Sesja Vinciusa

Hanarzy spojrzeli po sobie, nadal przestraszeni dźwiękiem, ale po chwili za wami posypały się kamienie i wszyscy zobaczyliście, że to wasza drellska pomoc przybyła, najwyraźniej poradziwszy sobie szybko z otworem. Wnieśli oni ze sobą sprzęt do badań, który niezwłocznie zaczęli rozkładać. Większość hanarów zajęła się swoimi zadaniami, rezygnując z robienia ci dalszych wymówek. Po twojej prawej na trójnogu stanął multiskaner, po drugiej zaś stronie dwóch hanarów próbnikiem bezkontaktowym badało rtęciopodobną kroplę.

Podszedłeś do ściany. Jedna z twoich macek momentalnie przymarzła do jej powierzchni, ale tarcza zadziałała prawidłowo i rozgrzała miejsce styku. Temperatura na powierzchni sięgała -150 stopni i sprzęt zaczynał pracować na maksymalnych obrotach, by utrzymać was przy życiu. Niestety, na ścianie nie znalazłeś nic, co mogłoby być efektem działania "kompasu".
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
Westchnąłby gdyby umiał. Nie pozostawało nic innego jak tylko się rozstawić i powoli kawałek po kawałku badać to pomieszczenie. Okhul używając omni klucza rozpoczął rutynowe skanowanie aktywności energetycznej, promieniowania oraz dokładne zmierzenie pomieszczenia.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
W połowie pomiaru, który przebiegał całkiem zwyczajnie jak na tak ważne stanowisko Rozbudzaczy, pisnął komunikator w twoim omnikluczu.

- Okhul? - usłyszałeś słowa drugiego pilota - Turianie mają jakiś problem z waszą obecnością. Ten wysyła teraz wiadomość zaszyfrowaną, bo gania się z korwetami turian po orbicie i Wszyscy udają głupich. Za moment Ci schowają się za hemisferą Tamgauty, będziecie mieć ciszę radiową przez następne dwie godziny. Ostatnia szansa dla Was na wysłanie wiadomości.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
-Ten zrozumiał, niech załoga uważa i będzie gotowa na awaryjne przechwycenie lądownika po około dwóch godzinach- tu nastąpiła przerwa na przesłanie współrzędnych punktu zbiorczego. -Tymczasem Ci dokonają niezbędnych badań i zabezpieczą tyle reliktów ile tylko zdołają. Okhul wyłącza się, do usłyszenia za dwie godziny.
Następnie zwrócił się do innych członków ekspedycji.
-Ten z niechęcią musi poinformować, iż zaistniała sytuacja wymaga od nas tak niepożądanego pośpiechu i prosi, by każdy za dwie godziny był gotowy do natychmiastowej ewakuacji. Jednak nim to nastąpi niech każdy da z siebie wszystko.
Po tych słowach, aby dać dobry przykład ze wzmożonym zapałem przystąpił do wykonywania swoich obowiązków, rozglądając się przy okazji za elementami technologii Rozbudzaczy, które mogłyby zostać zabrane z tej niegościnnej planety.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Pozostała część ekipy badawczej rozstawiła duży sprzęt. Geologowie zabrali się za oznaczanie ścian, archeologowie za badanie postumentu i kropli, Drelle pomagali im jak mogli, ustawiając jednocześnie mały generator pola, który pozwoliłby wam badać stanowisko dłużej niż te dwadzieścia minut, które mogły wytrzymać wasze osobiste tarcze. Ty zacząłeś szukać w zmarzlinie małych artefaktów, które mogłyby faktycznie być zabrane, a przez naukowców pewnie zostałyby pominięte albo w ogóle nie zauważone. W kupce kurzu, zamarzniętego gazu i skalnych odłamków zobaczyłeś obły przedmiot w kształcie litery H. Gdy się do niego zbliżyłeś, całe pomieszczenie wypełnił cichy szum, jakby włączał się jakiś mechanizm albo generator - jednak nie pochodziło to z waszych urządzeń.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
Zamarł bez ruchu. Dłuższą chwilę rozważał wszelkie za i przeciw po czym ostrożnie zrobił krok do przodu skanując przedmiot omnikluczem. Oby przez to ten cały śnieg nie zwalił im się na łby... tułowia.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Buczenie narosło, ale byłeś pewien, że nie pochodzi od przedmiotu, który znalazłeś. Ten mały artefakt był już zapisany w waszej bazie, chociaż nigdy nie znaleziono nieuszkodzonego egzemplarza. Twoje znalezisko było więc wiekopomne. Niestety, miałeś na głowie poważniejsze zmartwienia.

