Dyskusja o rasach kilku

i dlatego Bozia ( :lol: ) dała nam wolną wole jedni lubią elfy a inni nie.. czyli doszliśmy mniej więcej do porozumienia i można dyskutować o tych dwócha rasach, a nie cały czas udowadniaać która jest lepsza bbo to tylko kwestia gustu

elfy :brawo!!!
krasnoludy :zajebiście fajnie, idziemy to opić
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz
Zobaczcie jak dużo jest elfów znanych i szanowanych
A krasnoludów ilu dwóch albo trzech :roll:
Odpowiedz
A możeby jaką ankietę machnąć? Niech i inni się wypowiedzą... Jaka rasa was bardziej fascynuje: elfy czy krasnoludy? Mam też taka propozycję, a właściwie zapytanie: czy ktoś jest ciekaw skąd się w ogóle te ludy wzięły w naszej, tzn. ludzkiej kulturze? Kto je wymyślił, ich charakter, wizerunki i tak dalej. Jeśli kogoś to ciekawi - służę małym wykładem na temat: "Elfy w kulturze i tradycji". Ekhtelion mógłby przedstawić krasnoludy i byłoby ciekawie. Co reszta na to?
P.S. I mam ochotę na jeszcze jeden cytat, a mianowicie przypomnienie, co Elminster sądził o elfach. Ale się powstrzymam, chyba, że ktoś jest ciekaw :lol: .
P.S. II Nie będę pisał nowego posta, bo mnie zasromają znowu, a więc uściślam ideę wykładów o elfach i krasnoludach - dotyczyłyby roli jaką odegrały te postacie w NASZEJ kulturze i mitologii, a nie Faerunu, Śródziemia czy Warhammera. Jutro postaram się umieścić mój tekst o elfach.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Idee wykładu popieram, ale uważam, że pomysł z ankietą jest chybiony. Ja sam mam armię High Elves, a jednocześnie bardzo odpowiadają mi „krasnoludzkie klimaty”. Wiec za każdym razem gdy rozkwita konflikt krasnoludzko-elfi to mam problem z opowiedzeniem się po konkretnej stronie:) Dlatego sprecyzujcie pytanie i odnieście je do jakiegoś konkretnego uniwersum, ewentualnie możecie dodać do ankiety opcję: obie rasy są świetne
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz

Cytat

Zobaczcie jak dużo jest elfów znanych i szanowanych
A krasnoludów ilu dwóch albo trzech


Jeśli mam być szczery to elfy możebym wymienił ze dwa i krasnoludy też. Więc taki argument do mnie nie przemawia.

Ale za to ja znam wielu poczciwych krasnoludów. I nie jeden poczciwy elfi łeb zciąłem. A więc najpierw był Durin nazwany potem Nieśmiertelnym...

A co do wykładu to nie wiem. To zależy do jakich by sie realiów odwoływać. Ankieta też jest według mnie chybiona bo na forum może by tylko z 15 osób zagłosowało.

P.S. Liczyłem na jakiś komentarz mojego posta pare linijek wyzej
Odpowiedz

Cytat

Mi nie chodzi o krótkie posty tylko oto, ze ich nie czytasz. Ustaliliśmy, ze powstrzymamy sie od cytowania.


Nie zrozumieliśmy się. Chodziło mi o to, że ten post (krótki), który właśnie pisałem psuje dyskusję, ale musiałem to powiedzieć, że czytam posty :evil: ! Wiem, że doszliście do tego, że nie będziecie cytować, ale mimo wszysko podobało mi się to, że w ogóle zaczęliście.

Cytat

Zobaczcie jak dużo jest elfów znanych i szanowanych
A krasnoludów ilu dwóch albo trzech :roll:


Tu stanę w obronie krasnoludów. Mało ich przedstawicieli w takim razie Drazer znasz.

Cytat

A możeby jaką ankietę machnąć?


Jestem jak najbardziej za.

Cytat

Jeśli kogoś to ciekawi - służę małym wykładem na temat: "Elfy w kulturze i tradycji".


Mnie to bardzo ciekawi i na pewno bym przeczytał.

Cytat

P.S. I mam ochotę na jeszcze jeden cytat, a mianowicie przypomnienie, co Elminster sądził o elfach. Ale się powstrzymam, chyba, że ktoś jest ciekaw :lol: .


Jeśli myślimy o tym samym cytacie Hawkwoodzie, to tak... piękne słowa w ustach jednej z najbardziej znanych i najmądrzejszych osobistości Faerunu.

