Gram

Na wstępie zostałem zaskoczony, bo twórcy ZARZEKALI SIĘ, że będzie typowy średniowieczny klimat. Tymczasem nadal większość przygody oferuje dość pirackie doznania. Bitwy morskie, własny statek, niektóre wyspy z dwójki, Kila (nowa wyspa) z dżunglami, wodospadami, plażami, piratami i tubylcami... No ciężko to nazwać nikłym dodatkiem. Z jednej strony fajnie, bo akurat piracki klimat lubię, z drugiej czuję się jednak trochę oszukany. Uczucie niesmaku znikło dopiero, gdy zacząłem robić zadania. A tych jest od groooma. Z uśmiechem na ustach latałem z jednego krańca mapy na drugi, męczyłem się z przeciwnikami, poznawałem dalszą historię, postacie, zwiedzałem kolejne wyspy. No i nawiązania do "Gothica" - cudne, szczególnie Błotniak to bardzo miłe mrugnięcie do fanów. O to właśnie chodzi
Na liczniku mam już 24 godzinę i jednak widzę parę skaz. Mianowicie Pirahna najwyraźniej oszukała mnie po raz drugi. Najpierw obiecując wspaniałe średniowieczne klimaty (są w porządku, ale to nadal za mało na "powrót do korzeni"), a potem podając informację, jakoby demoniczność/człowieczeństwo wpływało na grę. No więc jestem maksymalnie demoniczny i... NIC ciekawego się nie dzieje. Okej, odszedł jeden towarzysz, ale gdzie profity? Kostuch mówił coś o tym, że będę władał demonami, więc liczyłem, że to będzie taki bajer: zamiast ludzkich kompanów, mogę przemierzać świat z potworami. A tu figa z makiem. Żeby chociaż dali zamiast straconego towarzysza kogoś w zastępstwie - a tu nic.
Do tego poziom trudności jest strasznie nierówny. Początek może sprawiać problemy, więc trzeba polegać na umiejętnościach towarzysza. Ale jak dołączyłem do łowców demonów, zdobyłem jedną z najlepszych dostępnych na moim etapie broni, nauczyłem się czaru demonicznych dłoni, które zrobiły ze mnie maszynę do zabijania, oraz obowiązkowego uzdrawiania, aby nie marnować rumu... to nie ma dla mnie godnego przeciwnika. Ale to już nawet nie chodzi o to, a bardziej o fakt, że mimo to wciąż muszę męczyć się z wrogami, z którymi walczyłem na początku rozgrywki. Co z tego że dwa ciosy i giną? Nadal lgną do mnie jak głupie. I marnują mój czas. Szczególnie, gdy trafią się w dużej grupie i ciężko jest wyprowadzić cios (nie żebym mógł zginąć - za mało obrażeń zadają).
No i bardzo brakuje mi jakichś ulepszeń w związku ze statkiem. Kolekcjonowanie przedmiotów, które ozdabiały moją kapitańską kabinę, kupowanie nowych dział, ładniejszych żagli itk. Coś jak w "Aassassin's Creed: Black Flag". Niby niewiele, ale sprawiałoby to sporo frajdy. Niemniej to nadal bardzo dobra gra, ciekaw jestem, co pokaże dalej, bo obecnie zajmuję się ostatnimi zadaniami pobocznymi i biorę się za główny wątek, w którym chyba kończę 3 rozdział. Na razie polecam. Na koniec - Pirahna stworzyła naprawdę sympatycznego bohatera. Na początku brzmiał tak, jakby aktor przed każdym dialogiem strzelał sobie kilka kielichów dla kurażu, lecz z czasem się przyzwyczaiłem, a niektóre teksty są nawet zabawne. Podoba mi się też ten cały jego egoizm i mroczność. Jeśli chodzi o grafikę - kompletnie mnie nie obchodzi, ważne, żeby optymalizacja była dobra. A tu jest różnie: na najniższych ustawieniach (komputer już nie najnowszy

) chodzi ładnie, a jednak w niektórych momentach (wodospad, płynąca lawa) klatki drastycznie spadają.