Pomieszczenie zaczęło wibrować, wypełnione odgłosem pracy czegoś, co musiało być pod wami, nad wami, a prawdopodobnie wokół was. Nie wiedzieliście, czy to wasza sprawka, czy może przypadkowo uruchomiliście jakieś nieznane urządzenia Rozbudzaczy. Archeologowie objęli się nawzajem, drelle stały, gotowe do ucieczki.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
Rozsądek nakazywał opuszczenie kompleksu, nim jednak Okhul go opuścił szybko pochwycił artefakt leżący artefakt.
-Niech każdy zabierze co się da i wyjdzie na zewnątrz! -Zakomunikował bioluminescencjami do innych badaczy. Przynajmniej nie mogli narzekać na brak wrażeń z tej wycieczki.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Chociaż nie byłeś przywódcą, najwyraźniej tego właśnie brakowało nienawykłym do przygód naukowcom. Ruszyli się pędem do szczeliny, podczas gdy dźwięk przybierał cały czas na sile. Geolog i Drugi Archeolog zaczęli się przepychać w wejściu, a drelle już-już miały ich pchać siłą, gdy z metalicznej "igły" wystrzeliła cienka wiązka fioletowej energii, która przeniknęła przez ścianę. Wyładowanie trwało ułamek sekundy, a zaraz potem wszystko ucichło. W sali panowała cisza, przerywana jedynie oddychaniem drelli. Naukowcy przestali się szamotać, patrząc osłupiali na najwyraźniej działającą kaplicę.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
To była raczej mało komfortowa sytuacja. Nie wiedział czy już po wszystkim i mogą tam bezpiecznie wrócić, czy może to preludium do większej katastrofy. Nie znalazł zbytniej pociechy w postawie drelli, nie wspominając o swych pobratymcach. Cóż najwyraźniej w kaplicy wróciło zasilanie, więc może jednak nie było tak źle. Dając innym znaki wrócił do głównego pomieszczenia. Jeśli mają tu cokolwiek osiągnąć trzeba, by chociaż jako tako przejąć kontrolę nad tym co się tu wyprawiało. Do tego przydałby się panel kontrolny, więc Okhul wrócił do przetrząsania wszystkich zamarzniętych obiektów mogących okazać się takowym panelem.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Ośmieleni twoją odwagą hanarzy zaczęli żywo dyskutować o tym, co przed chwilą się stało. Wśród opinii dominowała taka, że to wasza obecność jest powodem wyładowania, jednak naukowcy nie zgadzali się czy to dobrze, czy źle. Jak zwykle, młodsi widzieli w tym przejaw boskiej mocy Rozbudzaczy i łask, jakie spłyną na was za odnalezienie tej swiątyni, starsi zaś dopatrywali się boskiego gniewu. Jeden z drelli zaczął ci pomagać, ale nie był zbyt użyteczny, szukanie czegokolwiek w zmarzlinie przypominało orkę na ugorze.

- Okhul chyba chciałby to zobaczyć. - odezwał się do ciebie jeden z młodszych asystentów teraz dyskutujących profesorów.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
Z jakże niezmierzoną niechęcią oderwał się od pasjonujących prób zeskrobania szronu ze ścian, pozostawiając to pomocnemu drellowi i zbliżył się do młodszego hanara.
-Co się stało?- Zasygnalizował asystentowi. -Czyżby jakieś dobre wieści?
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
- Ten nie wie. Naukowcy nie są chyba zainteresowani, ale Ten zrobił skan geologiczny w tamtym kierunku. Pod lodem i skałami Ten widzi jakiś metalowy twór. Chyba pomieszczenia, ale Ten nie jest pewien. - pokazał ci pad, na którym były zarysy obłego metalowego konstruktu, bardziej w środku pustego niż pełnego. Widziałeś zarysy czegoś, co wyglądało na ściany, a być może również pokoje. Z pewnością nie był to twór natury, lecz istoty rozumnej.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
-Ten sądzi, że to dalsza część świątyni. Niech drelle zaczną ją odkopywać. Niech wszyscy pamiętają, że nie mamy za dużo czasu...
Dla przyśpieszenia całego procesu Okhul przyłączył się do kopaczy. Może i jego pomoc nie zmieniła wiele, ale chęci też się liczą. Głównie usuwał mniejsze kawałki lodowego gruzu, by nie pałętały się pod nogami, z niecierpliwością co chwila zaglądając przez ramiona drelli.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
- Erm... Ten zrobił trochę lepszy skan... trochę potrwa zanim wszyscy się przebiją. Przydałby się laser górniczy, mamy dobre 20-30 metrów do następnego pomieszczenia. A nie ma tam korytarza. - nieśmiało wtrącił młody hanar.