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz

Cytat

P.S. Liczyłem na jakiś komentarz mojego posta pare linijek wyzej


Do którego posta? O jaki tekst ci konkretnie chodzi?

No tak - nie mogę się powstrzymać od podania tego cytatu z Elminstera. To jest silniejsze ode mnie :lol: . Najwyżej jakiś krasnolud mnie palnie w łeb młotem... I zaznaczam: nie jest to głos w dyskusji "za", czy "przeciw", ale ciekawostka, o której warto wiedzieć. No to zaczynamy:
"Pozwól mi opowiedzieć o cudach, o których bardowie śpiewają pod gwiaździstym nocnym niebem nad tymi odległymi ziemiami. Pozwól mi opowiedzieć o miękkim niebieskim świetle księżyca oraz gwiezdnych czarach we włosach elfich kobiet, o ich srebrnych nagich ramionach, gdy tańczą pod drzewami Wysokiego Lasu - są niczym duchy ich pięknych, dawnych pobratymców, wciąż tańczące pod księżycem w zrujnowanym, nawiedzanym przez czarty Myth Drannor."

Elminster z Cienistej Doliny.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz

Cytat

Do którego posta? O jaki tekst ci konkretnie chodzi?


O ten w którym pisalem dlaczego wole krasnoludy. Ten w którym na początku objechałem Rince'a za nieczytanie postów .

A ten tekst Elminstera wygląda mi troche jak wspomnienie elfów z czasów kiedy był młody. Bez obrazy dla elfów i tym bardziej staruszka Elminstera.

A według mnie to staruszek powinien uważać co i gdzie pije.
Odpowiedz
No tak. Nadszedł już ten czas. Przedstawiam krótki zarys historii elfów w dziejach kultury europejskiej. Proszę tylko nie sądzić, że jest to w pełni wyczerpujący zbiór informacji - chciałem tylko w ogólnym zarysie i skrócie ukazać genezę i pochodzenie Pięknego Ludu, samej nazwy - elf i tego, co elfy symbolizowały w wierzeniach i mitach ludzi.

