przebudzenie_cienie

The Elder Scrolls Online

Mam ochotę sobie pomarudzić. W końcu mam te wymarzone Elder Scrollsy Online, a już mnie przez nie coś trafia. Planowałam ostatni dzień przed wyjazdem na Święta pograć sobie w MMO, a tu... Już przemilczę, że nikt w tej grze nikomu nie pomaga i każdy każdego ma w nosie, przełknęłam brak sensownego handlu z pozostałymi graczami, ale że przez bug nie mogę odblokować mapy - to już przegięcie! I będę przez pół dnia bezsensownie zła, bo mnie taka głupota z równowagi wyprowadziła.

Nie wspomniałam, że zachciało mi się w tym jakże dopracowanym tytule pograć w tzw. Wojnę Przymierzy. TESO nawet na ustawieniach high nie wygląda powalająco, ale jak napotkałam wrogą ekipę, to komputer tak mi przymulił, że jak już mogłam gdziekolwiek wycelować, to byłam już martwa. To w Guild Warsach 2 wszystko mi pięknie hula na WvW, nawet przy dużej ilości graczach, a w TESO przy 5 drzewach na krzyż i paru wrogach - zgon. I ludzie za to płacili abonament..
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
Wydzieliłam, bo w sumie jeszcze nikt u nas nie pisał o TESO, więc może dzięki Tobie zacznie się jakaś dyskusja. A przynajmniej post nie utonie w spam-temacie.

A co do samej treści, cóż, jak to mawia mój luby - znak jakości Bethesdy.
Odpowiedz
Heh... czyli nic nie naprawili i liczą na to, że mimo wszystko ludzie łykną haczyk? Pierdolnik, zatrzęsienie bugów i wszechogarniająca nuda. Chyba muszę tę grę w końcu wziąć na tapetę i porządnie zjechać Rzecz, którą mam na mojej liście "to do" od dobrych paru tygodni

Cytat

A co do samej treści, cóż, jak to mawia mój luby - znak jakości Bethesdy.


Sęk w tym, że Bethesda nie ma nic wspólnego z tą produkcją. Jedyne co, to udostępniła tylko świat studiu ZeniMax Online, a nawet tutaj Hines i jego paczka nie mieli zbyt wiele do gadania, bo wszystko jest w rękach ZeniMax Media. Jakiś dupek w garniturze pomyślał, że fajnie byłoby zrobić "World of Warcraft" w Tamriel, ale łaskawie nie zauważył, że gatunek nie stoi w mentalnym średniowieczu i bardzo się rozwinął od tego 2004 roku
Odpowiedz
Tylko wiecie co mnie w tym wszystkim boli? Ja naprawdę lubię serie TES, właściwie to jest mój ulubiony świat. Do żadnej innej gry nie mam takiego sentymentu i w początkowej fazie przeniesienie tego na MMO nie wydawało mi się takie złe. W sumie czemu pogranie w sieciowe Skyrim z chłopakiem miałoby być złe? Tym bardziej, że oboje lubimy Guild Warsy. Tylko faktycznie ktoś do tego tytułu nie podszedł z wystarczającą ilością możliwości, innowacji czy pasją. Oczywiście nie mam jeszcze w TESO nabitych tryliardy godzin, ale tyle co już wiedziałam, to nie napala optymizmem.. To taki straszny średniak, do bólu przeciętny średniak z błędami. Wczoraj zebrałam się ponownie by pograć i znowu ręce mi opadły. Nie wychodziły mi questy poboczne, to "pojechałam" z główną fabułą. I co?

Pomagałam pewnej blondynce uporać się z jej przeszłością, doszłam do etapu jej wspomnień z tragicznie zmarłą rodziną. Gra naprowadza mnie na spalony dom, a stamtąd wypada przeciwnik i mnie atakuje. Jako, że gram łucznikiem, walczyłam z nim na dystans na zewnątrz domu. I to był błąd.. Po zabiciu nic nie popchało akcji dalej. Myślałam, że mam czegoś poszukać w krzakach, szukam, klikam na oślep, no i w końcu podejrzałam solucję w internecie. Po prostu akcja bezsensu się przywiesiła, bo zabiłam kolesia przed domem, a nie w domu.. Odpaliłam grę ponownie, uruchomiła się w tym samym miejscu, morderca się pojawił ponownie i siekłam go gdzie trzeba.. W ogóle TESO pod tym względem jest genialne. Jak za długo walczymy z przeciwnikiem czy za bardzo się oddalimy, to on nagle odwraca się z pełną ilością zdrowia i wraca na swoje ściśle określone miejsce..

Podejrzewam, że im dłużej sobie w to pogram, tym powodów do marudzenia będę miała więcej. I to nie jest tak, że nie widzę żadnych plusów!! Fajnie, że można mieć np. konia. Nie mam co prawda jeszcze tyle funduszy, by go sobie kupić, ale jest to jakiś cel do zbierania kasy. Bardzo przyjemnie można sobie ustawić kamerę w trakcie potyczek. Nawet te questy poboczne na mapie nie są takie złe, nie znudziły mi się i chcę mi się jeszcze wykonywać. I są takie smaczki w trakcie ich wykonywania, jak właśnie odwołania do znanych bóstw, postaci. Można za pomocą książek podnosić sobie statystyki, przeszukiwać ogromną ilość półek, szafek, biurek itp. Nawet ten system sprawiedliwości jest całkiem spoko. Często po mapie biegam z nagrodą ustawioną za moją głowę, bo zupełnie przez przypadek machło mi się kogoś z łuku. Tylko ta masa minusów, zwłaszcza takich poważnych, zabijają czasami tą całą przyjemność z grania.

Bardzo, ale to bardzo długo wbija się tutaj levele postaci. I najwięcej doświadczenia dostaje się za wykonywanie questów. Za zabijanie wrogów też coś dostajemy, czy odkrywanie mapy, ale to takie dość symboliczne. A szkoda! Przyzwyczaiłam się, że za robienie czegokolwiek jestem wynagradzana proporcjonalnym xp, nawet jak ścinam drzewo czy krafce przedmioty. A tu leć pani z questami i już.. Muzyka też jest jakaś taka nijaka.. Soundtrack ze Skyrim jest do tej pory moim ulubionym, to w TESO jest nieciekawe, i pewnym czasie nudzi.

A, i jakby ktoś chciał mnie zwerbować do gildii - to jestem otwarta na propozycję! Próbowałam już w paru miejscach dać się zwerbować, ale - że tak pozwolę sobie zironizować - za bardzo społeczność w tym tytule to nie jest zmobolizowana..

I ten bug z odkryciem mapy jest już od jakiegoś sporego czasu, z tego co sprawdzałam, także wiecie.. A mogłam poczekać i kupić "Pillars of Eternity" i być teraz szczęśliwą, a nie teraz wszystkim zazdrościć..
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Odpowiedz
← Inne MMoRPGi

The Elder Scrolls Online - Odpowiedź

Wczytywanie...