Samo kopanie szło wam nieźle. Sądząc po tym, jak prędko kopaliście przez te kilka minut, w godzinę moglibyście przekopać nawet z pięć metrów, pod warunkiem, że drelle nie będą odpoczywać. Naukowcy za to nie podzielili twojego zapału. Chociaż nie przeszkadzało im, że zająłeś drelli ciężką robotą, to woleli debatować nad działaniem "kropli" niż poszukiwać nowych stanowisk. Na to, jak tłumaczyli, będzie czas, gdy wynegocjują z Protektoratem Vol zasady eksploracji.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
"Wynegocjują z Protektoratem Vol zasady eksploracji..." Zachował dla siebie jak bardzo niedorzecznie to brzmiało. Cóż na szczęście drella nie tak łatwo zmęczyć, a jak wrócą na statek to otrzymają zasłużony odpoczynek. W tych momentach, w których akurat nie był potrzebny przyglądał się uważnie znalezionemu artefaktowi. Dalej nie mógł uwierzyć, że jest w posiadaniu prawdopodobnie najlepiej zachowanego egzemplarza jaki do tego czasu został odkryty. Ciekawe co powiedzą o tym okazie na Kahje.
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Obejrzałeś przedmiot na spokojnie. wyglądał na nieuszkodzony - poprzednie trzy egzemplarze były niedziałające. Dwa z nich, jak sobie przypominasz, były przełamane, pozostały znajdował się w jakimśkorozywnym środowisku i ledwo przypominał to, co trzymałeś przed sobą. Miałeś nadzieję, że na Kahje przyjmą to z właściwym entuzjazmem. Z drugiej strony, sama kaplica wyglądała na jeszcze cenniejsze znalezisko.

- Okhulu! Ten zrobił drugi skan... Wyszło inaczej. Niech zobaczy. - młody, który odkąd pierwszy raz zwróciłeś uwagę na jego skany przykleł się do ciebie nieodłącznie - Ten myśli, że tam się coś porusza. Co teraz trzeba zrobić? - zwrócił się do ciebie z niepewną miną.
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
-Niech wszyscy będą w gotowości- poprosił resztę zespołu. Następnie biorąc ze sobą drelle postanowił ruszyć naprzeciw nieznanej istocie... a może proteańskiej maszynerii?
-Ten prosi o wyjątkową ostrożność, to może być cokolwiek...
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
Dwóch drelli optowało za użyciem słabych ładunków wybuchowych, by zniszczyć resztę przejścia. Oczywiście natychmiast sprzeciwili się temu naukowcy, którym udało się podłączyć działający ołtarz do komputera i obawiali się zniszczenia sali. Chcąc nie chcąc, drelle musiały po raz kolejny chwycić za kilofy i ręczne narzędzia.

Oczekiwanie na przebicie się do następnej sali nużyło cię niezmiernie. Archeolodzy zaprosili cię do oglądania swoich postępów, podobnie jak młody geolog dołączył do swojej grupy badaczy.

Widziałeś wstępne oszacowania dotyczące artefaktu. Z tego, co zrozumiałeś, podczas wyładowania kropla zmniejszyła swoją objętość nieznacznie. Wyglądało na to, że sama jest swoim napędem, monolityczna i samowystarczalna, a postument nie ma nic wspólnego z jej działaniem. Dopiero po chwili to zobaczyłeś. Postument nie wyglądał na przeznaczony dla takiej kropli. Gdy się porządnie przyjrzałeś, nie wyglądał w ogóle na przeznaczony na żaden rodzaj maszynerii. Wyglądał raczej na... pomnikowy cokół?
Młodość i niedojrzałość mijają z czasem, ignorancję pokonać można nauką, a pijaństwo trzeźwością, za to głupota jest wieczna. - Arystofanes
-To dziwne...- wymamrotał jakby do siebie. Dwie przednie macki zaczęły zdzierać z postumentu zalegający szron i lód. Oczywiście nie omieszkał podzielić się swymi przemyśleniami z innymi badaczami. -Możliwe, że znaleźliśmy coś co miało wyjątkowe znaczenie dla Rozbudzaczy. Ten słup wydaje się temu swego rodzaju piedestałem...
Jeśli problem nie ma rozwiązania, to nie ma problemu.
← Sesja ME
Wczytywanie...