Deus Irae

Zapraszamy do zapoznania się z recenzją książki "Deus Irae"!

Stałym czytelnikom moich recenzji postaci Philipa K. Dicka przedstawiać nie muszę. Był to pisarz płodny, często poganiany deadline'ami, z nieustannie wiszącym nad głową widmem bankructwa. W związku z tym wachlarz jego dzieł rozciąga się od wybitnych po mierne, jednak w większości pisane samodzielnie. Do stworzenia "Deus Irae" Amerykanin nietypowo zaprosił Rogera Zelaznego, gdyż uznał, że ten dostarczy brakującej mu wiedzy na tematy chrześcijańskie. Tego autora cenię bardzo za "Kroniki Amberu". Dwa wielkie nazwiska literatury science fiction… To się nie mogło nie udać, prawda?... Czytaj dalej!

Komentuj, dyskutuj, dziel się z innymi swoim zdaniem!

Odpowiedz
Ja jestem zatwardziałym fanem Dicka, ale pamiętam, że wrażenia z lektury miałem bardzo podobne. Po latach zostało mi w głowie, że najlepszym elementem tej powieści są nazwiska autorów, natomiast cała reszta jest co najwyżej średnia. O wiele lepsza jest druga kolaboracja w karierze PKD, mniej popularna i raczej niedoceniana "Inwazja z Ganimedesa", napisana wspólnie z niejakim Rayem Nelsonem.
Odpowiedz
← Artykuły

Deus Irae - Odpowiedź

Wczytywanie...