam na niego dobrą chwilę. Kilka razy pewnie przeszło mu przez myśl żeby odpuścić, bo jestem wariatką. Informacje o spotkaniach z psychiatrą rozchodzą się jak smród w pomieszczeniu. Wszyscy wiedzieli.
- Poczekaj, odniosę tylko broń.
Nie czekając na odpowiedź odbiegam do siebie. Nie zajęło mi to długo, zostawiłam broń z przyjacielem.
- Co wchodzi w zakres przygotowań? - Zabrzmiałam nieco bardziej oschle niż planowałam. A może nie. Tak czy owak, jeśli gość nie oszaleje pod wpływem mojej aury może się do niego uśmiechnę. Kiedyś.
Odpowiedz
- Emmm, sprawdzenie wszystkich systemów, całego sprzętu, puknięcie w koła - zażartował mężczyzna. Z marności jego kawału można było wywnioskować że trochę się denerwuje. - Tak w ogóle to Joe jestem. Od jak dawna służysz?
Szliście powoli do doku, co chwilę mijając wojskowych.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
- A zwłaszcza puknięcie... - Odpowiedziałam bez emocji, ni negatywnych ani pozytywnych. Ot, stwierdzenie faktu. No ale co się dziwić? Tego należało się po mnie spodziewać. Przecież podobno ogryzam chłopcom przyrodzenia zanim rzucę im się do tętnic szyjnych zabijając nie wiadomo którym ugryzieniem. A ten tu był właśnie tym, chłopcem, sądząc po drżącym głosie i spływającej po skroni kropli potu. A może zawsze denerwował się w obecności kobiet, może tylko z maszynami był spokojny i milczał. Na litość boską, zamknij się! Mamy coś zrobić, zróbmy to i miejmy się z głowy!
Westchnęłam znów i chyba przewróciłam oczami, ale nie jestem do końca pewna.
- Dawson. Pięć i pół roku. Nie wliczając zwolnienia. - Odpowiedziałam nie patrząc na mechanika. Prąc do przodu ciągnęłam go za sobą.
Lekarskiego oczywiście. Wszyscy wiedzieli, więc po co się kryć. Perełki w stylu "prycza u świrów" rozchodziły się jak ciepłe bułki w slumsach.
- Który drop? - Zapytałam rzeczowo. Nie należy nadmieniać, że nie lubię rozmawiać o sobie, prawda? Dlatego zajmijmy-się-pracą.
Odpowiedz
Po chwili spaceru weszliście do doku nr 4. Waszym oczom ukazał się błyszczący niczym psu jajca, prom UD-4. Wokół niego porozstawianych było kilka skrzyń z rozmaitą zawartością. Właz statku był otwarty, można było usłyszeć muzykę która wydostawała się ze środka.
- Piękne cacuszko hehe. Wersja 'passenger'. Z pięćdziesięciu chłopa może przewieść. "Pod maską" dwie turbinki TF - 900. Działko Republic Electric RE722 20mm Gatling, 8 rakiet AGM-220c HELLHOUND, 32 rakiety AIM-90E HEADLOCK, 4 rakiety AGM-204A TSAM. Miodzio. Nie przynudzam?
Mężczyzna spojrzał na ciebie bojąc się że masz może uczulenie na nudzę, albo że masz zamiar uciec.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Tak po prawdzie droga nieco mi się dłuży. Ale przynajmniej przestał piszczeć. Mijamy oznaczenie doku, wielką cyfrę wymalowaną czarną farbą na szarej ścianie. Nie dziwię się sobie, że spadkami w depresję w w tak kolorowym otoczeniu. Czwórka, czyli mniejsze naprawy. Miał szczęście. Nie, nie mechanik... Joe. Aż się dziwię, że pamiętam jego imię. Cóż, chwilowa słabość, zaraz zapomnę...
- Olá bebé. - Wymsknęło mi się na wejściu do doku. Może nawet lekko się uśmiechnęłam. Moje spojrzenie przesuwało się po wszystkim, o czym mówił, a chód na kilka kroków zsynchronizował się z rytmem muzyki.
- No, to zaczynamy?
Klasnęłam, aby rozproszyć jego uwagę, bo najwyraźniej się chłopak w coś zapatrzył. Tak, poprawił mi się nieco humor.
Odpowiedz
- Hmm? tak tak jedziemy z koksem hehe - Mechanik zaśmiał się ze swojego żartu po czym podszedł do maszyny. - Pamiętam że z tą dziecinką były problemy. A dokładnie z włazem...
Jego słowa przerwała muzyka dobiegająca ze środka.
- Który błazen nastawił ten industrial metal. Ehhh, czego słuchasz? - Facet najwidoczniej rozluźnił się na tyle, by nie wtrącać swoich żarcików. Pewno to zasługo bliskości maszyny.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
Kiwnęłam lekko głową. Zerknęłam na Joe, ale zaraz wróciłam do podziwiania statku z lekko rozwartymi ustami.
- What have you done? - Zapytałam. Miałam nadzieję, żę mechanik nie odpowie, bo nie do niego skierowane było pytanie. Nadałam pytaniu cech matczynego zwrotu do niegrzecznego dziecka, które przykładnym zachowaniem próbuje zamaskować, że coś nabroiło. Przypatrywałam się dropowi, jakby moje spojrzenie miało zmusić maszynę do udzielenia odpowiedzi. Nie odrywając spojrzenia od maszyny przekręciłam głowę w stronę Joego. Potem przerzuciłam na niego wzrok, ospale.
- Właściwie to mi pasuje, ale ostatnio gust mi się zmienił. Katuję się dziwną muzyką, lepiej się nie przyznawać. Choć pozostałam wierna stylowi i jego pokrewnym.
Wow! Ange, powiedziałaś więcej niż jedno zdanie, w dodatku nadałaś głosowi nieco ciepłej barwy! Włąśnie słyszałam w głowie podnieconego tym faktem Saisa. Chyba ze mną źle.
Odpowiedz
- Dobra dobra,bierzemy się do roboty - powiedział mechanik z wielkim entuzjazmem - Ja zajmę się tym przeklętym włazem, a ty idź do kabiny pilota i jak ci powiem spróbujesz zamknąć to ustrojstwo ok?
Nie czekając na odpowiedź, mężczyzna podszedł do panelu odpowiedzialnego za sterowanie włazem, jebnął dwa razy kluczem.
- Bez brutalności się nie obędzie, jak w dobrym związku heheh - Kolej żart wysokich lotów.
"Hi ho hi, it's off to war we go..."