Dzieje i obecność elfów w historii kultury ludzkiej zawdzięczamy niewątpliwie mitom, legendom i wierzeniom wywodzącym się z dwóch ośrodków – celtyckiego i skandynawskiego. Właśnie tam możemy bez trudu zidentyfikować postacie elfów odznaczające się cechami rozpoznawalnymi niemal na całym świecie.
W kulturze celtyckiej, a ściśle – iryjskiej, postacie elfów są powiązane z dziejami Zielonej Wyspy, ciągłymi najazdami, ale również długimi okresami spokojnej egzystencji. Według podań iryjskich Irlandia została najechana przez plemię bogów będących dziećmi jednej, potężnej bogini – Danu. Stąd też ich nazwa: Tuatha De Danann (Plemię Bogini Danu), lub Fir Dea (Dzieci Bogini).* Walczyli oni z dotychczasowymi władcami wyspy – złymi demonami Fomoraig. Najwięcej informacji o Tuatha De Danann można zaczerpnąć z księgi Cath Maighe Tured (Bitwa pod Mag Tured, która opisuje zmagania o panowanie nad całą wyspą). Zgodnie z wyobrażeniami Celtów iryjskich nowi bogowie zajmowali się nie tylko wojowaniem, ale opiekowali się również sztuką, kulturą, poezją, śpiewaniem, wiedzą i tańcem. Jednym z najważniejszych bogów był Oghma (znany nam doskonale z panteonu faeruńskiego), do obowiązków którego należało troszczenie się o sztuki piękne oraz umiejętność zapisywania wszelkiej wiedzy dostępnej ludziom i bogom.
Tuatha De Danann z czasem uzyskali wygląd ludzkich mężczyzn i kobiet obdarzonych niezwykłą urodą, siłą i umiejętnościami, a także nieśmiertelnością. Nawet zabici w walce, odradzali się ponownie w boskim świecie, do którego śmiertelnicy nie mieli wstępu. Po wielu stuleciach szczęśliwych rządów, zostali pokonani przez nowych najeźdźców – potomków dzisiejszych Irlandczyków – Celtów zwanych Goidelami. Według wierzeń celtyckich – świat, do którego uciekli Tuatha De Danann znajdował się pod wzgórzami Irlandii i zwał się „sid”, a jego mieszkańcy „aes side” („sid” – zaczarowana góra, „aes side” – lud wzgórz). Z czasem, kiedy starzy bogowie zostali zastąpieni przez chrześcijaństwo – nadal pamiętano o ich siedzibach, uważając stare grobowce i cmentarzyska za wejścia do innego świata – raju zwanego Ziemią Żywych, gdzie dawni bogowie, piękni i młodzi żyli beztrosko. Do tego świata miały iść dusze zmarłych, odradzać się i powracać znowu na ziemię.
Przez wieki Tuatha De Danann symbolizowali istoty boskie, dalej – półboskie, ale ich wyobrażenia stawały się coraz bardziej bliskie ludziom. Jeszcze w średniowieczu znani byli jako Piękny Lud, który żyje w świecie tuż obok ludzkiego, ale niewidocznym dla oczu zwykłego śmiertelnika. W wieku XIX „aes side” zostali zdegradowani do kategorii wierzeń ludowych, ich rozmiary fizyczne skarlały i przetrwali tylko jako magiczne istoty „fairies” zamieszkujące baśniową krainę – „Faerie”.
W mitologii skandynawskiej pojawia się po raz pierwszy słowo, od którego pochodzi bliska nam nazwa: „elf”. W języku gockim „Alf”, w liczbie mnogiej „Alfar”. Istoty te pochodziły z najdawniejszych wierzeń ludów skandynawskich, spisanych w IX w. przez anonimowych twórców islandzkich w serii pieśni zwanych pod wspólnym tytułem jako „Edda Starsza” (z której czerpał garściami Tolkien). Według „Eddy” istniały dwie rasy elfów – piękne i dobre elfy światła: „Liosalfar” oraz złe elfy mroczne: „Döckalfar” lub „Svartalfar”. Obie te rasy były podobne do ludzi, składano im ofiary i czczono je nawet w okresie nowożytnym jako istoty półboskie. W samej Islandii do dzisiaj żywe są wierzenia w tzw. „innych ludzi” (huldyfolk), mieszkających we wnętrzach wzgórz, pięknych i pełnych wdzięku ludzi, życzliwych, ale skorych do gniewu w razie obrazy.
W Skandynawii kontynentalnej wierzenia były podobne, tam również rozróżniano dwie rasy elfów – żyjące w królestwie „Alfheim”, jasne elfy (ich królem był bóg Frey) i ciemne elfy zamieszkujące „Svartalfheim”.
W historii kultury i wierzeń ludów Europy, elfy miały symbolizować idee piękna, wdzięku, umiłowania wiedzy, ale również siły i potęgi.
Niewątpliwie ogromną zasługą J.R.R. Tolkiena było przywrócenie współczesnej kulturze, również masowej, rzeczywistego wizerunku elfa – istoty pięknej, silnej, wojowniczej i pełnej mądrości, o czym zapomniano kojarząc elfy z maleńkimi chochlikami, skrzatami i wróżkami fruwającymi przy pomocy motylich skrzydeł.

* w Walii znane jako Tylwyth Teg.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Wykład bardzo ładny, kiedy zaliczenie? Ja tylko dorzucę parę słów a propos wizerunku w dzisiejszej kulturze masowej elfa. Otóż bardzo nie podobają mi się elfy typu Legolas (Z ekranizacji, w książce był ok), które bardziej przypomina zniewieściałe dziewczę niż elfa. Może to tylko moje subiektywne zdanie, ale wydaje mi się że elfy są zazwyczaj przedstawiane w zbyt cukierkowaty sposób. Niemniej jednak są wyjątki od tej reguły.
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
Ładnie. Ale gdybym ja miał opowiedzieć hoistorie mego rodu to by piwa zbrakło w całej prowincji a ma broda by urosła o cal... A jak wiadomo nie zasłynęliśmy ze znajomości genealogii tylko z topora i młota! Prawda kamraci?! Jakbyśmy tylko ciągle siedzieli i dyskutowali to orcze ścierwo rozlazło by sie gdzie popadnie. Prawda?! To podajcie mi mój kufel

Respekt Hawkwoodzie. Respekt. Nalejcie i dla niego kufelek. Moge na początek przybliżyć historie krzatów z Silmarilionu. Jeśli chcecie, oczywiscie? A co do początków krasnoludów to bym musiał troche poszperać. A czasu troche brak, więc zobaczymy. Tyle piw... orków a tak mało czasu
Odpowiedz
Oj tak. Niezłe to było (respect from me, too ). Skąd wziąłeś tyle informacji i czasu ? Powiem, że bardzo dużo się dowiedziałem, co więcej nic (no może poza drobnostakami) z powyższego wykładu nie wiedziałem. Czyż nie zadziwiające jest to, że wszędzie stworzenia te były podobnie wyobrażane, posiadały podobne cechy, a nawet nazwy :? ?

I nadejdzie wkrótce ten dzień...

RTS
Odpowiedz
Dzięki ludziska, również i wy - brodate kamraty :wink: . Cóż, tego typu historie zawsze mnie baaardzo interesowały (i dlatego siedzę po pachy w magcznym świecie, jakim jest Faerun). Najciekawsze w tym całym jest to, że gdzieś jest źródło tych podań i legend, wspólny archetyp, odwieczne marzenie ludzi o ideale... Kto wie? W każdym razie czekamy na dalsze informacje, dalejże Ekhtelion - roztocz przed nami historię krasnoludów wg. Tokiena! A jak ktoś ma inne informacje dotyczące naszych krępych jegomościów - wysłuchamy z uwagą.
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz

Cytat

elfy typu Legolas


Legolas był.... ładny tylko trchę za bardzo zakochany w sobie i pedziowaty.. no i idealny
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz
Ekhem, ekhem. W związku z presją szanownie zgromadzonych Frar wygłosi teraz mowe. Opowie to co niewielu słyszało. Opowie o losach naszej rasy. Usiądzcie i słuchajcie w milczeniu bo jak chlase toporkiem to zobaczycie! Hmmm gdzie mój kufel

Mówiono, że to Aule najpierw ukształtował krasnoludów w ciemnościach Śródziemia, tak bowiem pragnął pojawienia się Dzieci Iluvatara; aby mieć uczniów i przekazać im wiedzę oraz swoje umiejętności, że nie mógł dłużej czekać, aż Jedyny urzeczywistni ten swój zamysł. Nadał krasnoludom taką postać, jaką po dziś dzień mają, ponieważ nie wiedział dokładnie, jak będą wyglądały mające nadejść Dzieci Iluvatara, a poza tym władza Melkora jeszcze wtedy ciążyła nad Ziemią, Aule więc chciał te uczynione przez siebie istoty uzbroić w siłę i nieustępliwość. Bojąc się, że inni Valarowie go zgania za to przedsięwzięcie, pracował w ukryciu i tak stworzył pierwszych Siedmiu Ojców Krasnoludzkiego Plemienia w grocie pod górami Śródziemia.
Iluvatar wiedział, co robi Aule, który ukończywszy swoje dzieło, bardzo z niego zadowolony natychmiast zaczął uczyć krasnoludów mowy, którą dla nich obmyślił. Iluvatar zawołał go. Aule usłyszał głos Iluvatara, lecz milczał. Iluvatar zapytał: „Dlaczegoś to uczynił? Dlaczego się porywasz na coś, co - jak dobrze wiesz - przekracza twoją moc i władzę? Dostałeś ode mnie w darze tylko twój własny byt, nic więcej, toteż istoty, które są dziełem twoich rąk i twoich myśli, mogą żyć jedynie twoim bytem, poruszać się na rozkaz twojej woli albo stać w miejscu, gdy im rozkażesz. Czy tego chciałeś"? Aule odparł: „Nie chciałem takiej władzy. Pragnąłem tylko stworzyć istoty inne niż ja, abym je mógł kochać i uczyć podziwu dla piękna Ei, którą Ty powołałeś do bytu. Zdawało mi się bowiem, że na Ardzie jest bardzo wiele miejsca dla różnych stworzeń, które mogłyby się nią radować, lecz pozostała dotychczas prawie pusta i niema. Niecierpliwość popchnęła mnie do tego szaleństwa. Ale to Ty wszczepiłeś w moje serce wolę tworzenia nowych rzeczy; dziecko niewiele rozumie, lecz próbuje naśladować uczynki ojca nie dlatego, że chce je wyszydzić, lecz dlatego właśnie, że jest synem swojego ojca. Cóż mam zrobić teraz, abyś się na mnie nie gniewał na wieki? Oto jak dziecko ojcu ofiarują ci te dzieła moich rąk, które tyś mi dał. Uczyń z nimi, co zechcesz. Ale może powinienem sam zniszczyć te owoce własnego zarozumialstwa"?
I Aule chwycił ciężki młot, żeby zmiażdżyć krasnoludów, lecz czyniąc to płakał. Iluvatar wszakże, przejednany skruchą Aulego, ulitował się nad nim i nad jego tęsknotą. Krasnoludowie tymczasem skulili się z przerażenia i błagali o łaskę, schylając głowy w pokłonie. I rozległ się znowu głos Iluvatara, który rzekł do Aulego: „Przyjąłem twoją ofiarę już wtedy, gdy mi ją złożyłeś. Czyż nie widzisz? Mają już teraz własne życie i mówią własnym głosem. Gdyby nie to, czyż uchylałyby się przed ciosem młota i nie poddawały bez sprzeciwu twojej woli"? Aule odłożył więc młot i z radością dziękował Iluvatarowi: „Pobłogosław moim dzieciom i racz je udoskonalić"!
Lecz Iluvatar rzekł: „Ja dałem byt myślom Ainurów przed początkiem Świata i podobnie teraz przyznaję na tym Świecie miejsce twojej urzeczywistnionej tęsknocie, lecz nie będę dzieła twoich rąk w żaden inny sposób udoskonalał, pozostaną takie, jakimi je uczyniłeś. Nie pozwolę jednak, aby się zjawiły na Ardzie wcześniej niż Pierworodni, urodzeni z mojej myśli, i nie mogę pobłażać twojej niecierpliwości. Twoje dzieła będą spały w ciemnościach pod kamieniami i wyjdą stamtąd dopiero wtedy, gdy Pierworodni obudzą się na Ziemi. I ty, i one czekać muszą tej godziny, choćby się wam wydawała bardzo daleka. Lecz gdy nadejdzie, zbudzę krasnoludów i będą to niejako twoje dzieci; często też między twoimi a moimi dziećmi wybuchać będą spory, moje przybrane dzieci będą się wadziły z moimi pasierbami".