Hedon, Rinsed in post-human shadows A monument scorned by the teeth of time
Odpowiedz
[napisałam po angielsku, bo you nie jest nacechowane płciowo, a po polsku nie mogłabym tego uniknąć. wiesz jak musiałam kombinować na początku, by nie zdradzić, czy Ange była z facetem czy z babką? xD]

- Spoko. - Odpowiedziałam i zrobiłam minę w konwencji "whatever". - Daj znać kiedy znów otworzyć. Przypierdol w poszycie, albo coś.
Podbiegłam do włazu i szybkim krokiem wbiegłam po pochyłej płycie metalu. Połapać się było prosto, większość dropów skonstruowana była podobnie, więc nie musiałam kluczyć w korytarzach. Teraz czułam się bezpiecznie, jak u siebie. To otoczenie znałam najlepiej, ufałam mu. Zasiadłam za kontrolkami i włączyłam drugi obwód. Na pierwszym działały tylko podstawy, minimalna dostawa prądu nie pozwalająca operować całym dropem. Na dwójce dało się kozaczyć, ale nie odlecieć. Operacje w stylu "zamknij" i "otwórz" można było wykonać z tego poziomu zasilania.
Podekscytowana czekałam na komendę.
Odpowiedz
← Sesja AVP

Sesja kami - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...