Podajcie biedakowi kapke piwa, aż mu w ustach zaschło od tego mówienie

Ułożył więc Aule Siedmiu Ojców Krasnoludzkiego Plemienia do snu w miejscu odosobnionym i wróciwszy do Valinoru czekał długie lata. Ponieważ miały przyjść na świat, gdy władzę nad Śródziemiem sprawował jeszcze Melkor, Aule dał krasnoludom krzepę i wytrwałość. Dlatego są twardzi jak kamień, uparci, w przyjaźni wierni, w nienawiści zawzięci; lepiej niż wszystkie inne obdarzone mową stworzenia znoszą trudy, głód i cielesne rany. Żyją też długo, o wiele dłużej niż ludzie, lecz nie są nieśmiertelni. Elfy niegdyś sądziły, że krasnoludowie po śmierci wracają do ziemi i kamieni, z których powstali, lecz oni sami myślą inaczej. Wierzą, że Aule, ich twórca, którego nazywają Mahalem, opiekuje się nimi i umarłych zabiera do Mandosu, gdzie są przygotowane dla nich osobne siedziby; wedle rozpowszechnionej wśród krasnoludów legendy Aule objawił ich praojcom, że Iluvatar ich uświęci i przyjmie pomiędzy swoje Dzieci, gdy się dopełnią Dni. Ich zadaniem będzie wtedy służenie Aulemu i pomaganie mu w odbudowie Ardy po Ostatniej Bitwie. Wierzą też, że Siedmiu Ojców powraca do życia, każdy w swoim plemieniu i z rym samym co na początku imieniem: najsławniejszy z nich był w późniejszych wiekach Durin, ojciec plemienia najbardziej zaprzyjaźnionego z elfami i osiadłego w Khazad-dumie.


Aule kształtując krasnoludów pracował w tajemnicy przed innymi Valarami, w końcu jednak zwierzył się Yavannie i opowiedział jej wszystko, co się stało. Yavanna odparła:
- Eru jest miłosierny. Widzę, że teraz cieszysz się, i słusznie: nie tylko ci przebaczył, lecz okazał też wspaniałomyślność. Ponieważ jednak ukrywałeś przede mną swój zamysł, dopóki go nie urzeczywistniłeś, twoje dzieci nie będą zbytnio kochały tego, co ja miłuję. Tak samo jak ich ojciec, nade wszystko będą się lubowały w rzeczach zrobionych własnymi rękami. Będą drążyły ziemię nie dbając o to, co rośnie na jej powierzchni. Niejedno drzewo padnie pod ostrzem ich bezlitosnych toporów.
- To samo można by powiedzieć o Dzieciach Iluvatara - rzekł Aule.

Teraz wiecie wszystko... ale znacznie więcej można powiedzieć. A teraz wypijmy. Za Aulego!
Odpowiedz
Ech, łza się w oku kręci.... Taaak, Silmarillion to kawał dobrej książki. Fantastycznie brzmi ta historia - niczym z przedwiecznych mitów z zarania dziejów. Z Silmarillionu jeszcze do dziś pamiętam sporo kawałków np. Bitwę Nieprzeliczonych Łez, gdzie ludzki heros walczył z gwardią Gothmoga, a za każdym ciosem wołał: "Aure entuluva!", czyli: "Nadejdzie znów dzień!" Przynajmniej tak to zapamiętałem - to nie jest cytat. Ha, Ekhtelionie - skoro machnąłeś nam mityczną historię Brodatych, podłub trochę w księgach omszałych i oświeć nas w kwestii: skąd się wzięli jakże sympatyczni, krępi jegomoście z toporami u pasów? Ale tak serio....
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
Panowie robi się naprawdę ciekawie, brakuje mi tylko fana Orków, który by napisał małe co nieco o pochodzeniu tej szlachetnej rasy A tak na poważnie jak chcecie to mogę podać historię elfów z perspektywy uniwersum Warhammer'a.
Najwyższy kapłan po trzykroć błogosławionego Sleanesh'a, Wielki Arcymistrz MROCZNEJ Magyi po¶cielowej, Arcymistrz zakonu miło¶ników raka płuc, Mistrz gry, Czeladnik cechu piwożłopów, dla relaksu pod±żaj±cy via Egri Brikaver, oraz CZŁONEK Towarzystwa Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.
Odpowiedz
elfy prowadzą w ankiecie na stronie :twisted:
To pay the price of being hell bound...
Odpowiedz
Moi drodzu parafianie...

Cytat

Panowie robi się naprawdę ciekawie, brakuje mi tylko fana Orków, który by napisał małe co nieco o pochodzeniu tej szlachetnej rasy.

Tak sie sklada, ze Orki to naprawde szlachetna rasa. I to nie tylko w Krysztalach Czasu bedacych moim ulubionym systemem, gdzie Uruk-Hai sa pysznymi wladcami najwiekszego jak sie zdaje imperium - Orchii (lub Ochrii, ale dlaczego - to slodka tajemnica), ich lud jest najliczniejszy i najbardziej plenny, stworzyly kulture o szerokim wachlarzu - od calkowicie barbarzynskich wytworow, az po wyrafinowane dziela sztuki, a ich mieszance - polorki, stoja zaraz na drugim szczeblu drabiny spolecznej. Tak sie smiesznie sklada, ze Orki sa rowniez najszlachetniejsza z ras... Tolkiena! Tak, tak - to nie pomylka. Wystarczy wziasc do reki Quenta Silmarillion, zeby to udowodnic. Co niniejszym - w odcinkach uczynie.

Cofnijmy sie najpierw ku poczatkom Srodziemia - kiedy byl tylko Eru - jedyny, Iluvatar i Valarowie(1)... Pomimo tego jednak, ze Eru milowal Valarow(2) nad wszystko, prawdziwa milosc ofiarowal swoim dzieciom. Pierwszym i Drugim Dzieciom Iluvatara. Byly to istoty calkowicie odmienne od Valarow(3), a kazdy z rodow otrzymal od swego Ojca-Stworzyciela dar...

Pierwsze Dzieci Iluvatara to oczywiscie Elfy - ktozby inny, ukochana rasa Tolkiena. Podzielil je na wiele szczepow, ktorych tu juz z pamieci nie zlicze. Stworzyl ich kulture, sztuke i przede wszystkim piekny, melodyjny jezyk. Poczawszy od spiewnego Telerinskiego, ktory wydaje sie byc najstarszym, poprzez jezyki Elfow Zielonych i Quenie Elfow Wysokich - po wsze czasy utrwalana w tengwach elfickich zapiskow, az do szczytowego osiagniecia kultury elfickiej - Sindarinu, jezyka Elfow Szarych. Pomimo jednak, ze Tolkien umilowal najbardziej Elfy i jako dar dla Pierwszych Dzieci przyznal im niesmiertelnosc, to nie one sa najdoskonalsza, najcudowniejsza, nieledwie najgenialniejszym wytworem Srodziemia.

W tym miejscu nalezy wspomniec o Drugich Dzieciach - tych, ktore przyszly pozniej i nie zaznaly chwaly i glorii swych poprzednikow...
O tym jednak pozniej - wrocmy na chwile do Valarow... gdyz:

Cytat

Hmm Ankai mozesz rozwinąc myśl ze swojego posta? Mi sie wydaje, że najpierw były elfy potem powstały krasnoludy ale zostały uśpione a potem ludzie.
...Kazdy z Valarow mial swoj udzial w tworzeniu Ardy, gdyz swiat ten powstal ze wspolnej ich piesni, ktora zaintonowal Iluvatar. Z powodu udzialu w wielkim dziele tworzenia, niektorzy Valarowie angazowali sie w samodzielne rozwijanie swiata. Byly to przypadki rzadkie, ale zdazaly sie. Jednym z nich jest stworzenie samodzielnie przez Aulego, wladce skal dumnego rodu krasnoludzkiego. Nie wiem na ten temat zbyt wiele - specjalista jest tu Ekhtelion - ale nie ulega watpliwosci, iz Krasnoludy sa samodzielnym, autorskim dzielem Valara. Aule przerazil sie swojej smialosci w tworzeniu zycia i obwial sie gniewu Iluvatara (z powodow o ktorych za chwile). Nie mogl jednak ukryc przed nim swych dokonan. Iluvatar jednak dal sie przeblagac, jako ze nie mniej milowal Aulego nizli innych Valarow, i dobrotliwie tchnal iskre duszy w lud gor. Od tego czasu krasnoludy sa mieszkancami Ardy rownoprawnymi z Elfami i Ludzmi, jednakze nie sa i nigdy nie byly zaliczane do Dzieci Iluvatara.

Wiemy jednak, ze choc formalnie wszyscy Valarowie byli sobie rowni, Iluvatar niektorych z nich dazyl szczegolnym sentymentem. Ten, ktorego umilowal szczegolnie okazal sie pozniej najpotezniejszym ze wszystkich Valarow i doprowadzil do diametralnych przemian na Ardzie. Zreszta juz w chwili tworzenia piesni Ardy, wplatal w nia swoje melodie, ktore nie byly zgodne z chorem innych Valarow. Jednak im bardziej staral sie wyroznic wsrod choru glosow, tym bardziej realizowal tajemny plan Iluvatara, ktory znal dobrze pragnienie Melkora... Tak - to Melkor byl dla Eru najukochanszym z Valarow.
[dygresja:"-Czy Ty tez jestes... aniolem? -Jestem najukochanszym aniolem Boga... ale ta milosc - jak kazda prawdziwa - minela..."]
Ale im bardziej zazdroscil mistrzowi i im bardziej chcial wplynac na jego dzielo, tym bardziej przyczynial sie ostatecznie do jego wzrostu i roznorodnosci. Melkor nie mogl tego zniesc, dlatego w koncu obrcil sie przeciw Iluvatarowi i pozostalym Valarom. I przez wieki w mniej lub bardziej posredni sposob sial spustoszenie na Ardzie. Przez swoja zawisc i gniew Melkor stal sie pewnego rodzaju Antyteza Iluvatara. Jego odbiciem - oczywiscie w zadnym wypadku nie tak poteznym, zeby zagrazac rownowadze swiata. Zauwazcie jednak, jak dlugo potrafil utrzymac sie w opozycji do reszty wspolbraci. Dowodzi to jednoznacznie, ze byl najpotezniejszym i zarazem najniebezpieczniejszym z Valarow - niezaleznie od tego czy mial szanse dokonac zmian, ktore wychodilyby poza plan Iluvatara, czy tez nie.

Cytat

Z tego co pamiętam to orkowie to elfy po jakichś tam "eskperymentach genetycznych". Moge sie mylić ale tak mi coś świta. Z chęcią posłuchamy.
Stworzenie zycia i ludu Ardy bylo ukoronowaniem dziela Iluvatara. Cale piekno stworzonego swiata mialo na celu jedynie sluzenie koncowej perelce, zwienczeniu magnificjum: obdarzonym swiadomoscia istotom. Melkor rowniez marzyl o stworzeniu wlasnego ludu - albowiem pamietajcie, ze cokolwiek z dziel Iluvatara wzbudzalo w nim podziw - tym wiekszy budzilo tez zal i gniew, ktore pozeraly jego dusze. Marzyl wiec o wlasnym narodzie. Marzenie to udalo mu sie w koncu spelnic w sposob, ktory moze byc przez niektory uznany za okrutny, jednak wydaje sie on oczywisty, gdy mamy na uwadze motywacje Melkora i rzeczy ktore podziwial i za ktorymi tesknil. Udalo mu sie pojmac w czasie jednej z wielkich bitew i uwiezic w swej twierdzy - zdaje sie, ze podowczas bylo to "Zelazne Wiezienie" - Angband - kilkoro z Pierwszych Dzieci Eru. (pomozcie, bo pamiec mnie zawodzi - kiedy to bylo? jaka to byla bitwa?)

Melkor straszliwie cierpial z powodu swojego losu. Zostal upokorzony, porzucony, a teraz jeszcze patrzac na Elfy - dzielo swego mistrza - widzial wszystko to co utracil, czego nie rozumial i za czym tesknil. Elfy byly zwiewne, delikatne, zwinne i szybkie, wiecznie mlode i piekne, emanowaly pozytywna energia swojego przybranego ojca. Wlasnie dlatego tak fascynowaly Melkora. Jednoczesnie nie byly przydatne dla jego celow. Byly zbyt efemeryczne, niezbyt plenne, o wysublimowanych potrzebach. Melkor potrzebowal armii, potrzebowal istot odpornych na trudy i bol. (dygresja: "Bol nie istnieje - istnieja tylko objawy slabosci" scatio) Istot wiernych, nieustraszonych, gotowych do kazdych poswiecen, ktorym walka przesloni inne cele zycia. Nie wiem czy Melkor torturujac pojmane elfy myslal o zemscie za swoja niedole, czy realizowal z gory powziety plan. Zapewne jedno i drugie po czesci. Dosc jednak powiedziec, ze zaden z elfow wiezionych w Angbandzie nie ujrzal wiecej swiatla dziennego. Niektorzy twierdza, ze Melkor je wymordowal. Ja jestem jednak przekonany, ze mroczny Valar uznalby ta opcje za straszliwe marnotrastwo. Zbyt dlugo czekal na kolejna okazje, aby zmierzyc sie z Eru...

Zmierzam powoli do konca. Oto Orkowie to syndeza dwoch poteznych skladnikow. Iskry Stworzenia tchnietej w Elfy przez samego Iluvatara oraz geniuszu najwiekszego z jego uczniow. Zespolenie Dobra i Zla, Swiatla i Mroku. Jednak, pomimo ze Orki stoja na granicy doskonalosci, do pelni obrazu brakuje nam jeszcze...
...Drugich Dzieci Iluvatara.

Elfy zostaly obdarzone pieknem, zwiewnoscia, delikatnoscia, wiecznoscia staly sie nawet w pewnym sensie uosobieniem tych cech. Ponoc Elfy umieraly tylko wtedy, kiedy byly nieszczesliwe. Jednak Drugie Dziecie, choc zyskaly przymiotu niesmiertelnosci, wcale nie zostaly potraktowane gorzej. Darem dla nich bylo... niezwiazanie losem. Wolnosc wyboru, prawo ksztaltowania, krotkiego w porownaniu z Elfami, zycia od poczatku do konca. Ten dar tylez niezwykly, co trudny do docenienia. Niemniej w jakis sposob niesamowity - do dzis mnie zadziwiaja oba dary Iluvatara.

Zatem finalna odpowiedz zaskoczy was swoja prostota, a moze nawet i prostackoscia. Oto otumaniony przez nauke Hegla doszedlem do wniosku, iz nie ma rasy doskonalszej nizli Pol-Orki (do ktorych zreszta sam naleze). Sprawdza sie to nie tylko u JRR'a, ale we wszystkich systemach RPG, bitewniakach, literaturze, muzyce, sztuce... Wierzajcie mi bowiem, ze skupienie w jednej istocie obydwu darow Iluvatara okraszonych spaczonym geniuszem najpotezniejszego z Valarow jest kwintesencja doskonalosci...

(1),(2),(3) - napisalem uprzednio "Majarowie" - chodzi oczywiscie o Valarow, za blad przepraszam
..................................CETERVM CENSEO CARTHAGINEM DELENDAM ESSE
Odpowiedz

Cytat

Panowie robi się naprawdę ciekawie


"...wyłączcie kamerę" - czy ktoś pamięta skąd są te słowa? Nie mogłem się oprzeć, sorry... Vantess - nie oszczędzaj nas - podaj dzieje krasnoludów wg. koncepcji Warhammera (Gotrek Gurnisson - to chyba ta bajka?). W ogóle apeluję..., tfu! przepraszam za wulgaryzm, łaskawie zachęcam wszystkich do podjęcia tematu - może zajmiemy się też wizerunkami Brodatych i Pięknego Ludu?
He is worried about what may happen when he passes on. So am I, but it is something I shall not dwell upon. I shall love him because he is deserving of my love, not because he saved me, not because he is human, not because he is a Hero of Neverwinter. No, I love him for the man he is.

lady Aribeth de Tylmarande




Odpowiedz
← Inne

Dyskusja o rasach kilku - Odpowiedź

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...